Jump to content
Dogomania

evel

Members
  • Posts

    10326
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by evel

  1. Ja mam teraz Hero Xtra i jestem zadowolona, mimo że wydawało mi się, że długo te dyski nie pożyją, jak widać zresztą wyżej ;) Jeszcze żebym rzucać umiała to by było super w ogóle :siara: Dla porównania - nasze Fastbacki Flexy wyglądają [URL="http://img9.imageshack.us/img9/2799/dscn6897b.jpg"]TAK[/URL], natomiast Hero [URL="http://img545.imageshack.us/img545/4008/dscn6901o.jpg"]TAK[/URL] :cool3:
  2. Oooo, to jak nie-pyr to ciekawe, cóż za diabła dla siebie chcesz :evil_lol:
  3. Owczarki mają to do siebie, że z reguły, przy odpowiednim prowadzeniu, są absolutnie fantastyczne do szkolenia. Trudno mi wyobrazić sobie młodego, pełnego zapału ONeczka, którego trzeba trzaskać fizycznymi korektami, bo to znaczy, ze z właścicielem coś nie halo. To, że coś odbywa się pod okiem szkoleniowca jeszcze nie potwierdza, że jest na pewno całkowicie OK. Są szkoleniowcy i "szkoleniowcy", którzy w życiu nie powinni mieć kontaktu z niczym żywym, a mają :roll: Jeśli nie wypracowałeś/-aś z małym ONkiem jasnych zasad to nie dziw się, że miał ważniejsze sprawy do załatwienia niż Twoja osoba.
  4. [quote name='Agnes']Pies na osiedlu ma chodzic na smyczy, proste (takie sa przepisy chyba w wiekszosci miast, albo wszystkich, smycz lub/i kaganiec)[/QUOTE] Dokładnie. Szkoda tylko, że nie dla wszystkich jest to takie oczywiste :roll: [url]http://i1235.photobucket.com/albums/ff432/Dog_style/WAKACJE/DSC06312.jpg[/url] bardzo, bardzo fajne te szeleczki :) [url]http://img651.imageshack.us/img651/4871/img0076bzj.jpg[/url] nie wiem, czy Gin ciągnie na smyczy, ale jeśli jej się zdarza szarpnąć to ten pasek pod szyją może ją dusić trochę.
  5. Niesamowita jest niunieczka. Tylko rzeczywiście trzeba uważać z jedzeniem, bo ze szkieletu zamieni się w toczącą się kulę :evil_lol: A jak ona do innych zwierząt? Bo widziałam foto z królikiem chyba :)
  6. Dekle to frisbee, tak tak :) No niestety, jak się ma psa, który wygląda "słodko" to bywa przekleństwo czasem. U nas też czasem dzieciaki próbują wyciągać łapinki do Zu, która by chętnie owe kończyny poodgryzała (agresja lękowa pełną parą), więc nauczyłam się już stanowczo hamować i dzieciaki i radosne mamusie, polecające pociechom pogłaskać piesia. Jeśli dzieciaki wydają się kumate, to czasem pozwalam im "poszkolić" psa, znaczy wydać jakąś komendę i nagrodzić ciastkiem, ale zdarza się to bardzo rzadko, bo niestety dzieciaki mają pstro w głowie, jeśli chodzi o psy, podejrzewam, że to przez rodziców przede wszystkim... Edukacja w kwestii postępowania z jakimikolwiek zwierzętami w naszym narodzie leży i kwiczy :shake: W głowie mi się to nie mieści czasem - jak można nie reagować lub wręcz zachęcać dziecko do macania cudzego, [B]obcego [/B]psa? :roll:
  7. O, rzeczywiście się kojarzy z Ginny na pierwszy rzut oka :) Jak Tyś się w ogóle znalazła w posiadaniu pudlocosia? :siara:
  8. [url]http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_1797.jpg[/url] o ja pierdziu, czemu wyrywacie psem drzewa? :evil_lol: [url]http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_1931.jpg[/url] a ty patyku jeden, wstawaj i walcz, cieniasie! :evil_lol: [url]http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_2081.jpg[/url] :loveu::loveu::loveu: Widać, że chłopaczysko już całkiem całkiem się prezentuje :) Chciałam jeszcze zdrówka życzyć Pańci ;)
