Jump to content
Dogomania

Sybel

Members
  • Posts

    2501
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sybel

  1. [QUOTE]A co do ciąży urojonej to również może być powodem takiego zachowania. Suki, które nie są sterylizowane, muszą mieć co najmniej jeden raz młode.[/QUOTE] To akurat jest jeden z najbardziej szkodliwych mitów w psiej historii. Nie ma potrzeby, tak samo, jak nie ma potrzeby, by każda kobieta chociaż raz w życiu miała dziecko - NIE ISTNIEJĄ ŻADNE WSKAZANIA MEDYCZNE PO TEMU. Sterylizacja suk nieprzeznaczonych na rozród, a więc bez uprawnień hodowlanych jest najlepszym rozwiązaniem. Nie jest szkodliwym zabiegiem, choć jest to operacja. Przed nią suka powinna mieć zbadane serce i krew, zeby zmniejszyć ryzyko powikłań w związku z narkozą.
  2. Wszytsko, czyli co? Pies powinien pobiegać z WAMI ze 2 h dziennie, intensywnie się zmęczyć. Waszym prawnym obowiązkiem jest niedopuszczanie do ucieczek i zabezpieczenie psa tak, aby nie uciekał, gdyż stanowi zagrożenie dla siebie i innych, w tym dla ruchu ulicznego - nawet, jeśli mieszkacie z dala od szosy, pies moze do niej dobiec i szlag go pod kołami trafi. Zniknął na 3 tygodnie - a co, jak zniknie na amen?
  3. Ja sobie zapiszę, już kilka razy trafiałam na jego wątek, potem zgubiłam - i nie chce gubić więcej :) Na razie chociaż po ciochu podopinguję.
  4. Szczerze mówiąc pies jest stary, prawdopodobnie wysiadła mu wątroba, w kazdym razie objawy na to wskazują. Tak więc powinien mieć zrobione USG, zeby zobaczyć stan i rozmiar wątroby, morfologię krwi ze wskazaniem na wątrobę. Co do usypiania - lepiej patrzeć, jak pies po prostu zasypia ostatni raz, niż jak wije się godzinami z bólu, aż w koncu umiera w spazmach, nie sądzisz? Na każdego przychodzi kres, a ten pies żyje naprawdę długo i - mam nadzieję - szczęsliwie. Niestety z wiekiem organizm się sypie, a przy takiej diecie to bardzo dobry wynik, bo tam strasznie dużo tłuszczu było i przypraw, poza tym chleb nie jeste tym, co pies powinien jeść. Póki zyje, spróbuj go karmić kleikiem z ryzu i kurczaka z marchewką. I jedź z nim jak najszybciej do weta. Może ktoś ze znajomych ma samochód i za opłatą może cię zawieźć, żeby psa zbadać i / lub uśpić?
  5. Ja mam taką propozycję: poszukaj sobie tabeli z indeksem glikemicznym różnych rzeczy. Wiem, że np. gotowana marchewka ma wyższy, niż surowa, a więc jest bardziej tucząca. Warto zwykłą karmę zastąpić wersją light, wprowadzić sztywne pory posiłków oraz miarkę do suchej karmy i wagę do zwykłej, zeby ustalić konkretne ilości podawanego jedzenia. No i nie biegać z psem, ale powoli budować kondycję, poprzez wydłużanie spacerów intensywnym równym krokiem, ewentualnie dłuższe zabawy z piłką zmuszające psa do biegania, tuptania, szukania.
  6. Po pierwsze Waszym obowiązkiem jest zabezpieczenie psów tak, by nie wyłaziły poza Wasze posesje. To jest najważniejsze, jeśli pies nie będzie mógł się dostać do ptaków, to logicznie nie będzie jak ich upolowac. Warto zacząć z psem nauke, np. aportu, wybiegać je, zmęczyć.
  7. Na czym ją prowadzasz? Na obroży, na szelkach?
  8. Ok, naprawdę jestem pod wrażeniem ludzkiej wyobraźni. Szkoda, ze pies musi za to płacić. Piękna dziewczynka swoją drogą.
