-
Posts
29124 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
30
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Ewa Marta
-
Elu, oni twierdzą, że pieniądze nie grają roli. Po prostu nie chcą jej sterylizować i kropka:( A już tym bardziej aborcyjnie:(
-
Ufff... Gutek dostał dzisiaj od Ani J. 300 zł. Na opłacenie lipca musimy dozbierać jeszcze 94 złote. Gutkowi ostatnio mocno się przytyło. Marta dostała ode mnie lekki opiernicz, bo nie dość, że i tak go ciężko wyadoptować, to jeszcze zrobiła z niego parówę. Zapowiedziałam koniec dokupywania puszek do dosmaczania suchej karmy do czasu aż schudnie. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Tak bardzo mi przykro, że nikt sensowny go nie dostrzegł. To naprawdę fajny pies. Troszkę trudny to fakt, ale fajny...
-
Uśmiech ma rozczulający:) Wczoraj byliśmy w odwiedzinach u sąsiadki. Cala czwórka poszła z nami. Sąsiadka miała urodziny i zebraliśmy się małą grupą. Było w sumie 5 osób i 6 psów. Wszyscy się znali, więc dla młodziaków to nie był problem. Zachowywali się oboje bez zarzutu. Luka nawet podchodziła na głaskanie do Rity. Niestety od wczoraj po południu maleńka ma bardzo luźną kupkę. Podałam jej tabletki Balusia (diadog) i Taninal. Około 4 nad ranem Luka zaczęła mnie budzić intensywnym lizaniem. Prosiła o wyjście na dwór. Od razu wyskoczyłam z łóżka i poleciałam z nimi wszystkimi na spacer. Potrzebowała załatwić się. Rozczuliła mnie tym proszeniem. Nie załatwiła się w domu, tylko chciała wyjść. Na dworze było cicho, więc panience zebrało się na spacery. Niestety innego niż ona zdania na temat nocnego wałęsania się po dworze była Figuszka. Pochodziliśmy więc trochę i wróciliśmy do domu. Spała mocno do rana. Dzisiaj dostała samą suchą karmę i póki co jest dobrze. Gdyby sytuacja się powtórzyła, podjadę z nią do weta, bo akurat biegunki nam teraz przy świeżych szwach absolutnie nie potrzeba. Mam też dobrą wiadomość, że Luka dostała wczoraj na urodzinach od jednej z naszych sąsiadek Agnieszki 150 zł!!! To nadal nie likwiduje minusa na koncie, ale znacząco go zmniejsza:) Bardzo dziękujemy!
-
Niestety nie ma. Ona cały czas jest na podwórku, gdzie kręcą się ludzie. Poza tym będą wiedzieli, że to my.
-
Czyli nie ma reguły. U Luki złe samopoczucie szczęśliwie szybko przeszło. Ma apetyt i mam nadzieję, że w końcu przytyje, bo teraz chudzinka z niej wielka. Bardzo dziękujemy Nadziejko:) Nie masz za co kochana:) Luka bardzo dobrze się czuje i trzeba ja pilnować, bo bardzo chce już szaleć z Baloo. Staram się organizować jej kontrolowane zabawy z Balusiem i Figuszką. Siedzę obok i pilnuję, żeby nie zaczęły skakać i wchodzić na siebie. Jeszcze kilka dni musi to wytrzymać. Niestety rano wskoczyła do nas do łóżka. Na szczęście ma długaśne łapki i dzięki temu nie musiała się specjalnie wysilać, ale i tak to nie jest wskazane po sterylce.