  9. Piękna latająca Pelka, a świnie są the best także w zuzowym rankingu zabawkowym... No, może zaraz po deklach ;) Co do strachów - Zu jest nieufna, ale nie aż tak, jak Penelopka chyba, jednak z psami bywa czasem kiepsko :roll: Niektórych osobników nie jest Zuz w stanie zaakceptować w żadnym wypadku i gdyby mógł, to by im regularnie łomot spuszczał :roll: Właściwie jak tak sobie teraz to uświadomiłam, to moja czarna zaraza strasznie ustawia sobie inne psy :roll: - wszystkie laby na osiedlu bardzo uważają na mojego małego szopika :evil_lol:
  10. [quote name='Cockermaniaczka'] Nie z kazdym psem kazdy tak moze i to chyba [B]kazdy myslacy czlowiek [/B]powinien wiedziec...[/QUOTE] Ano właśnie. A co zobaczy, za przeproszeniem, kretyn? "Oooo, Czarek zagonił pitbulla w róg i go zdominował, to ja też tak mogę, hehe!". Niestety, ja nadal jestem na nie, bo za dużo kretynów widocznie spotykam na co dzień :roll:
  11. evel

    Barf

    LadyS., ja do papek daję wszystko, co akurat mam - teraz np. marchewkę, pomidora, buraka, cukinię, jabłka ;) Chyba trzeba próbować, skoro Wy robicie małe porcje papek po prostu :) Czy to jest normalne, że pies zaczyna mi wybrzydzać już na początku normalnego barfowania? To ja specjalnie po mieście jeżdżę, żeby jej kupić mięsko, a ta pindzia mała zaczyna nosem kręcić... :evil_lol:
  12. [quote name='werbena520']...a co dopiero zajarzyć,że po swoich pupilach naleźy posprzątać...[/QUOTE] Popatrz na awatarek - przecież "yorusie robią takie małe kupki, że nie opłaca się sprzątać" :diabloti:
  13. [quote name='SAIKO']Mam takie pytania z czystej ciekawości...dotyczy "metod pozytywnych"; Jak postąpiłabyś w sytuacji gdy pies warczy przy Tobie na dziecko- Twoje czy obce- bez różnicy?[/QUOTE] Osobiście nie uznaję korekcji warczenia, bo wg mnie warczenie jest OK. Gryzienie, zachowania aktywnie agresywne oczywiście nie, ale warczenie to tylko [B]komunikat[/B]. No i teraz jestem świadoma, że może być niezła jazda, ale... Mój pies czasem warczy na dzieci - ogólnie burczy sobie czasem, jak coś go przeraża. Szanuję to, że pies ma prawo wyrazić obawę, więc zazwyczaj po prostu odwracam jego uwagę od bodźca. Jeśli mam możliwość, zabieram/odsyłam dziecko, na pewno nie pozwalam dzieciom traktować psa jak zabawki. Przy okazji powoli i długotrwale pracuję nad oswojeniem psich lęków, patrząc bardzo na to, co mówi mój pies, kojarząc dzieci pozytywnie jak tylko się da. Mogłabym oczywiście próbować nim rzucać o glebę czy "zbombardować dziećmi", ale po co? Kocham mojego psa i pracując w taki a nie inny sposób, sprawiam, że nikt nie jest poszkodowany w tym procesie. I widzę efekty mojej pracy. [quote name='SAIKO'] Jak postąpiłabyś w sytuacji gdy pies podważa Twój autorytet- np, nie wykonuje polecenia przy innym psie?[/QUOTE] Każdą komendę ćwiczę w różnych rozproszeniach tak długo, że pies wykonuje komendy praktycznie zawsze. Inna "zwierzyna" nie stanowi problemu, po prostu wtedy bardziej różnicuję ewentualne nagrody. [quote name='SAIKO']I w końcu w jaki sposób wybiłabyś ze stanu ekscytacji psa np, podczas spotkania innego psa?[/QUOTE] Wydam jakąkolwiek komendę, którą pies wykona. Jeśli trzeba go wybić z ekscytacji, zakomunikuję mu, że nie podoba mi się jego zachowanie (= korekta, słowna bądź mechaniczna) i pies momentalnie wraca na ziemię. Wykonanie komendy w dużym rozproszeniu skutkuje nagrodą oczywiście (i nie zawsze jest to żarcie). [quote name='SAIKO']Dlatego nigdy nie wolno na psa krzyczeć, niecierpliwić się i traktować niepowodzenia podczas ćwiczeń, jako osobistą klęskę. Pies na którego będziesz wrzeszczeć, owszem przestanie „żebrać” albo żuć twoje buty ale nie dlatego, że „trafiły do niego twoje argumenty”. Odejdzie, przejdzie gdzie indziej ale tylko dlatego, że uzna cię za świra, a świry są niestabilne psychicznie, a to jest niebezpieczne. Żadne zwierzę nie zaufa niestabilnej, rozchwianej, a więc niebezpiecznej energii, po prostu nie będzie chciało znajdować się w jej pobliżu.