-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Pipi
-
Psy z Bielska Podlaskiego - wątek zbiorczy psów w potrzebie
Pipi replied to ifka's topic in Już w nowym domu
O, Caillou, to ksiezniczka kochana i madra, jest wyjatkowa. Tak, sa takie ktore nie niszcza a sa takie, ktorym pluszaki nie wystarczaja, baaa, nawet lozko rozebrane na czynniki pierwsze im nie wystarcza, musza jeszcze to lozko zakopac. . . . tak ostatnio robia u mnie. Rozszarpaly, a teraz kopia pod nim dol i lozko sie zapada, a potem pewnie beda kopac drugi dol, zeby schowac calkowicie. Ja juz na razie nie sprzatam tego, bo maja zajecie przynajmniej. Zauwazylam, ze jak nie pojde z nimi naspacerek,to takiego szalu dostają. A jak widza, ze odjezdzam, to ludzie mowia, ze przez pol godziny wycie takie, ze az strach. Powiem Wam, ze zaprosila mnie do programu Ewa Drzyzga, do "Rozmow w Toku", ale jak mam pojechac do Krakowa i to na dwa dni? Temat o kotach. Przyjechaliby po mnie kierowca samochodem i odwiozl z powrotem, zaplaciliby za hotel i zarcie i opacili 2 dni dla opekuna zwierzakow u mnie. Zrezygnowalam, bo nie mam jak pojechac. Nagranie jest we czwartek na 10 godzine. [B]Moze ktoras z Was chcialaby wystapic. Nagranie nie jest na zywo. Podam namiary do Pana redaktora, ktory tym sie zajmuje. Kociary, blizej Krakowa moze sa. Oni za wszystko zaplacą. Powiedzieli, ze jak trzeba, to helikopter moga przyslac. Trzeba tylko dzisiaj podjac decyzję. [/B] Ja gdybym mogla, polecialabym do nich, a co??? jeszcze w lelewizji mnie nie bylo ha, ha, ha.. . . . -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
Pipi replied to doris66's topic in Już w nowym domu
[quote name='Asencja']słuchajcie a może rozważcie czy powinno się fundować 13letniej suczce takie cierpienia jakim jest operacja i leczenie po niej?Miałam taką sunię....pomyślcie nad tym skoro same zastanawiacie się czy przeżyję tę operację?Pipi gdyby sytuacja były nie do rozwiązania-daj mi znać !!! Ja mogę na dzień dzisiejszy ofiarować jej miejsce w psiarni-zadaszona,zabudowana,przeszklona,podłoga z desek,ogród i podwórko do dyspozycji;do domu jednak wziąć nie mogę bo tam najzwyczajniej nie mam już miejsca;jednak mam nadzieję,że do zimy zwolni mi się przejściówka w kociarni więc w razie czego pisz do mnie na pw bo rzadko zaglądam na dogo albo bezpośrednio na pocztę [B][email protected] [/B] no i jeszcze raz proszę-zastanówcie się -czy powinno się jej fundować taką ciężką operację...[/QUOTE] Asencja, z nieba spadasz, dziekuje. Tylko dobrze by bylo zebys okreslila sie na jakich zasadach bys ja wziela i czy mozesz oddzielic ja od psow, ewentualnie z takimi, ktore jej sie poddadza i beda schodzic z drogi. Ona juz nastepnego dnia u mnie pokazala, ze nie chce miec nic wspolnego z psami. Warczy, a nawet potrafi zaatakowac na oslep. Jest zazdrosna o czlowieka. No i czy przyjmiesz ja jesli nie bedzie operowana, czy przed operacja rowniez i na jak dlugo? Nastepna sprawa, to to, ze albo jakas specjalistyczna karma dla seniorow potrzebna, albo gotowac jej trzeba. Ja gotuje kurczaka, albo mieso z ryzem i marchwią. Karme podjada sobie kocią, bo tej ktora mam nie toleruje chyba zoladek, bo ma problemy z wyproznianiem. Pisze o tym dla jasnosci, zeby potem nie bylo problemu. Przed chwila dzwonil wet i powiedzial, ze przerzutow do pluc na rtg nie widac, ale jest rozedma, powiekszone serce. [B]Operacja ryzykowna, ale guz nieoperowany moze zaczac rosnac i wtedy trzeba bedzie juz tylko usypiac. Jesli podejmiemy decyzje ze operowac, to jeszcze krew do badania, zeby zobaczyc jak nerki i watroba, w jakim sa stanie. Musimy podjac decyzje.