-
Dopiero przeczytałam Twój post Poker. Nie żałowałam leków i dzięki temu przespała noc. Poza zastrzykiem dostała Cimalgex. Coś w tym jest, że te duże gorzej znoszą ból i narkozę. Na szczeście jest już dużo lepiej. Za tydzień wszyscy zapomnimy o zabiegu:)
-
Luka dobrze się już czuje. Trzeba ją powstrzymywać od zabawy. Na samotnym spacerze grzeczna, spokojna, ale bardzo się ucieszyła po powrocie pozostałej trójki do domu. Bardzo ładnie zjadła wczoraj kolację i dzisiaj śniadanie. Wrzuciłam znowu dużo zdjęć Eli, ale postaram się teraz słać mniej, żeby Was nie zamęczać:)
-
Luka cały dzień przeleżała. Niestety próby napicia się wody wywołały wymioty. Właśnie wróciliśmy ze spaceru, na którym zrobiła siusiu. Rzuciła się na trawę, jak konik. Rwała ją dosłownie, a za moment wywołała wymioty. Kompletnie nic nie jadła poza maleńkim kęskiem z tabletką przeciwbólową. Bardzo mi jej szkoda, tak delikatnie merda ogonkiem, jak się do niej podchodzi... Przez ten jeden dzień schudła. Mam wrażenie, że znowu jest szkielecikiem, ale Jacek mówi, że tak źle nie jest. Oby jutro było lepiej.
-
Niestety Luka należy do tych wrażliwych suniek i ciężko przechodzi stan po zabiegu. Popiskuje cały czas, na dworze od razu usiadła, ale w końcu udało mi się ją namówić na przejście kilku kroków i zrobienie siusiu. Noc będzie raczej nieprzespana. Mam leki przeciwbólowe i w tabletkach i w zastrzyku na wszelki wypadek. Baluś koniecznie chce jej pomóc, chce wylizywać jej szew, ale cały czas mam ich na oku i nie pozwalam. Za sterylkę, leki na wynos i ubranko zapłaciłam niestety 592 zł. Miało być 600, ale okazało się, że mialam tam za coś nadpłatę 8 zł i odjęli mi od kwoty. Ciężka noc przed nami, ale dobrze, że już po sterylce. Jacek odbiera właśnie Mamę z lotniska. Na szczęście dopiero jutro będą u nas.
-
Elu, jesteśmy wdzięczne za wszystko co do tej pory, a za Panią Agnieszkę trzymamy kciuki, żeby jej problemy się rozwiązały.
-
Z behawiorystką spędziliśmy wczoraj prawie 6 godzin. Dostaliśmy masę uwag, korekt naszych zachowań na spacerach. Przede wszystkim mniej mówić. Ja muszę mówić niższym i spokojniejszym głosem. Inaczej mamy ją przywoływać, dużo rzadziej wołać. Kompletnie zmienić ton wołania. Wspierać Lukę, ale dać jej też samej poradzić sobie ze spotkaniem z innym psem. Musimy jej bardziej zaufać i mniej nerwowo reagować na odbiegnięcie. Spacer z Małgosią był cały czas bez smyczy i okazało się, że niewołana Luka cały czas się nas pilnuje. Ucieka w krzaki, jak ktoś idzie, ale kontroluje gdzie jesteśmy. Kiedy jej nie wołamy, sama wybiega i pokazuje, że jest. Małgosia pochwaliła na szczęście kilka naszych zachowań. W domu jest bez zarzutu i widać, że psiaki są do nas przywiązane. Potwierdziła to, co widzimy, że to Luka nakręca Baloo. Ona go wysyła na inne psy, do ludzi, bo sama się boi. Mamy zalecenie robienia 2-3 spaceru w tygodniu oddzielnie. Baloo ma prawo do spaceru, na którym jest zwolniony z opieki nad Luką. W nadchodzącym tygodniu to będzie trudne, bo tak nam się porobiło, że przylatuje do nas Mama Jacka, potem jego syn, a Jacka wysyłają z Warszawy służbowo na 3 dni. Będzie więc hardcorowo dla mnie, ale muszę dać sobie z tym radę. Już w samochodzie Małgosia dostała od Luki buziaka, a na koniec przy pożegnaniu oboje poszli się przytulić i Luka znowu polizała Małgosię, która powiedziała, że to dla niej zaszczyt:) Tak jak pisałam połowę kosztów wizyty bierzemy na siebie. 90% czasu było poświęcone Luce, ale to nie ma znaczenia. Z jej kasy odbieram tylko za połowę wizyty. Jutro Luka ma sterylizację. Trzymajcie kciuki proszę nawet jak tu nie piszecie:)
-
To prawda! A dzisiaj mieliśmy szczęście i na naszej psiej górce nie było prawie nikogo. Luka bardzo się wyluzowała, pobawiła się z Baloo, a potem leżały sobie w trawie i koniczynie i było im bardzo dobrze:) Na moim koncie niespodzianka! Kolejna duża pomoc od byłego DT Luki, czyli od Marty:) Bardzo dziękujemy za wpłatę 100 zł dla Luki. W tej chwili to ogromna i bardzo potrzebna pomoc:) Marta podczytuje wątek, bo Luka, choć jest trudną sunią, to ciężko o niej zapomnieć. Tym bardziej mi przykro, że pierwszy tymczas okazał się problemem.