[/QUOTE] A to zależy. Znam wiele psów, na które ostrzej wypowiedziane słowo czy nawet krótkie, energiczne wrzaśnięcie działa jak zimny prysznic i wybija w główki durne pomysły. [quote name='Martens'] Krzyczeć trzeba umieć :smile: Może inaczej - krzycząc na psa trzeba zachować niezachwianą pewność siebie i... spokój. Jakoś tak jest, że jak ja ryknę na moje psy, to robią co chcę, w tym również błyskawicznie wracają do mnie odwołane z "ruszania" na obcego psa czy inne zwierzę, garną się do mnie jak kaczuszki do mamusi, więc raczej nie pasuje to pod unikanie świra :evil_lol: Z kolei widzę multum ludzi wrzeszczących na psy, którzy wrzeszczą z bezsilności, histerycznie, a psy albo faktycznie się ich boją, albo nic sobie z tego nie robią. Po prostu nie chodzi o sam fakt krzyku, ale o to, co się pod nim kryje. Inaczej krzyczy dowódca na pułk wojska, inaczej krzyczy rozhisteryzowana nastolatka na chłopaka ;-)[/QUOTE] O to to. Jak ja ryknę na swoją sukę w sytuacji kryzysowej to porzuca cudowny wg niej pomysł np. gonienia zwierzyny i wraca do mnie, więc z tym unikaniem krzyczących ludzi to tak trochę nie do końca. [quote name='SAIKO'] Myślę, że w dużej mierze wszystkie problemy psiarzy z ich psami biora sie z tego ,że nie zauważają, że ich psy są ciagle podekscytowane albo nie wiedzą jak je z tej ekscytacji wybić . Pobudzony pies jest mniej zdolny do zrozumienia przekazu właściciela i bardziej skłonny do tzw "nieposłuszeństwa" . Niestety wiele osób nie dostrzega drobnych zman nastrojów swoich pupilów...[/QUOTE] Myślisz, że ekscytacja jest czymś złym? Bo moim zdaniem bez ekscytacji nie byłoby sportów kynologicznych. Ekscytacja mojej suki jak wyciągam np. frisbee oscyluje gdzieś koło 200% normy :evil_lol: I tak, nadal jestem w stanie wtedy nad nią zapanować, bo nie liczy się nic innego niż my i dekle, świat przestaje istnieć ;) P.S. [QUOTE][COLOR=#000000][FONT=Arial]Aha, tyle że z tego co pamiętam to samiec alpha daje sygnał wilkom do ataku oraz to on pierwszy rzuca się do gardła konkretnej ofierze[/FONT][/COLOR][/QUOTE] Błagam, to na serio? :evil_lol:
  14. Ogonek to wiesz, ale to [url]https://lh5.googleusercontent.com/-_9qLz7PFEmw/Tql8xKwHOkI/AAAAAAAABFM/DXSMNV_3lyE/s512/PA270076.JPG[/url] :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu:
  15. To jak cykl opowieści "Ja i moje Jajo" :evil_lol: [url]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_0694.jpg[/url] ja i moje Jajo mamy niezły fun :lol: [url]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_0698.jpg[/url] ja i moje Jajo zostajemy napadnięci przez wrogie jednostki białych owczarkopodobnych! [url]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_0701.jpg[/url] ja i moje Jajo sikamy sobie na trawkę :evil_lol: [url]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_0715.jpg[/url] mistrz! :roflt: Bucefałek jest super piękny, aż mi się micha cieszy jak go widzę na fotach. Chyba sobie druknę zdjęcie i za każdym razem, jak będę widziała 50kg laba albo zapasionego, ciągnącego siurkiem po ziemi jamnika to sobie będę wyciągać z kieszeni Bucka i oglądać :evil_lol: P.S. Doszedł winiacz! Dziękuję :loveu: TŻ się oczywiście sfochował :diabloti:
