Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Gdybym miała go gdzie zabrać, już wczoraj bym go od niej wzięła. Kto weźmie 14 letniego psa? W dodatku takiego, który spadł z IV piętra i sama jego diagnostyka po wypadku pochłonęłaby kupię pieniędzy?... "Na mieście" mówią, że już się wczoraj z jakimś innym lekarzem umawiała, że go jej uśpi, bo nasi doktorzy nie chcieli. To znaczy doktor to nawet był skłonny to zrobić dla dobra psa w sumie i zważywszy na jego wiek, ale pani doktor twierdziła, że ten pies nie jest do uśpienia, a przynajmniej nie zanim się go przebada. Ponoć ta pani mieszkała kiedyś na parterze (może wtedy pies wyskakiwał przez okno?...). Potem się przeprowadziła i nie starczyło wyobraźni, żeby okna zamykać - nie wiem. W każdym razie na zrozpaczoną losem psa nie wyglądała - raczej na rozdrażnioną.
  2. Zajrzałam na forum malamucie - tam też niewiele się dzieje :( Też pytają o guz... Ech Lupino, taki fajny z ciebie chłopak i nic :( [url]http://forum.alaskan.malamut.org/viewtopic.php?t=4682&postdays=0&postorder=asc&start=0[/url]
  3. Ale tylko dla psiaków znalezionych na terenie NDM przez osoby tam zameldowane. I tylko do czasu, aż nie powstanie schronisko (prywatne zresztą), bo wtedy ono zgarnie wszystkie fundusze...
  4. [quote name='bric-a-brac']Świat zwariował...[/QUOTE] A my z nim :( A teraz słów kilka o bohaterze tego wątku :) Przez to całe zamieszanie z policją, wrzeszczącą babą oraz z półprzytomnym w narkozie Nemkiem mojej sąsiadki, Stevie szalał jak opętany w klatce. Poprosiłam Piotra asystenta, żeby mi go wypuścił z klatki i zapiął na smycz i poszliśmy na spacerek - też się musiałam przewietrzyć po tych wszystkich emocjach... Stefan maszerował zadowolony, pewnie i dziarsko, dopóki nie skończył się jego znajomy trawnik. Dalej było trochę gorzej, ogarnęła go niepewność, nie odrywał nosa od ziemi. Ale jednak postanowił zaufać tej gadającej w kółko babie na drugim końcu smyczy :) Przeszliśmy przez ulicę i skręciliśmy tam, gdzie też był trawnik. Minął nas beagle na smyczy, bezszelestnie, ale oczywiście Steven go wyczuł i musiałam się zatrzymać i przeczekać, bo już nic go nie interesowało, tylko żeby dopaść kolegę :) Lecznica znajduje się przy dość ruchliwej ulicy. Samochody, a właściwie ich dźwięk, nie robią na Stefku specjalnego wrażenia. Na smyczy idzie dość ładnie. Niestety, zdarza mu się obszczekać ludzi, dokładnie w momencie, gdy przechodzą obok niego. Szczególnie facetów. A już w szczególności taki lumpenproletariat, który się drze, durnowato śmieje i z prędkością światła wyrzuca z siebie "przecinki na "k"". Po powrocie do lecznicy włożyliśmy nowy, wypasiony tapczan od Cioci Ellig do stefankowej klateczki, żeby przeszedł trochę zapachem dotychczasowego "domu". Może dzięki temu, w nowym domu Stefek nie będzie się czuł tak zupełnie obco... "Mebel" zajął prawie całą klateczkę, co widać na zdjęciu. Stefan najpierw mościł się na nim zadkiem, potem zataczał kółka, potem się uwalił i kręcił na leżąco, aż w końcu wywalił się na boczku i od razu mu się oczka zaczęły mrużyć :) Niestety nie pospał za długo, bo pojawił się kolejny pacjent :( Podejrzewam, że uroku tapczanu poznał dopiero w nocy! Aha, jeszcze usiłował sobie materacyk pozagariać, wykopać w nim dołek i jakoś tak go... odpowiednio ukształtować :) W wyprawce od Cioci Ellig są też dwa milaśne kocyki polarowe, więc myślę że będzie miał Stefan pożytek z tapczanu, że ho, ho! :) Na jutro jesteśmy umówieni w lecznicy na 8.30. Doktor ma być wcześniej i zrobi jeszcze Stefankowi specjalny zastrzyk, żeby nam się chłopak nie pohaftował po drodze. A, i mówił, że do swojej wyprawki dla niego dołączy specjalistyczny szampon leczniczy na tę jego zaniedbaną sierść i skórę (niestety, w lecznicy jest tylko umywalka i nie było możliwości wykąpać psiaka). Wieeeelki z niego miziak, podstawiał się pod głaski tak, że aż mi palce utknęły pomiędzy prętami klatki :) No... to teraz już pozostało Wam zaciskać kciuki za jutrzejszą podróż i szybką adaptację w nowym domu!
