Jump to content
Dogomania

agata51

Members
  • Posts

    22868
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by agata51

  1. [quote name='Karilka']Miziak to mój ulubieniec. Agata51 pójdziesz ze mna na wizyte PA?[/QUOTE] Napisałam na PW.
  2. No i wiosnę szlag trafił! Ale niedługo wróci!
  3. [quote name='sylwiaso']Cioteczki do zapłaty jest wg.mnie 72zł (wścieklizna 22zł i wirusówki 50zł)Ciociu Agatko widzę,że boisz się cyferek tak jak ja!!:eviltong:[/QUOTE] [quote name='madcat1981']Jak zwykł mawiać mój Najlepszy z Najlepszych Szefów - "Cyfry są brutalne" :p Jutro zrobię przelew - na konto weterynarza, jak rozumiem.[/QUOTE] [quote name='maarit']Też mam "cyfrowstręt":evil_lol:[/QUOTE] Ja uwielbiam cyferki! Pewnie, że są brutalne - jak każda prawda, a nie ma nic bardziej prawdziwego niz cyferki. Ale księgowość to inna bajka. Zwłaszcza gdy się nie ma swojego konta. Wydało się - jestem drugą osoba w tym kraju, która nie ma własnego konta. I bardzo mi z tym dobrze. Co mam z własnego wybierać, skoro mogę z cudzego. Kasiu, nie wiem, czy na konto weterynarza. To już musisz z Sylwią dogadać.
  4. Wera już pięknie robi "siad", a jak widzi smakołyk w ręce, to nawet polecenia nie trzeba wydawać. Mądralka moja kochana! Psi rozkład dnia unormowany - do 18.00 spokój (moje śpią, to i Wera musi), wieczorem baraszki, czasem aż do północy. Ostatni spacer z Werką i znów błogi spokój. Aż do rana (pierwszy spacer ok. 10.00). Ja to mam życie!
  5. Anja2201, masz zapchaną skrzynkę.
  6. Złote coś nie mają brania. Dziwne....
  7. Dostałam nr konta, prześlę coś jednorazowo, bo rozumiem, że deklaracje stałe nieaktualne. Ale będę śledzić, bo nigdy nie wiadomo, co może wyskoczyć. Odpukać!
  8. Baronie, dzisiaj poczułam wiosnę w powietrzu. Jeszcze tylko jakiś sporadyczny mrozik i świat się znów zazieleni!
  9. O cholera, nie za dużo tego na jednego psa? I jak on ma nie dyszeć? A jak słyszę o torbielach na prostacie, to robi mi się słabo. Trzymaj się, psiaku. Widzę, że kasa potrzebna. W lutym nie dam rady.
  10. [quote name='madcat1981']Dobrze widzieć go w takim dobrym stanie! Co robimy z tym długiem u weterynarza? :p Ile jest w końcu do spłaty?[/QUOTE] Sylwia, błagam, podlicz wszystko i wywal to z siebie wreszcie, bo Kaśka w końcu walnie pięścią w stół i mnie przyjdzie prowadzić księgowość! A tego ci nie wybaczę. Czy ktoś wysłał ocelot nr konta? Prosiła, ale może umknęło.
  11. Suczka jest bardzo sprawna, ale od czasu do czasu trochę utyka albo unosi łapę. Nie mam pojęcia, czy jej to całkiem przejdzie. Co nowego? Żadnych sensacji (pewnie będzie ich coraz mniej, a niedługo w ogóle nie będzie o czym pisać). Wykonuje już polecenie "siad", mniej entuzjastycznie reaguje na spotykane na spacerach psy (można ją jakoś tam "zagadać" i odciągnąć uwagę - pewnie, ma w domu trzy własne, to co sobie będzie obcymi głowę zawracać!), ale jak któryś jej się nie spodoba, potrafi obszczekać grubym głosem. Bardzo nie lubi podniesionego głosu i gwałtownych ruchów - niestety, z moimi czasami nie da się inaczej, a ona bierze to do siebie. Niesłusznie, bo akurat do niej żadnych pretensji nie mam. piechcia, moja ty znawczyni męskiego gatunku, dziękuję za cenne spostrzeżenie. Popatrz, tyle lat żyłam w całkowitym braku wiedzy o męskiej naturze. Iluż rozczarowań bym uniknęła, gdybym była posiadła tę mądrość wcześniej! Buziaki.
  12. Dostałam nr konta, ale wycofuję stała deklarację - Czaki ma [B]B[/B]DT.
  13. [quote name='Wiedźma']Śliczne Baronisko... Pisałam już, że psy w schonisku to bieda, ale wyżły - dramat, chociaż Baron wygląda na zadowolonego.[/QUOTE] W Kundelku nie jest źle. Ale wyżeł w schronisku?!
