Jump to content
Dogomania

Pipi

Members
  • Posts

    7958
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Pipi

  1. Trzymam kciuki z calych sil. Niech sie stanie i uda się po Waszej mysli.
  2. [quote name='Pragnienie-Milosci']Będę na bieżąco zaglądać do tego tematu. Mieszkam na Okęciu. Mam suczkę berneńczyka, mam nadzieję, że maluch lubi się z psami ;-)[/QUOTE] co masz na mysli????? czy moze rozwazasz dt maluszkowi? . . . . .jakos tak to odebrałam[url=http://smajliki.ru/smilie-935410407.html][img]http://s16.rimg.info/e4b3dfa26f11398981c879b62407f6d2.gif[/img][/url]
  3. Oczy mokre, serce scisniete, ale bedzie dobrze, bo inaczej byc nie moze. Wspaniali Ludzie, o Wielkim Sercu są z Duszkiem. Klaniam sie nisko przed Wami, bardzo dziekuje Wspaniali, kochani jestescie.
  4. Iskra, masz racje,popieram. Albo wszystkie wyda, albo niech sama sie martwi. Oczywiscie tylko tak mow, nie odwracaj sie od nich, bo dojdzie do wiekszej ilosci psow, a wtedy?????? Jak nie ustapisz, to pani sie zgodzi na zabieg kastracji. Pieski sliczne, powinny sie wydac. Nie wiem dlaczego, ale jak na nie patrze, to placze zaraz.. . . one takie smutne oczki mają, nie tak jak inne szczeniaki. Moze mi sie tylko tak wydaje? Numeru telefonu tez nie podawalabym na opiekunow. Przede wszystkim nie maja na pewno doswiadczenia w adopcji, nie beda wiedzieli o co pytac itd. Dobrze, ze jestes Iskra i pomozesz, ja bardzo Ci dziekuje. Lzej nam wszystkim wiedziec, ze maluszki dostaly szanse na nowe domy. Matke suke, koniecznie ciachac.
  5. Cala noc przespala cichutko. Rano przeciagala sie zdziwiona, gdzie sie obudzila, ale ogonek do gory. Poszlismy na spacerek i bylo wszystko co potrzeba. Kupka jeszcze wapnista. Potem sniadanko, domowe oczywiscie, zjadla ze smakiem. Do miski nie ma mowy zeby ktos podszedl z towarzystwa. Siusiu nie robi juz co chwilę. Nie wyglada na chorą. W mieszkaniu dyszy i to bardzo, ale moze dlatego, ze jest jej za cieplo. Na noc leciutko juz przepalam w piecu, bo wilgoci sie boję. Prawda jest taka, ze na podworku jest cieplej jak w chalupie, dlatego zaczelam palic. Oj tam, dwa razy jak na razie rozpalilam. Nie wiem, a moze ona woli byc na zewnatrz. Chyba dobrze sie czuje na tym ganku. Lezy sobie i obserwuje. Juz dzisiaj nie zakladam łancucha, chyba nie ma takiej potrzeby. Ona wcale nie chodzi po ogrodku, to po co. Na zalatwienie potrzeby i tak chodzimy na ulice. W sobote, czyli jutro popatrzy nasz doktor co tam u niej z tym guzem, bo bedzie u mnie w sprawie kozla Mietka. Ciachanko bedzie mial chlopak. Bedziemy jednak usypiac, ciachac i strzyc brudasa. Przy okazji racice do porzadku wet doprowadzi - tak na marginesie napisalam. Wiecej o nim bedzie na ogolnym watku juz po wszystkim. Bardzo dziekuje za wplaty dla Kai i za to, ze jestescie tu z nami.
  6. A pan z Bydgoszczy juz sie nie odezwal:-(? Pozdrawiam Rodzinę Murkow i zwierzaki. Paja, uszy do gory:p:cool1:
  7. Randa, dziekuje za allegro. Za Krecie trzymam kciuki, bedzie ok.
  8. Nio, a jutro z kotem Warszawiaka umowiona jestem do weta. Bardzo mnie prosila zona tego pana, bo kot jesc nie moze. Ma cos w pyszczku, albo jakis rak? nic jesc nie moze. Karmia go jak gęś, strzykawka, a i to placze z bolu jak lyka. Nie wiem jak go zawioze. No, chyba, ze soniamalutka nas zawiezie. Nie wiem jak bedzie, bo jej maz na weekendy zjezdza do domu i samochod jemu jest potrzebny. Jakos to bedzie, zobaczymy.