[/B] Ja mowie operowac, jestem za. Zoperowalam moja Sasze i zyje, poprawila sie, ma sie dobrze, nawet jeszcze biega. Wet powiedzial, ze przedluzylam jej zycie o pol roku, ale juz wlasnie mija to pol, a ona jest zdrowa. Na poczatku po operacji bylo zle, bo nie wstawala sama, miala bole okropne, ale wszystko sie dobrze skonczylo. Mojej mamy sunia kiedys byla w takiej samej sytuacji i w 13 roku zycia zoperowana, zyla jeszcze 3 lata. Moja Maja, w wieku ok 11 lat przeszla to samo i po operacji minelo juz 6 lat i zyje calkiem dobrze. Decydujmy co robic. -
Psy z Bielska Podlaskiego - wątek zbiorczy psów w potrzebie
Pipi replied to ifka's topic in Już w nowym domu
Mialam okazje poznac psy pati-c osobiscie. Jezdza w samochodzie jak ludzie. Bardzo sliczne i madre, posluszne pieski. Enia, a zwrocilas uwage, co Piracik nosi w pysiu? Takie sliczne te maskotki, ze zalowalam dac psom na pozarcie, ale jednego jelonka, reniferka im dalam i widze, ze bardzo polubili. Teraz patrze na jeszcze dwa, ktore stoja u mnie na polce i zaluje, ze nie oddalam im wszystkich. Stara i durna baba ze mnie, jak dziecko normalnie. No i po co mi one potrzebne? a szczylki by sie bawily. Mysle sobie, dlaczego tak jest, ze dzieci szybko rosną, a starosc jest dluga??? one takie sliczne, pocieszne, niechby byly takie choc z 5 lat. -
Psy z Bielska Podlaskiego - wątek zbiorczy psów w potrzebie
Pipi replied to ifka's topic in Już w nowym domu
O matko, cudniaste są, kochane. Milo popatrzec na nie. Zdjecia sliczne. -
Psy z Bielska Podlaskiego - wątek zbiorczy psów w potrzebie
Pipi replied to ifka's topic in Już w nowym domu
To extra, o to chodzi zeby byly szczesliwe. Maja, zuch dziewczynka jak tak. -
Psy z Bielska Podlaskiego - wątek zbiorczy psów w potrzebie
Pipi replied to ifka's topic in Już w nowym domu
Fajnie, ciesze sie bardzo. To do mnie dzwonila ta pani, ale pytala o Maję, te rudą, malutka. Ale mowila cos, ze wolalaby odwazniejsza suczkę, to pewnie dlatego wybrala Felę. Czyli zostala jedna dziewczynka i trzech chlopakow. Pati, prosze pilnuj zeby jej za bardzo nie dokuczali, ona taka kruszynka. Bej to kawal chlopa i on taki wol ciezki. Jak sie z nimi bawil u mnie, to byly chwile, ze uciekaly od niego. Dziekuje za ogloszenia. Pati-c, dziekuje i Tobie Randa bardzo dziekuje. Zeby nie Ty nie byloby maluszkow w Stolicy. -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
Pipi replied to doris66's topic in Już w nowym domu
