Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Toyota, zmień może tytuł wątku, że nie DT potrzebne, ale wsparcie na diagnostykę i leczenie ;)
  2. Szkoda :( Ale bezpieczeństwo zdecydowanie ważniejsze!
  3. [quote name='Ziutka']A okna już umyła ? :cool3:[/QUOTE] A gdzie tam - kiedy?!?!?!?! Mam ich 13, więc jeśli w ogóle się za to weźmiemy przed świętami i tak będzie ruletka które się załapie ;) Ale pal sześć okna - ważne, że psinki w domkach na święta mają szanse być :)
  4. Moja Przyjaciółka nazwała kiedyś Milcię "Chorągiewka" Muszę jej wysłać zdjęcie i pokazać, jak bardzo to określenie jest TERAZ trafione :)
  5. No to tak: Po pierwsze - telefon o Lalunę. Dzwoniła Pani bardzo miła, rodzina z dwójką dzieci (7 i 10 lat). Szukają pierwszego w życiu psiaka, więc powinien być w miarę bezproblemowy (w sensie trauma np. czy agresja). Decyzja długo analizowana, głęboko przemyślana. Do tego stopnia, że Państwo byli z dziećmi na wizycie u psychologa (PSIEGO!!!!), żeby im wyjaśnił różne psie zachowania, opowiedział jakie psiak ma potrzeby, co zrobić, by był w ludzkiej rodzinie bezpieczny i szczęśliwy. Państwo mieszkają w Zielonce, w bloku, ale na skraju lasu, więc tereny spacerowe fajne. Naprawdę bardzo obiecująco to wygląda. Uważam, że Laluś pięknie by się w taką rodzinę wkomponowała, bo jest otwarta, wesoła, chętna do zabawy (pięknie się bawi z psiakami, ale również sama, zabawkami). Pani ma dziś zadzwonić ponownie, bo całą Rodziną chcieliby do nas przyjechać poznać Lalcię, a nie mają auta, muszą pożyczyć, więc nie mogłyśmy się umówić od razu. I co - podoba Wam się?... :) Po drugie Mucha. W takim stresie dziś rano byłam, że zapomniałam czapki i uszy mi zmarzły :) Muszyka trochę się wystraszyła Jagusi (chyba głównie ze względu na gabaryty ;)), ale dzielnie zwiedzała dom Ellig, a gdy dostała od niej smaczka, Ela została kupiona w całości. Następnie zawędrowała do kuchni, gdzie czekała na nią miseczka, a ja mogłam się spokojnie wymknąć ;) Dzwoniłam do p. Danuty, że Muszka się tak pięknie sprawuje w obcym domu i że jestem w związku z tym dobrej myśli, jeśli chodzi o dzisiejsze popołudnie. Oby tylko Rezydentka stanęła na wysokości zadania. I oby diagnoza dr Degórskiej nie była druzgocąca... Teraz jeszcze mi do szczęścia potrzebny miły telefonik o Bobinka (albo tel. od Doktora w sprawie tej rodziny, o której wczoraj pisałam) i mogę się zająć... świętami ;)
  6. Nic nie zniszczyły - a to NOWOŚĆ!:crazyeye:
  7. Brązowa - kocham Cię za Twój post! I Ciebie, Gameto za sygnaturkę! Chauwa nie mówi i nigdy nie mówiła prawdy! Tobiasz, który został jej wczoraj odebrany był JEJ WŁASNYM psem, adoptowanym z dogo. O niego też nie dbała, ale też nie chciała go oddać!!!! Kiko była u niej na BDT i gdy kiedyś dzwoniłam do niej w sprawie naszej Dixie, która nie miała tyle "szczęścia" i trzeba było za nią płacić, usłyszałam, że Kiko już u anety zostanie, bo jest bardzo problemowym psem i nikt jej nie zechce. Zdaje się, że nawet ogłaszana nie była... Uznałam, że opiekunowie Kiko o tym wiedzą i godzą się na to, by i Kiko była adoptowana przez anetę. Usłyszałam też wtedy, że chauwa gotuje psom mięsko, które kupuje na wsi o wiele taniej! Gotuje je w NOCY, bo ma tańszą taryfę. Też miałam kuchnię na prąd i dwa psy w domu, którym mąż gotował gar jedzenia co drugi dzień. Rachunki wychodziły nam tak wysokie, że kupiliśmy kuchenkę dwupalnikową i butlę, żeby nie pójść z torbami. No, ale ja nikomu do portfela nie zaglądam - skoro twierdziła, że tak jest dobrze, nie miałam powodu, by się z nią spierać. Tylko gdzie w takim razie podziało się 15 kg karmy, które powinno było zostać po zabraniu Dixie do nowego domu?... Z rozmowy z matką chauwy wnioskuję, że aneta znęca się nie tylko nad psami, ale również nad własną matką... I jeszcze jedno mnie zastanawia - przecież niektóre psy były u chauwy bezpłatnie, czyli nie trzymała ich dla kasy - jaki więc miała cel w tym, by je mieć?...