-
Dzisiaj wielki dzień dla Luki- spotkanie z behawiorystką. Ma do nas przyjechać o 17 i spędzić z nami kilka godzin. W domu, przed domem. Potem pojedziemy na spacer. Bardzo jestem ciekawa jej opinii, kiedy zobaczy Lukę na żywo. Mam nadzieję, że skoryguje nasze zachowania i będzie można iść dalej w jej socjalizacji. Mamy taką obserwację, że Baloo bez nakręconej Luki jest bardzo grzeczny. Jeśli ona jest na lince, to on może iść swobodnie, bo nie leci za żadnym tropem, nie obszczekuje innych psów. Wczoraj rano pojechałam specjalnie w takie miejsce, gdzie mogli razem pobiegać, ale chwilę po szalonej gonitwie i zabawie Luka zastrzygła uszkami i poleciała przed siebie. Nic ją nie wystraszyło, to była ciekawość. Trudno ją było odwołać. Po powrocie została niestety przypięta do 10-metrowej linki. Próby zostawienia jej na lince podczas zabawy z Baloo kończą się całkowitym ich zaplątaniem. Zwłaszcza Pan Krówka Baluś ma do tego zdolności. Mając na uwadze jej ucieczki, pojechaliśmy wczoraj na psi wybieg. Z obserwacji wiedzieliśmy, że pod wieczór nie ma tam już żadnego psiaka. Spotkaliśmy na początku tylko 9-miesięcznego psa, który chciał się z naszymi pobawić, ale nie bardzo miały na to ochotę. Po jego wyjściu cały teren był nasz. Biegały sobie i bawiły się, ale Lukę wytrącały z tej zabawy wołania dzieci i inne normalne odgłosy w miejscu, gdzie są ludzie i inne psy. Nagle wpadłam na pomysł, żeby skorzystać z przeszkód, które tam są. Na początku były przestraszone i nie chciały wchodzić do tunelu. Podanie tam smaczków przekonało je do niego, a potem cały czas tam wchodziły i przechodziły cały. Na filmikach (przydługich - przepraszam) widać, że w końcu przeszły przez 3 przeszkody. Z podwiniętego ogonka Luka przeszła do ogonka prawie podniesionego. Przestała zauważać co dzieje się poza wybiegiem. Myślę, że podobało jej się tam. Będziemy tam wracać na pewno. To był dla nich wysiłek, bo po powrocie padły i spały słodko. Nad ranem Luka zaczęła popiskiwać i jasno dawać sygnał, ze chce wyjść. Okazało się, że bardzo chciała się załatwić. Bardzo fajnie, że tak potrafi zakomunikować potrzebę. Dzisiaj behawiorystka, pojutrze sterylka. Trudne dni przed nią. Za połowę wizyty behawiorystki zapłacimy my, bo Małgosia musi patrzeć globalnie na całe stado, w którym w tej chwili Luka jest. Będziemy ją prosili o skupienie się na niej, bo to ona jest tu najważniejsza, ale przy 4 psiakach nie da się patrzeć tylko na jednego. Bardzo jestem ciekawa jej opinii i wrażenia dotyczące Luki. Potrzymajcie proszę za nią dzisiaj kciuki. Koszt takiego kilkugodzinnego spotkania to 250 zł. W tej cenie są też potem ewentualne konsultacje telefoniczne. Te akurat już rozpoczęliśmy na urlopie. Wczoraj zakropiłam oboje Frontlinem combo. Termin był co prawda za kilka dni, ale one dużo się kąpią i wczoraj Jacek znalazł po raz pierwszy żywego, wbitego w Balusia kleszcza. To znaczy, że preparat przestał działać.