enia, nikt mi nie wciskal, to prawda, ale i nikt nie wziął. Gdybym nie zabrala, to wrocilaby do faceta. Decyzja nie zdazyla byc przemyslana, bo nie bylo kiedy myslec. Ty tez pisalas, ze nie mozna jej oddac do tego garazu z powrotem. Troche mnie to dziwi, po co te spory. Kobiety, ja jestem taka, ze jak pomagam to do konca, a nie na chwile. To znaczy co? zostala zabrana, bo miala miec dom staly, tak? ale zostala tez zabrana z koszmarnych warunkow, tak? no i jak sie okazalo, ze ds nie wypalil, a dt nie ma i w dodatku chora jest, to znaczy, ze juz nie ma rady i trza w te koszmarne warunki ja oddac z powrotem tak? Przeciez mnie sie popsol samochod, a wet umowil na poniedzialek, no i zrobilam wszystko zeby pojechac,tak? napisalam ze moze ktos by mogl z nia pojechac, tak? nikt nie mogl, wiec udalo sie i pojechalam i sprawa zalatwiona, tak? Wkurzona bylam, bo chyba moglam, jak wszystko sie wali na raz, tak? i czy myslicie, ze ja to jestem taka, ze teraz powiem, zabierac, bo ja nie dam rady, czy tam nie mogę? nie powiem, spokojnie, nieeee poooowiem, nie oddam jej teraz tym bardziej kiedy byc moze ona ledwo zyje. Osluchowo ma zmiany w plucach. Sluchal Burzynski i sluchala Siwicka. Wynik przeswietlenia bedzie jutro, lub po jutrze, bo na ironie losu wywolarka do zdjec rtg sie popsula. Trzeba czekac niema innej rady. Zaplacilam 50 zl za przeswietlenie. Fakture wetka wysle pocztą. Sprawa z Kają sie pochrzanila, ale ona nie jest temu winna, tylko my ludzie. Nie mozemy jej oddac teraz do goscia. Moge byc zla, moge narzekac, tupac nogami, ale nie oddam jej tam. Jesli nie ma dla niej miejsca, to trudno, dam radę. Tylko nie klocmy sie, prosze. Damy radę, pomozemy jej odejsc z tego swiata jesli nie zdrową, to chociaz szczesliwą. Ciesze sie, ze sa pieniadze na jej leczenie i dziekuje za to. -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
Pipi replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Trzymam mocno kciuki i ogryzam pazury(ha, ha, czym?), bo jedzie do mnie brat i wiezie 4 kluczyki od elektryka jakiegos. Moze choc jeden bedziepasował? a jak nie, to Piotr mowi, ze bedziemy z pieciu robic jeden. A jak sie nie uda, to nas zawiezie. Mialam tez opcje, ze maluchem, klekotem z takim luzem w kierownicy, ze szok bysmy z sasiadka, albo jej synem pojechali. Bedzie dobrze, moze. Upieram sie i zrobie wszystko zeby to dzisiaj zalatwic, bo zrozumcie, jak Kaja bedzie operowana, to po zabiegu bedzie spokojniejsza i moze nie bedzie sie sadzic do Miski. Prosze tez o wyrozumialosc dla mnie, ze Misia choc moich rodzicow jest u mnie, ale tato jest byc moze chwile przed operacja tetniaka, a mama moja ma 80 lat, po udarze, wzrostu metr z kapeluszem i nie daje rady z nia chodzic naspacery. A jak mowie, ze mi ciezko, to mama placze, denerwuje sie i mowi, ze wszystkie psy na swiecie maja azyl i sobie radzisz tylko jedna Misia przeszkadza. No nie moge naciskac zeby zabierala, bo sumienie mi nie pozwala. Jesli ojca beda operowac, to mama mowi, ze wtedy jesli Miska mi tak zawadza, to niech ją oddam. Ale wiecie, to nie ladnie z mojej strony w obec rodzicow. A Kaja na nia warczy i sie rzuca. Na Tore tez warczy, ale Tora poddaje sie, pada plackiem przed nia i ta odpuszcza, a Miska nie i szczepiaja sie. Kai nie wychodzi to na zdrowie, bo jak sie denerwuje, to sapie bardzo, a nawet kaszle. Nie moge przeniesc Miski na druga strone, bo tam to juz w ogole nie ma zgody. Nie wiem, ale Misia nie jest lubiana wsrod zwierzakow. Nawet Luska sie do niej czepia. Nie ma juz kata u mnie zeby rozdzielac, uwierzcie. A oczy to w d...e musze miec. Za duzo jest ich i zaczynaja mnie ignorowac. Przydalby sie jeszcze jeden ekonom, bo widza ze ja z sil opadam i zaczynaja sie szczepy. ok, lece, bo przyjechal brat. . . . -
