-
Posts
44210 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
13
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Nutusia
-
O matko, i tu czekają na Sońkowe sprawozdanie - a ja już napisałam ma wątku makowskim i przekleiłam na malagosowy wątek zbiorczy, a w międzyczasie opowiedziałam konfirm przez telefon :) Latlerek olbrzym nam się trafił (podobnie jak york olbrzym w postaci Lesia). Mattilu - Sonia wygląda z grubsza jak Hopka, a z cieńsza różni się tym, że ma gładką sierść, sterczące uszka i kształt mordki rzeczywiście bardziej latlerkowato rasowy ;) Wczoraj, ponieważ zdążyłam dotrzeć do domu, zanim Sławek przywiózł Sonię od Marysi (szczęśliwym trafem przesunięto mi wizytę lekarską o pół godziny wcześniej), wprowadzenie nowego psa do stada odbyło się tradycyjnie, tzn. Sławek podał mi Sonię przez okno sypialni, a wchodząc do domu wypuścił nasze szczekaczki na dwór. Sonia trochę się trzęsła, ale posiedziałyśmy na łóżku, potem ją zestawiłam na podłogę i otworzyłam drzwi sypialni. Przeszła się spokojnie po domu. Zaczęłam kolejno wpuszczać mocno ciekawskich, ustawionych w kolejce przy drzwiach tarasowych :) Sonia trochę powarkiwała, ale moje stare wygi tymczasujące zachowały się bez zarzutu - zobaczyły, że jest i dały spokój. Trochę gorzej z Imką, bo się spokojniutkiej Soni nie przestraszyła na tyle, żeby przed nią uciekać, a jednocześnie nie miała na tyle odwagi, by ot tak sobie do niej podejść. A co w takich sytuacjach robi Imka? Piszczy!!!!! Żeby Sonia czuła się bezpieczniej, posadziłam ją obok siebie na kanapie, odgradzając od tych co bardziej ciekawskich. Ale gdy wstałam nastawić wodę na herbatę, Sonia na kanapie została. Dopiero po dłuższej chwili zeskoczyła i przyszła do kuchni, gdzie bezbłędnie zlokalizowała miskę z wodą i się spokojnie napiła. W kolejce po kolację ustawiła się, jakby mieszkała u nas od zawsze, przy czym wiedziała, że dostanie ostatnia i cierpliwie czekała! :) Nie zjadła do końca. Potem krążyła od posłania do posłania, aż w końcu zaległa na... fotelu :) Najśmieszniejsze było wczoraj, że psy zachowywały się wypisz wymaluj jak dzieci! Ponieważ chciałam, by Sonia poczuła się swobodnie i położyła się w posłanku, nakłaniałam ją do tego. Chwilę poleżała jednak i wychodziła, a wtedy jej miejsce natychmiast zajmowała Gapcia, Lili albo Imka. Posłanka, które zazwyczaj stoją puste, a na kanapie nie ma gdzie się wcisnąć, wczoraj miały wzięcie, że hej! :) Wieczorem Sławek wyszedł z nią do ogrodu na smyczy - tylko z nią - od razu zrobiła siusiu. Gdy przyszedł czas na spanie, przeniosłam jedno posłanie do sypialni, ale także położyłam kocyk na fotelu. Sonia najpierw wskoczyła na fotel. Poleżała chwilę, zeszła, ułożyła się na posłaniu i znowu za chwilę wyszła. Obeszła łóżko i hyc, położyła się obok Imki (bo Kreska i Gapcia już były pod kołdrą). Imka więc skwapliwie skorzystała z okazji i cała zadowolona zajęła najpierw posłanko, a potem fotel. Dalej nie wiem co się działo, ale gdy się rano obudziłam, w łóżku był KOMPLET :) Śniadania Sonia jeść nie chciała. W ogrodzie najpierw miałam ją na smyczy (zrobiła siusiu), a potem puściłam ją wolno. Trochę była niepewna, tym bardziej, że rudy piorun kulisty przetaczał się przez ogród goniąc za piłką. Ale jakoś Soni udało się zejść z linii rażenia i znaleźć sobie miejsce na kupola ;) Przed wyjściem z domu zamknęłam ją w sypialni, bo jeszcze nie zawarła do końca rozejmu i przyjaźni ze stadem. Gdy zaniosłam miseczkę z jedzeniem i piciem, zastałam pannę na łóżku :) Zostawiłam jeszcze 2 gryzaki i wyszłam. Dziś ją chyba jednak wykąpię, bo choć nie jest jakoś bardzo brudna, to ma dość tłustą sierść. No a skoro mamy razem spać... ;) Jutro jedziemy do Doktora na przegląd techniczny:)
-
Zamawiając Gwiazdę umówiłam się z panią na telefon w sobotę, w kwestii godziny przyjazdu do Marek. Jak się nazywa to centrum handlowe? Wystarczy wpisać w GPS Burger King Marki? ;)