  8. Zapewne w swoją Wybawicielkę ;)
  9. Konkurencja do michy to jeden z lepszych sposób na niejadki ;)
  10. Jaki przytulinek słodki. I biegacz wyborny! :)
  11. Jaki dziś smutny dzień... nawet niebo płacze :(
  12. Nellyduzy, napisz do Kociego Świata - oni tam takie płaskoryjki ratują ;)
  13. [quote name='barb']Na czym to polegało Nutusiu ? Pewnie juz przyzwyczaiła się do Ciebie ? Rozumiem, że jesteś w kontakcie z domkiem Pchełci ?[/QUOTE] Ona była wręcz uzależniona ode mnie... Rozstanie i nowe miejsce bardzo ją zestresowały. Schowała się pod fotel, nie wychodziła, nie jadła, nie załatwiała się. Dziś już jest fantastycznie - Pani Renata mi napisała, że jeszcze nigdy nie poznała psa, który na Jej widok tak pięknie tańczyłby sambę, rumbę, salsę i każdy inny taniec wymagający ruszania zadkiem :) Pchełcia jest grzeczna, spokojna, pięknie zachowuje czystość. Zdecydowanie jest psiakiem swojej Pani. Teraz pracują nad opanowaniem lęku na spacerkach i nad chodzeniem na smyczce. Za każdym razem chodzą tą samą trasą i jest coraz lepiej. Jestem oczywiście w STAŁYM kontakcie z Panią Renatą:razz: Co do Muszki - jutro o 17-tej jesteśmy umówione na konsultację kolanka u dr Degórskiej, tam spotkamy się z Panią Danutą i po wizycie pojedziemy do Niej, poznać Jej Sunieczkę. Tak więc po raz kolejny prosimy o kciuki... Bo może nawet już jutro Muszynianka się stanie... Warszawianką! ;)
  14. O mój boże, tak niewiele brakowało...:placz: Serduszko z żalu pękło:shake: Niech by tych "ludzi" piekło pochłonęło!!!!!:angryy:
  15. No pięknie, Nenufar! Focha chyba strzelę, że sobie wątek założyłaś i nie dałaś mi znać :mad: Jak się toto czekoladowe na kotki zapatruje i inne pieski mniejsze i większe, co?...:razz:
  16. DZIĘ-KU-JE-MY! :) A odpowiadając na pytanie Asiaczka - chauwa milczy :( Aktywna i rozmowna była tylko wtedy, gdy wydzwaniała do mnie po parę razy dziennie, żeby za hotelowanie Saszki zapłacić... Z GÓRY!!!!:angryy: A ja się głupia zgodziłam:shake: I jeszcze jej pieniądze za ryż wciskałam niemal na siłę, żeby być w porządku, żeby było uczciwie... ech...
