Jump to content
Dogomania

agata51

Members
  • Posts

    22868
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by agata51

  1. Będzie, jak postanowisz. Od kilku dni otwieram rano oczy i co widzę? Werkę śpiącą na parapecie. Nawet nie czuję, kiedy przeze mnie przełazi, żeby się tam dostać. Zasypia na ukochanym materacu Mixera. Smok nie protestuje, bo wyleguje się już na kanapie. A Betka lubi czasem pospać w klatce Werki.
  2. Napisałam do Collie. Cisza.
  3. Baronie, zimowo i łagodnie popędzimy w noc.
  4. Rocki wreszcie na lekkim plusie! Lżej na sercu. Magda, Rocki nie jest szczeniaczkiem i niewiele się zmienia - nowe fotki nie będą się różnić od starych. Poczekajmy na wiosnę.
  5. Nie dawaj mu regularnie pyralginy, bo się uodporni. Na mój krzyż już żadne leki nie działają, ale kto się nade mną użali? Pies ważniejszy. Zastanawiam się, czy wreszcie nie spróbować marychy. piechcia, co to znaczy "zrośnięta (ew. stłuczona)dupa? Czegoś niedoczytałam? A dopiero dwie stronki.
  6. Od grudnia mam tymczaskę (Wera z mojego podpisu) - przyjechała do mnie tuż po operacji (skomplikowane złamanie łapy). Moja sforka była gotowa (choć z oporami) ją zaakceptować, ale Werka, jeszcze naćpana, z łapą w gipsie, zagubiona, pokazała jej kły. Dwa miesiące mieszkała w osobnym pokoju, odseparowana od sforki - łapę trzeba było oszczędzać, a w sforce raczej to niemożliwe. W końcu dołączyła do sforki, były problemy, szczerzenie kłów, ale to jest do ogarnięcia. Dlaczego Lea nie może zostać tam, gdzie jest teraz?
  7. [quote name='brazowa1']o żesz kurde! Zeby taki stary,kluskowaty miał takie pomysły. Ale po co on chciał skakać-tam byli ludzie,wejście do domu,czy po prostu "ciekawe,co tam będzie".Niech on tylko innych psów głupot nie uczy,bo one sprawniejsze i im szybciej pójdzie. Bez paniki-przecież nie jest powiedziane,że dom ma byc z ogórdkiem,poza tym,nigdzie nie jest powiedziane,że pies ma byc zostawiany bez dozoru w ogródku. Dwa,nawet jak mój pies zostawał na chwilę bez dozoru na podwórku,to był przypięty na smyczy. Więc dom nie musi byc ogrodzony pięciometrowym murem.[/QUOTE] Po prostu "nie ma złej drogi do mej niebogi" - ludowa wersja przysłowia "wszystkie drogi prowadzą do Rzymu". On przynajmniej wie, po co coś robi. A po co bezdenne doły kopał? Dla samego kopania? O nie, on chciał swój kamień życia znaleźć. I w końcu znalazł, a imię jego [B]sylwianit. [/B]brązowa, jeszcze nic nie zostało powiedziane do końca. Dobrze, że rzuciłaś hasło "pięciometrowy mur". Rozmawiałam dziś z Sylwią. Cdn.
  8. Pewnie tak. Ona jest cholernie pojętna. Chwyta wszystko w lot. Idealny pies do tresury. A dzisiaj jeden pan przekonywał mnie, że Werka jest owczarkiem belgijskim. Taaa, typowy malinois. piechcia, kiedy jedziemy do weta?
  9. Dzisiaj się dowiedziałam, że zima będzie długa, ale łagodna. Dobre i to.
  10. Stawiam się na wezwanie. Niestety, w na razie nie mogę wesprzeć finansowo - może w marcu wyjdę na prostą. Będę zaglądać.
  11. Od dwóch dni spokój - czyżby wyproszenie z pokoju poskutkowało?
  12. A to dziad jeden! Co z twoimi siłami? A kogo to obchodzi?
  13. No i gdzie te rzeszowianki?????
  14. Baronie, nie słuchaj Yorijki, wypatruj wiosny.
  15. TŻ obejrzał i chłodno stwierdził - on to w końcu sforsuje. A te zdjęcia - mistrzostwo świata!