  14. Dzisiaj Werkę odwiedziła Mańka. Wielka radość, kawka, a potem spacerek. A spacerek z Mańką to nie jakiś tam nudny spacer z ciotką Agatą - coś musi się dziać! A dzisiaj działa się nauka siadania. Efekty już są. Mańka, wiem, że podczytujesz - po wieczornym spacerze, jak zwykle, ciotka smaczki rozdaje na dobranoc i co Wera robi? Siada. Na komendę "siad", ma się rozumieć ;). Wera to nadzwyczaj inteligentna sucz! Wreszcie żyje nam się normalnie (zakładając, że normą jest 100kg (kurczę, kwintal!) psa na ca 80m2). Mnie kamień z serca spadł, czytaj: wyrzut sumienia - Wera odtrącona; jagdterierka okazała się wyjątkowo zrównoważoną suczą - owszem, chętnie się pobawię, ale na moich warunkach - do późnego popołudnia ma być spokój, rozkręcamy się wieczorkiem. Werka na to przystała. A dzisiaj do wieczornych igraszek dołączył Mixer - doszedł, widać do wnoisku, że milej jest z suczami pobaraszkować niż spod stołu burczeć i dziadzieć. Ale on tak ma, potrzebuje duuuuużo czasu, żeby skumać cokolwiek, ale jak już skuma, to na dobre wyjdzie - to mój osobisty tolkienowski Drzewiec. Siedzimy już sobie tutaj drugą godzinę, Holka wreszcie zdecydowała się wrócić do pokoju swojego ukochanego panka, Betka na kanapie Werki, Werka to tu to tam, Mixer szwenda się pomrukując - już nie wiem, czy z nienawiści, czy ze szczęścia. Żadnych kłów, złych emocji. Aż się boję.
  15. Śliczny Fuksik, ale mocno problemowy. Nie jego wina, tylko piechcia biedna. Nie znam się na chorobach, nic mądrego nie doradzę. Teresy Borcz by spytać.
  16. Troszkę się postarzałeś, wyżełku. Collie, dziękujemy za zdjęcia.
  17. [quote name='brazowa1']Bardzo ładnie chłopak wygląda-w sam raz okrągły,zadnych żeber; gruba ,gęsta sierść, [B]mrozy mu niestraszne[/B]. I piękny kontakt z ludźmi.[/QUOTE] Tym bardziej, że nie ma znów takich mrozów. Kamyk wygląda rewelacyjnie!
  18. Wczoraj nie mogłam pozamykać drzwi na noc, po piesy tak się przetasowały,że tylko Holka spała na swoim miejscu w przedpokoju. Betka zadekowała się w łóżku TŻ, Mixer został na kanapie Wery, więc udałam się na swoje posłanko, ruda uwaliła się obok na dywaniku. Po chwili do pokoju wszedł Mixer, a ta wstrętna ruda małpa pogoniła go z zębiskami na wierzchu. Przed chwilą zrobiła to samo, bo Mixer nie lubi być sam (Betka znów spędza noc z TŻ) i zapragnął naszego towarzystwa. Na szczęście, Misiek nie bardzo się tym przejmuje. Panienka zaczyna się szarogęsić, trzeba jej to wybić z głowy. Werka zaczyna namiętnie tropić myszki. Dzisiaj wykopała spory dół, ale na szczęście nie dokopała się do gniazda. Ciekawe, czy dorówna umiejętnościami łowieckimi Betce i Mixerowi. Chętnie wybiorę się z tobą na spacer, chociaż, prawdę mówiąc, wolałabym bez psich szaleństw. Nieźle to wymyśliłaś - ty z aparatem, a ja z dwiema temperamentnymi sukami na smyczach. Już sobie wyobrażam te zdjęcia. Trzeba zaprosić kogoś do pomocy. I żeby chociaż trochę śniegu spadło, bo teraz jest tutaj beznadziejnie szaro i brudno. Mizianko dla Fuksia. Założyłaś mu wątek?
  19. [quote name='luka1']że mu ten jęzor nie przemarza. Może mu jakieś ubranko na drutach niech ciotki udziargają.[/QUOTE] [quote name='Olena84']Na jęzora:crazyeye:???[/QUOTE] Jak ta luka coś wymyśli!
