Jump to content
Dogomania

evel

Members
  • Posts

    10326
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by evel

  1. Za kilka dni będzie jak nowa ;)
  2. Widziałam chyba taką aukcję, tyle, że poprzednią - wielki szacun dla hodowców :) [url]http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_4347.jpg[/url] u mad? :roflt:
  3. evel

    Barf

    [quote name='motylek1007']myślałam własnie o tym na spokojnie (czytalam o tym pH w żołądku), [B]wiec sobie odpuszczę kości surowe.[/B] Zostanę przy rzeczach typu penis wołowy. Widziałam ostatnio w sklepie gryzaki.pl do kupienia [B]pociętą nogę wołową[/B] i chyba sie skusze na to. takie wędzone kości z zoologa obrabia szybko (40 minut i nie ma polowy!). Następnego dnia odbija się to na kupie - robi małe bobki, takie suche, po kilka sztuk na spacerze, więc ze strawnością jej jest średnio.[/QUOTE] Mam wrażenie, że w Twoim zdaniu na temat BARFa panuje jakieś błędne doświadczenie odnośnie kości. Mięsne kości surowe, zwłaszcza drobiowe (kura, indyk, kaczka, gęś) albo np. królicze, są łatwo przyswajalne i - jak na kości - stosunkowo łatwo strawne. Schody zaczynają się przy kościach wieprzowych czy wołowych. Wędzone kości to kości poddane obróbce - nie są już tak wartościowe dla psa jak surowizna. Moja suka poważnie zatkała się kiedyś właśnie podwędzanym ogonem wołowym - małym kawałkiem. Opisywałam to nawet w tym wątku. Rzygała mi pięknie przez dwa dni a ja już nie wiedziałam co mam z nią zrobić. Od ponad miesiąca jesteśmy na BARFie - Zu jest niewiele większa od cavika. Na początek podawałam nieczyszczone primexowe żwacze, właśnie po to, żeby uchronić żołądek przed szokiem (a pisałaś, że surowe żwacze to będzie szok - właśnie niepodanie żwaczy może się źle skończyć). Wiadomo, że nie wcina jakichś mega wielkich kości wieprzowych czy wołowych, ale zamierzam spróbować niewielkich ilości kości wp, wołowych czy cielęcych, z kefirem. Tak się już czaję dłuższy czas :oops: Jednak bazujemy głównie na indyku (Zu jest wrażliwcem). I jest wszystko w jak najlepszym porządku. Tak w ogóle odnośnie łamania szyj indyczych, o których kiedyś była mowa - chyba wszystko zależy od wielkości tych szyjek. Mniejsze szyjki spokojnie daję radę porcjować. Dzisiaj musiałam dzielić szyję, która ważyła prawie kilogram i wyglądała jak element strusia a nie indyka :roll: Jednak Zuz uczynił postęp - najpierw obgryzł samo mięso, wymemlał, po czym wypluł kostki, uważnie obejrzał i ładnie zgryzł :multi:
  4. Ale czym innym jest obcowanie z danym psem, bo sąsiad/babcia/wujek ma, a czym innym wychowanie własnego psa na "przykładnego obywatela" ;) Może trafiłeś na "spokojny" egzemplarz, a może suka da Ci jeszcze popalić - więc nie wypowiadałabym się tak kategorycznie na Twoim miejscu ;)
  5. Jak to kiedy? No przed kolokwium, przed pracą zaliczeniową, przed innymi takimi :cooldevi: HIMYM to 'Jak poznałem waszą matkę' ;)
  6. evel

    Barf

    [quote name='motylek1007']my co prawda nie jestesmy na BARFIE, ale od czasu do czasu dam surowe mieso psu (wołowina, kurczak) i chętnie zje. Żadnych sensacji nie ma. Szukam czegos fajnego i trwałego żeby zęby piłował. Kosci u nas w mięsnym nie ma. Moj z natury jest połykacz, kiedys odgryzł kawał kurzej łapki (takiej z zoologa) i byla sensacja zołądkowa. Próbowałam dawać surowe skrzydełko drobiowe. Trzymalam w ręku, pies memlał, ale jednak boje sie, że odgryzie mi kawał kości i znowu będą noce rewolucje...[/QUOTE] Wiesz, ja też się bałam jak to będzie. Nie trzeba cykorzyć, tylko spróbować, kombinować, szukać różnych opcji ;) Zuz też połyka kawałki, już się zaczynam przyzwyczajać, że trzeba jej w garści trzymać... Czasem nawet jak połknie większy kawałek to albo sobie rzygnie i zje jeszcze raz (tudzież zostawi), albo nie ma nawet żadnych efektów. Wydaje mi się, że to kwestia zmiany pracy żołądka i reszty na efektywniejszą. Edit: a wędzone kości nie są solone przypadkiem? Bo jeśli tak, to nie bardzo. Surowe wieprzowe kości są OK; podroby i takie tam - zależnie od psa i przekonań, ale ja osobiście Zuzowi nie podaję.
  7. To po kolei :lol: Filmik super - widzę, że Fifulec robi to samo co Zuz przy turlaniu - wstaje nagle za każdym razem, bo fu :evil_lol: Bardzo podziwiam za prezentację przed tak liczną publicznością :) Ja co prawda miałam propozycję udziału w pokazach z szopem, ale chyba jeszcze nie jesteśmy gotowe :evil_lol: Co do seriali - kocham Damona :loveu: :loveu: :loveu: i nie wiem jak wytrzymam przerwę :mad: :placz: Oprócz tego wgłębiłam się ostatnio w HIMYM i jestem na bieżąco (za odcinek z zeszłego tygodnia scenarzyści powinni lanie dostać!), w House'ie mam chyba ze 2-3 odcinki zaległości ;) I przepis na życie oglądam :evilotng: Więcej grzechów nie pamiętam ;) Edit: co to za bordas? Urokliwy wielce :)
  8. evel