  9. Tak, to chodzi o kluczyk, ten ktory przytykam, zeby swiatelko zgaslo, taka lampeczka, ktora mruga jak jest wylaczony silnik. Zeby odpalic, to przytykam takim kluczykiem. Mobilajzer jest dobry, na szczescie, bo lampeczka mruga. To w tym kluczyku blaszka wypadla chyba, bo nagle nie moge odpalic. Z jednej strony jest, a z drugiej nie ma i caly w tym klopot. Co do odlaczenia, to mi elektryk mowil, ze mozna odlaczyc, tylko nie mial czasu zeby to zrobic na poczekaniu, bo trzeba zdejmowac kierownice i caly panel jakis tam....
  10. [quote name='jofracy']nie masz zapasowego klucza?[/QUOTE] przeoczylam ten post . . . . . jofracy, nie mam niestety zapasowego. . . moj samochod to renault 19, ciekawe ile zabule? ponoc kluczyki musialy mi upasc na cos twardego i wtedy ta blaszka wypadla. Jesli bedzie drogo, to po prostu odlacze to paskudztwo, bo w sumie to nie jest do niczego potrzebne. Nie sadze, zeby mi ktos chcial ukrasc to auto. Zlodzieje maja lepsze samochody, a to stary rupiec, choc nie powiem, jeszcze smiga hooo, hooo.
  11. Oj tam, oj tam, chate mam, na szczescie i sama jestem, to poki moge i daje rade to niech tam;) Kaja caly czas spi. Wychodzilam teraz z Misią i tą nową czarnulką, to tylko glowe podniosla i dalej spala. Nie wiem co to moze byc, ze dlugo nie sika, ale za to potem z 5 razy. Jak zacznie, to konca nie widac. Ona pewnie tak sie przyzwyczaila. Najpierw myslalam, ze moze podziebila pęcherz, ale raczej nie. Kilka godzin nie musi, to raczej nie? Zebyscie widzialy jak sie przeciaga, jak pomrukuje, jak mlaszcze jezyczkiem jak ja glaskam. Jest zazdrosna jak sie milujemy, to nie pozwala nikomu podejsc, powarkuje. Fajna jest, bardzo. Dziekuje za wplaty. Kochane, klepiecie pw, w sprawie Bajk21? kurcze, ja te H jeszcze mecze. Mam nadzieje, ze dzisiaj skoncze. Oby sie udalo Pani Joli, tak jak mnie. Jaki to komfort, jak nie trzeba sie martwic co dac jesc zwierzakom. Oj, wielkie szczescie.
  12. po prostu napatrzec sie nie moge na to zdjecie, cos pieknego. ... mimo brudnej szyby. To wyglada jak obraz .
  13. Malagos, jestes kochana, dziekuję. Mam jedna mala sunię to Lusia, ale sie "kreci" na jej temat, jak na razie domek byc moze dogomaniacki, wiec czekamy z Lusią na decyzję. Nic to pewnego jeszcze, ale bardzo bym chciala zeby trafila wlasnie tam. Luka ma ok. 6 lat i wazy 6 kg, ale jest na prawde malutka, wielkosci yorka.
