Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Lalka: Nowa Rodzina Lalki to Mama (p. Ewa), 10-letnia Zosia i 7-letni Józio (pisałam, do Ziutki, że to jest znak, a ona mi na to, że... CZARY:evil_lol:) Dzieci niewiarygodnie przygotowane na spotkanie z psem! Na zajęcia z zoopsychologiem zaczęły uczęszczać, bo zupełnie bez powodu odczuwały lęk przed psami. Mama doszła do wniosku, że najpierw je trzeba porządnie przygotować, a potem zastosować dogoterapię w praktyce. I owa praktyka przeszła Mamy najśmielsze oczekiwania, gdy po zapoznaniu, po najpierw ostrożnym głaskaniu Lali, skończyło się na tym, że Józio leżał na podłodze na brzuchu, trzymając Lalunę w objęciach!:loveu: Dzieci zadawały pytania, na niektóre moje uwagi wtrącali "wiemy, pani nam o tym mówiła" albo "rozmawialiśmy o tym z Mamą". Wiedzą, że pies to nie zabawka, że ma prawo nie mieć ochoty na zabawę lub pieszczoty. Wiedzą, że pies to obowiązek, że będzie im towarzyszył przez najbliższe kilkanaście lat. Że teraz rytm życia rodziny będzie podporządkowany psu - wakacje, wyjścia z domu, spacery... Została sporządzona lista niezbędnych zakupów. Na koniec Mama zapytała "jak sądzicie, czy Państwo mogą uznać, że jesteśmy godni zaufania, że dobrze zaopiekujemy się Lalą i będzie z nami szczęśliwa?" Dzieci nieśmiało, ale z przekonaniem odpowiedziały "tak". P. Ewa nie pracuje na etacie, dużo czasu spędza w domu, więc Lalka będzie zostawiana sama w domu na nie dłużej niż 5 godzin i to nie codziennie! Sama Lala nawiązała cudny kontakt z dziećmi. Zachowywała się bardzo delikatnie, uważnie. Gdy np. Józio chwycił za sznurek, a ona za drugi koniec, nie szarpała się jak ze mną, ale właśnie tak delikatnie, żeby go nie przestraszyć, nie zrazić. Dawała się głaskać, wywalała się na plecki, podawała łapki. Po prostu, jakby była stworzona do domu z dziećmi! P. Ewa powiedziała, że Lalka jest dokładnie takim psem, jakiego szukała, jakiego sobie wyobrażała. Uroda jest ważna, pewnie, ale nie najważniejsza. Nie miała wyobrażenia jaki powinien być TEN pies - długo czy krótkowłosy np. Wiedziała jaki ma mieć charakter i taki właśnie charakter ma Lalcia. Bardzo odpowiedzialny, przygotowany i kochający domek będzie miała nasza Dama :) Jeśli nic się nie zmieni, pojedziemy do Zielonki w środę wieczorem.
  2. [quote name='Ewa Marta']Prawdopodobnie dzisiaj jeszcze podjadę do Pani. Mam chorego syna w domu, ale wygląda na to, że będe mogła zostawic go na dłużej, bo w końcu zasnął i nie marudzi;-) Jadę na rehebilitację, którą mam tuz obok domu Pani, więc ok. 14, jeśłi nic się nie będzie działo gorzej z Marcinem, zadzwonię i umówię się na 16:30 na spotkanie. Czy Pani wypełniła już ankietę? Nutusiu, o co mam pytać? Na co zwrócić szczególną uwagę? Miejsc spacerowych za dużo tam nie będzie, chociaż może Państwo mieszkają niedaleko sporego pasa zieleni, który tam jest. W ubiegłym roku prawie w tym samym miejscu robiłam wizytę PA dla suni mieszkającej u Ronji. Nie pamiętam dokładnie adresu, ale możliwe, że to nawet ten sam blok... Mam nadzieję, że to nie to samo mieszkanie....[/QUOTE] Też mam nadzieję, że to inni ludzie... Nie rozmawiałam z p. Agnieszką długo, bo jestem w pracy i nie za bardzo mam jak :( Pytać o to, co zawsze ;) Przede wszystkim - ponieważ Państwo nie są małżeństwem, niestety o to, co będzie z psem gdy życie napisze inny scenariusz niż dziś zakładają... (umowa musi być podpisana na jedno z nich). O to, czy mieszkanie jest własne czy wynajmowane. Reszta - standardowo - karmienie, spacery, wakacje, szczepienia, choroby. Aha, powiedziałam p. Agnieszce, że Bobiś ma gwóźdź stabilizujący w łapie, którego nie ma konieczności wyjmować, że jeszcze trochę kuleje. I - zgodnie z prawdą - że jeśli byłaby konieczność jakiejkolwiek interwencji z tym związanej, domek, do którego Bobino trafi, może liczyć na pomoc ze strony Doktora. Zostanie potraktowany "ulgowo".
