Rozi, jeśli powołujesz się na naszą rozmowę, to przypomnij sobie, jak przebiegała. Zaczęłaś od tego, że nie będziesz wysyłała żadnych zdjęć, żadnych informacji o suni. Zupełnie nie rozumiałam o co chodzi, dlatego zapytałam, czy chcesz dać Isi DT. Powiedziałaś wtedy, że nie, że miałaby zostać na zawsze. Tyle, że my miałyśmy już dwie zaawansowane rozmowy w miejscu, gdzie Isia w tej chwili jest. Nie ma sensu przewozić psa dużo dalej, jeśli tam jest tyle chętnych rodzin do adopcji. W zasadzie byłyśmy zdecydowane na jeden z tych dwóch domów, ale okazało się, że Pani wyjechała na szkolenie za granicę i w rozmowie wyszło, że tych szkoleń może być więcej. Wtedy pojawiła się super fajna, duża rodzina (troje nastoletnich dzieci) i to było to. Isia jest młodziutka, potrzebuje wielu rąk do przytulania, bo jest wielkim przytulasem. Przyjechali Państwo ciepli, pełni serdeczności dla niej. Można było na miejscu zobaczyć, jak do nich lgnie.
Sam fakt, że jesteś na dogo i że widziałyśmy się raz nie powoduje, że Cię znam, że wiem jaką jesteś opiekunką dla psów. Za samo bycie na dogo nie dostałabyś od nas suczki, bo nic o Tobie nie wiemy.
Zawsze powtarzamy, że jesteśmy tu dla tych psiaków, a nie dla Ludzi. Staramy się wybierać najlepsze dla nich domki. Według nas to właśnie ten dom, który ją adoptuje. Ty z góry zastrzegłaś, że nie będziesz udzielać żadnych informacji, co dla nas jest nie do przyjęcia.
No i jeszcze prosiłaś o dyskrecję, a potem wywaliłaś tu post, że zostałaś odrzucona. A może czegoś nie zrozumiałam? Bo ta rozmowa była trochę dziwna...
Nie będę wdawała się w dalszą dyskusję. Mam nadzieję, że moje wyjaśnienie wyczerpało temat.