    Barf

    [quote name='pixel']Może normalny pies sobie poradziłby z zepsutym mięsem. Ale na pewno nie dog. Dogi niemieckie mają wyjątkowo delikatne żołądki i nie polecałbym takich eksperymentów.[/quote] Mam wrażliwca, na suchym i mieszanym systemie żywienia ciągle były kłopoty - uszy, wysypka, łupież, gruczoły, zacap z pyska... Na barfie nie ma żadnego problemu, a pies wpierdziela czasem nawet "podśmiardłe" mięso. [quote name='pixel'] A jeżeli masz na myśli dziko żyjące gatunki psowatych, to oprócz hien pozostałe raczej same sobie mięsko polują i zjadają świeże...?[/QUOTE] Oj, chyba czas powtórzyć wiadomości z biologii albo pooglądać Animal Planet czy inne National Geographic ;)
  9. [quote name='Nikaragua']ale moja po założeniu kagańca staje w miejscu, i nie załatwi się [/QUOTE] Można przyzwyczaić nawet największego "dzika" do kagańca - stopniowo, ze smaczkami ;)
  10. [quote name='jeana']Jest rada - żołądki wołowe nieczyszczone (surowe, a nie suszone). Pies wie, czego mu potrzeba.[B] Kilka dni[/B] karmienia żołądkami wołowymi nieczyszczonymi i znikną biegunki a [B]kupy na spacerach będą ignorowane[/B].[/QUOTE] No z tym to bym nie przesadzała - surowe nieczyszczone żwacze są bardzo OK (uwaga - śmierdzą paskudnie!), ale pies, który ma bardzo zakorzeniony paskudny nawyk zażerania się kupami jednak tak szybko może z nich nie zrezygnować ;)
  11. Moja suka po wzięciu ze schroniska była MEGA odkurzaczem. Żarła wszystko, co się nadawało do zjedzenia i jeszcze więcej. Ręce mi opadały, potrafiła nawet zżute gumy z chodnika odklejać! Kupie nie przepuściła nigdy :shake: Pomogła dobra karma (konkretnie Brit Care z jagnięciną/indykiem), RumenTabs, co jakiś czas kefir czy jogurt naturalny do żarełka. Teraz jesteśmy na BARFie (chociaż długo się bałam i wahałam) i zauważyłam, że skłonność do zbieractwa sukcesywnie się zmniejsza. Przy tym pomogła pewnie niestety szokowa terapia, czyli za każdym razem porządny op..., gdy przyłapałam psa na gorącym uczynku :roll: No i kaganiec, fizjologiczny. Ludzka kupa to dla niektórych psów frykas nad frykasy, niestety.
  12. U nas prawdziwe "wrrr" było raz. Znaczy się, Zuz był śpiący i zmęczony, a ja próbowałam ją przesunąć i nie wiem, czy jej się jakaś klepka poluzowała czy co, ale nigdy więcej już tego nie próbowała ;)
  13. evel