  16. U nas wszyscy walą równo swoimi psami niezależnie od wielkości niestety i nikt się nie przejmuje :roll: Jak ostatnio się dowiedziałam, liczba sprzątających wzrosła ostatnio z dwóch do... trzech osób. "Reprezentacja" to kundel 10kg, jamnik i kundel jakieś niecałe 20kg. Cóż mogę rzec :roll:
  17. [quote name='Agata Balu']I masz rację. Psa można drapać od brodą i glaskać po grzbiecie od łopatek do ogona i to wolnymi, mocnymi ruchami. To sa sygnaly uspokajające. Tak go lizała jego matka. Dopiero wlasnego psa mozna drapać za uszami, miąć mu uszy, drapac po głowie. To lubi. Ale glaskania po głowie nawet Twój pies nie będzie lubiał. Będzie na to pozwalał bo Cie kocha - ale nie lubi! Serio? No kota, to może i tak, ale gdybym tak każdego obcego psa tak próbowała głaskać, to bym pewnie już dzisiaj nie miała czym głaskać nawet własnego :lol: Moja suka uwielbia, jak zaprzyjaźnieni ludzie ją miętoszą po uszach i delikatnie głaszczą po głowie, bo sama wpycha swoje ryłko, ale ona jest "inna" ;)
  18. [B]Victoria[/B], ale widzisz - cały czas Wasze wypowiedzi oprócz aprobaty konkretnych metod, do czego macie przecież prawo, przeczą jednemu z założeń programu - "nie próbuj tego bez specjalisty". I o to mi cały czas chodzi. Bo ktoś, kto ma trochę oleju w głowie i dystansu, wyciągnie jakieś pozytywne wnioski dla siebie, które poprawią jego pracę z psem. A ile osób poleci na "show" i zacznie bezmyślnie małpować? Media mają ogromną moc, mają wielki wpływ na przeciętnego człowieka. Co do chodzenia na smyczy - gratuluję. Ja osobiście nie lubię jak mi się pies szwęda między nogami albo gdzieś z tyłu, dlatego idzie przodem, za moim pełnym przyzwoleniem. Nie oznacza to oczywiście, że może bezsensownie ciągnąć. I nawet jak suka ma czasem pomysł, żeby komuś wprać to od tego jestem ja, żeby ją powstrzymać i minąć na luzie innego psa/kota/whatever. [quote name='olalolaa'] Raz pokazane było jak Cesar już wątpił w siebie, zakończył spotkanie i musiał wyluzować bo zaczął robić dziwne rzeczy. To mi się podobało, przyznał, że też jego cierpliwość ma granice, jest również człowiekiem..[/QUOTE] Jeśli rzeczywiście tak było - szacun. [quote name='olalolaa']Uważacie, że pociąganie psa za obrożę na smyczy kiedy np boi się wchodzić na schody jest mega stresujące?[/QUOTE] Nie. Uważam, że wciąganie psa na bieżnię i bombardowanie go dźwiękami, przez które truchleje ze strachu albo przytrzymywanie w powietrzu kwiczącego i szarpiącego się psa kłóci się z moim stosunkiem do zwierząt jako takim, gdy równie dobrze można psa odwrażliwiać tak, żeby nie umierał ze strachu. Niestety, wymaga to więcej pracy, chęci, czasu i nie jest tak efektowne, więc nie nadaje się na show. [quote name='olalolaa']Bez przesady, [B]on ich nie przydusza[/B], delikatnie pociąga do momentu aż bariera zniknie. [/QUOTE] Pozwolisz, że odniosę się do tego fragmentu. Bardzo bolał mnie filmik, gdzie Czarek doprowadził pewnego psa (zdaje się, że właściwie nawet hybrydę) praktycznie do utraty przytomności, dusząc go na dławiku. Gdy pies się położył na boku i przestał walczyć, Czarek odtrąbił zwycięstwo. Cóż, show must go on... [quote name='olalolaa'][...] ja nie jestem za ciamkaniem do psa i wołaniem go na smaczki, takie metody są wg mnie skuteczniejsze, jeśli chodzi oczywiście o te lęki przed rzeczami.