-
~ Psiaki z naszej wsi ~ szczesciarz Sonek na swój domek :)
Nutusia replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Krysiu, biedna to ona była na łańcuchu! No tak - Sławek dołączył do fanów Marysiowej Figusi. Oboje mamy bzika na punkcie zadartych nosków i faflunów! Elaborat machnęłam na wątku Makowskim, idąc śladem Marysi i właśnie się zorientowałam, że Sonia nie do końca Makowianka ;) To i tu przekleję, zanim wątek założę. Niestety muszę z domu, bo w pracy dogo mam szczątkowe :( Dziś wieczorem się postaram. Wczoraj, ponieważ zdążyłam dotrzeć do domu, zanim Sławek przywiózł Sonię od Marysi (szczęśliwym trafem przesunięto mi wizytę lekarską o pół godziny wcześniej), wprowadzenie nowego psa do stada odbyło się tradycyjnie, tzn. Sławek podał mi Sonię przez okno sypialni, a wchodząc do domu wypuścił nasze szczekaczki na dwór. Sonia trochę się trzęsła, ale posiedziałyśmy na łóżku, potem ją zestawiłam na podłogę i otworzyłam drzwi sypialni. Przeszła się spokojnie po domu. Zaczęłam kolejno wpuszczać mocno ciekawskich, ustawionych w kolejce przy drzwiach tarasowych :) Sonia trochę powarkiwała, ale moje stare wygi tymczasujące zachowały się bez zarzutu - zobaczyły, że jest i dały spokój. Trochę gorzej z Imką, bo się spokojniutkiej Soni nie przestraszyła na tyle, żeby przed nią uciekać, a jednocześnie nie miała na tyle odwagi, by ot tak sobie do niej podejść. A co w takich sytuacjach robi Imka? Piszczy!!!!! Żeby Sonia czuła się bezpieczniej, posadziłam ją obok siebie na kanapie, odgradzając od tych co bardziej ciekawskich. Ale gdy wstałam nastawić wodę na herbatę, Sonia na kanapie została. Dopiero po dłuższej chwili zeskoczyła i przyszła do kuchni, gdzie bezbłędnie zlokalizowała miskę z wodą i się spokojnie napiła. W kolejce po kolację ustawiła się, jakby mieszkała u nas od zawsze, przy czym wiedziała, że dostanie ostatnia i cierpliwie czekała! :) Nie zjadła do końca. Potem krążyła od posłania do posłania, aż w końcu zaległa na... fotelu :) Najśmieszniejsze było wczoraj, że psy zachowywały się wypisz wymaluj jak dzieci! Ponieważ chciałam, by Sonia poczuła się swobodnie i położyła się w posłanku, nakłaniałam ją do tego. Chwilę poleżała jednak i wychodziła, a wtedy jej miejsce natychmiast zajmowała Gapcia, Lili albo Imka. Posłanka, które zazwyczaj stoją puste, a na kanapie nie ma gdzie się wcisnąć, wczoraj miały wzięcie, że hej! :) Wieczorem Sławek wyszedł z nią do ogrodu na smyczy - tylko z nią - od razu zrobiła siusiu. Gdy przyszedł czas na spanie, przeniosłam jedno posłanie do sypialni, ale także położyłam kocyk na fotelu. Sonia najpierw wskoczyła na fotel. Poleżała chwilę, zeszła, ułożyła się na posłaniu i znowu za chwilę wyszła. Obeszła łóżko i hyc, położyła się obok Imki (bo Kreska i Gapcia już były pod kołdrą). Imka więc skwapliwie skorzystała z okazji i cała zadowolona zajęła najpierw posłanko, a potem fotel. Dalej nie wiem co się działo, ale gdy się rano obudziłam, w łóżku był KOMPLET :) Śniadania Sonia jeść nie chciała. W ogrodzie najpierw miałam ją na smyczy (zrobiła siusiu), a potem puściłam ją wolno. Trochę była niepewna, tym bardziej, że rudy piorun kulisty przetaczał się przez ogród goniąc za piłką. Ale jakoś Soni udało się zejść z linii rażenia i znaleźć sobie miejsce na kupola ;) Przed wyjściem z domu zamknęłam ją w sypialni, bo jeszcze nie zawarła do końca rozejmu i przyjaźni ze stadem. Gdy zaniosłam miseczkę z jedzeniem i piciem, zastałam pannę na łóżku :) Zostawiłam jeszcze 2 gryzaki i wyszłam. Dziś ją chyba jednak wykąpię, bo choć nie jest jakoś bardzo brudna, to ma dość tłustą sierść. No a skoro mamy razem spać... ;) Jutro jedziemy do Doktora na przegląd techniczny:) -
Biedna kota :( Niewdzięcznica prawdziwa z tej Wiguchy!!!