  16. A okoliczności łagodzące? Od wczoraj mamy jest u nas wnucha. Werka powitała dziecko wylewnie, z łapami na głowie. Potem zachęcała do zabawy w berka. Brak zainteresowania przyjęła z pokorą. Od czasu do czasu obwącha, chlapnie jęzorem, złapie delikatnie za rączkę i już. Mam inny problem. Werce wciąż zdarza się wystartować z zębiskami do wchodzących do pokoju psów. Nie zawsze, właściwie nie wiem, co wywołuje u niej tę agresję. Rano zaatakowała Betkę, która wróciła po porannym spacerze (w weekendy mam labę - TŻ spaceruje z domową sforką) i chciała wrócić do ciepłego łóżeczka. Wieczorem naprawdę się wkurzyłam, kiedy zaatakowała biedną, starą Holkę, kiedy ta podeszła po prostu do swojego panka siedzącego na ich wspólnej kanapie. Została wyproszona z pokoju- chyba poskutkowało, bo do tej pory siedzi cicho. Ale jutro rano psy znów wrócą ze spaceru. Muszę być bardziej stanowcza. Werka to jednak ON. Nigdy w życiu nie wpuszczałam czegoś takiego do domu, bo wiedziałam, że nie podołam. Urzekła mnie łagodność spojrzenia i sucza jej maść - no i mam zagwozdkę. Potrzebne mi to na stare lata. Niech jutro spróbuje - ona jeszcze nie wie, jaki potwór ze mnie wyłazi, kiedy się mnie budzi przed ósmą. Tylko wnucha może.
  17. Sylwia uprzedziła, że będzie straszno, ale żeby aż taki horror! Nie zasnę. Prawie mu się udało. I w końcu się uda. Sylwia, teraz to już tylko elektryczny pastuch.
  18. [quote name='piechcia15']oo matko kobieto nie masz sumienia...może te zamordowane myszki mają rodziny, matki karmiące, a twoje psy się tak nad nimi pastwią :( sadyści :([/QUOTE] Pewnie, że mają rodziny. Liczne i często. Kochana, to nie ja wymyśliłam rasy myśliwskie, a już na pewno nie przyszłoby mi do głowy, żeby wymyślić coś takiego jak jagdterier. A dziki zwierz nie ma prawa zaznać spokoju, ma się bać - tylko to może uratować mu życie, a co za tym idzie - przetrwanie gatunku. Psów do lasu wprowadzać nie wolno i co się dzieje? Dziki zwierz przestał się bać i ginie. Częściej z ręki człowieka niż od kłów domowych psów. piechcia, jakie morderstwa?! Polowanie to termin umowny. My nie dopadamy króliczka, my go gonimy. Stoję, patrzę i boki ze śmiechu zrywam - Mixer i Betka w amoku, po pachy w wykopanej norze, a myszki pryskają na lewo i prawo i te moje myśliwskie nawet ich nie widzą. A gniazda przeważnie puste. Z ręką na sercu? Byłam świadkiem dwóch morderstw. Raz Mixer z obrzydzeniem rzucił mi pod nogi mysiego oseska (uroniłam łzę, pochowałam - co więcej mogłam zrobić? nie wiem, nie robiłam, nie widziałam, ale przypuszczam, że sterylka aborcyjna psów i kotów jest bardziej wstrząsającym przeżyciem) i raz, kopiąc żarliwie, przetrącił swoją niedźwiedzią łapą kark myszce (nawet tego nie zauważył - postąpiłam jak wyżej). Kurczę, ile możemy dostać? Dwa lata w zawiasach?
  19. Yorijko, dlaczego ty tak czarnowidzisz? Wróci, możesz mi wierzyć.
  20. [quote name='Yorija']o 10?!?!?! pięknie - to my o 7-8 ale dziś to przed 10 się nie zwlokę nawet szef mnie nie ściagnie do pracy przed 11[/QUOTE] [quote name='piechcia15']10? 7-8?? mój dziad na początku zwlekał mnie o 4, 5 rano :( :placz: ostatnio przetrzymywałam go chociaż do 6:) ale teraz bez skrupułów śpię do 8, trudno musi być elastyczny jak chce ze mną mieszkać :) nawet choćby tymczasowo[/QUOTE] O 4, 5 to ja częściej kładę się spać niż wstaję. Moje psy zaczynają dzień razem ze mną. A Mixer i Betka nawet głów nie podnoszą o 10 - czekają grzecznie, aż wrócę ze spaceru z Werką. W nagrodę funduję im godzinne (przy niesprzyjającej pogodzie) łażenie po łąkach z polowaniami na myszki. Szlag mnie trafia, bo dokopanie się do gniazda trochę trwa, ale co tam, nie mam serca odbierać im tego. A dziad był chory, to może musiał tak wcześnie się (i cię) zrywać. Wydobrzeje, to mu przejdzie.
  21. [quote name='konstanty']mam jeszcze aktywne ogloszenie płochacza niemieckiego,chociaz on ma juz domek ale czasem ludzie gdy usłysza ze ma domek pytaja o innego dzis dzwonił pan i byłby zainteresowany w typie nova scotia,mozecie sprobowac tam zadzwonic 664099203[/QUOTE] Ciotki rzeszowianki, nie przegapcie!
  22. agata51

    Brązowa sucz

    I ja do Sagi zajrzę. Dawno nie byłam.
×
×
  • Create New...