-
Luka nawet nie wie, jakiego ma dobrego Duszka, który co chwilę robi dla niej bazarek:) Nadziejko, 45 zł z Twojego kolejnego bazarku dotarły na konto. Z całego serca dziękujemy za pomoc:)
-
Ugotowałam całej czwórce 10litrowy gar jedzenia. Powekuję to w słoikach i mam nadzieję, że wystarczy na ponad tydzień do dokładania do suchej karmy. Baloo je wszystko, ale Luka czasami kręci nosem na suchą, więc trzeba jej dosmaczać. Zdrowiej jest dodać gotowane mięso z warzywami, niż puszki. Poza tym chyba jednak taniej to wychodzi. Kupiłam 3 wielkie szyje indycze i ponad 2 kg mięsa z uda indyka. Do tego kilka serc indyczych i sporo warzyw. Poprzednia taka porcja powodowała, że Luka nie odrywała pyszczka od jedzenia dopóki nie zjadła wszystkiego. Podlanie rosołkiem suchej karmy ja też czyni atrakcyjną. Luka dostała dzisiaj 50 zł od wspaniałej Pani Lidii, która co 2 tygodnie przyjeżdża i pomaga mi posprzątać w domu. Elunia ją zna i wie, że to złoty człowiek. Uparła się, że 50 zł przeznaczy na Lukę. Powiedziała, że może być na behawiorystę albo na sterylkę - jej wszystko jedno, ale musi być wydane na nią:)
-
FIDO - Stary, rudy, zaniedbany, mały piesuś za TM [*]
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
Dziękujemy stokrotnie Agnieszce znajomej elik za wpłatę dla Fidusia 40 zł:) -
Bardzo dziękujemy Agnieszce znajomej elik za wpłatę 30 zł dla Bonusika:)
- 1565 replies
-
Bardzo serdecznie dziękujemy Agnieszce znajomej elik za wpłatę 40 zł dla Luki:) W piątek mamy sterylizację, zbieramy więc fundusze z nadzieją, że uzbieramy na zabieg:)
-
Zamówiłam Luce Kalmvet: 19 lipca 2021, 09:59 Od zoona-pl Vetexpert KalmVet 60 kapsułek SUPERCENA+GRATIS 9801200671 1 × 40,99 zł 40,99 zł Dostawa Allegro Paczkomaty InPost 8,99 zł 0,00 zł Razem 40,99 zł
-
Jestem wściekła na siebie:( Zgubiłam jedną linkę psiaków:( Nie mam pojęcia jakim cudem wypadła mi z torby i to jeszcze w piątek przed wyjazdem. Po powrocie dzisiaj poszliśmy trasą mojego spaceru, ale oczywiście komuś się przydała:( 147 zł wyrzucone w błoto:( Zamówiłam drugą, bo oboje bardzo dobrze na tych linkach chodzą, ale naprawdę miałam dużo pomysłów na wydanie tych pieniędzy. Zamówiłam też Luce Omegę 3. Poleciła mi tę konkretną firmę Alaskan, która dobrze wie, jakie preparaty są najlepsze dla psiaków. Zamówiłam od razu 2 opakowania. jedno dla Balusia, drugie dla Luki. Za Lukę muszę niestety wziąć kasę z jej funduszy. Ten dodatkowy zakup linki nadwyrężył mój już i tak napięty budżet w tym miesiącu:( Za Omegę zapłaciłam 35 zł za opakowanie. Jak przyjdzie faktura, to wgram. W najbliższym czasie czeka nas też zakup Stress outu albo Kalmvetu. Wydaje nam się, że Luka czuje się po tych preparatach ziołowych spokojniej. Dosyć często wychodziła z przyczepy, mniej szczekała i ogonek nie był taki podkulony. Trzeba to kontynuować.