-
Witam się i ja :) Wątek Soni założę dziś wieczorem w domu, bo tylko tam mam "normalność" na dogomanii ;) Wczoraj, ponieważ zdążyłam dotrzeć do domu, zanim Sławek przywiózł Sonię od Marysi (szczęśliwym trafem przesunięto mi wizytę lekarską o pół godziny wcześniej), wprowadzenie nowego psa do stada odbyło się tradycyjnie, tzn. Sławek podał mi Sonię przez okno sypialni, a wchodząc do domu wypuścił nasze szczekaczki na dwór. Sonia trochę się trzęsła, ale posiedziałyśmy na łóżku, potem ją zestawiłam na podłogę i otworzyłam drzwi sypialni. Przeszła się spokojnie po domu. Zaczęłam kolejno wpuszczać mocno ciekawskich, ustawionych w kolejce przy drzwiach tarasowych :) Sonia trochę powarkiwała, ale moje stare wygi tymczasujące zachowały się bez zarzutu - zobaczyły, że jest i dały spokój. Trochę gorzej z Imką, bo się spokojniutkiej Soni nie przestraszyła na tyle, żeby przed nią uciekać, a jednocześnie nie miała na tyle odwagi, by ot tak sobie do niej podejść. A co w takich sytuacjach robi Imka? Piszczy!!!!! Żeby Sonia czuła się bezpieczniej, posadziłam ją obok siebie na kanapie, odgradzając od tych co bardziej ciekawskich. Ale gdy wstałam nastawić wodę na herbatę, Sonia na kanapie została. Dopiero po dłuższej chwili zeskoczyła i przyszła do kuchni, gdzie bezbłędnie zlokalizowała miskę z wodą i się spokojnie napiła. W kolejce po kolację ustawiła się, jakby mieszkała u nas od zawsze, przy czym wiedziała, że dostanie ostatnia i cierpliwie czekała! :) Nie zjadła do końca. Potem krążyła od posłania do posłania, aż w końcu zaległa na... fotelu :) Najśmieszniejsze było wczoraj, że psy zachowywały się wypisz wymaluj jak dzieci! Ponieważ chciałam, by Sonia poczuła się swobodnie i położyła się w posłanku, nakłaniałam ją do tego. Chwilę poleżała jednak i wychodziła, a wtedy jej miejsce natychmiast zajmowała Gapcia, Lili albo Imka. Posłanka, które zazwyczaj stoją puste, a na kanapie nie ma gdzie się wcisnąć, wczoraj miały wzięcie, że hej! :) Wieczorem Sławek wyszedł z nią do ogrodu na smyczy - tylko z nią - od razu zrobiła siusiu. Gdy przyszedł czas na spanie, przeniosłam jedno posłanie do sypialni, ale także położyłam kocyk na fotelu. Sonia najpierw wskoczyła na fotel. Poleżała chwilę, zeszła, ułożyła się na posłaniu i znowu za chwilę wyszła. Obeszła łóżko i hyc, położyła się obok Imki (bo Kreska i Gapcia już były pod kołdrą). Imka więc skwapliwie skorzystała z okazji i cała zadowolona zajęła najpierw posłanko, a potem fotel. Dalej nie wiem co się działo, ale gdy się rano obudziłam, w łóżku był KOMPLET :) Śniadania Sonia jeść nie chciała. W ogrodzie najpierw miałam ją na smyczy (zrobiła siusiu), a potem puściłam ją wolno. Trochę była niepewna, tym bardziej, że rudy piorun kulisty przetaczał się przez ogród goniąc za piłką. Ale jakoś Soni udało się zejść z linii rażenia i znaleźć sobie miejsce na kupola ;) Przed wyjściem z domu zamknęłam ją w sypialni, bo jeszcze nie zawarła do końca rozejmu i przyjaźni ze stadem. Gdy zaniosłam miseczkę z jedzeniem i piciem, zastałam pannę na łóżku :) Zostawiłam jeszcze 2 gryzaki i wyszłam. Dziś ją chyba jednak wykąpię, bo choć nie jest jakoś bardzo brudna, to ma dość tłustą sierść. No a skoro mamy razem spać... ;) Jutro jedziemy do Doktora na przegląd techniczny:)
-
Gluchypsie - adresik do Cię się gdzieś... zadział, więc proszę o ponowne podanie, wraz z nr telefonu, bo pakę wyślę kurierem, bo na pocztę jej nie dam rady zatargać! Wyślę w poniedziałek. A jak się nie zniechęcisz, to najprawdopodobniej w lutym będę w Krakowie "synowo-kulturalnie" i wtedy będę mogła przywieźć kolejną "dostawę" :)
