Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29150
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    30

Everything posted by Ewa Marta

  1. Bardzo Wam dziękuję! Wierzę w moc dobrych myśli i pozytywnej energii! Semisko zjadł dzisiaj ze smakiem śniadanko na spacerze i co chwilę wbiegał do wody. Ponieważ część spaceru spędziliśmy siedząc w cieniu obok wody, spędziliśmy na dworze półtorej godziny. Spóźnilam się do pracy, ale nie umiałam przerwać moim psiakom radosnych kąpieli:) Na koniec poszliśmy jeszcze do kanalku, gdzie wody jest dużo i Semik i Barsunia poplywały sobie. Peruszka wolała zostać na płytkim kawałku i nurkować:) Ona kładzie się w wodzie i nurkuje chowając pod wodą cały łepek, po czym narzuca na siebie łepeczkiem wodę. Uwielbiam patrzeć jak to robi, bo widać, jaką jej to sprawia frajdę:) Semikowi bardzo ropieją oczka. Nie ma stanu zapalnego i zdaniem dr Jagielskiego to kolejna konsekwencja tego, co się dzieje w organizmie. Przemywamy oczka solą fizjologiczną, ale ta ropa znowu się pojawia.
  2. Mam kilka zdjęć, które mi Elunia przygotowała do wgrania:) Z Agatą:) Ze mną:
  3. Musi się udać! Tego się trzymamy i staramy nie płakać, choć dzisiaj nie dałam rady i jak Semik nie widział, to sobie pobeczałam:(
  4. Gusiaczku, jest tyle psiaków w potrzebie, że w sekundę zagospodarujesz nadwyżkę bazarkową:)
  5. Niestety Semik nie miał dzisiaj chemii z powodu wysokiej supresji szpiku:( Wyniki jednoznacznie zadecydowały, że chemii nie dostanie: WBC 2,5, przy normie w granicach 6,0 - 17,0 PLT 46 przy normie w granicach 117- 460 Pozostaje nam czekać na odbudowanie się szpiku i wtedy ewentualnie podać mniejsza dawkę chemii. Jesteśmy umówieni z doktorem Jagielskim na piątek na godzinę 7 rano lub wcześniej. Doktor przyjedzie specjalnie wcześniej, żeby Semik nie musiał siedzieć na chemii w taki upał. Dzisiaj dodatkowo Semuś o 4:40 miał biegunkę. Słonko obudziło mnie i poprosił o wyjście. My z Jackiem mieliśmy oboje jakieś koszmarne sny. Jackowi śniło się, że ma raka i dodatkowo zostal posądzony o zamordowanie kogoś, a mnie łamały się i wypadały zęby:( Niby w sny nie wierzymy, ale jakoś tak dziwnie nam się zrobilo. Semik chudnie coraz bardziej. W ciągu 4 miesięcy stracił ponad 4 kg:(
  6. Mamy takie miejsce na naszej skarpie, gdzie rozpoczęli budowę kolejnego budynku. W tej chwili odwadniaja teren pod budynek i przeciągęli dlugie rury zakończone na dużej polanie, która od 2 tygodni non stop zalewana jest wodą z podziemi:) Woda jest czyściutka i lodowata tak, że jak wchodzę z psami, żeby je całe zmoczyć, mam wrażenie, że kości mi sie złamią, bo są zlodowaciałe:_ Psiakom to nie przeszkadza i ganiaja jak szalone po tych rozległych kałużach. Kąpia sie tam też cale rodziny ptaszków, a 2 dni temu tuż po zachodzie słońca wyszła cala rodzinka dzików:) Pani dzikowa przyprowadziła swoje dzieci, żeby się wykąpały. Nie musze Wam chyba pisać, jak szybko zwiewaliśmy do samochodów:)
  7. Lunka właśnie szaleje na polach. Mijałyśmy się z Julką. Ona jeszcze chwilkę została, a ja wróciłam z moimi mokrymi psiakami do domu:)
  8. Lupo był wczoraj u dr Olkowskiego. Muszę przede wszystkim napisać, że to super miły i wesoły pies! Na zdjęciach wygląda na większego, a waży 15,4 kg i jest drobny:) Doktor Olkowski po zbadaniu i wysłuchaniu całej historii Lupo stwierdził, że Lupo nie ma żadnej choroby autoimmunologicznej, a zapalenie mięśni żuciowych. Rozpoczęło się to od szczękościsku, który ustąpił po podaniu sterydów. Potem jak się często zdarza przy tej chorobie, zapalenie przeszło dalej i stąd zanik mięśni czaszki. Nie ma na to skutecznego lekarstwa, to znaczy choroba się nie cofnie, można jedynie poprawić nieco stan mięśni czaszki poprzez rehabilitację. Rehabilitacja polega na podawaniu mu gryzaków do