Jump to content
Dogomania

Sybel

Members
  • Posts

    2501
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sybel

  1. Sama biorę środki farmakologiczne (na depresję) i serdecznie polecam :) Świat nie robi się bardziej różowy, tylko taki... bezpieczniejszy. Gdyby moim psom miał to pomóc - nie wahała bym się.
  2. Swoją drogą z tym wiekiem kastracji to jest różnie. Mi kilku niezależnych weterynarzy radziło, by psa ciachnąć po 6 miesiącu życia - wstrzymałam się, pies ma teraz 9 miesięcy i dopiero będzie umawiany, ale już świruje, bo czuje wiosnę. Tak że w kwestii odjajczenia to różnie jest, jak się nie pali, warto poczekać do roku. W tym przypadku pies powinien tak szczerze mówiąc trafić do odpowiedzialnych ludzi, do spokojnego domu, gdzie by mógł się wyciszyć, poukładać sam ze sobą, nauczyć życia z innymi - ludźmi i psami. Tylko wziąwszy pod uwagę zapsienie takich domów wizja mało realna...
  3. Pies mojej siostry został znaleziony, jak miał 4 miesiące, trafił do niej we wrześniu. Tyfus kompletnie nie radził sobie z zostawaniem w domu, a siostra i jej facet pracują - tyle, że facet czasem na nocki, więc pies zostawał sam w domu na 8h najwyżej 3 razy w tygodniu. Tyfus nie odzywał się słowem, ale zdemontował im kabel od domofonu, półtora metra kabla od lampy(siostra jej nie cierpiała, więc tu plus dla psa), całe tylne obicie kanapy, niezliczoną ilość legowisk, koców, poduszek, wyrwał kawał linoleum na środku kuchni, wyjadł tynk przy drzwiach wejściowych itd. Pomogło połączenie intensywnego, najlepiej bieganego spaceru przed wyjściem i zostawianie dwóch różnych kongów. Pies nie niszczy, wręcz cieszy się na widok szykowanych kongów, choć dostaje je tylko, jak siostra i jej men wychodzą. U mnie był podobny problem, po śmierci babci moje trzy psy zaczęły zostawać same i wyły histerycznie. Pomogła metoda małych kroków, stopniowego wydłużania czasu, a potem nagradzania, jeśli było cicho, jak wróciliśmy. Problemem był sąsiad, który nam wyznał, ze wie, że psy tęsknią, więc on do nas non stop dzwoni na telefon domowy, zeby nie czuły się samotne... Musieliśmy zmienić numer :| U moich nie pomagało zostawianie smaczków, bo one akurat nie są łasuchami, zjadały wszystko dopiero, jak ktoś wrócił. Tak że najlepiej działa znalezienie psu zajęcia, cierpliwośc i konsekwencja w uczeniu.
  4. A, chyba, że tak :| Jakoś da się drzwi zastawiać?
  5. Zamykajcie kuchnię, jak wychodzicie, a sunię nauczcie komendy wyjdź. Niech siedzi w progu, nagradzana ciastkiem, jeśli siedzi. To jest proste. Wypychasz psa swoim ciałem z kuchni powtarzając wyjdź. Jak stanie za progiem, mówisz dobrze, siad. Jak pies usiądzie, nagradzasz. I tak w koło Macieju, szybko się zwykle tego uczą - kilka powtórzeń i załapie. Potem tylko utrwalanie. Za jakiś czas można "wypychanie" zastąpić gestem ręką.
  6. Na tej zasadzie powinniśmy zamknąć się w domu i obić ściany poduszkami, bo na ulicy jesteśmy bezpieczni, powinno być bezproblemowo - a jeśli nie? A, w domu też jest niebezpiecznie, bo instalacje gazowe są ok - a jeśli nie? Nie ma co popadać w paranoję. Kastracja pomaga jako jeden z elementów, dziewczyna szuka pomocy, w tym behawiorysty. Behawiorysta powinien wychować ją, rodzinę i psa. Pies wykastrowany będzie troszkę mniej nadpobudliwy. Pomyśl, co się zacznie dziać lada moment, jak okoliczne panienki zaczną pachnieć - pies może dostać dodatkowej szajby i w ogóle wpadnie w błędne koło.