[/QUOTE] Ja nie mówię, że ja jestem jakąś ortodoksyjną fanką klikania i faszerowania żarciem. Metoda ma być dobrana do psa a nie pies do metody. Często wystarczy zdecydowana postawa przewodnika, żeby pies przestał świrować. Ale z drugiej strony mam czasem wrażenie, że - patrz wyżej - show zaczyna brać górę nad normalną, rzetelną pracą z tymi psami. Ja wiem, że to są zazwyczaj psy, których właściciele zazwyczaj spaprali wszystko, co się dało, ale mimo to jakiś mam niesmak czasem, ot, po prostu. [quote name='olalolaa']Co do brania rzeczy w posiadanie o czym chyba evel pisałaś też różnie to bywa, nie pamiętam tego programu, może szczeniak był już tak rozpuszczony że nie znał jakichkolwiek granic?[/QUOTE] Właśnie, branie rzeczy w posiadanie, wiedziałam, że on jakoś śmiesznie to nazywa :lol: Szczeniak nie znał granic, zdarzało mu się ostrzegawczo kłapać zębami, raz zdaje się nawet udziabał pana domu. Jednak nadal uważam, że nie było potrzeby doprowadzania psa do skrajności, żeby fajnie wyglądało, że oto boski Czarek radzi sobie z krwiożerczą bestią. To był [B]dziesięciomiesięczny golden[/B], a nie kilkuletni - no nie wiem - rottweiler "recydywista", z wielokrotnymi poważnymi atakami na ludzi na koncie. Szczenięciu (każdemu psu właściwie) należy postawić jasno określone reguły, plus pokazać, że to ludzie są dawcami wszelkiego dobra. Nauczyć zaufania. A nie odstawiać szopkę z "braniem w posiadanie". Żeby później ktoś sobie nie myślał, że nawet jak zawali pracę z psem po całości, zrobi magiczny fik-mik z tv i będzie w porząsiu. Bo zazwyczaj niestety nie będzie...
  19. [quote name='soniaM']No to moze musialabys zobaczyc, jak moja suka potrafilaby potraktowac szczeniaka, ktory sie zachowuje inaczej, niz jej pasuje, gdybym nie interweniowala!!! Tam nie ma zadnego miejsca na ciulu ciulu moj malutki, ty jeszcze nic nie wiesz o zyciu. Albo sie nauczy zasad zachowania miedzy psami albo nie przetrwa! That's life![/quote] E? Ale że do czego to konkretnie? Bo ja też mam sukę, która potrafi ostro zgnoić innego psa, jeśli takowy jej akurat przeszkadza. Ba, przez jakiś czas po adopcji się pyrgała do każdego mijanego psa. Zostało to przeze mnie mocno przepracowane i teraz raczej nie mamy tego typu problemów. [quote name='soniaM'] To, co Millan pokazuje, ma korzystne efekty dla zycia wielu psow, wiec nie widze, zeby tu bylo cos robione ich kosztem. A jesli chodzi o kase, ktora on prawdopodobnie na tym robi - ta nie ma dla psow raczej zadnego znaczenia...[/QUOTE] No i widzisz - tutaj się nie dogadamy. I nie chodzi mi o pieniądze, bo to akurat w tym momencie nie ma dla mnie żadnego znaczenia, bo mówimy o innej kategorii wartości. W moich oczach to, co Milan pokazuje, jest nie do końca bezpieczne - znasz Polaków. Kowalski obejrzy, zrozumie piąte przez dziesiąte, ale w TV tak mówili, to popróbuje, nie? Na co dzień stykam się z masą ludzi, którzy mają [B]zerowe [/B]pojęcie o szkoleniu, a ślepo naśladują milanowe "tricki". Dobermanka, która jest rzucana o glebę, bo się rzuca na inne psy (uwaga, rzucanie na glebę - nie pomaga, no coś podobnego...), masa psów podążających niby za właścicielem, a mających go w poważaniu w jakiejkolwiek krytycznej sytuacji gdy nie są pod bezpośrednią kontrolą właściciela, pies, który gryzie, bo ludzie mu wydzierają znaleziska z pyska na siłę, psy, które wychowywane są "silną ręką" i gdy tylko mają okazję, spieprzają właścicielom w siną dal... I tak dalej. Naprawdę uważasz, że nie ma innej drogi, żeby się dobrze z psami dogadywać? Bo ja np. mając goldeniego szczyla (pies miał jakoś koło 10 m-cy) pilnującego żarcia i sześć tygodni czasu na pracę, zaczęłabym od stworzenia w nim poczucia, że ludzie są OK i że nie chcą mu zabrać i zjeść, a nie zaczynałabym od złamania go. No, fajnie, psy zazwyczaj słuchają Czarka, ale co będzie, gdy do takiego jedzącego psa podejdzie np. dziecko?