    Gabi&Kapsel

    A co tu taka cisza? ;)
  14. Ja klikam, owszem. Jak uczę, kiedy kształtujemy jakieś złożone zachowanie. Używam też mojego subtelnego dziewczęcego głosu, żeby pieska ostudzić raz na jakiś czas w jego czynnościach zmierzających do zaburzenia harmonii wszechświata... Jak np. dobieranie się do jakichś syfów na dworze :evil_lol: A tak serio, fanatycy MP uważają, że należy psu uniemożliwić wykonywanie niedozwolonych czynności poprzez odpowiednią organizację środowiska, itd. Moje pytanie za sto punktów: jak można uniemożliwić psu dostęp do zbierania goowienek na spacerach np.? Wychodzić wcześniej samemu i przez godzinę sprzątać otoczenie, w które zamierzamy się wybrać na spacer? :niewiem: :lol:
  15. Jestem absolutnie zakochana w rotteczku! Trzeba go podesłać do Fundacji Rottka. Coś więcej o nim wiadomo? Mnie wygląda na młodszego niż 3 lata, przynajmniej na filmiku, nie wiem, jak w rzeczywistości ;)
  16. Kliknęłam - głosowo, z dużą ilością RRRR :cooldevi: A tak serio, cholera, niektórych rzeczy chyba już nie można tu pisać, bo jakieś niezłe jazdy są ostatnio :evil_lol: Na takich patologicznych właścicieli jak my :roll: :diabloti:
  17. Biedulek kochany no :glaszcze: Moja droga, zbiorę Ci info o kenelowaniu i crate games w jedno miejsce, może być? ;) [URL="http://www.dogomania.pl/threads/205103-Etna-ulepszona-wersja-malinowego-belga-D?p=18024837&viewfull=1#post18024837"]TU[/URL] mój lekko przydługi wywód w galerii Etny :oops: A tu notka Olgi Kwiecień - Maniewskiej: [URL]http://sundayivigo.blox.pl/2010/05/Crate-games.html[/URL] Inny filmik Olgi: [URL]http://psiesprawy.pl/viewtopic.php?p=29841[/URL] Tu link wrzucany przez Martynę: [URL]http://www.youtube.com/watch?v=L8HNO79bZMY[/URL] Tu Jules naszej trenerki :) Crate games jakoś od 1:40: [URL]http://www.youtube.com/watch?v=7DRP2JaZpMw[/URL] I ogólnie na YT jak wpiszesz "crate games" to wyskakują fajne rzeczy :)
  18. E, Zuz jest w miarę mały i jeden, a czasem jak się rozwali to nie wiadomo jak się ułożyć ;) No ale jak kiedyś miała pomysł, żeby na mnie nawarczeć, jak ją przesuwam, to wyfrunęła z pierwszą prędkością kosmiczną z łóżka lotem prostym - prosto na podłogę :lol: - od tamtej pory nie próbuje :diabloti:
  19. Ubieranie psa to kwestia bardzo indywidualna - moja niby ma futro dwuwarstwowe, a jak mróz jest większy, jak np. -10*C, to pies mi się trzęsie jak osika. No i chodzi w derce. I dzięki "wymysłom" mam w miarę zdrowego psa zimą.
  20. No bo ja taka małpa czepliwa jestem, to nie wiesz? ;) A serio - uważam, że jeśli "coś" się prezentuje ogólnie pojętej "publiczności" to warto dopracować warunki tak, żeby zapewnić psu komfort pracy. No chyba, że on tak na co dzień pracuje ;)
  21. O widzisz, będę musiała wziąć taką opcję pod uwagę ;) Zuz, niepomny zmian, większość czasu spędza mniej więcej tak: [IMG]http://img440.imageshack.us/img440/1563/sdc10510r.jpg[/IMG]
  22. evel

    Barf

    [quote name='pixel'] Co do jedzenia z otwartej dłoni, to Pixel bierze bardzo delikatnie, ale trzymać w garści coś, co on chce wydrzeć do zeżarcia to co innego! Mógłby pomyśleć, że nie chcę mu oddać tego rarytasu.[/QUOTE] To naucz go, że Twoja bliska obecność przy jedzeniu jest naturalna i że nie zamierzasz się z nim siłować - jak chce się siłować to nie ma żarcia. Jak spokojnie je to wtedy jest żarcie, a nawet dokładki. Ja miałam problem z psem broniącym kości, ale już nie mam. Oczywiście rozwiązaniem nie jest siłowa demonstracja, że ja tu rządzę i zamknij się, tylko podejście sposobem, cierpliwością, nauka wymiany. Wczoraj sucz mi wciskał ogryzane przez siebie cielęce ucho, bo może chciałabym się zamienić na coś fajnego? :lol:
  23. No właśnie - może ja nie zrozumiałam, ale szkolenie w rozproszeniach to właśnie wg mnie wyższa szkoła jazdy, więc żeby się nie kompromitować, lepiej byłoby zaczynać w spokojnym otoczeniu, żeby pies mógł się skupić. A dopiero później przechodzić na kolejne "szczeble". Rozumiem, że nie każdy ma psa, dla którego "w trybie pracy" świat się może walić, ale skoro już pani szkoleniowiec chciała pokazać coś sensownego to mogła przecież negocjować warunki. Chyba ;)
  24. I co młody sądzi na temat klatki? ;)
  25. Ja rozumiem, studio, stres, te sprawy, ale mogli to zaaranżować np. na dworze, no gdziekolwiek, jeśli by to miało pomóc psu. ONek "pracujący" jak mucha w smole, toż nawet moje kundliszcze (biedne, katowane rzecz jasna, bo czasem na nią wrzeszczę a i kliknę przez łeb jak trzeba :diabloti:) dostaje telepawki jak coś robimy sensownego, bo nakręcona jest na sto dwa przy odpowiedniej motywacji ;)
×
×
  • Create New...