  7. Mnie nie stać na szczeniaka z rodowodem, a mam dwa psy - z ulicy. I na koncie 400 zł do końca miesiąca, bo miałam pilne, nieplanowane wydatki. Tyle, ze karma już kupiona, zamrażarka pełna mięsa dla psów, w szafie zapas ryżu. Moja siostra, jak miała kryzys, to jeździła na obiady do mamy, ale dla swojego Tyfusa żarcie miała zawsze - i to wysokiej klasy, bo ten pies akurat ma rozwalony układ pokarmowy po diecie śmietnikowej z dzieciństwa i po jedzeniu złej jakości ma rozwolnienie i rzyga dalej, niż widzi. Zawsze można porozmawiać z weterynarzem, rozłożyć płatność na raty, jakoś odpracować. Pies to nie jest towar luksusowy - no, chyba, że jakiś champion super rzadkiej rasy. Pies zawsze był towarzyszem biedoty, np. taki york, szczurołap z najbiedniejszych dzielnic. Mnie moje psy nie kosztują wiele, nawet jak były 3, czy 4, to zawsze można tak wszystko zorganizować, że nie płaciło się góry złota. Przy czym psy zawsze wykąpane, uczesane, wykastrowane, zaszczepione, odrobaczone i z masą zabawek. Jeden wymaga strzyżenia i mama mu zafunduje za tydzień wizytę w salonie. Można. Tak samo, jak nie każdy, kto ma dziecko, ma samochód i super chałupę. Ja mam 27m w starym budownictwie, grzane piecem, maleńkie uno o żałosnych osiągach, średnie dochody, ale wiem, że były by to dobre warunki dla dziecka - bo by było kochane, zadbane, otoczone dobrą atmosferą. Grubość portfela powinna jedynie decydować o tym, jakie zwierzę wybierzemy - zdrowe, czy już z potwierdzoną chorobą z drogą kuracją i dietą, czy też może z kosztowną pielęgnacją. To, że w ogóle się weźmie psa, powinno być decyzją wypływającą z potrzeby serca, a nie z banku.
  8. Znowu zaczyna się nagonka... Ludzie, nie płoszcie potencjalnych domów stałych! Przecież są wizyty przedadopcyjne, poadopcyjne, pies może być w środowisku kontrolowanym, w razie problemów Sunshinee zawsze może poprosić dom tymczasowy o rady i wsparcie, gdyby faktycznie coś było nie tak. Pies to nie fizyka kwantowa, tylko pies. Dziewczyna miała psy, ma rodziców, ma sąsiadów, którzy może też by mogli radą sypnąć, jakby co. Sunshinee - jeśli chodzi o koszty, to z takich większych wydatków zwykle jest coroczne szczepienie, odrobaczenie co pół roku, w sezonie wiosna-lato-jesień też wcierka lub obroża przeciwpchelna i przeciwkleszczowa. Z większych, to kastracja/sterylizacja, jeśli dostaniesz psa bez tego zabiegu, ale to będą maks 3 stówki. Owszem, zdarza się, ze psu się coś dzieje i wymaga operacji, ale to może spotkać każdego psa. Może się okazać, że pies ma dysplazję, chore serce (tu leki są drogie, jedna tabletka vetmedin kosztuje 2,40 zł, a pies musi je brać np. 2 razy dziennie do końca życia), ale przecież setki psów dożywają sędziwego wieku w pełnym zdrowiu. Swoją drogą nie rozumiem podejscia "człowiek niedoświadczony nie powinien mieć psa", które pokutuje na dogo. Osobiście wpakowałam kilka psów do domów, gdzie nigdy dotychczas psa nie było. I cholernie się cieszę, bo ludzie nie bali się prosić o rady, a psy żyją jak pączki w maśle. Kiedyś każdy ma prawo zacząć.
  9. Myslałaś o matach do lania? To są takie maty, jak np. pieluchy dla niemowląt, w formie duzego kwadratu. Po piciu i jedzeniu, oraz zawsze, kiedy zauważysz, że pies będzie lać, stawiaj ją na tym. Niektórzy używają tego do oduczenia psów lania w domu, ale myślę, że może to wchłonie na tyle dobrze, że na wet jak się położy na plamie, to sierść aż tak nie nasiąknie, jak w kałuży. No i mniej sprzątania (chyba, ze mała zaliczy się do grupy fanów żucia takich obiektów...) Może w jakiś sposób ten zapach kojarzy jej się z domem, stabilizacją? W jakim wieku ją wzięliście? Wiecie, w jakich warunkach mieszkała? Wydaje mi się - specjalistką nie jestem - że to kwestia psychiki.
  10. Znalazłam przypadkiem. Jestem w szoku prawdę powiedziawszy. Nadzieja nomen omen :| Tylko psów żal, u mnie 5 psów odeszło na przestrzeni 25 lat...