  9. Wiecie, to jest tak, że metodę, która ma poprawić komfort życia psa dobiera się raczej pod kątem właściciela. Jest niestety na pęczki kretynów (nie bójmy sie tego słowa), którzy powinni miec co najwyżej interaktywnego pieska mechanicznego, ale w żadnym razie zywego stworzenia (moze jeszcze kameleona, ona są niespieszne). Nie da się zawsze dobrać idealnego rozwiązania, dlatego z puli iluś tam wybiera się te, które są - subiektywnie, według szkoleniowca - najlepsze dla właścicieli i z największą korzyścią dla psa. Takie, przy których jest szansa, ze je wykorzystają na korzyść psa, nie zrobią mu krzywdy, a może nawet im się spodoba i jak pies zacznie lepiej "działaś", to oni chętniej będą z nim wychodzić, może nawet zaczną z nim jakoś pracować. Może raczej jest to metoda wychowania właścicieli, zachęcenia do podejmowania coraz to nowych prób nauki psa, do zrozumienia jego potrzeb - w każdym razie tak to odbieram
  10. Zapisze sobie na razie. Z tym olejem to mnie zatkało - a myślałam, że już nic mnie nie zaskoczy. Skąd ci ludzie w ogóle taki pomysł wytrzasnęli i po cholerę to robili?
  11. Jejku jejku... No dramat po prostu. Jak wy ludzie śmiecie KRYTYKOWAĆ? Głaszcze się po główce, chwali się i potakuje, a nie swoje zdanie wyraża, jak w ogóle tak można?! A tak na serio - Miśka, odrobina dystansu, to po pierwsze, więcej, niż odrobina kultury, to po drugie. Jak tak czytam, ze mąż nie wie, ze pies będzie, a Ty nie wiesz, z jakiej hodowli, to nóż się w kieszeni otwiera. Za dużo już bezdomniaków rasowych i w typie rasy (np tu: [url]http://www.dogomania.pl/threads/204201-Zad%C5%82awiona-olejem-chore-%C5%82apy-4-miesi%C4%99czna-sunia-CC.POMOCY!!!?p=16503239#post16503239[/url] ). Sama miałam dalmatyńczyka z ulicy i wiem, jak ciężko naprawiać takie zwierzę. Proponuję Ci kilka rzeczy: 1. Spokojną rozmowę z mężem, w stylu, że marzysz o psie i baaardzo Ci zależy i chcesz mu powiedzieć, że już nawet masz na oku hodowlę 2. Wizytę, a nawet kilka - z mężem - w wybranej hodowli. Dobrze jest zobaczyć mamę w ciąży, zobaczyć warunki, w jakich żyje, jej i tatuśka papiery, poznac podejscie hodowcy do psów, do ich socjalizacji itd. 3. Poszukanie opinii o tej hodowli. Bywa, ze szczeniaki, szczególnie modnych, chodliwych ras, są wydawane bardzo wcześnie, niezbyt zsocjalizowane, chore, z poważnymi wadami, z fikcyjnymi książeczkami szczepień, a po 3 tygodniach jest płacz, bo piesek umarł w męczarniach na rękach dziecka. No średnio fajne, nie sądzisz? Dlatego poszukując hodowli szukaj nie tylko terminu porodu i odbioru, ale też cudzych opinii na ten temat. Dla włąsnego komfortu. Jeśli kogoś uraziłam, to przykro mi, ale naprawdę nie miałam takiego zamiaru. Po prostu trzeba być fer nie tylko wobec swojego CHCĘ, ale też wobec swoich bliskich, zwierzęcia, które trafi do domu, własnego sumienia, etyki i moralnosci. Ja np. mam zakręconą rodzinę i każdy domownik co jakiś zcas coś znajduje i przynosi, a wszyscy pozostali natychmiast przechodzą nad tym do porządku dziennego. Jednak nie każdemu musi to pasować.