  17. Atak, fajnie że jesteś. Kciuki trzymam, żeby Ci się stadko zmniejszyło, bo jak się zmniejszy, to zaraz znów się powiększy i będzie fajnie ;)
  18. Ale się błyszczy! Pastujecie ją, jak Pawlak i Kargul kabana?:evil_lol: Nabrała trochę ciałka, to widać, ale wygląda, że teraz jest w sam raz - pięknota:loveu:
  19. Tak, Ziutka wczoraj dzwoniła. Ze zdjęć wynika, że potrzebna jest operacja w zakresie wstawienia rzepki na swoje miejsce. Oczywiście, docelowo, bez zbadania psa, o niczym nie można przesądzić. Gdyby operacja miała taki zakres, jak podejrzewa dr Olkowski po obejrzeniu zdjęć (a właściwie jednego zdjęcia, bo pozostałe były jednak mało czytelne), jej koszt wyniósłby ok. 600-700 zł. Dziś dopytałam naszego Doktora co tam jest do naprawy i z tego, co zdążyłam zanotować: "nawykowe zwichnięcie rzepki 4 stopnia (najgorszego); trzeba pogłębić bloczek, wstawić rzepkę na miejsce, ale oprócz tego przestawić guzowatość kości piszczelowej (jest maksymalnie przesunięta); być może trzeba też będzie naprawić skrzywienie kości piszczelowej". Obawiam się więc, że to poważniejsza sprawa niż przypuszcza dr Olkowski. Niestety, nasz Doktor nie jedzie jutro do Profesora do Białegostoku:shake: Tak więc jadę jutro z Muchą na konsultację do dr Degórskiej, a co za tym idzie Muszynianka spędzi dzień u Cioci Ellig. Eluś... Ty już wiesz co...;):loveu::loveu: Konsultacja jest bowiem o 17-tej i nie miałabym jak wrócić po psinę do domu. Zaraz też będę dzwonić do Pani Danuty, czy jest możliwość, by jutro poznała Insekta Ona, a przede wszystkim jej Sunia. Z domu Pchełki płyną coraz lepsze wiadomości. Pani Renata pisze, że dotąd nie poznała psa, który na Jej widok tak pięknie tańczyłby sambę, rumbę, salsę i wszelkie inne tańce, wymagające pracy zadka:evil_lol: W tej chwili właściwie pozostało nauczenie Pchlątka chodzenia na smyczy. Ćwiczą dzielnie, chodząc na spacerki zawsze tą samą trasą. Od przyszłego tygodnia (jeśli pogoda pozwoli), rozpoczną porządki na swojej działeczce, więc psiaki będą mogły się wyganiać do woli na bezpiecznym, ogrodzonym terenie. Jeśli chodzi o Bobinka - był w lecznicy pewien pan, który obiecał "nadać sprawę" Bobsona rodzinie swojej uczennicy, która nie dawno straciła swojego psiaka. W każdym razie, gdyby Bobek znalazł dom, dowiem się o tym pierwsza;) Zdjęcia mogę zrobić przy najbliższej bytności w lecznicy. Może nawet w sobotę, choć zapowiadają pogodę "pod psem", a zdjęcia w lecznicowej poczekalni nie wyjdą zanadto "artystycznie":shake:
  20. I tu Wiedźmę Ziutkę przygnało, no proszę! ;) Zulka, możesz się zacząć pakować, bo ona... czaruje :)
  21. Super! Bardzo się cieszę! Oby pogoda dopisała...
  22. Nutusia

    Kapsel & Jenny

    Że wetka nie umarła (ze śmiechu) jak to Twoje pytanie usłyszała, to ja SIĘ DZIWIĘ!!!! :)
  23. Czyli... taka jego URODA! :) Też myślę, że po świętach się ruszy, bo teraz to tylko czyste okna, serniki i jaja! :(
×
×
  • Create New...