  3. O matko - się człowiek na wsi zaszyje na weekend bez netu, a tu proszę, co się wyprawia! Jakieś przerzutki planują, alibi sobie załatwiają.... no, no, no!!!!!!!!:mad: Dobra, po kolei, żeby o niczym nie zapomnieć. Zacznijmy od Pchełki i ostatnich wieści:razz: (które nota bene przeoczyłam, bo mam nowy telefon i jeszcze się nie naumiałam jak to ustrojstwo działa - a że jestem technicznie zdolna inaczej, to łatwo nie będzie...) "Chodzenie na smyczce trochę lepiej nam idzie. Zaczyna mi się ładować do łóżka i bezczelnie w nim rozpychać:lol:". Muszka: Tak jak pisała Ela, Muszka w obu kolanach ma wadę wrodzoną - wypada rzepka. Stopień deformacji czwarty, najpoważniejszy. Powinna wystarczyć jedna operacja na każde kolanko, ale dr Degórska wolała się "zabezpieczyć" i wpisać, że może być koniecznych więcej interwencji (dwa, a w skrajnych przypadkach nawet trzy). Muszka nie odczuwa bólu, nie ma potrzeby natychmiastowego poddania jej zabiegowi, co jest dla nas o tyle pocieszające, że mamy chwilę na ogarnięcie finansów. Tak czy inaczej, jeśli tylko nasz Doktor będzie jechał na asystę Profesorowi do Białegostoku, zabierze zdjęcia RTG do konsultacji. Rozważamy też możliwość przeprowadzenia zabiegu na "lepszym" kolanku u naszego Doktora, co zdecydowanie obniżyłoby koszty. Podane ceny są cenami "warszawskimi" jednak. Doświadczenie, tytuł i sława lekarza też nie pozostaje bez wpływu na te koszty... Tak czy inaczej, p. Danusia i jej Córka są w Muszce zakochane po uszy. Obawiają się jednak od razu dać jej DS, bo koszty zabiegów póki co są porażające i poza ich możliwościami finansowymi. Zresztą ja też uważam, że niemoralne byłoby zostawienie p. Danusi samej z tym "kosztownym problemem". I tak jestem przeszczęśliwa, że zapewni Muszyniance bezpieczeństwo i opiekę i podejmie się wzięcia do siebie od razu psiaka, którego tyle jeszcze czeka, zanim powróci do pełni formy. Bo to, że powróci jest pewne. Dr Degórska potwierdziła, że po operacjach kolanka Muszynki będą jak nowe:multi: W piątek Mucha spisała się na medal! Najpierw stres związany z pobytem u Ellig, potem lecznica, potem wizyta w obcym domu, gdzie "straszyła" ją wielka Figa:razz: Figa jest duża, to fakt, ale jej strach jest chyba jeszcze większy. Mucha zajęła strategiczne miejsce za mną na kanapie, Figa była trochę niepewna, pokazywała ząbki, Muszka warczała. Ale z kolejnymi minutami było coraz lepiej, parę razy dotknęły się noskami, parę razy przeszły obok siebie. Muszka bezstresowo się wpakowała na kolanka Córki p. Danusi i zdusiła komara:evil_lol: W drodze do domu padła nieprzytomna ze zmęczenia, ale na widok Lali ożyła i wariowały dobre 2 godziny jak opętane... Nie zostawiłam Muchy u p. Danusi w piątek, bo dziś i jutro obie Panie pracują dość długo i uradziłyśmy, że lepiej będzie ją zostawić na święta. P. Danusia ma dziś w pracy poprosić o wolny czwartek i piątek, żeby jak najdłużej być z suniami w domu. Zaraz będzie relacja o kolejnych...
  4. Powinno być "i królik, który myśli, że też jest... kabanosem"! :) A ogon ma Milka już prawie tak fantastyczny jak Lesio ;)
  5. Ale fajnie, że święcone jajo Zuzanka skonsumuje już w swoim domku docelowym. Trójka moich podopiecznych chyba też... (dwójka z pewnością!) :)