  20. [quote name='soniaM'] Ale Twoj styl wypowiedzi evel jest na pewno nie mniej ortodoksyjny niz Cesara, a raczej bardziej. Do mnie w kazdym badz razie Cesar przemawia, a Twoj styl nie ;-)[/quote] No, bywa :lol: [quote name='soniaM']Jesli chodzi o te 'brutalne' i 'stresujace' dla psow metody - no coz, ja nie jestem zdania, ze one takimi sa. [/QUOTE] Tak, wydzieranie sześciomiesięcznemu goldenowi kości przy pomocy przemocy psychicznej i napierania na niego (w okresie sześciu tygodni!!!) albo zmuszanie przerażonego psa (miks dobermanki chyba? ale także wiele innych) do bezpośredniej konfrontacji z tym, co powoduje u niego okropny lęk, bez żadnego stopniowania natężenia tego bodźca, jest bardzo fajne, budujące, humanitarne i w ogóle, ale to w ogóle nie jest ani brutalne, ani stresujące. [quote name='soniaM']Takie zdanie na ten temat to wedlug mnie wlasnie typowy przyklad uczlowieczania psow. Psy zachowuja sie zupelnie inaczej niz ludzie. [B]Cesar stosuje metody, ktore psy stosuja miedzy soba, tylko robi to w znacznie mniej brutalny sposob i bezkrwawo oraz tylko w uzasadnionych sytuacjach. [/B] Z tego, co ja obserwuje u psow, wydaja mi sie one duzo czesciej bardzo zestresowane niemozliwoscia zrozumienia tego, czego czlowiek od nich chce, gdy tenze czlowiek probuje im przekazac swoje przeslanie po czlowieczemu zamiast po psiemu.[/QUOTE] Myślisz, że psy nie orientują się, że Sizar nie jest psem...? :hmmmm: Pies jest psem. Człowiek jest człowiekiem. Pies z psem komunikuje się inaczej niż człowiek z człowiekiem, to jasne. Kontakty na linii pies-człowiek też są inne, niż w obrębie jednego gatunku. No bo co, zjeżysz kryzę, żeby pokazać swojemu psu, że coś nie halo? Ja jestem bardzo za jasnymi komunikatami, pracą fizyczną i psychiczną, konsekwencją. Po prostu nie rozumiem, dlaczego to show jest robione często kosztem psów.