Wczesna ciaza u Tory, bedzie ciachanko. Jedna kobieta mowila mi, ze te dwa psy, ktore zostaly wywalone razem z nią, to tez suki. One z Topczewa przeniosly sie w glab wsi na cmentarz i tam koczują. Jak obrobie sie troche z Kają i zreperuje samochod, to podjade tam i zobacze, czy to suki. Trzebabedzie i jewykastrowac, poki jeszcze nie tak zimno. Wielki problem jest z tym psem Dzekim o ktorym pisalam wczesniej. Juz kobieta wyjechala do Bialego i pies zostal sam. Warszawiak podjal sie karmienia go, ale teraz jak ma zone po operacji, to mowi, ze nie wie czy podola, ale cos tam rzuci do jedzenia. Widzialam psa ostatnio. Juz nie jest taki wesoly, nie cieszyl sie na moj widok, tylko lezy i patrzy. Nawet budy mu nie zrobili. Co za ludzie . . . . .a tam w tej rodzinie wielkie nieszczescie bylo. Ludzie, sasiedzi nadziwic sie nie moga jak tak mogli psa na pastwe losu zostawic. Mowia tez, ze ta "spadkobierczyni" szuka kogos, zeby pozbyl sie psa, bo po co ma sie meczyc. Ostatnio jakos stracilam wene na to pomaganie. Czy cos strasznego musi sie stac zeby ludzie sie opamietali? Zastanawiam sie co musialo sie dziac 100 lat temu, kiedy nie bylo tak naglasniane, nie bylo kastracji??????a przeciez pies zawsze towarzyszyl ludziom i psia matka zawsze byla, jest i bedzie. O ten Dzeki [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy50/628612/1281983/43285684_p8260035.jpg[/IMG]
-
Nie wytrzymam jaki cudowny ten kot. Widzialam nie raz takie pozy, ale zeby na blacie kuchennym? Nic tylko tasaczkiem go i do gara, na obiadek. . . .zartowalam przecież:eviltong:. Nigdy w zyciu. Ale fajnacki :loveu:, jak to sie mowi, ciaaaacho:lol:
-
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
Pipi replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Ja zawioze, spoko kobiety. Rano o 7 mam PKS do Bialego. Co tu odkladac, na co czekać? Wet dzwonil i prosil zeby szybko. Normalnie, nie wiem czy tak by sie dalo. Trzeba umawiac. -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
Pipi replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Zachary, nie doczytalas, bo nikt nie wiedzial, ze bedzie operacja. Dopiero jak znalazla sie u mnie zauwazylam guzy. Ona teraz raczej nigdzie nie pojedzie, no bo gdzie? ja trzeba leczyc. Jednak nie ma komu, bo nikt nie moze. Nie wiem, czy dobrze zrozumialam, ze sie oburzylas na mnie? cos nie halo napisalam? Nie chce byc niegrzeczna, ale latwo jest pisac, ze niech zbada jeszcze inny wet, ze biedna ta Kajunia, ze. . . . . .A mnie nosi, bo jestem bezsilna. Nie zawsze moge stac na bacznosc, a widze, ze tak myslicie, tak? A ja nie wiem co mam robic? moze wezme ją na stale? a co tam? Mam 25, to bede miala jeszcze jedna wiecej. A co to bylo? To moze ustalcie jak to ma byc, bardzo prosze. -
Ale co ja moge napisac wiecej? wiem tyle samo, ze sa u pati-c. Nasze szczeniaczki beda wieksze od jrt, takie przed kolano moga byc nawet. Wybaczcie, nie mam glowy dzisiaj. Mam ogromna prosbe. Czy we czwartek i ewentualnie w piatek moglby ktos przyjechac do mnie i zaopiekowac sie zwierzakami? Musze wyjechac do Krakowa. Sprawa bardziej poważna niz, nawet pogrzeb.