  14. Kochana Rampunia, jak milo zobaczyc, dowiedziec sie, ze szczesliwa jest. Bardzo dziekuje za fotki. To zdjecie jest cudowne. Jaka milosc przyjazn moze byc wsrod zwierzat. [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy50/628612/1281983/44161817_rampa.jpg[/IMG]
  15. Dziekuje i ja tez Was przytulam kochane. Obiecalam fotke suni wywalonej w Topczewie, wiec wklejam, na razie takie jakie mi sie z oknaudalo zrobic. Jak podchodze zeby zrobic zdjecie, to ona pada na plecki i sie kreci. Imie by sie przydalo. Mysle, ze w ciazy jest. [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy50/628612/1281983/44155694_p9180283.jpg[/IMG] [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy50/628612/1281983/44155690_p9180282.jpg[/IMG] Jade dzisiaj z soniamalutka przez wies Wyszki, patrzymy, a miedzy samochodami biega pies. Pytam, sonia, znasz go? sonia mowi, ze dziadka z Godzieb. Tego, ktory przyprowadzil wiosną do mnie czarna sunie i chcial zebym wziela, a potem ja zabil - pamietacie? Jedziemy dalej, wyjechalysmy juz na szosę, patrzymy, jedzie dziadyga rowerem. Sonia zajechala mu droge, a ja pytam, dlaczego pies w Wyszkach? a dziad, ze to nie jego. W zywe oczy, ze nie jego. Sam do Bielska tym rowerem sie wybral, liczac na to, ze za nim pobiegnie i po drodze sie zgubi. Moze planowal i z nim do lasu wjechac i zatluc jak tamta sunie. Powiedzialam mu, ze jesli zajade, a psa nie bedzie na podworku, to tym razem zglosze na policje. A dziad do mnie wiecie co odpowiedzial? a pocaluj mnie pani w d*pe. Zrobil na pewno to samo co z ta sunia. Ja tez za Wyszki wyprowadzil rowerem. Tylko, ze pies widocznie zagapil sie w tych wyszkach i dziad nie zauwazyl, ze nie biegnie za rowerem. Musialysmy jechac i nie wiem, czy pies dogonil swego "pana", czy moze sie placze juz po wsiach, czy moze do domu wrocil, choc watpie, bo za duzo kilosow do ich wsi. Mowie do dzida, ze co jak pies za panem do miasta bedzie biegl, toz sie zgubi, a dziad mowi, no i dobrze, o to mnie chodzi. Jednak wracalysmy z sonia po 40 minutach,ale nie spotkalysmy dziada na szosie do miasta. Mial do pokonania ok 20 km rowerem, wiec nie sadze zeby juz dojechal w tym czasie. On pewnie sklamal, ze do Biela jedzie. Nosi mnie, ale co mam robic, jechac tam i sprawdzac? Nawet jak pies wrocil sam do domu, to jak oni mnie zobacza to tylko jedna gadka bedzie, zebym zabierala, bo synowa zabije jak go dorwie.
  16. Sonia przyjechala do mnie w innej sprawie, ale przy okazji ja wykorzystalam i pojechalysmy po Kaję. Spotkanie bylo takie jak opisala doris66. Pan bardzo grzecznie wydal sunie, ja podziekowalam i pojechalismy. Na stacji paliw zaczela bardzo skamlec, chciala kupke i siusiu sie okazalo. W domu dyszala, wiec jest na razie na ganku. Dla wszystkiego zaczepilam na dlugi lancuch, zeby nie dala dyla. Obserwuje ja przez okno. Co jakis czas wychodzi na siusiu. Kupke ma taką wapienna, po kosciach pewnie. Zjadla, spi, ale jest b. czujna. Na sunie najnowsza czarnulke powarkuje, wystarczy, ze ta podejdzie do miski z wodą. Postawilam dwie i jest spoko. Misia mojej mamy o dziwo przywitala ją serdecznie, ale na spacerku sie zapoznaly. Zrobilysmy tak, ze soniamalutka poszla z Kaja na spacerek, a ja z Misia doszlysmy do nich. Gorzej bylo jak wrocilismy do domu. Miska troche pierwsza warknela, a potem Kaja. Trzeba bedzie uwazac na nie. Na pewno nie zostawie panienek samych. Misia pojedzie jak tylko zrobie samochod do siebie. Kaja nie ma nic przeciwko kotom. Jednego, Maniusia, to wprost pokochala. Wymyla go od stop do glow. Bedzie dobrze. Kaja jest pod obserwacja, bo na dana chwile nie potrafie nic wiecej powiedziec. Żaluje, ze od razu nie zabralam jej do siebie. Niepotrzebnie siedziala w tym garazu dwa dni. [IMG]http://http://www.empikfoto.pl/albumy50/628612/1281983/44155703_p9180286.jpg[/IMG] [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy50/628612/1281983/44155687_p9180281.jpg[/IMG] [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy50/628612/1281983/44155704_p9180287.jpg[/IMG] [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy50/628612/1281983/44155708_p9180288.jpg[/IMG]
  17. Paulinken mnie zaprosila, bardzo mi milo, a jednoczesnie przykro, bo nie dam rady, nic, a nic. Przed godzina przywiozlam do siebie biedulinke staruszke 13 lat. To juz 27 pies u mnie. Trzymajcie sie. Przepraszam.