-
Dwbem, odzywaj się jak najbardziej. Przepraszam, jeśli źle zrozumiałam. Mam ostatnio kiepski czas. Tak naprawdę nie przeżyłam do końca żałoby po mojej Barsiczce, kiedy nagle zjawiły się w domu dwa młodziaki, które pokochaliśmy bardzo z jednej strony, a z drugiej dają nam niezłą szkołę. Ciągle coś się dzieje, dodatkowo latam z moją Peruszką od weta do weta i wczoraj kolejny oznajmił mi, że wszystko zostało źle poprowadzone w jej przypadku i teraz zamiast operacji możemy tylko podawać zastrzyki zapobiegające stanom zapalnym ewentualnie zastrzyki bezpośrednio w kolano z kwasu hialuronowego. Od 26 kwietnia latam po lekarzach, zrobiłam malej rezonans na ich życzenie, leczę wątrobę, przestawiłam ją na dietę wątrobową, żeby poprawić wyniki i żeby mogła mieć narkozę, a tu się dowiaduję że za późno na operację. Jedna sława przeczy drugiej sławie, a ja zgłupiałam:( To wszystko powoduje, że mam słabszą odporność niż normalnie. Trochę już odwiedzałaś naszych wątków i wiesz chyba, że nie jestem pieniaczem i kłótnicą. Jakoś tak wszystko brałam do siebie, ale cieszę się, że to wyjaśniłaś. Zostań koniecznie z nami, Luka potrzebuje wsparcia. My z Elunią też:)
-
Wiesz Poker, nawet nie chcę pisać o wszystkim, bo w sumie wyglądałoby to na skarżenie na nie, a te psiaki nie są niczemu winne. Po prostu nikt ich nie nauczył niczego i teraz my musimy to zrobić. Nie umieją bawić się inaczej niż tak jak ze sobą. W związku z tym mam pogryzioną twarz, podrapana jestem cała. Nie są to małe psiaczki, więc jak nagle w środku nocy na mnie wskakują, bo wydaje im się, że się obudziłam, to mam potem siniaki. Najgorsze są spacery. Bardzo trudno jest zapanować nad czterema psami naraz, a ja nie mam możliwości wychodzenia rotacyjnie, bo pracuję i musiałabym skrócić mocno spacery. Jeżdżę na nie kawałek od domu, żeby były atrakcyjne - rano przed pracą też. Odpada więc zabieranie po dwa na spacer. No i na tych spacerach bywa różnie. Wczoraj nie udało nam się złapać Luki wystarczająco szybko i poleciała za zajączkiem. Martwiłam się i o nią i o tego zajączka, który przeżywa przy takiej gonitwie stres. Na szczęście Baloo udało się odwołać. Luka wróciła po kilku minutach, a my widzieliśmy, jak z krzaków, w które poleciała wybiega sarna. To dla mnie wielki stres, bo bardzo ścigam opiekunów psów, którzy nie panują nad psami, a teraz sama mam taką sytuację. Ja wiem, że to wszystko się zmieni, bo pracujemy nad tym. Tylko, że wyglądało na to, że już jest dobrze, Luka dawała się odwoływać od takich sytuacji i nie ganiała zwierzaków. Okazuje się, że nie można jej zaufać. Niszczenie w domu to w przypadku szczeniaków norma, więc nawet nie skarżę się, tylko grzecznie zaszywam albo wymieniam na nowe pogryzione poduszki i inne rzeczy. Najtrudniej mi chyba zakceptować, że nie mam dla Peruszki i Figi tyle czasu, ile bym chciała. To Luka absorbuje czas na spacerach i w domu. Nie odkleja się ode mnie w domu, a na spacerze trzeba ją stale mieć na oku. To powoduje, że Figa kompletnie przestała się słuchać i robi co chce. Na szczęście są te dobre chwile, te piękne momenty, w których nagrywamy filmiki i to nam jakoś wyrównuje poziom samopoczucia. Tyle, że nie jest łatwo i ostatnio bywam przewrażliwiona i nerwowa. No i marzę o przespaniu jednej całej nocy, bo albo budzi mnie szczekanie Baloo na balkonie (jest tak gorąco, że nie możemy go zamknąć) albo jak się tylko ruszę, to Luka wpada budząc cały dom jakby chciała wykrzyczeć "Chodźcie, chodźcie, już się obudzili, na nich!" No i wpada całe towarzystwo, chodzi po nas, liże... To ma swój urok oczywiście, ale tak jest co noc. Przykro to przyznać, ale jak Baluś był sam, to był spokój. One się po prostu nawzajem nakręcają. Dlatego nadal nie wiemy, co będzie dla nich lepsze. Pozostanie razem, czy jednak rozstanie. Za godzinę ruszamy do przyczepy. Mam nadzieję, że nie będzie za dużo ludzi i Luka będzie odważniejsza.