-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Pipi
-
Dzieki Wielkie. O, to jest wlasnie wspaniale, ze przede wszystkim zrozumienie, cieplo, i natychmiastowy odzew jest na moje "biadolenie". Kilka telefonow otrzymalam przed chwilą od ciotek "psycholozek" kochanych, ktore mnie na ziemie sprowadzają i uswiadomily, ze wcale nie jest tak zle jakby sie wydawac moglo. Do przodu idziemy, bo tak trzeba. To, ze bedzie komu pomagac przynajmniej nam nie grozi. Pewnie, ze nasz "biznes" jest dobrem, bo poznalysmy sie dzieki temu, ze pomagamy. Czasem dopada, ale mija i alleluja i do przodu. enia, bedzie mi bardzo milo, czekam na Was. Evelin, masz sie z swinkami, oj masz. Trzymam za Was kciuki. Mialam szczescie wielkie, ze Was poznalam.
-
Czy jest tu jakis psychiatra? albo psycholog?. . . . .nie moge ostatnio zebrac sily, mysli. . . .ogarnia mnie beznadzieja mysli i tego wszystkiego co dzieje sie na tym swiecie. Mysle i mysle i dochodze do wniosku, ze jaki to wszystko ma sens, no jaki? Wydalam wczoraj suczke, ktora mozna powiedziec wychowalam, a ona przywiazala sie do miejsca i do mnie i do zwierzakow, byla szczesliwa, u siebie. Pojechala po lepsze zycie, ale to wedlug nas, ludzi, lepsze. Dla niej bylo to wystarczajace zycie. Kilka osob martwi sie o nia, placi wlasne pieniadze, bedzie sie opiekowac, potem pojdzie ona do adopcji. . . . .nigdy nie wiadomo tak do konca, co spotka ja dalej, za lat . . .iles tam. Potem moze sie zdarzyc, ze wyladuje ona na ulicy, albo zostanie uczepiona na lancuchu, albo skonczy w garazu i bedzie wspominala swoj lepszy los, albo i nie bedzie. . . . . .a ludzie tacy jak my beda ja ratowac, martwic sie i znowu wszystko moze wrocic do punktu wyjscia. Przeciez te walesajace sie psy kiedys byly czyjes, tak? Mini pojechala, Gumis pojechal i moglabym zapisac cala strone tych, ktore pojechaly. O niektorych wiemy, na szczescie i tylko to jakos podtrzymuje,przynajmniej mnie na duchu i gdzies tam stuka do mozgu, ze jednak warto pomagac. Tylko, ze meczy mnie to, ze jednemu sie uda, innemu niestety nie. Patrze na te biedna sunie, ktora wczoraj zabralam. Lezy na fotelu, szczesliwa i boi sie z niego zejsc, boi sie wyjsc na podworko. Kurczowo trzyma sie miejsca cieplego i suchego. Łapinki w gorze, brzuszek odkryty, wdzieczna, grzeczna, kochana. Ale przeciez ona byla czyjas? gdzies sie urodzila, ktos ja wyrzucil, ja i jej braci. No i kolejni potrzebujacy, kolejni do adopcji, kolejni, kolejni, kolejni. Przeciez to sie nigdy nie skonczy. Ogarnela mnie ogolna niechec, dopada chyba depresja, nie widze sensu tego wszystkiego. Boje sie, ze nie wytrzymam. W dodatku dobija mnie swiadomosc zaangazowania wielu, wielu osob, ktore nam pomagacie i nie mam smialosci prosic ciagle o jeszcze, jeszcze, jeszcze. . . . . A prosic muszę, bo ciagle, na kazdym kroku, gdzie sie nie obrocisz nieszczescie i wiem, ze sama to tylko poplakac bede mogla. Suma sumarum, jedno wydam, za chwile nastepne. Niby juz taka wrazliwa nie jestem, ale ostatnie dni dopadla mnie jakas beznadzieja, a przyczynila sie do tego chyba ta biedna suka z garazu Kaja. Nie moge przestac o niej myslec. Mam nadzieje, ze nikogo tu nie urazilam i udalo mi sie przekazac, co czuje i podzielic sie myslami. Bardzo dziekuje, ze jestescie ze mna, ze choc na pewno macie nie raz juz dosyc tych ciaglych moich problemow i prosb to nie pojdziecie stad. Evelin, jestes aniolem, dziekuję. Nie wiem jak to robisz, podziwiam i nisko sie klaniam i baaaaardzo dziekuje.