-
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
Pipi replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Dobrze, a kto ma byc wtedy odpowiedzialny za Kaję? -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
Pipi replied to doris66's topic in Już w nowym domu
To jak bedzie jutro? Moj samochod jest niesprawny niestety. Mozecie mi wierzyc, ze zrobilam wszystko zeby byl, ale to nie jest takie proste, nawet za pieniadze. Mialam przetrzymac Kaje do wyjazdu, tymczasem leczenie, jazdy, opieka widze, ze na mnie spada, -
Psy z Bielska Podlaskiego - wątek zbiorczy psów w potrzebie
Pipi replied to ifka's topic in Już w nowym domu
Dziekujemy i milej niedzieli zyczymy. My juz po spacerach i ja teraz z Kają, Bonem i Misią idziemy sobie w swiat. Bonka skotlowal dzis Cezar, zaczynaja sie bojki. Zabieram go z nami zeby pocieszyc chlopczyka. A wczoraj dzwonil z ogloszenia mily pan i dopytywal o Bono. Pan ma juz suczke od Bajk21, wiec wizyta przedadopcyjna by odpadla. Ale nie dogadalismy sie, bo za daleko. Ludzie z Warszawy i nawet zaoferowalam sie, ze dowioze do Marek. Jednak pan doszedl do wniosku, ze na 100% nie jest pewny i jakby sie nie spodobal, to byloby mu glupio. A do wywalania pieniedzy nie jest skory. Szkoda, wielka szkoda, bo mowil, ze bardzo dobrze wypadli na wizycie przedadopcyjnej i sa caly czas w kontakcie z pania Jolą. Oj zaluje, baaaardzo. -
Psy z Bielska Podlaskiego - wątek zbiorczy psów w potrzebie
Pipi replied to ifka's topic in Już w nowym domu
:multi::multi::multi: Wsał na nogi :multi::multi:, wstał. Teraz tylko ma sie zagoic. Ciesze sie, ze bedzie mu lżej żyć teraz. A jaki zadowolony?! mysle, ze raczej go juz nie boli, bo palaszuje, napil sie wody. [B] Bardzo serdecznie dziekuje Panu doktorowi Piotrowi Burzynskiemu [/B][url=http://smajliki.ru/smilie-1293900231.html][img]http://s20.rimg.info/f18817c73a779e478881cb32f292eb14.gif[/img][/url] To najlepszy wet na swiecie, takkkk. -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
Pipi replied to doris66's topic in Już w nowym domu
A doris66 wczoraj rozmawiala z jej opiekunką . . . .słów brak. Nie dziwie sie, ze nic nie piszesz Dorota, po tym co uslyszalas od coreczki goscia. Ona tez dobra Ci powiem. O mattttkooo, chyba ktos zginie . . . . -
Kochani moi, ale przeciez ci gowniarze nie doprowadzili suni do takiego stanu w jeden dzien, tak? to musialo trwac jakis czas. Ona jest zamorzona, czyli nie dawali jesc, a oprocz tego nie odrobaczali, nie leczyli.. . . .i nikt tego nie widział? a gdzie byli rodzice, sasiedzi? gdzies musiala byc, w jakims domu, czy na podworku. Zabic, to za malo powiedziane.
-
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
Pipi replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Tak, operowalby nasz wet. Rentgen tylko trzeba zrobic w Bialymstoku. Samochod mialam robic o 8 rano w Bielsku, sie umowilam. Jednak mowil, ze trzeba zostawic, bo mu zejdzie. A ile potrwa, to nie wiadomo. Jakbym na 8 zajechala, a zrobi powiedzmy do 10, to na leb na szyje po suke i do Bialego. Musze jechac z godzine. Kiedy psy, koty obrobic? w Bialymstoku potrwa na bank ze dwie godziny, tyo w domu na 15 - 16 bym byla. Nie wiem jak to rozwiazac. Moze Pani Ania, albo pani Kasia by mogly zawiezc Kaję, przeciez mobilne, jedna i druga. W dodatku nie wiadomo czy mi odpali tak na zawolanie. Myslalam, ze do brata dzisiaj pojade i bede go cisnac zeby mi sprobowal zrobic samochod, ale wet przyjechal i zeszlo z Mietkiem, a potem to juz czuwanie przy nim i nie bylo jak pojechac. Jutro niedziela, to nic z tego, no a w poniedzialek trzeba jechac z Kaja. Nie wiem jak to wszystko pogodzic. Juz nie wspomne, ze w piatek do dentysty bylam umowiona i oczywiscie nic z tego nie wyszlo. Oj!!!! -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
Pipi replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Gdzies na Armii Krajowej, u dr Siwickiej. -
Psy z Bielska Podlaskiego - wątek zbiorczy psów w potrzebie
Pipi replied to ifka's topic in Już w nowym domu
Kurcza, obudzil sie, ale lezy, nie wstaje jeszcze. Boze co ja sie mam, czasem juz nie wytrzymuje. Zaraz ciemno sie zrobi.