  12. Warto skonsultowac z kimś innym. Pies ma 8 lat, jak na owczarka to w sumie taki wiek "średniostarszy", równiez pod względem kondycji serca itd. Trzeba poprosić weterynarza o podanie wszelkich mozliwych scenariuszy i rozważyc, który wybrać. Ja moze powiem, jakie my mieliśmy opcje: miałam trzynastoletnią sukę, miała udar na początku marca (z nerwów, 2 tygodnie po smierci mojej babci), po nim bardzo osłabło jej serce, nie była w stanie przejść 100 metrów. W międzyczasie na boku wyrastał jej guz, bardzo unaczyniony, bardzo wystający. Dzieki lekom Fifi doszła do siebie, poprawiła jej się kondycja. Jednak guz rósł i w czerwcu mieliśmy już do wyboru albo czekac, aż któryś z psów ją nadepnie niechcący, ewentualnie guz sam pęknie i pies się wykrwawi, albo poddać ją operacji licząc, że albo przezyje, albo odejdzie w narkozie. Wybralismy operację. To był starszny czas, kiedy czekalismy na wynik operacji, ale warto było. Sunioa odeszła jakiś czas potem na zawał, ale tamten zabieg poprawił jej jakość zycia. Warto pogadać, jakie są opcje. Jak bardzo będzie dalej narastał guz, w jakim czasie, jakie są pewne skutki. Jak by przebiegła operacja i czy na pewno by poprawiła komfort życia psa. Powiem tak: na pewnio jest duże ryzyko, ze pies może odejść pod narkozą, jednak - przynajmniej dla mnie - jest to o tyle budujące, że wiem, ze pies wtedy nie cierpi, tylko łagodnie przejdzie dalej (taka jest moja filozofia, moze naiwna, ale ułatwia pewne sprawy). U nas, w łodzi jest niezła lecznica Sowa. Oni są uczciwi, podejmują się zabiegów, które inni uznają za beznadziejne. Maja bardzo dobrego chirurga i są szczerzy. Można im wysłać mail z pytaniem, co oni by mogli zrobić z tym przypadkiem. [url]http://www.lecznica-sowa.pl/page.php?id1=28&id2=79[/url]
  13. Eh... No to moze faktycznie kenel by był rozwiązaniem. Psa trzeba z tym oswoic, pamiętam, ze AngelDream pisała o tym w swoim wątku o psach, bo wilczaka oswajała z kenelem. Moze by była w stanie coś doradzić.
  14. :D Super przemowa. Serio. Od razu sobie pomyslałam, ze musicie być naparwdę fajnymi ludźmi :) Jak sobie myślałam o tym waszym psiejskim domu, to tak mi się roiły dwie opcje: 1. drzwiczki dla psów w drzwiach - nie wiem, ile macie drzwi, ale moze któres można tak zorganizować, żeby wstawić drzwiczki. Sa takie sterowane sygnałem z obroży, ze nie wlezie inne zwierzę, tylko wasze psy i koty. 2. może któreś drzwi do mieszkania da się "otoczyć" kojcem tak, że będzie wydzielony ogród wokół domu o powierzchni powiedzmy 5 na 5 metrów, no i drzwiczki psie w drzwiach, zeby psy miały możliwość siedzieć w domu, albo sobie dowolnie wyjść. Powiem tak: pies mojej babci całe życie mieszkał sobie w ogrodzie, miał budę, ale z niej nie korzystał, jak chciał, to właził sobie do domu, a jak nikogo nie było, siedział na dworze. Dożył 15 lat w dobrym zdrowiu. Tyle, ze był nieatrakcyjny pod kątem finansowym, a więc nie wart ukradzenia. No i potrafił by odgryźć obcemu rękę bez oporów. Był tak zapasiony, że nie interesowały go potencjalne trutki.
  15. Mi się wyadawało, ze labki, ale to nieistotne. Fakt, że psy były niewyżyte. Ja sama kiedyś stosowałam halter na dalmatyńczyku i moje prywatne zdanie jest takie, że to działało. Przy czym pies był po takich traumach i tak ciężki w obsłudze, agresywny itd, że nawet rozważaliśmy uśpienie. Byłam wtedy w liceum, a pies był rocznym, niezsocjalizowanym znajdą, prawdopodobnmie trzymanym przez pierwszy rok w klatce, ze świeżo usuniętym przez nas entropium. Jak się bąłkał, jakieś gówniarze szczuły na niego swoje psy, wiec miał agresję lękową, nie umiał chodzić na smyczy, na dodatek na widok psa gryzł, co wpadło w pysk (np. moje udo, do dziś pamiętam ogromny krwiak). Halter pomógł bardzo, przynajmniej po spacerze nie czułam się już, jak bym jechała na rowerze pod górkę na najwyższym przełożeniu. Po dmiesiącu pzreszliśmy na szelki i efekt był super, pies załapał, o co chodzi. Jeśli idzie o inne problemy, pomogła kastracja, powolne oswajanie z róznymi psami, masa ruchu za piłeczkami i ogromna porcja pieszczot plus bardzo konsekwentne przestrzeganie zasad. Po roku był innym psem. Cockermaniaczka - ja po prostu Milana nie lubię, bo jego wygląd i maniera mnie odpycha. Nie stosuje ani metod jego, ani Victorii, bo sama mam rozumek jako tako działający. Victorie oglądam na zasadzie programów "Jak się nie ubierać", "jak schudnąć" itd - a nuż się coś trafi ciekawego, a ja sobie zjem śniadanko przed pracą, czy coś takiego. W ogóle nie wiem, jak można korzystać z programów instruktażowych jak z ksiąg mądrości.