-
KOLEJNA porzucona stara miłość. potrzebujemy pomocy.
Pipi replied to meganka5's topic in Już w nowym domu
Dziekujemy, jakos leci. Co jakis czas pozapuszczam mu kropelki, to ma lzej, ale to nic nie pomaga. Trzeba mu usunac te narosl na powiece. Sama nie podolam. Moglabym pojechac, umowic sie na zabieg, alejakosza bardzo nie ma ani jak ani z kim, ani za co. Ogolnie Toffik ma sie dobrze, mysle, ze jest szczesliwy. Bardzo mnie kocha, z wzajemnoscia zresztą. Ostatnio troche znowu kaszle. . . . . . .przepraszam meganko, ze dopiero odpisuje, ale przeoczylam jakos Twoj post. -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
Pipi replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Dolaczam sie do prosby o deklaracje. Bardzo prosze. Nie pokazuja zdjecia, tego jak bardzo Kaja jest biedna, jak bardzo zagubiona, zdezorientowana, jaka ona kochana, wierna, oddana czlowiekowi. Jak ja wczoraj zobaczylam, to nie moge przestac myslec. Zajechalysmy dzisiaj z doris66 do ludzi uktorych ona jest. W garazu zamknieta byla, ale pani powiedziala, ze to ze wzgledu na ich suke, bo jak starszy synek w szkole, to nie ma komu przypilnowac zeby cos zlego sie nie stalo. Maja ja dzisiaj wykapac i byc moze na noc do pokoju zabiora. Kobieta powiedziala, ze odrobaczy, wykapie, zaopiekuje, ale nie moze jej zostawic u siebie. Maja zbyt wiele przykrosci przez swoja suke, bo jak ucieknie, to potrafi kury zadusic i koty gania bardzo. Jest agresywna do psow. Kaja moze byc tylko albo uczepiona pod golym niebem, lub w garazu. Z ty, ze w tym garazu saokienka i nie jest tak ciemno i wilgotno, bo okna i drewniany jest. To sa bardzo porzadni i dobrzy ludzie i na pewno jej tam krzywda nie spotka, maja serce do kazdego, lecz nie mozemy wykorzystywac ich dobroci, bo i tak zaopiekowali sunie, choc na prawde ta pani jest sama z czworka dzieci, bo maz pracuje calymi dniami. Dzieci jeszcze male. Po prostu cieszmy sie na razie, ale trzeba ja zabierac. Aj, juz sama nie wiem jak pisac, jak prosic, Wiem, ze ciezko jest nam wszystkim i beznadzieja, wiem, wiem, wiem, jednak proszę, pomozmy. Ja dzisiaj znowu zgarnelam z ulicy sunie, bo byla beznadziejna sytuacja [url]http://www.dogomania.pl/threads/133467-JEDNO-SERCE-NIE-DA-RADY-!-Serce-Pipi-i-podopieczni-w-potrzebie!!!-(Posty-inf.-1-6)?p=17708999#post17708999[/url] Witaj [B]nikolinko[/B], bardzo dziekujemy, baaaardzo. A skad jestes? mozesz nam napisac. Chcialam wiedziec, wiec weszlam do Twojego profilu, ale nie podalas miejscowosci. -
Wydałam dzisiaj 5 szczeniakow i sunie Mini i jak zwykle sie cieszylam i juz planowalam "przemeblowanie" z psami, az tu na mojej drodze stanela kolejna bieda. Mala, mloda czarna z bialym krawacikiem max 7 m-cy. Krecila sie kilka dni przy sklepie w Topczewie. Widzialam ją, ale myslałam, ze to czyjas sunia, za kims do sklepu przybiegla. Dzisiaj znowu tamtedy jechałam i ona tam byla. Co chwile wchodzila na szosę, z podkulonym ogonkiem. Na przeciwko sklepu