  5. Dokładnie to samo rozwiązanie chciałam zaproponować. Nawet wczoraj z dr Traczykiem rozmawiałam w tej sprawie i... zapraszał :)
  6. [quote name='__Lara']:o :o :o i został wydany?????[/QUOTE] A jakże! Panowie policjanci widocznie uznali, że własność to własność. Słyszałam jak mówili pani, że w domu okna trzeba zamykać jak się wychodzi, a pies w domu zostaje... W sumie chyba na jego nieszczęście... żyje. A przynajmniej żył jeszcze wczoraj. On o własnych siłach przyszedł do lecznicy z 2 kobietami, które wezwały policję. Zaraz potem pojawiła się właścicielka. Tylko jednej przedniej łapki nie stawiał... I miał krwiomocz, bo najprawdopodobniej pęcherz stłuczony. I w kompletnym szoku był. Gdy do niego weszłam, żeby zrobić zdjęcie, stał bez ruchu, ale na cmokanie podniósł głowinę. Właścicielka najpierw chciała, żeby go uśpić. Twierdziła, że on... sam przez okno wyskoczył!!!! Te kobiety, które go przyprowadziły twierdziły, że pies jest zaniedbany i źle traktowany. Doktor mówił, że jakiś czas temu leczył tego psa, oczywiście jak to ma w zwyczaju - na krechę. Ale pewnego dnia pani przestała się pojawiać (długu nie spłaciła do dziś). Przyjechała policja, spisała wszystkich, gdzieś tę kobietę zabrali, ale po jakiejś chyba niecałej godzinie przywieźli ją z powrotem, żeby... ODEBRAŁA SWOJEGO PSA! Ona mówiła, że go nie chce, bo nie ma na niego pieniędzy. Policjanci powiedzieli, że w takim razie musi mu znaleźć dom zastępczy. Ona na to, że szuka od 4 dni, ale nie może znaleźć! To oni jej, żeby poszła do straży miejskiej, może jej pomogą... Chyba jednak musieli ją postraszyć, bo w końcu zażądała wydania psa i co mogliśmy zrobić?... Zabrała go, bez żadnych badań i leczenia, bo powiedziała, że nie ma pieniędzy i poszła... Jestem załamana, jeśli ten pies ma obrażenia wewnętrzne (a na pewno ma), musi teraz okropnie cierpieć. Czynimy pewne kroki, żeby się czegokolwiek dowiedzieć i w konsekwencji ukarać właścicielkę zgodnie z założeniami ustawy o ochronie zwierząt, ale jak wiadomo nie jest to takie proste, bo prawo de facto nie stoi po naszej stronie, a znęcanie się nad zwierzęciem w naszym kraju jest przecież czynem o znikomej szkodliwości społecznej... Okropnie się z tym wszystkim czuję. Może powinnam go była zabrać, ale co dalej?...
  7. Wszystko się zgadza, ale dlaczego DT informuje o swojej decyzji, dając nam jedynie 1 DZIEŃ czasu?!?!?!!?!?????????????? Tak się po prostu nie robi! Może gdyby sami odwieźli ją do schroniska, zrozumieliby o co w tej "zabawie w DT" chodzi...
