Jump to content
Dogomania

agata51

Members
  • Posts

    22868
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by agata51

  1. Magdusiu :glaszcze: nie mogę, nie mam własnego, osobnego konta.
  2. A gdzie ogłaszasz Werkę? No właśnie, też się boję. Po takim czasie wszystkie moje tymczasy biegały już bez smyczy, ale one jakoś mało interesowały się ludźmi i psami. Werka nawet koło człowieka nie może spokojnie przejść - od razu by się w ramiona rzucała. A na widok psa szaleje - jak nic pobiegłaby za każdym. Dlatego pomyślałam o bardzo nocnym spacerku. Ale zawsze może się napatoczyć jakiś ludź albo pies. Wczoraj biegł Narutowicza taki niezaopiekowany maluch. Trudno mi było utrzymać Werkę. Tak, jeszcze nie pora. Dzisiaj Wera wyniuchała jakieś stworzonko pod śniegiem i urządziła sobie polowanie. Szkoda, że fotografa przy tym nie było! Myślałam, że padnę ze śmiechu. Natępna tropicielka myszek mi się trafiła! A niucha ma niesamowitego, trzeba bardzo uważać - spod metrowej warstwy śniegu potrafi wygrzebać jakiś smakowity kąsek. Werka jest cholernie odporna na zimno - nigdy bym nie przypuszczała. Niedawno był taki paskudnie mroźny, wietrzny dzień - moim psom łapy odpadały z zimna i do domu ciągnęły, a Werka nic. Chyba adrenalina ją tak rozgrzewa. piechcia, nr konta wciąż ten sam, Kamykowy.
  3. [quote name='__Lara']Dla mnie to jest tajemnica - ten jego zwisający jęzor :eviltong:[/QUOTE] On w ten sposób wyraża swój stosunek do świata.
  4. Jak się szaleje w śniegu, zimna się nie czuje! Ale jak się siedzi w klatce...
  5. Dziękuję za zaproszenie, ale już wcześniej byłam na wątku :lol: Cieszę się, że mały lada moment opuści to smutne miejsce. Na razie nic nie deklaruję, bo jestem już "zadeklarowana" po uszy, ale będę śledzić i w razie czego dorzucę grosik. Lili, masz pełną skrzynkę.
  6. [quote name='b-b']Dawno mnie tu nie bylo i czytam o wyczynach panny. Odezwala sie w niej mala dewastatorka ;)[/QUOTE] Wykrakałaś :diabloti: Werka właściwie nic nie zniszczyła, oprócz tych 2 przywieszek (trudno było się oprzeć - jelonki były chyba ze skóry!). Ot, ściągnie z półki jakieś papierzyska, podziamie chusteczki i tyle. Żadnej książki jeszcze mi nie zgryzła. No, żebym teraz ja nie wykrakała! [quote name='piechcia15']zawsze lepsza taka panika niż lekceważenie :) ile zapłaciłaś za wizytę?[/QUOTE] Wetka to samo powiedziała. Pocieszające. Wścieklizna+zakaźne= 68zł. Padło pytanie o czipowanie, ale może to już przyszły właściciel? Mam problemy na spacerach. Werka jakby zapomniała o chodzeniu na luźnej smyczy, wyrywa do przodu jak głupia. Jest strasznie podekscytowana, chce biegać, biegać, biegać! Trudno mi ją poskromić. Mam cholerną ochotę spuścić ją ze smyczy - niechby się wreszcie wybiegała! W tym głębokim śniegu raczej się nie poślizgnie. Czy raczej poczekać do wizyty kontrolnej u weta? Sama nie wiem... Kolejka po Werkę jeszcze się nie ustawia? Jak to możliwe? Dziewczyny, ogłaszajcie intensywnie!
  7. Pięknie jest! Oj, wyżle, poszalałbyś w tym nowym śniegu!
  8. Werka została dziś zaszczepiona przeciw wściekliznie i zakaźnym. Była bardzo dzielna, nawet nie piuknęła. Wetka obejrzała łapę - wszystko w porządku - te wypukłości to po prostu kosteczki. Na drugiej łapie ma identyczne gulki, tylko mniej widoczne, bo "umięśnione". Niezła panikara ze mnie!
  9. [quote name='madcat1981']Ja nie wiem, wpłacałam jak pojawiała się jasna informacja na watku lub tel:oops: Teraz myślałam, że mamy zaległe 12zł za chipowanie, a tu pojawiły sie jakies nowe rachunki.Zrobimy z tym porzadek, bo wstyd przed ciotkami:oops:[/QUOTE] Żaden wstyd, Kasieńko, po prostu doszły nowe sprawy, tzn. szczepienia.
  10. Nikt nie chce się przytulić do złotego Depiśka?
  11. [quote name='agata51']A może wolisz zrobić orła?[/QUOTE] Nieaktualne. Możemy najwyżej wywinąć. To, co się roztopiło, zaczyna zamarzać. Nie ma spacerku - osteoporoza!!!
  12. [quote name='majku33krakow']straszne to je że psy tak odchodzą.straszna rozpacz.[/QUOTE] "Przychodzimy, odchodzimy..." Abra odeszła pięknie. Sama bym tak chciała - zasnąć cicho i spokojnie pod kroplówką głaskana kochającą ręką.
  13. Tak, tak, willmie należą się szczególne serdeczności! Wreszcie udało mi się pogadać z Sylwią, ale z rachunków to ona raczej kiepska jest. Na razie stanęło na tym, że ca 84zł zalegamy. Pogubiłam się, jak zaczęła sięgać pamięcią do września i z jej głębi wydobyła jeszcze jakieś 20zł - to tylko Kasia może wiedzieć, ja wysiadam. Pamiętam, co było wczoraj, ale żeby wrzesień sobie przypomnieć? Chyba byłam na wakacjach....