  16. Mhm... Bo myslałam, ze to kopia ludzkiego "pacyfizmu", ze tak to określę. W stylu "dzieci, nie bijcie się, bo nie wypada"
  17. Ok, ale czy na jego miejscu wilk zachował by się tak samo? Tak z ciekawości pytam, zeby była jasnosć, a nie żeby podpuścić czy coś.
  18. Też widziałam kilka przykładów, które mnie zaskoczyły - choc już nie pamiętam, co to. Tyle, że ta babka (o Milanie się nie wypowiadam, bo nie cierpię go oglądać i nie oglądam) pracuje też nad wychowaniem właścicieli, co jest cenne. Zmienia ich podejście do psa, np. w kwestii dokarmiania przy stole, karmienia w ogóle (dwa labki miały lepsze menu, niż właściciele - im gotowano pyszne potrawy, a sobie odgrzewano pizze mrożoną), w kwestii co wolno, a czego nie. Ci ludzie tak generalnie często w ogóle nie mają pojęcia, więc i tak jej rady, nawet jeśli naciągane, są lepsze od tego, w czym się sami zapętlili.
  19. Ewentualnie zakup Konga i napchaj czymś dobrym przed wyjsciem, niech pies ma zajęcie. W każdym razie niszczyciel mojej siostry był nim tak zajęty, że nawet nie powiększył dziury w wykładzinie w kuchni :)
  20. [QUOTE]Opowiadal, a nawet bylo to nagrane, jak zachowuje sie kiedy dwa osobniki maja ochote na walke. Wyglada to tak, ze on wslizguje sie pomiedzy te wilki, skomli, popiskuje, uspokaja. Czyli nie uzywa sily i agresji, ale mimo to wtraca sie i rozdziela.[/QUOTE] Nie rozumiem. Wynika z tego, że gacet to robi, nie wilk - zgadza się? Wilk alfa natomiast nie reaguje, tak?
  21. Ćwiczenia z psem to też np. komendy, nauka. To zmusza psa do skupienia się, np. nauka aportu, szukania...
  22. Albo węża? Marchewką przebraną za mysz? Skaczącą kalarepą? Swoją drogą każdy z nas jest częścią natury - o ile mi wiadomo, nie mieszkam w laboratorium. Natura jako pojęcie uległa ewolucji, jeśli patrzeć na środowisko naturalne itd, ale to JEST natura. Wolnością jest również podejmowanie WŁASNYCH decyzji w kwestii żywienia siebie i swoich psów. Życzę sobie i wszystkim rozsądnym czytelnikom, aby używali swojego zdrowego rozsądku i nie reagowali na trolle.
  23. A, co do niszczenia - kup im kongi :) Pomagają :)
  24. Z tego, co wiem, to akurat stan posiadania jajek nie ma wpływu na sprawność psa, a w takim razie nie powinien mieć wpływu na prawo do startowania w zawodach. Taka informacja powinna być zawarta w regulaminie zawodów, jeśli takie cos istnieje. A co do cen, to np. w Łodzi rozbieżność dla jedengo psa była od 180 zł w dużej lecznicy do 380 (!) w małej, jednoosobowej. Pan chyba walnął powaznie na głowę... W każdym razie trzeba szukać. Pies wielkości rottweilera, więc spory, ale drobniejszy, dziewięciomiesięczny tak dla uściślenia.
  25. Może tak: w weekendy obserwujcie je, jeśli chodzi o zapędy do podkopów, wyłażenia itd. Oceńcie, jak z ich ewentualnym wychodzeniem. Oswajajcie je z taką mozliwością, że siedzą same w ogrodzie. Jesli faktycznie by próbowały wyjść, warto ogrodzić jakiś teren w środku, jakos zorganizować dla nich duzy kojec. Inna sprawa to ryzyko kradziezy - bardzo popularne ostatnio są kradzieże psów z ogrodzonych posesji. Czy psy będą miały cień, np latem? Czy będą się miały gdzie schowac np. w przypadku burzy? Ja bym sie bała najbardziej kradziezy i otrucia, bywa, że "życzliwy" sąsiad przerzuca kiełbasę z trutką na szczury czy na ślimaki i po psie. Jednak to Wy najlpiej znacie psy i sąsiadów i wiecie, czego się spodziewac.
×
×
  • Create New...