Jump to content
Dogomania

rozi

Members
  • Posts

    23056
  • Joined

  • Days Won

    10

Everything posted by rozi

  1. Gdzie pojechał Muskat?
  2. Królik taki normalny, spory? Nie miniaturka? Zaprzyjaźnić to raczej nie, ale przy korekcie zachowania krzywdy nie zrobi. Moim zdaniem. Murka, pokaż jej fretkę.
  3. W sensie spokoju tak, ale nudy... niechby pogonił bezkrwawo czasem :D
  4. Hekhem. Ogóś nasz, zafrasowany poczciwina, z całego serca nie cierpi jednego z synów Pani Anny. Bo (moim zdaniem) ten syn bardzo lubi Ziomka, a Ziomek jednak nie lubi Ogórka, znaczy on generalnie nie lubi konkurencji przy Pani A. Powiązania emocjonalne są, jakie są, syn musi czasem salwować się ucieczką. Jak nie zdąży, to - zdarzyło się - oberwie. Ogóś przestał interesować się kotami, nie goni. Łakomy jest, jaki był. Natomiast lubi Ogósia ten duży, największy pies, nie przegania go, nawet jeśli zajmie mu ulubione legowisko. Życie płynie sobie w bajkowym ogrodzie, jak wstążeczka na wietrze :)
  5. Tak jeszcze myślę, może ci ludzie (inni też) z początku go przeganiali, nie odchodził, wracał, to w końcu się przyzwyczaili, pozwolili mu zostać, ale on pamięta przeganianie i nikomu nie ufa.
  6. A bo kiedyś się brało psa i nawet do głowy nie przyszły kłopoty, musiał się podporządkować, najwyżej klapa dostał. Teraz behawioryści, szkoleniowcy, całe zamieszanie, szkolenie pozytywne, tego ne wolno, to trzeba itd. Człowiek nie ma możliwości normalnie dogadać się z psem, bo najpierw się nasłucha, jaki to ten pies jest i co z nim trzeba robić...no to mu się odechciewa na wejściu.
  7. Mnie przypomina beauceron,a i wydaje mi się, że takiego samego opiekuna wymaga
  8. Jeśli jest tak, jak mówią właściciele placu, to ja bym go nie łapała. Szkoda psa, jemu tam dobrze, znaczy w jego rozumieniu.
  9. No dobrze, ale skoro pies jest tam od dwóch lat i nie daje się dotknąć, unika nawet ludzi, którzy go karmią, to co Molly z nim zrobi? A w przytulisku zamkną go w kojcu, odbiorą mu wszystko, co ma teraz, wolność i ścieżki i wędrówki, i co dostanie w zamian - nic, więzienie. Może się załamać.
  10. Nie wiem, czy ktoś dawał ten link - lista schronisk i organizacji, które przejęły pieski http://www.psydoadopcji.pl/znajdz-psa-w-swojej-okolicy/
  11. Nie do uwierzenia. Taki moloch.
  12. Ale dlaczego uważacie, że on będzie gryzł itd., może wystarczy go podejść, zarzucić pętelkę i już, czy wykazywał jakieś zachowania agresywne? Nieufny jest tylko, trudno się dziwić, a prawdę mówiąc, kiedy Tysia napisała, że Elficzkowa tam jedzie, to mi się cisnęło, że może i złapie :)
  13. Takie decyzje to wina hotelików, czyli osób, które zarabiają na opiece nad psami i powinny mieć pojęcie o tym, za co biorą kasę. To ich praca, ich zawód, ich odpowiedzialność. Zatrudniając hydraulika mamy prawo wymagać, żeby nam nie rozwalił instalacji, sami nie musimy się na tym znać, i guzik nas obchodzi, co temu hydraulikowi powiedział/sprzedał jakiś podwykonawca, ma robić tak, żeby było dobrze, i tylko on odpowiada za efekt, za błędy podwykonawcy również. Pod każdym względem, finansowym też. Niestety na Dogo traktuje się PDT jak święte krowy, strach się odezwać, bo następnego pieska nie przyjmą. Za duży popyt.
  14. Kora, Figa, Zorka, Norka, Stelka, Luka dobrze, mnie takie twardsze pasują. Do portretowych zwłaszcza.
  15. Piękne portrety. Mnie też nie pasuje, ona taka kompaktowa jest, konkretna.
  16. Z gówna powstałeś, w gówno się obrócisz.
  17. Chodzi Ci o to, że jeśli ja się teraz zaszczepię na choroby tropikalne, to będę nimi zarażać nieszczepionych? Nie rozumiem.
  18. Wywołano Korabiewice . Przy schronisku w Korabiewicach wymuszono decyzje sprzedaży placówki. W placówce w Korabiewicach pomocni byli właśnie wolontariusze, którzy zostali wyposażeni przez ówczesnego lidera PdZ w aparaty fotograficzne i robili dokumentacje, która przyczyniła się do likwidacji, a później sprzedaży. Robiłam bazarek cegiełkowy na głodujące tam psy, bazarek dawno usunięty, zebrało się ponad 2500zł w krótkim czasie, dziewczyny (Tripti) brodziły tam w błocie po ciemku, po pracy, to była późna jesień, albo wczesna wiosna, żeby nakarmić psy, które - pamiętam wpis!!! - wieszały się na kratach, żeby ich nie pominąć. Najtańsza karma, załatwiana gdzieś na bazarze, batony i kostki. Miałam wtedy wrażenie, oczywiście, że idzie jakaś rozgrywka o to miejsce, że ten, kto chciał przejąć, mógł nie dopuścić do głodu. Głodu stricte, wiem co mówię. Ale nie to było ważne dla tych, co kupowali cegiełki, i dla wolontariuszek, które jeździły tam ratować zwierzaki.
  19. Spokojnie, Nesiu. Na padaczkę (gdyby była faktycznie) nie jest potrzebny neurolog, tylko obserwacja.
  20. No nie wiem, czy to Promyk. Był ze dwa razy mniejszy za moich czasów.
×
×
  • Create New...