  14. Jutro, pojutrze pójdziemy się szczepić, to i kolano pokażemy. Werka może i dba o nasz dobry nastrój, ale nam wcale nie jest do śmiechu. Ona to wszystko z nudów robi - czymś musi wypełnić te ciągnące się w niekończoność godziny samotności. Żal serce ściska. Dzisiejsza pogoda zdołowała mnie dodatkowo - rzadko miewam chandrę, ale dzisiaj mam. W dodatku pękła mi podeszwa w prawym kaloszu, nie mam kiedy jechać do sklepu i spaceruję z torebką foliową naciągniętą na stopę zaopatrzoną w trzy skarpety. Bardzo śmieszne! A będzie jeszcze śmieszniej, jak jutro to wszystko, co się roztopiło, zamarznie. Dobranoc.
  15. Wysłałam dziś za XII i I. Doy, do domu!
  16. Wysłałam dziś zaległości za XI i XII. Przepraszam, obiecuję poprawę.
  17. Zaszczepię wirusówki i wściekliznę. Innych nie przewiduję. O kosztach powiadomię po fakcie. Dzisiaj zobaczyłam na tym trefnym kolanie dwie małe wypukłości. Wcześniej ich nie było. Albo nie zauważyłam, ale to raczej niemożliwe. Pierwsza myśl - śruby puściły. Nogi się pode mną ugięły. Nie wiem, co to jest - przecież nic się nie stało, Werka chodzi coraz lepiej, nic ją nie boli, nigdy nie pisnęła z bólu. Jutro przyjrzę się temu w świetle dziennym. Oby się okazało, że tak ma być, bo chyba w łeb bym sobie palnęła. A to, co wczoraj wcięło, dotyczyło wybryków Werki - ktoś pisał na wątku, żebym nie chwaliła dnia przed zachodem słońca. Rano zastałąm pokój zasłany papierami i teczkami, które dotąd grzecznie leżały na regaliku przy biurku. Niczego nie pogryzła - ot, rozrzuciła sobie i tyle. Zresztą, to nie było nic ważnego. Wcześniej nakryłam ją z łbem w torebce z świątecznymi gadżetami. To musiało być jej drugie podejście, bo obok torebki znalazłam zgryzione przecudnej urody przywieszki do prezentów, które kupiłam na bazarku Rudzi-Bianki. Dobrze, że nie wzięła się za papiery w rolkach i wstążeczki. Jestem jej wdzięczna - wreszcie uprzątnęłam świąteczne akcenty z jej pokoju. Pilot do telewizorka okazał się najbardziej intrygującym przedmiotem w okolicy. Uszy wydłużają się Werce do sufitu, kiedy biorę go do ręki. Zwykle kładę go wysoko na półce, raz zapomniałam i TŻ musiał wyjąć go z werkowego pyska, kiedy zaczęła zmieniać kanały. No i uwielbia chusteczki do nosa. Mam wieczny katar i chusteczki są wszędzie. Potrafi zaśnieżyć nimi pół pokoju. Nie tylko ona - pudełko z chusteczkami do niedawna było ulubioną zabawką Betki i wnuchy - nic ich tak nie bawiło, jak niekończące się wyciąganie . Na szczęście im przeszło. A Werce wystarczą dwie chusteczki pozostawione pod poduszką. Nudzi się, bidula. Ile można zgryzać prasowaczka? Ona i tak jest w porządku. Właściwie nic nie niszczy, tylko bierze do pyska. Bo na przykład Betka, jak już coś weźmie, to w wiadomym celu - zgryźć! Jej namiętnością są długopisy. Z wkładów, które mi po nich zostały, mogłabym wystawić niezły bazarek. Wczoraj powiedziałam do TŻ: "Wiesz, dziwne, że Betka jeszcze nic nie ściągnęła z choinki - ma ją pod samym nosem". Dzisiaj obudziłam się cała w skrawkach styropianu, które jeszcze w nocy były prześliczną gwiazdą. piechcia, skopiowałam przed naciśnięciem.
  18. Baronie, spadł świeżutki śnieg. Wytarzamy się?
  19. [quote name='__Lara']Kamyś, co Ty masz z tym jęzorkiem? :)[/QUOTE] Lareńko, zastanawiam się nad tym od sierpnia 2011. Nawet w paszczę mu zaglądałam. Zębiska starte równo, jęzor mógłby zwisać z drugiej strony, ale nie! A poza tym, dlaczego zwisa? Jeden z moich wyżłów też miał starte i nic z pyska mu nie zwisało - ani z prawej, ani z lewej. Wiem, że na dogo polityki się nie uprawia, ale może Kamyk chce nam coś przekazać? Tylko co? Że za prawicą jest, czy że prawica mu zwisa? I bądź tu mądry! Sylwia, czy osobista pani doktor Kamysia mogłaby się wypowiedzieć w sprawie prawozwisu jęzora? Szukałam w Internecie - "znaleziono wyników 0". Krzysztof zabójczy! Mam podobny strój w wydaniu miejsko-galowym. Zakładam go wyłącznie po zapadnięciu zmroku. W końcu nie ganiam z psami po lesie, tylko po jednej z głównych ulic Łodzi. I tak dziwnie na mnie patrzą, kiedy łażę z psami wyłącznie po trawnikach. Zazdroszczę - wam nikt nie sypie soli pod łapy! Sylwia, odezwę się lada szelest (może jutro/dziś mi się uda). Ale masz fajnych wolontariuszy!!! Też zazdroszczę!
×
×
  • Create New...