mieszka starsza, samotna kobieta, Warszawianka(kupila domek) i powiedziala mi, ze czterech chlopakow tlukli ją kijami, a ona tylko piszczala i lezala, nie uciekala, tak kocha dzieci. Kobieta pognala oprawcow, a sunia boi sie teraz dzieci. Ja nim ja zabralam do samochodu, obserwowalam z godzine, co sie dzieje. Sunia podchodzila do ludzi i pokladala sie przed nimi. Jakies kobiety staly dosc dlugo i rozmawialy sobie, a sunie tuz obok nich przycupnela, jakby choc przez chwile chciala byc czyjas. Kobiety odchodzac odegnaly ją torbami. Po chwili mala wrocila pod sklep i znowu zebraczym wzrokiem obserwowala wchodzacych i wychodzacych. Nik nie zwracal uwagi, nie zagadal nawet jednym slowem. Nie wytrzymalam, wysiadlam z samochodu i zaczelam mowic: ludzie, czy nikt nie widzi psa, ktory jest glodny i prosi chocby o kawalek chleba?. . . . patrzyli na mnie jak na jakies zjawisko poza ziemskie. Pani Warszawianka jak dala suni jesc na stronie kosciola, to powiedziala mi, ze jak potem weszla do sklepu, to na nią pluli i od wariatek wyzywali. Smieli sie, ze kolejna nawiedzona, co do kosciola nie chodzi a sabaki zbiera. Oczywiscie na pewno o mnie mowili, bo mieszkam 5 km od tej pani. Ona sama ma tez duzo psow. Powiedziala, ze nie moze wziac tej czarnej, bo ma straszne przykrosci od ludzi ze kamieniami rzucaja w jej psy, ze bardzo jej dokuczają i ona stara sie psy trzymac za domem, a tam jest moze 20 metrow placyku. No i mam kolejnego biedaka. Na szczescie jest bardzospokojna, grzeczna i jak na razie tylko spi. Byla bardzo, bardzo glodna i pila, pila, pila wodę. Jak zrobie zdjecia, to pokaze biedulinke. Jest chudziutka bardzo, ale siersc ma jeszcze niebrzydką. Taka moja Lusia, tylko troche wieksza i mlodziutka. Nie moglam jej tak zostawic. Zreszta jeszcze sie nie zdarzylo, zebym jak jakiegos wydam, to juz wiecej nic nie bedzie. Nie mozna ja poglaskac, bo ja caly kark boli. Lekko dotykam, a ona skomli jakby ja wrzatkiem oblano. Ciekawe jak tam szczeniaczki u Pati? jak Mini w nowym miejscu? podczas podrozy bardzo sie trzesla. Bej malutki od mam zabrany, na poczatku plakal w samochodzie, potem zasnął.
-
Sporo telefonow mialam o szczeniaki, ale wszystkie z Warszawy. Kilka osob o Piracika pytalo. Wszystkich zaprosilam do dzwonienia jutro pod wieczor na drugi telefon z ogloszenia, do Karoliny. Karolina, trzymaj sie. Prosze tez o dokladne sprawdzenie tych chetnych. Ja wstepnie rozmawialam i o zachowaniu dzieciaczka powiedzialam. Pytaja jaki bedzie, jaka jego mama na wielkosc, a jaki tata. Wszystkim tym osobom chodzilo zeby nie byl duży. Nie wiem jak to bedzie, bo szczylki beda u PatiC, a tel. podany do Karoliny. Moze przekieruje chetnych? no nie wiem? Dzisiaj zostaly zaszczepione od wirusowych. Zasponsorowaly szczepienia, doris66 i buniaaga, bardzo dziekuje. Tylko, ze maly Bej nie zaszczepiony, bo nie myslałam, ze tak szybko pojedzie. I co tu robić? Rano chyba nie zdążę, bo o 8 spotykamy sie z Evelin w Zambrowie.