  21. [quote name='olalolaa'] Ja dzięki słuchaniu rad Cesara dużo zrozumiałam, m.in. to jak wyglądają znaki ostrzegawcze psa, czy to jak szykuje się do ataku lub po prostu próbuje dominować. Wcześniej do końca nie wiedziałam o tym, np. głupi otwarty czy zamknięty pysk, w pracy z obcym ci psem to dużo daje, lepiej rozumiesz czworonoga, wiesz co chce Ci 'powiedzieć'. [/quote] A widzisz. Sęk w tym, że te wszystkie informacje można zdobyć samemu, jak się wie, gdzie szukać, bez tej całej ideologicznej otoczki "psy i ludzie są stadem", "masz być alfą," "pies ma iść za Tobą, nigdy przed" i takie tam. [quote name='olalolaa']evel masz prawo do swoich poglądów, ale sory nie obrażaj nas bo mamy inne. Nie jaram się ślicznymi białymi ząbkami Cesara, nie siusiam w majtki jak mój pies mnie posłucha. I nie pisałam że każdy jest 'zwykłym człowiekiem' nie o to chodzi, tylko o to co kto ma w głowie, jakbyś przeczytała ze zrozumieniem wiedziałabyś co piszę. A Ty próbowałaś kiedyś tych metod? Czy z góry zakładasz że są be i tylko facet z tv może je stosować?[/QUOTE] Jeśli poczułaś się urażona, to pardon - może źle się wyraziłam, ale osobiście mnie przeraża, jak ktoś mając bardzo blade pojęcie o psim behawiorze i szkoleniu w ogóle, łapie jakąś "fazę na Sizara" i kopiuje piąte przez dziesiąte, pies powiedzmy się słucha jako tako, bo nie wie, o co chodzi, a koleś jest przekonany o własnej doskonałości. Bo to nie tędy droga raczej. Nie używam tych metod, skoro napisane jest "nie rób tego sam", bo do tej pory zdawało mi się, że umiem czytać ze zrozumieniem. Nie muszę mojego psa kłaść na glebę, nie muszę mu odbierać siłą rzeczy, której akurat mu się uroiło bronić, nie muszę go szarpać tak, żeby szedł za mną a nigdy przede mną. Nie konfrontuję go z rzeczami, które śmiertelnie go przerażają, nie patrząc na jego reakcje. Na to wszystko są inne sposoby, każdy wypracowuje sobie swoje własne. Moje opierają się przede wszystkim na zaufaniu, więzi, operowaniu zasobami. I, kurka flaczek, działają. No, prawda, nie są tak widowiskowe jak w tv :cool3:
  22. Aha... Widzicie co piszecie? "Zwykli ludzie nie powinni stosować tych metod... No ale ja stosowałam/stosowałem...". Rozbraja mnie, gdy ktoś sobie poogląda kolesia z wybielonym uśmieszkiem w tv, popróbuje tego czy owego i sika w majtki z radości, że po pierwsze sam stał się takim super szkoleniowcem jak Czarek, a po drugie, że te metody naprawdę działają, łał! Zgodzę się tylko co do jednego - facet zwykle jest niesamowicie opanowany. I tu się kończą plusy. Jego teorie są dla mnie dość dziwne a metody działania pozostawiają sporo do życzenia. Jeszcze, co do samego programu - mierzi mnie bardzo (naprawdę BARDZO) robienie wielu rzeczy na siłę, gwałtownie, bez sensu, podczas, gdy można by to zrobić przy wiele mniejszym poziomie stresu dla psa.
  23. evel

    Barf

    [quote name='filodendron']A to nie wiem, czemu myślałam, że to taki bardziej mniejszy psiaczek :)[/QUOTE] No właśnie albo ludzie myślą, że ona jest wielkości "większego yorasa", albo tak np. bordera, nie mam pojęcia, czemu :evil_lol: Zuz ma 40cm w kłębie. Pies mi się dzisiaj zrzygał... żołądkami :roll: Oględziny wykazują, że pozbyła się problemu, po czym natychmiast go zjadła - akcja działa się oczywiście na łóżku (błeee), więc zmoczyła tylko pierwszą warstwę :roll:
  24. evel

    Barf

    [quote name='filodendron'] A ile ona waży? Bo tak jakby na niewielką wygląda.[/QUOTE] No przed chwilą ją zważyłam i wyszło jak byk 11,4kg :oops: Ale że psisko nażarte i bęben wypchany, to powtórzę chyba ważenie jutro po porannym spacerze ;) Ogólnie zuzowa waga jest bardzo płynna i oscyluje w granicach od 10,3 (wersja przystrzyżony chudzielec) do 11,5kg, zależnie od aktualnego poziomu umięśnienia, otłuszczenia i... zarośnięcia :lol:
  25. A ja mam psa dosyć aktywnego, ale od początku mamy układ, że dom jest od spania a nie od rozrabiania. Gdy mnie nie ma pies zwykle śpi (szczególnie często na łóżku), czasem jak wchodzę to nawet dupska jej się nie chce ruszyć i siedzi w poduszkach machając ogonem ;)
×
×
  • Create New...