  6. Super wieści! Szkoda, że Kiko straciła tyle czasu...
  7. Trzymamy, nie puszczamy i się cieszymy! :)
  8. [quote name='mmd']Teraz to raczej nie. Wydaje mi się, że do świąt zapomnijmy o adopcjach. Buziaki w mokry nochal :)[/QUOTE] Nie mówmy hop - w ubiegłym tygodniu miałam telefon o Lalę, która w środę zamieszka w super domku w Zielonce, a dziś zadzwonił o Bobiśka, który również ma szansę pożreć święcone jajo we własnym domku ;)
  9. Agata się nie podda - to nie w jej stylu, podobnie jak użalanie się nad sobą i swym losem. Czaruje, a gdy trzeba - tupie nóżką ;)
  10. Jest taka fundacja na pewno. Kiedyś zgłaszałam dobka ze schroniska w Częstochowie. Zaraz poszukam. Tu jest link do forum miłośników tej rasy - z pewnością będą wiedzieli gdzie najlepiej się zwrócić: [URL]http://stylingart.nazwa.pl/doberman/viewforum.php?f=12[/URL] Jest i fundacja - Nadzieja Dobermana: [url]http://nadzieja-dobermana.pl/newsy[/url]
  11. Nutusia

    Kapsel & Jenny

    Smutasek malusi...
  12. Poniedziałek, więc przybiegłam po porcję dobrych wiadomości :) Najlepsza?... Że Jazz (Amor) pcha się do łóżka!!!! :)
  13. Gdy wzięłam na tymczas czwartego psiaka (plus 3 własne) i napisałam o tym moim Przyjaciółkom przyznały, że rozum straciłam. Że miłość miłością, ale trzeba myśleć zdroworozsądkowo, że powinnam zadbać o siebie (mam poważne problemy z kręgosłupem). A ja właśnie w ten sposób o siebie dbam! Inaczej usiadłabym na kanapie po powrocie z pracy, rozczuliła się nad sobą, jaka to ja biedna i obolała jestem i już z tej kanapy nie wstała. A tak... a to kałużę trza zetrzeć, a to kolację dać, a to sznurkiem się pociągać, a to łapiny wytrzeć... i dzięki temu jeszcze funkcjonuję! :) A gdy do własnych domków wyfruwają jedno po drugim - to już taka radość, że góry można przenosić!
  14. Się Ciotki-palaczki zleciały, no! A to pewnie było zdjęcie, żeby pokazać proporcje i udowodnić, że Alfik tylko duchem jest... wielki! ;)
  15. No właśnie - to nam się wydaje, że straciła... A może właśnie zyskała - w końcu odzyskała Przyjaciela...
  16. Będzie dobrze... Mieszanka miłości i CIERPLIWOŚCI oraz... stanowczości powinna być skuteczna ;) No i Twoje, Dżdżowniś, nieocenione uwagi, co do obsługi czołgu :)
  17. Tak czy inaczej, warto zbadać mocz. No, chyba, że dostała na obiad... buraczki ;)
  18. Wypolerowana, słoneczna Emiśka - CUDO! Jak tam w szkole było w miniony weekend?... Biedna Malutka (i Bartek) - pogoda, że psa z domu żal wyrzucić, a tu jeszcze trza wiedzę zdobywać!...;)
  19. W marcu jak w garncu, jak mówi stare przysłowie. Choć jeśli chodzi o to kwietniowe - "kwiecień-plecień wciąż przeplata, trochę zimy, trochę lata" - wolałabym, by się nie sprawdziło. Oczywiście tylko w części z zimą! :)
  20. I ja trzymam! Ale najważniejsze, że jest bramka nr 2, czyli możliwość powrotu tu, gdzie mu przecież źle nie było i nie jest ;)
  21. E, to chyba jednak mało Cię znam:evil_lol::eviltong: Ale tak na poważnie, to może jej nie dawaj. Gdyby została u p. Danusi, będzie mogła ją łatwiej do siebie przekonać, mając smaczkową "artylerię". Dzwonił właśnie Sławek - wyjeżdża z pracy i powinien u mnie być ok. 16.20. Powinniśmy zdążyć...
  22. Ona się do Ciebie nie odezwie, nie miej złudzeń :( Wątpię też czy odbierze telefon... Reszta - tak jak rozmawiałyśmy.
  23. [quote name='Ellig']W kwesti formalnej: Czy Muszka ma dostac jesc przed Twoim Nutusiu przyjazdem?[/QUOTE] NIE! I tak na zdjęciach widać jaki ma pękaty brzuszek od tego całodniowego przekupstwa! :)
  24. No masz, jaka wredziocha, żeby tak wiek tej pięknej damy zdradzać!!!! A Mucha - brzusio w ząbek czesany! :) No, no... jakie deklaracje Lalciowe... Do Pani z Wrocławia odpisałam szczerze i uczciwie jak jest i jak być może. Do Cioci Brosikowej też napisałam, żeby w razie czego była w pogotowiu ;)
×
×
  • Create New...