  11. No i izolacja od wujaszka. Narobi krzywdy bezpośrednio psu i innym, może wywołać szczególną agresję do mężczyzn, po prostu psychozę lękową. Jak to czytam, to aż mi się słabo zrobiło. Do mnie zwierzęta w takim stanie trafiały, owszem, ale dorosłe. Prostowanie czegoś takiego trwa całe psie życie - to, co się uda raz osiągnąć, trzeba wciąż i wciąż konsekwentnie utrwalać. Pies od szczeniaka nie miał żadnych barier, żadnej nauki, współpracy - nic. On nie wie, gdzie jest jego miejsce w domu, nie wie, co wolno, a czego nie. Biedak się męczy znacznie gorzej od was. Kastracja może pomóc, choć sama cudów nie zdziała, efekty będą po kilku miesiącach, ale muszą być wsparte ciężką, mozolną pracą - wychowaniem przede wszystkim rodziny, żeby wychować psa. On zna jakies komendy? Ma swoje miejsce, zabawki, rytuały, regularne pory posiłków?
  12. Kup szelki i przypnij do kółka między łopatkami - dalej od uszu, psu będzie wygodnie, blaszki będzie widać. Moje psy chodzą i dzwonią, mi to pasuje, bo słyszę, gdzie pies jest. Nie ma co szaleć, przecież kotom dodaje się dzwoneczki do obroży, zeby płoszyły ptaki, czy też żeby właściciel wiedział, gdzie kot jest, a nie słyszałam o jakiejś zależności miedzy głuchotą kota i dzwoneczkiem. Inną opcją są faktycznie gumowe ramki na blaszki, widziałam w sklepach zoo i wydają się być sensownym pomysłem.
  13. Właśnie połapałam się, jak napisałam :) Gdyby to nie był pies do budy, to super psem domowym by był bokser :)
  14. A moze coś beaglowatego? Albo Psa w takim typie urody: [url]http://www.dogomania.pl/threads/177392-Belgia-jej-uroda-zniewala.Sunia-ma-dom[/url]. Ewentualnie wariacja na temat owczarka australijskiego? Aktywny, towarzyski, ale z sierścią dłuższą, jakiś flat czy golden.
  15. Może zatkanie psa posmarowanym w środku kongiem coś da? Ja kong traktuję jako lek na zostawanie w domu, na szczekanie, na psią nudę - na wszystko. I działa, a psy mają na jego punkcie fioła. Tylko nie wiem, czy u Was lepsza by była kość do lizania, ten klasyczny kong, czy "wańka-wstańka" z suchym wysypującym się górą.
  16. Jest jeszcze octenisept - środek do dezynfekcji ran, zakażeń, kosztuje około 30 zł. Moja mama go dostała do przemywania rany pooperacyjnej, jest bardzo skuteczny.
  17. Broń Cię Panie Boże! Zastanów się, jaki jest powód nieposiadania rodowodu przez szczenięta po rodowodowych rodzicach. Najpewniej jest to drugi w ciągu roku, nielegalny miot suki, ewentualnie wpadka niekoniecznie z tatusiem oficjalnym lub psy nie mają uprawnień, gdyż nie spełniają norm rasy - czy to pod względem eksterieru, czy to charakteru, czy też są po prostu chore (dysplazja, entropium w oczach, głuchota, ślepota, wnętrostwo etc., zwykle dziedziczne). W hodowli regulaminowy miot zawsze ma rodowód. Te "na lewo" - nie. Jeśli suka rodzi co cieczka, wyobraź sobie, w jakim stanie jest jej organizm, jak słabe będą szczeniaki, jeśli rodzi od np. 4-5 lat.
  18. Mam na myśli KUPNO, czyli zapłatę za kundelka np. 200-300 zł. Kundelka wziąć, adoptować, uratować, przygarnąć - NIE kupić.
  19. Ja miałam na to jeden sposób - nigdy nic nie zostawiałam na stole. Ani jedzenia, ani nic, co moze się stłuc. Wszytsko ladowało hen, pod sufitem na szafach. I nadal tak robimy. Nigdy nie zostawiamy jedzenia bez nadzoru, jeśli jest ponizej półtora metra ;) Psy są zaskakująco skoczne. Jak wzięłam mojego Felka, psiaka wielkosci jamnika, był po wypadku, nie wiadomo było, czy tył będzie sprawny, czy aby nie będzie potrzebny wózek. Sprawa wyjaśniła się w Wielkanoc, keidy to zastaliśmy Felicjanka z pyskiem w serniku na środku stołu i z brzuchem wydętym jak balon - zeżarł chyba z pół kilo, a sam wazył wtedy 8kg... Zdarzył się "cud" - zwiewał ze stołu an czterech łapach, aż się kurzyło :D On akurat wszedł po krzesłach, ale Filip, taki do kolan, to ze stania wskakuje, jak krzesła pozasuwane. Sądząc po śaldach pazurów czasem wpada w poślizg, ale stół to punkt widokowy, jak psy są same w domu... Tak wiec wszystko ze stołu zdjęte - oto jest klucz do sukcesu ;)
  20. Dlaczego masz tak młodego psiaka? No i jaką karmę jej dajesz? Jak nie chce jeść, to może zamiast suchej spróbuj puszkowana, np. animondy, ewentualnie mieszaj suche z ochłodzonym wywarem opd gotowania kurczaka (bez przypraw). Jak nasiąknie, to wtedy może zje. Pomyśl, czy wolała bys sama jeść suszone jedzenie, czy raczej soczyste, pachnące gotowane mięsko, ryz i marchewke? Bo ja chyba wybrała bym mięsko.