-
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
Pipi replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Dzisiaj sunia miala isc do ds, ale kobieta myslala, ze to labka i zrezygnowala. Przeszlysmy koszmar. Suka od dziada zabrana i okazalo sie za chwile, ze nie ma do kad ja zabrac. Siedze i sciska mnie w gardle. Dziewczyny napiszcie jak to bylo, bo ja dokladnie nie wiem. Przypadkiem znalazlam sie przy odbieraniu jej od goscia. Powiem tylko, ze facet falszywy, sunia tak bardzo biedna, ze szok. PATRZYLA PRZEZ DZIURKE JAK W JAKIMS OBOZIE KONCENTRACYJNYM. nA PRZECIWKO miała tylko garaze jako widoki. W srodku ciemno, wilgotno, smrod. I jeszcze oddac ją nie bardzo chcial. Kaja potrzebuje na cito domu tymczasowego, lub hoteliku. Na dzisiejszy dzien stanelo na tym, ze na noc zostala u dobrej kobiety na kocyku uczepiona, bez dachu nad glową. Co bedzie jutro? Ciotki, piszcie. . . . -
4 szczeniaki bez domu - do wrocławskiego schroniska?
Pipi replied to Patmol's topic in Już w nowym domu
Jestem i ja, poryczalam sie:-(, biedaki. I co dalej? Czy one moga tam byc az do wydania? jesli tak, to ogloszenia i mocne kciuki potrzebne, tak? Kciuki trzymam z serca, a ogloszen nie robie, przykro mi. Trzymajcie sie maluszki, sliczne jestescie. Jakies smutne takie, tylko w ziemie patrzą:-( -
Psy z Bielska Podlaskiego - wątek zbiorczy psów w potrzebie
Pipi replied to ifka's topic in Już w nowym domu
No glupi jas tez niebezpieczny ponoc. Nie bardzo ja to rozumiem. -
Kretka w DS; GUmiś -Cwaniak świetnie się czuje w DS
Pipi replied to Patmol's topic in Już w nowym domu
O jezuniu, az mnie w sercu scisnelo, jak zobaczylam Gumisia. Kocham go nad zycie, slonko kochane. Czasem wkurzam sie, ze nie moge miec psa, ktorego kocham, a ktore mniej kocham siedza latami. Gumisiu, z calego serca zycze ci piesku naaajlepszego czlowieka na swiecie, ktory bedzie Cie kochal do konca Twojego zycia. Krecia, sliczna panienka, jaka dopatrzona, blyszczaca. . .. .nie mialam czasu zeby pokochac ja tak jak Gumisia, bo krotko u mnie byli, lecz kocham rowniez, lecz inaczej. Pozdrawiam. -
Psy z Bielska Podlaskiego - wątek zbiorczy psów w potrzebie
Pipi replied to ifka's topic in Już w nowym domu
[quote name='ifka']a wet z BP nie poradzi?[/QUOTE] no wlasnie mowi, ze ryzyko podania narkozy jest b. duze. -
Jest kot, oczywiscie, ze jest kot. Ale fajne zdjecia, cos pieknego, co te koty potrafią. Na jakims konkursie sukces murowany, sliczne. No i na razie wystarczy, od razu weselej sie zrobilo, dzieki. Ty to potrafisz rozweselic, wiedzialam.
-
A ja wkurzona na caly swiat, przyszlam do Patmol zeby checi do zycia nabrac, bo zawsze tak robie jak potrzebuje akumulatory naladowac, a tu nic nowego????? a ja jaaaaj. . . . . . Patmolku wklej troszke szczescia, bo bardzo tego jakos potrzebuję. Wkurzylam sie, bo pogadalam z Panem Bernardem, w sprawie tej karmy, ktora zamiast do niego to do mnie odeslali, bo kurier 3 razy znalezc nie mogl czlowieka. Teraz trzeba wszystko odkrecac i prosic Krakvet zeby wyslali jeszcze raz te karme, z drugiej mojej tury. Musze dzwonic, a to nie takie proste. Musze jakos sie zmobilizowac. Pozdrawiam Cie Patmolku i wszystkie Waszw zwierzaki i Rodzinę. Lubie tu przychodzic, jestem kazdego dnia, tylko nie zawsze sie odzywam.