jedzenia, bawieniu się z nim piłeczką i przeciąganiu sznurkiem, który będzie musiał trzymać mocno w pyszczku, a tym samym mięśnie żuciowe będą pracowały. Gryzaki działają podobnie. Idealny byłby do tego też kong wypełniony smaczkami. W tej chwili w ciągu 2 tygodni zostanie odstawiony podawany steryd. Potem trzeba psiaka obserwować. Może się zdarzyć, że choroba nie wróci, choć najczęściej zdarzają się nawroty. Objawy, to nieotwieranie pyszka do końca. Wtedy trzeba ponownie wrócić na pewien czas do sterydów i znowu je odstawić. Wyłysienia na uszkach i łapach mogą być spowodowane obniżeniem odporności albo braniem sterydów. Dlatego po odstawieniu sterydów trzeba obserwować Lupo, czy uszka zarastają, czy nie i ewentualnie przeleczyć go dermatologicznie. Miesiąc po odstawieniu sterydów musimy zrobić badanie krwi na przeciwciała miopatii M2 (mam nadzieję, że dobrze zapisałam, nie mam w tej chwili pod ręka opisu z wizyty). To da nam pewność 100%, że to właśnie zapalenie mięśni żuciowych. Zapytałam oczywiście o najgorszy możliwy scenariusz przy tej chorobie. W najgorszym razie robi się operacje i nacina miejsce, gdzie jest szczękościsk ewentualnie w sedacji instaluje się w tych miejscach rozwieracze, które stopniowo się rozszerza. To oczywiście nie dotyczy Lupo, bo szybko został zdiagnozowany i leczony. Potencjalny dom musi jedynie obserwować psiaka i w razie potrzeby reagować. Przyznam, że kamień spadł mi z serca, bo choć Lupo jest chory, to bałyśmy się, że to coś znacznie poważniejszego. W czasie jazdy Lupuś zwrócił, ale po pierwsze jechał z nieznanymi mu osobami i to tez mogło spowodować stres, po drugie upal był niemiłosierny. W lecznicy zaliczył wpadkę i załatwił się na środku korytarza. Rzuciłam się do zbierania, ale doktor był szybszy i z wielkim wdziękiem powiedział, że on ma rękawiczki, więc będzie mu łatwiej zebrać kupkę Lupo. Chciałam jeszcze raz podziękować mojej koleżance Agacie P. która nie wzięła ani grosza za transport, była z nami cały czas, opiekowala się Lupo, a w poniedziałek Lupo dostanie od niej 100 zl!!! Dodam jeszcze, że postępowanie choroby może skutkować jak to wyraził doktor zmianami kosmetycznymi, czyli bardziej kanciastym łebkiem, ale Lupo jest tak uroczym psiakiem, że nie powinno to przeszkadzać. Mam zdjęcia, które musze zgrać z aparatu i potem je wrzucę:)
  9. Dziewczyny, przecież to jest członek mojej Rodziny, więc to normalne, że się nim opiekuję. To naprawdę nic wielkiego, a wręcz wyróżnienie, że mogę być tak blisko tego wspaniałego Psa. Na porannym spacerze, na którym ganiał po wodzie Semik w drodze powrotnej nagle osłabł. Pomoglam mu dojść do samochodu i myślę, że w poludnie zejdzie tylko na kilka minut do cienia. tak mu nagle zaczęły się łapki plątać, że na moment serce mi stanęło, ale Semus zamerdał ogonkiem i przyjął chętnie pomoc. Podniosłam mu pupinkę i popychałam delikatnie do przodu. Przy samochodzie dostalam za to liźnięcie w policzek.
  10. Lunka wczoraj dała nam dyla na wieczornym spacerze. Strachu było dużo, bo popędziła razem z Saszą, z którą mieszka i którą uwielbia, a po kilku minutach nawoływania wróciła tylko Sasza. Po kolejnych kilku wrócila też Lunka, ale od dzisiaj zostaje wdrożone szkolenie maleńkiego łobuza. Rozbrykala się za bardzo i za pewnie poczuła, wraca więc na długą linkę. Ona jest absolutnym fisiem na punkcie piłeczek, ale też gubi je nagminnie, bo jak złapie trop, to piłka wypada z pyszczka i Lunka pędzi jak perszing przed siebie. Trzeba ją mieć stala na oku. Wczoraj udało nam sie też odwołać ją od jadącego po polach motoru, bo panienka koniecznie chciała złapać gościa za nogę. Jesteśmy pewne, że mieszkała na zewnątrz i robiła pewnie co chciała. Możliwe, że goniąc za tropem poleciała tak daleko, że nie umiała potem znaleźć drogi powrotnej do domu.