  21. Na hasło obroża przeciwkszczekowa szczerze mówiąc wyobraziłam sobie grubą gumkę do uszczelniania weków założoną psu na pysk... Przynajmniej na moje by to podziałało, bo obawiam się, że nawet podłączenie ich do gniazdka nie dało by efektu, gdyby mogły pysk nadal otwierać.
  22. My traktujemy tę karmę jako koło ratunkowe, jak przypadkiem zdarzy się, że nie ma kto psom ugotować. Moje psy rano jedza suchego royala, na obiad gotowane mięso z ryżem i marchewką. Jak bym im dała na obiad suchą, to bym padła trupem na miejscu od ich pełnych wyrzutu spojrzeń :) Karma ok, pachnie nieźle, chociaż nie używam jej jako głównego dania.
  23. Fakt faktem, że w dyskusji popada się w skrajnosć, daje się ponieśc emocjom - rzecz ludzka. Biorąc pod uwagę, że za psa odpowiada człowiek, inny człowiek z własnego doświadczenia stara się pomóc. Wiadomo - pomoc wpychana w gardło przepychlem wychodzi uszami, nawet, jesli niesiona jest w dobrej wierze. Swoją drogą mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że WIEM z własnego doświadczenia, że karmienie Chappi jest zue - moje psy po tym bardzo chorowały, więc w moim prywatnym świecie Chappi ma zakaz wstępu i trąbię o tym w dobrej wierze. Co kto z tym robi - jego sprawa. Mogę też powiedzieć, że jeśli w dyskusji o wychowaniu pojawiają się teksty typu "no bo mam psa od tygodnia, ma 6 tygodni i nie umie się zachować" to nie umiem naprawdę zachowac się kulturalnie. Nic nie poradzę, ale szlag mnie trafia na miejscu. Wiem też, że wielu ludzi akceptuje jedyny właściwi tok rozumowania - swój. I żadnego innego. Np. że rzucanie psu kija jest zbrodnią. Dla mnie osobiscie nie jest, ale dostałam kiedyś neizłą burę o to. Wartościowy wątek, bo czasem trzeba powiedzieć wprost, że nie każdy, kto ma psa, od razu staje się aniołem w ludzkiej skórze, a do tego przenajświętszą wyrocznią. Bładzić i pisać na forum pierdoły jest rzecza ludzką - za to zcasem ludzi uwielbiam, a czasem mam ochote powystrzelać.
  24. Porób zdjęcia psów luzem i na łańcuchu, z widocznymi domami, następnie zgłoś to na policję. Wziąwszy pod uwagę ostatnie przypadki pogryzień i zagryzień warto to zgłosić od razu ze zdjęciami. W celu samoobrony polecam gaz pieprzowy w żelu - nie zrobi krzywdy, ale da psom bolesną nauczkę, że do Was się nie podchodzi.
  25. Rozważacie tylko rasowe? Bo kundelki, np. z domów tymczasowych, to też super wybór. Wdzięczne, zaskakujące, mądre, sympatyczne psiaki plus satysfakcja, że się komuś zycie uratowało. Owczarki to fajne psy, które muszą pracować, muszą mieć kontakt ze swoim ludziem, są aktywne, inteligentne. Tyle, że są podatne na różne choróbska, np. dysplazję stawów biodrowych. Przy szukaniu szczeniaka bierzcie w związkuz tym tylko psy rodowodowe z udokumentowanymi badaniami pod tym kątem. Dalmatyńczyki są super, osobiście uwielbiam kropki, boksery to wspaniałe, inteligentne i towarzyskie psiaki, a jak mają uszy i ogon, to w ogóle cudo. Tylko te dwie rasy zimą wymagają wdzianka, jak idą na spacer, żeby płuc nie zaziębić. Możecie poszukać w adopcjach tych (lub innych) ras, może akurat jest jakies cudo w potrzebie.
×
×
  • Create New...