-
Psy z Bielska Podlaskiego - wątek zbiorczy psów w potrzebie
Pipi replied to ifka's topic in Już w nowym domu
ifka, u mnie jak Sziwa, tymczaska, obrabiala kozla Mietka i ja na to wszystko nadjechalam, to pierwsze co mi sie rzucilo w oczy, to to, ze sasiedzi stali i patrzyli jak koziol lezy caly we krwi, a ona go skubie. On juz nie mial sily sam sie podniesc, to musialo to trwac jakis czas. A przeciez wystarczylo zeby ze dwa chlopa rzucilo czyms w psa, albo krzykneli. Ja tylko raz krzyknelam i suka zostawila Mietka. Mogli mu pomoc, ale tylko patrzyli. Potem byly komentarze, jeden przez drugiego: " oj pani, jaka ona sprytna, jak ona jego obrabiala. . . ." Gdybym ja tlukla psy, albo glodzila, to chyba tez nikt nie zwrocilby uwagi. Ale to bylo kilka lat temu. W tej chwili mam bardzo fajnych sasiadow, ktorzy na pewno by pomogli Mietkowi. Szkoda, ze nie bylo ich wtedy, bo mialby nogę, a tak stracil ja biedak. Odnosnie kozy, to prosze przy okazji, moze ktos wie, czy to prawda, ze kozie nie podaje sie narkozy. Mietek ma 8 lat, jest kozlem i to uparciochem. Nie moge przy nim nic zrobic, bo bije mnie lbem i ucieka. Wlazl na polu w koluchy, jest caly oblepiony, przy tym to wszystko obsikane, smierdzi i cierpi. Nie pomoze przywiazanie, bo tak wali glowa, ze sie dusi. Jedynym sposobem byloby go uspic i wykonac toaletę. Przy okazji racice uciac i wyczyscic. No ale jak to zrobic? Pomozcie prosze. -
Beznadziejna jest sytuacja u mnie, bo . . . . .zupelnie nie potrafie sie zdecydowac, ktora sunie wyslac do hoteliku. Mam do wydania: Beta, ale szczylek jej synus by zostal, Alma, ktora nie za bardzo urokliwa i moze sie zasiedzieć, Siwka, ktora podkopuje sie i potrzebny jest plot z podmurowka, Mini, albo Midi, ale nie wysterylizowane jeszcze, a dzisiaj wet nie da rady. I jak ja mam zadecydowac? Pomozcie mi wybrać. Sklaniam sie na Siwkę, ktora bardzo chce byc z czlowiekiem i ja nalezy wydac najlepiej do mieszkania i chodzenie na smyczy. Dla niej czlowiek jest najwazniejszy. Kury chodzily obok niej jak byla uczepiona i nic im nie robila. Ludzie tak powiedzieli. Ponoc jak luzem puszczona to natychmiast zagryzla dwie. Poprosilam zeby pokazali, to ponoc zezarla. Nie wiem co myslec na ten temat. Obok kotow tez przechodzi i nic, ale na smyczy. Jesli to prawda, ze kur na uwiezi jak jest nie tyka, to i z kotami moze tak byc, ze na smyczy nic, a luzem zagryzie. Pies zagadka. Moze niech ona jedzie, to dostanie szansę. Na prawde nie wiem co mam robic, ktorą wybrać? Sunia Beta, to tez zagadka niezla. Piewrwszej nocy wytrzaskala szybe w spichlerzu i wyszla sobie na zewnatrz. Poniewaz jednak Bej, jej synek zostal w srodku, onanie uciekla, tylko obok sie krecila. Jak sie nie pokaleczyla, to ja nie wiem, ale to cud. Stoi niestety na krowim łancuchu, bo cienki w trymigi porwala. Nie wiem, moze niech ona jedzie? a maluszka wezme do domu. Jak wydam Mini, albo Midi, to praktycznie akurat nie zmieni to sytuacji, bo one ogolnie z wszystkimi psami są i jak ktoras pojedzie to ja nawet nie zauwaze. No i jak ja mam wybrac? jeszcze tak nie mialam, zeby sie nie zdecydowac, bo metlik w glowie. Myslalam, ze moze zalosuje po prostu.