-
Kocham zielononóżki, bo bardzo czekam na wiosnę, a jeszcze bardziej na lato :) Irenko, jeśli chcesz się wybrać na wycieczkę dogoznawczą w najbliższą niedzielę, zapraszamy z nami na akcję przewozu psów z Radys z Marek do hoteliku pod Skierniewicami - mamy miejsce w samochodzie i chętnie przygarniemy rączki do uspokajania jednej psiej sztuki w czasie jazdy ;)
-
Mała dropiata Pepitka z Radys znalazła kochajacy dom :)
Nutusia replied to Marysia R.'s topic in Już w nowym domu
No i doniesiono mi wczoraj, że osobistością najmniej zadowoloną z przyjazdu Rudzika i chwilowej obecności Soni była właśnie... Pepka! ;) Ale co się dziwić? Rezydentki - podobnie jak u mnie - przyzwyczajone do ciągłych zmian składu stada, a dla Pepinki to była nowość :) Dobra, Maryś, robimy jutro zmasowany najazd na lecznicę - mam nadzieję, że nie będzie kolejki, bo zamierzam zabrać Lili, Sonię i Imkę plus Rudzik - oj, nie byłby zachwycony ten, kto będzie w kolejce po nas :) -
  Tak, Usiatko - zrobiłyśmy "roszadę", sunia która miała jechać na DT do Marysia O. trafiła do mnie, a Rudek do Marysi (bo mój Lesław się nie godzi na męską konkurencję w swoim suczym haremie ;)). Jak tylko Marynia założy wątek - podeślę Ci :) Tu natomiast jest link do dwóch pozostałych Rudasów: http://www.dogomania.com/forum/topic/144764-do-zamkni%C4%99cia-halo-pu%C5%82tuskhalomazowieckie/ Ich "kompletna historia" jest na miau.
-
Zaglądam w przelocie i pozdrawiam. Brak jajek bardzo wskazany ;)
-
POPCORN teraz Luna już w swoim domku <3 teraz szukamy domu Piance!
Nutusia replied to Ayam1980's topic in Już w nowym domu
To i ja się zapisuję z nadzieją, że mnie optymizm nie zawiedzie ;) Przydałby się ktoś, kto by stawił czoło bazarkowi ciuszkowemu :) -
Skontaktuj się z Fundacją Pasterze: http://www.pasterze.com.pl/
-
Krabunio odszedl za Teczowy Mostek Domku Domeczku Krabusiowy-Dziekujemy sercem Klaniamy za Zycie Nowe! od 17 marca w wysnionym domku!3 lata w hoteliczku u papryczkow! Dziekuje wam Dogomaniacy za lata cale z Krabuniem! Sciskajmy ile sil za wszytko!
Nutusia replied to Nadziejka's topic in Już w nowym domu
Za Krabika i resztę licznej ekipy, opuszczającej schron w niedzielę! :) -
No, no... dobrze, że transport już w tę niedzielę, bo tak się sytuacja rozkręca, że TIRa powinniśmy wynająć, a nie się rozdrabniać na Yariski! :)
-
Ciekawe kto postawił deskę, bo z pewnością nie ten, kto pozbawił Rudka budki...
-
A nie mówiłam? Jak ja uwielbiam mieć rację! ;) :)
-
~ Przemiła młodziutka sunia Aria - Piaskowa Panienka MA DOM :)
Nutusia replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Ja ciachnęłam już kilka i nie żałuję... -
A ja tkwię w robocie - wyjdę po ciemaku :( Ale miło choć przez okno popatrzeć po tych szaroburych, deszczowych okropnych ostatnich tygodniach!
-
Gdyby była w DT dom by znalazła piorunem! Urodą wręcz poraża...
-
Dobra, dobra malagosie, TERAZ to już za późno :) Choć z drugiej strony faktycznie - gdyby to był ratlerek, to już by był Twój ;) Hopka waży 9,4?!!?!? No ładnie - aż sprawdziłam. I co znalazłam? "Choć sięga do pół łydki (ma długie łapki), sunia jest maleńka – waży niespełna 5,5 kg. Większa już nie urośnie." I wmawia mi się regularnie 2 razy w roku, że źle widzę, jak mówię, że nóżki te same - długie i smukłe, a na nóżkach... balonik!!!! :)
-
Dzięki! Bo zdecydowanie byłoby lepiej, gdyby ten dzisiejszy plan jednak został zrealizowany i nie było już żadnych zwrotów akcji ;)