  20. Śliczny ten twój Fuksik, tylko strasznie biedny.... Nic nie je? Nawet mięska? A u nas sytuacja jakby normalnieje. Dziś Werce udało się przekonać Betkę, że zamiast się jej bać, powinna się z nią bawić. Zapasów jeszcze nie uprawiają (Beta nie ma ochoty - jest jednak dużo mniejsza i werkowa łapa na karku trochę ją przeraża), ale wieczorem odbyły się pierwsze sprinty. Z jednej strony dobrze - może Betka wreszcie schudnie, bo strasznie się zapasła; z drugiej, wciąż siedzi mi we łbie ten lęk, że zabawa w jednej sekundzie przerodzi się w bójkę - chyba już do końca życia mi to zostanie. W sprawie gościnności moich psów - Betka zawsze z otwartymi ramionami przyjmowała wszystkie moje tymczasy (tylko z Liwką nie wyszło, ale to nie była jej wina). A wczorajsze spotkanie to chyba ja popsułam, oby dało się to wyprostować. Holka wszystkie psy trzyma na dystans i nie pozwala na bliższe kontakty - to chyba uraz poschroniskowy; poza tym jest cholerną indywidualistką. A psi anioł, Mixer, jest po prostu zazdrosny. O mnie i o swoją ukochaną Becię - nagle jakaś przybłęda chce mu odebrać dwie najdroższe mu istoty! Zapomniał, skubany, że sam był kiedyś przybłędą. Przed chwilą wszedł do pokoju Werki i rozwalił się na jej kanapie. Nigdy przedtem tego nie robił - zawsze czekał na mnie w przedpokoju. A bo to wiadomo tak do końca, co takiemu psu we łbie siedzi?
  21. Widać, że Kamyk chłodnolubny jak ciotka Agata. Aż mu uszy stanęły ze szczęścia!
  22. Nie czekałam na weekend i zrobiłam to dzisiaj - pozałatwiałam wszystkie ważne dzienne sprawy i ok. 15.00 otworzyłam drzwi. Betkę i Mixera zamurowało, a Wera, oszalała ze szczęścia, dawaj, na szyję im się rzucać. Mixer wycofał się pod stół kuchenny i właściwie tam spędził resztę dnia, pomrukując i powarkując, mocno niezadowolony. Betka dość szybko ustawiła Werkę do pionu i jednym warknęciem pokazała, kto tu jest ważniejszy. Jednak Werka postanowiła się zaprzyjaźnić i nic nie było w stanie jej zniechęcić. Swoją nachalnością doprowadziła do tego, że Betka mocno wystraszona, po prostu schodziła jej z drogi. Potem wróciła z pracy Holka, przywitała się i szybko wybiła Werce z głowy jakiekolwiek przyjaźnie - ona z nikim się nie spoufala. Zresztą Wera, nie wiedzieć czemu, upatrzyła sobie Betkę i prześladowała ją do samej nocy. Po ostatnim spacerze wróciła do swojego pokoju - nie zasnęłabym ze strachu, że dojdzie do jakiegoś spięcia. Teraz sobie śpi na kanapie i pewnie pośpi głębokim snem do południa - musi być bardzo zmęczona. Ja zaraz też legnę - to był dla mnie wyjątkowo ciężki dzień. Jestem wykończona nerwowo. Wielkiej przyjaźni to z tego chyba nie będzie. Mixer i Holka nigdy jej nie pokochają. Z Betką może być różnie. Ona w zasadzie nie znosi onków, ale może w końcu ulegnie urokowi Wery. Póko co wpadła w stan lekkiej depresji. Może z tego wyjdzie. Żal mi Werki - tyle się spodziewała po tym spotkaniu! A tu dupa blada. I dlaczego? Bo ruda? Biedna mała... Spróbuję jeszcze zaprzyjaźnić dziewczyny na wspólnym spacerze. Ale czuję, że to będzie koszmar. Luźna smycz? Akurat! Też mi przyszło do głowy, że dziewczyna po prostu wyciera sobie pupsko po kupie. Zobaczymy. Dostała 3 czopki na wypadek ewentualnej infekcji w głębszych partiach jelita. I uszczupliłam dzienne porcje puszkowego mięska i przysmaczków. Może za dużo tego było. piechcia, co to za tymczas? Napisz coś.
  23. Pokazuj się, Depulu, coby ten twój domek wreszcie cię dostrzegł. Najwyższy czas.
  24. Kamień z serca! I od razu zapisuję twój telefon - jak to możliwe, że go nie miałam? Pewnie lada moment zadzwonię.
  25. Pada, wieje, śniegi spłynęły, zostały po nich psie kupy na środku chodników. Obrzydlistwo! Wyżle, wolimy 10-stopniowy mrozik i duuuuużo śniegu, prawda?
×
×
  • Create New...