  8. Obyś miała racje, bo fakt - u mnie tylko rude psocą. Te w innych kolorach - aniołki :)
  9. Nie odbiera, bo Rudi pożarł telefonino :) A co mu tam źle?... :)
  10. Jak tak można z dnia na dzień!?!?!?!?!?
  11. Szkoda Natana - bezsilność na ludzką głupotę i okrucieństwo dobija! Wczoraj byłam świadkiem w sprawie wyrzucenia 14-letniego psa przez okno z IV piętra. Interwencja policji?... Wolne żarty! Pojeździli, postraszyli i w końcu przywieźli właścicielkę do lecznicy, żeby ODEBRAŁA SWOJEGO PSA! Nic nie mogliśmy zrobić :(
  12. O matko, masz Ty się Marysiu z tą całą menażerią... A jeśli chodzi o "kontrol" - to rzeczywiście niech oni się do roboty wezmą, za łby oprawców i kretynów, a takie osoby jak Ty to powinni WSPIERAĆ! Ale o czym tu mówić?... Wczoraj byłam świadkiem w sprawie wyrzucenia 14-letniego psa przez okno z IV piętra. Interwencja policji... BRAK SŁÓW! :( Na koniec "interwencji" przywieźli panią właścicielkę do lecznicy, żeby... ODEBRAŁA SWOJEGO PSA. I odebrała, nic nie mogliśmy zrobić :(
  13. Ja już nie mam siły - poddaję się :(
  14. [quote name='Nutusia']Asia, zadzwoń do mnie (502 002 322) - może się uda z kastracją[/QUOTE] Jest możliwa bezpłatna kastracja psa znalezionego w Nowym Dworze Mazowieckim - interesuje Was takie rozwiązanie?
  15. Asia, zadzwoń do mnie (502 002 322) - może się uda z kastracją
  16. O boziu, jaka bidusia... I Ty i Bernusia :( Musiała może na coś naskoczyć, że aż tak głęboka ta rana... Palunio mam nadzieję będzie grzeczny i pozwoli się zaopiekować siostrzyczką.
  17. Luneta jakby wręcz odwrotnie - rośnie w siłę :) Apetycik baaaardzo dopisuje. Zanim dojdziemy do mojej sypialni, która jednocześnie jest Lunkową jadalnią (bo tam ją mogę zamknąć, żeby spokojnie zjadła bez pośpiechu), wykonuje parę piruetów, ale gdy już dochodzimy do miejsca przeznaczenia, natychmiastowo robi piękne "siad" (nawet bez mówienia!!!), bo wie, że bez tego micha na podłodze się nie znajdzie :) Łapy podaje tylko jak sama chce - najchętniej obie na raz! Wczoraj w pewnym momencie takiego małpiego rozumku dostała, tak zaczęła brykać, że aż się przewróciła!!!!!!!!!!!!!!A gdy otworzyłam drzwi - wypadła na zewnątrz jak torpeda, reszta za nią i fajnie było :)
  18. Koło leonbergera jakiś jej przodek też chyba stał...
  19. Ponowię tutaj moje pytanie - czy Max został znaleziony w Nowym Dworze Maz. przez osobę tam mieszkającą (zameldowaną)?
  20. Łoł, toś poszalała! :razz: Eluś - pingwin cudny! Pokażę Sławkowi, bo to jego ulubione zwierzątko. Zamiarował nawet kiedyś trzymać owo w domu :crazyeye: i chciał mu zjeżdżalnię do naszego oczka wodnego zbudować! :evil_lol: A JA MAM NIUSA!!!! JEDZIEMY JEDNAK W SOBOTĘ!!!! Moje spotkanie się przesunęło na 17-tą, pan Michał też woli w sobotę i też musi wrócić na ok. 17-ta, bo ma psie szkolenie, więc będziemy się starali wyjechać już od Doktora najpóźniej ok. 9-tej, czyli w Zduńskiej Woli powinniśmy być ok. 12-13. Elunia, napisz proszę do p. Ewy, żeby nam dała jakieś wskazówki co do dojazdu na miejsce już w ZW...
  21. Czy Maxa znalazła osoba mieszkająca w Nowym Dworze Mazowieckim (zameldowana tam?)
  22. O matulu, żeby tylko domku tymczasowego nie pozbawił tego i owego, bo go wymeludują!...
×
×
  • Create New...