  18. fajny piesio. Nie rozumiem ludzi. Za duzy wybor maja i dlatego ciezko jest wydac do adopcji. Czy zawsze tak bylo, czy tylko ja widze, ze co raz gorzej.
  19. [quote name='jofracy']Trzeba dorobić kluczyk w punkcie, gdzie można dorabiać klucze do domu i mają odpowiedni sprzęt. Koszt do Opla Astry to około 150 zł. Tylko zapytaj dokładnie, czy z tą częścią kodującą Ci dorobią.[/QUOTE] Dziekuję jofracy. Ciezka sprawa jak tak, bo na PKS trzeba a dzisiaj juz nie ma - pojechal jeden jedyny we wsi. Cholerka, zachodze po rozum do glowy po co ten mobilajzer. Chyba predzej zaciagne samochod do elektryka,niech mi w koncu odlaczy to paskudztwo. Takie g****nko, a tyle zachodu. Jak tankuje, a za mna kolejka, to bywa, ze ludzie trabią, ze wsiadla baba i nie odjezdza, a ja musze najpierw z sie rozprawic z odpaleniem poprzez to cuśśśśś. Oj, az mnie nosi.
  20. Poplakac tylko mogę. Przykro bardzo. Trzymajcie sie. Dobrze, ze jestescie, dziekuję.
  21. Sluchajcie, mamy 290 zl deklaracji ogolnie. Jeszcze troszeczke i mozna rozmawiac z hotelikiem. Prosimy bardzo, bardzo, bardzo. Tak na marginesie. Czy w samochodzie ktory ma mobilajzer kluczyk sie zepsol to mozna to gdzies naprawic, czy trzeba kupic nowy i gdzie sie zalatwia takie rzeczy? Nie moge odpalic samochodu, bo w kluczyku wypadla taka malenka blaszka z dziurką. Przez takie malenkie cos jestem uziemiona z jazdą. Poradzcie, moze ktos sie zna.
  22. Ronja dziekuje za zdjecia. I ja tak jak Myszka sie poplakalam. Ciesze sie ze jest dobrze i mam nadzieje, ze zapomniala juz o nas. Niech jej sie dzieje jak najlepiej. Badz szczesliwa Myszko.
  23. Kot cudo. Siedem kilo? hmmm, mialam kiedys kota, ktory wazyl 9 kg i przyjaznil sie z zajacem. Kto wie, moze i Garfield dobije do takiej wagi. Wyglada pieknie, dostojny taki facet. Widac, ze charakter ma dobry. Bardzo slusznie, ze nie oddalas go na prezent.
  24. do mnie odpisuja ludzie, ze maja problem z oddaniem glosu.. . . . . odpowiadam, ze z Internet Eksplorer zawsze sie uda i odpisuja, ze tak, ze poszlo. Jesli macie takie info, to powiadamiajcie, ze trzeba wejsc przez IE. Pani Jolu, nie poddajemy się.
  25. [quote name='enia']no niestety zbyt cenię Pipi [/QUOTE] :oops::oops::oops::oops::oops: dziekuję:loveu: nie wiem co powiedziec na temat oddania Kai do tego czlowieka, ale jesli ona tam wroci, to juz po niej. Przeniesie gdzies, schowa, sam sie pozbedzie problemu . . . . nie dowiemy sie juz nigdy o jej dalszym losie, tak myslę. A Straz dla Zwierzat nie sadze zeby przyjechala. Dla Policji tez nie bedzie podstaw, bo nie jest w stanie wycienczenia i facet zrobil juz otwor w drzwiach, tak, ze glowe moze wysadzic. Na pewno juz posprzatal, kto wie, moze nawet bude wstawil, postawil michy, nalal wody?????? do czego sie przyczepic? Nie wiem, ale ciezka sprawa z Kają. Jesli moge powiedziec glosno, to ja nie jestem za tym zeby ja oddac temu czlowiekowi. Moze niech da namiary do corki? moze z nia porozmawiajmy, dowiedzmy sie dlaczego zostawila sukei godzi sie na takie warunki dla niej. A moze corka nie wie, jaki los spotkal jej psa? Niech gosc poda np. adres mailowy do corki, albo nr gg, czy skype. Na pewno kontaktuje sie w taki sposob z rodziną. Porozmawiajmy z corką? Moze oplaci hotelik, moze w koncu zabierze do siebie? Co Wy na to?
×
×
  • Create New...