-
Randa, zebys widziala jak Evelin spieszyla sie wczoraj do swinek!?.. . . . ".bo musze posprzatac, nakarmic, a jutro dyzur znowu, a one same nie raz za dlugo . . . " A teraz widze, ze takich slicznosci nie mozna nie kochac. Cale szczescie, ze dla mnie nie trafia sie napotkac na poszkodowane swinki. Cudniaste sa, minki aktorskie. A co dolega Honoriuszkowi? sliczniusi taki i choruje? trzymam kciuki mocno, mocno, mocno. . . . . A Uszak jest wspanialy, kochany, madry bardzo. Faktycznie mu sie kojec by przydal, albo siatka zamiast tych dech, ktorymi jest odgrodzony. Widzialby i mogl obserwowac otoczenie. On bardzo lubi byc u siebie, a jakby mogl widziec co sie dzieje na podworku, to byloby calkiem dobrze. Jemu nawet spacery nie sa za bardzo potrzebne. On ze 100m idzie normalnie, a potem zawraca i ciagnie do siebie. Czasem idziemy, ale on nie chce i nawet go ciagne i zachecam. Woli pobiegac sobie, zalatwic sie napodworku i wraca sam do zagrody. Dlugo trwalo zeby stal sie wesoly. Nie jest za bardzo ufny do obcych. Teraz gania juz za pileczką, sam bawi sie w kojcu, a na wolnosci za patyczkiem nawet biega. To typowy pies obserwator. Bardzo kochany jest.
-
Psy z Bielska Podlaskiego - wątek zbiorczy psów w potrzebie
Pipi replied to ifka's topic in Już w nowym domu
doris66, buniaaga, pewnie jeszcze spicie, a tu jakas iskierka nadziei sie tli. Zakladajcie watek sunieczce staruszeczce, wszyscy tam pojdziemy. Ogloszenia tez juz mozna chyba robic. -
A tak w ogole to jestescie be, bo ja dla Was na pochowaniu nie zostalam, a Wy do mezow. Wszystko pedem zawsze. Jola tez nie posiedziala, tylko do domu. . . .bo swiniaki czekaja. A dzien za krotki, co nie baby?! Zartowalam, toz rozumiem, ze nie kazdy jak ja sam i obowiazki inne tez sa, nie tylko psy i koty. . . i Swinki.
-
Z ryzem i marchewką kurczaczek. A marchewka byla taka slodka, ze im podkradlam dwie i sama zezarlam. Facet ma zadzwonic, tak sie umowilismy. Tylko, ze jak nie polubila goscia, albo moze oberwala za te kury, to nie przyjdzie do niego. Moze na moje wolanie by predzej przyszla. Nie lubie czekania. Jazdy po nocy tez nie lubie. Ledwo zyje dzisiaj, bo ok 4 rano obudzil mnie telefon i juz dzisiaj raz bylam w Bialymstoku (spr. rodzinne). Buniaaga, maz nakarmiony? pewnie zdjecia obrabiasz. Ide pozagladaam do Twojego empikfoto, bo doczekac sie nie moge normalnie. . . .