  11. Ja wpłaciłam chyba 4 sierpnia dopiero:(
  12. Dodam jeszcze, że w poniedziałek dostanę od Agaty 100 zł, które przeznaczymy dla Lupo!
  13. Chyba, że psiak śpi tak jak Malutki na pleckach:) Wtedy lepiej zakropić przed spacerem, na którym kark, na który zakrapiasz lek nie wyciera sie nigdzie:)
  14. Gacusie mają do zapłacenia ostatnia fakturę za hotelik 252 zł. Myślę, że dzięki bazarkowi Gusiaczka dla nich uda się szybko opłacić ją i Gacorki nie będą miały dlugu:)
  15. Potwierdzam! Wyczesuje tym wszystkie psiaki. Budowa hakowa powoduje, że to nic nie boli. Idealnie wyczesywał gęstą sierść Semika, ale też znakomicie czesze moje sunie i bezdomniaki - Kulkę i Rokiego:)
  16. Jutro wizyta u weta - neurologa Lupo! Mamy dużo szczęścia i razem z nami jedzie moja koleżanka z pracy Agata P. która wspiera też Lupo finansowo:) Pojedziemy jej samochodem i dzięki temu będe mogła do woli naprzytulać się do tego wspaniałego psa siedząc z nim z tyłu:)
  17. Należało sie Gackom takie traktowanie:)
  18. Wiadomości z domu Malutkiego: Byliśmy dzisiaj u weterynarza. Malutki dostał porcję advocata i zakupiliśmy następną na wrzesień. Już widziałam jak ją podać, więc damy sobie sami radę. Poza tym jest podobno zdrów jak ryba.
  19. Semik jak na ten upał czuje się bardzo dobrze! Ograniczamy spacery w ciągu dnia, za to maszerujemy ponad godzinę o 7 rano, kiedy nie jest jeszcze tak gorąco. Mamy swoje ulubione miejsce, gdzie psiaki szaleją w wodzie. Osuszany jest na skarpie teren pod budowę bloku i wypompowują czystą i lodowatą wodę na pobliskie łąki. Wody jest tam po kostki, a gdzieniegdzie jest głębiej. Tam Semik ożywia się bardzo. Gania jak wariat, obszczekuje całe stado i jest taki uśmiechnięty! Spacer tam zaczynamy i tam kończymy, więc zwierzaki wracają do domu mokre i to pozwala im przeżyć. Wieczorem powtórka:) Semiczek nadal śniadania konsumuje na powietrzu. Dzisiaj dla odmiany odmowił dwóch karm, ciasteczek i łaskawie zjadł paczke pasków mięsnych. Dobre i to:) Gdybyście widziały moją spacerową torebkę, to popukałybyście się w czoło. Mam 4 różne torebki z jedzeniem, bo nigdy nie wiadomo, co mojemu Skarbowi będzie pasowało. No i obowiązkowo woda, bo pomiędzy kąpielami daję im się napić. 10 sierpnia ósma chemia...
  20. Od 2 dni noszę psiakom wodę, bo wypijają wszystko, co mają, a potem nie ma komu nalac nowej:( Kulka od razu po nalaniu pije dużo. Dzisiaj psiaki rzuciły sie na jedzenie jak rzadko kiedy. Dodzwoniłam się w końcu do Gośki i pytam, kiedy jadły i czy ma jeszcze karmę. Uslyszałam, że własnie się wczoraj skończyła, ale dała im trochę rosołu z makaronem. Szlag mnie trafia, bo cały czas powtarzam, że jak karma będzie się kończyła, to ma mi dawac znać, żebym zamówiła kolejną. Mam na szczęście jeszcze trochę na najbliższe dni dopóki nie przyjdzie zamówiony worek odłożonej dla nich, bo nie daję im od jakiegoś czasu całego worka, żeby nie sprzedali na bazarku. Odsypuję część i noszę im codziennie rano. Dzisiaj dostały śniadanie, a wieczorem zejdę jeszcze raz i dam im kolację. Doleję też wodę. Kulka bardzo sie tulila dzisiaj do mnie. Mam wrażenie, że dziękowała za wodę:(
×
×
  • Create New...