-
Mam nadzieje, ze sie nie pogniewalas za te "leciwą". Specjalnie tak napisalam,bo chcialabym zebys sie wkurzyla, a nie usmiala i pokazala nam sie tutaj wszystkim. Chcialabym sie pochwalic jaka mam ladna kolezanke. Buniaaga mogla sie pokazac, to i Ty mozesz. Mam nadzieje bunia, ze udalo Ci sie ciotke doris uchwycic na zdjeciu. Ha, ja jak mialam tyle lat co Wy dziewczynki, to tez biegalam z psami. Nie napisze tu po ile mamy lat, ale roznica wieku wynosi lat 12. Uwazam, ze to baaaardzo duzo. No, to sie wytlumaczylam, dlaczego nie biegam, to teraz kilka fotek zrobionych przeze mnie, maluszkom. [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy52/628612/1277992/43977826_p9130279.jpg[/IMG] [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy52/628612/1277992/43977816_p9130275.jpg[/IMG] [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy52/628612/1277992/43977811_p9130273.jpg[/IMG] [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy52/628612/1277992/43977808_p9130272.jpg[/IMG] Co ja mam teraz robic z ta Siwką? jechać, nie jechac, czekac???? az sam znajdzie?
-
[quote name='Evelin']Jutro będą zdjęcia...:) Jutro też wybierzemy sunię,która pojedzie do Ronji...[/QUOTE] Oj beda beda, caaaaale mnostwo. Sluchajcie, ale fajnie miec wolontariuszki. Dzisiaj doris66 i buniaaga wybiegaly psy jak sie patrzy. Na pierwszy spacer poszlam razem, ale na drugi juz padlam. Doris to ciotka troszke leciwa juz:eviltong:;), ale werwy to ma za 3 nastolatki. Miska mojej mamy wyczula, ze doris pozwala jej na ciaganie, to biegla, a doris za nią. My, czyli ja i buniaaga, nie moglysmy nadazyc:evil_lol:. Potem byla sesja zdjeciowa, a na koniec przyjechala Evelin i znowu byly robione zdjecia. Cykaly psom, kotom, szczylkom i kociakom. Mysle, ze bedzie z czego wybierac do ogloszen. Nowa tymczasowiczka dostala imie Beta, a jej synus Bej. Cudowny misiek. Beta tez bardzo ladna. Jade zaraz po Siwkę, te ktora do adopcji poszla w czwartek. Zagryzla dwie kurki. Pani w rozpaczy. Wezme ze soba dwa chlopczyki i jedna sunie, moze zaproponuje im szczeniaka. Wychowaja po swojemu i naucza ze kura tez czlowiek:lol: Przed chwila wiadomosc tel., ze Siwa uciekla razem z ich psem. Pan poszedl na obiad, a oni podkopali sie i poszli sobie. Gosc jezdzi samochodem po okolicy i szuka. Zly sam na siebie, i na mnie, ze od dwoch dni nie maja spokoju. Jak Siwa do nich przyjechala, to wyla, kopala doly, zagryzla dwie kury na raz na oczach pana i jeszcze na nich nawarczala. U mnie aniol nie pies. Pewnie jej sie tam nie podobalo od poczatku.
-
Przytulisko p.Joli czyli jest taki mały domek wypełniony miłością po dach
Pipi replied to zoja.'s topic in Psy do adopcji
Wkurzam sie,bo musze odczekiwac 60 sek. od wyslania jednej wiadomosci do wyslania drugiej. Tez tak macie, klikacze? -
Przytulisko p.Joli czyli jest taki mały domek wypełniony miłością po dach
Pipi replied to zoja.'s topic in Psy do adopcji
Melduje sie i wezmę literkę [B]H[/B]. Pani Jolu, jest dobrze, a bedzie jeszcze lepiej [url=http://smajliki.ru/smilie-1140730599.html][img]http://s19.rimg.info/99fad947c7105b0506db09e53e4a02f8.gif[/img][/url] -
[quote name='omi']Pipi podglądałam na Twoim wątku losy Liry. Fajnie, że założyłaś jej wątek. Bardzo ciepło Cię pozdrawiam:loveu:[/QUOTE] Dziekuje [B]omi[/B], rowniez bardzo cieplutko Cie pozdrawiam [url=http://smajliki.ru/smilie-847098183.html][img]http://s13.rimg.info/ba774134c3edf3a1e4710829664bdac0.gif[/img][/url]