-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Pipi
-
Prawda jest taka,że ludzie z miasta wyrzucają psy i koty na wieś,a ludzie ze wsi wywożą do miasta i wyrzucają.Ludzie na wsi/może nie wszyscy/traktują zwierzęta przedmiotowo i nikt mi nie powie,że jest inaczej.Uważają,że dla psa nie jest zimno,pies nie powinien przebywać w domu itd. Zapomnieli już jak mieszkali w chałupach krytych strzechą i za ścianą mieli np.świnie.Teraz to "wielkie pany","pies śmierdzi" mówią.A pies gdyby był zadbany przez właściciela to by nie śmierdział.A człowiek na wsi nie jeden gorzej śmierdzi jak pies,a ma łazienkę i sam może się umyć a pies :shake:.
-
Jeszcze dodam,że obecnie mają nowego pieska/dostali od księdza,któremu o wszystkim powiedziałam/ - tylko się uśmiechnął i powiedział do mnie niech pani nie przesadza jeszcze od piwa nikt nie umarł to i pies tym bardziej nie od tego zdechł.
-
A czemu tutaj tak cicho? Idzie zima,zadbajmy o te biedne burki wioskowe nasze i naszych sąsiadów.Ja cały czas walczę.Ostatnio ratowałam pieska,który nie dosyć że na łańcuchu stoi to jeszcze go młodzież "kochana" na siłę poiła piwem.Tak, tak wlewali w niego piwo i śmiali się,że "ma łeb" bo całe wypił i jeszcze nie leży tylko pada.Przyjechała POLICJA i co? i nic.Powiedzieli mi,że jak jeszcze raz z takiego powodu wezwę patrol to zapłacę kolegium i to w trybie.A ten piesek zdechł drugiego dnia.Jego właściciel nazwał mnie wariatką.Piesek miał 1 rok.
-
Jeszcze dodam,że z moimi kotami było podobnie jak mieszkały w budkach.Męczyły się one i ja z nimi.Wydawałam ostatnie pieniądze na antybiotyki a lekarze wet szpikowli je cały czas.Nawet sama robiłam im zastrzki /bo do wet. mam 50 km/ i nic nie pomagało.Wreszcie wyciełam piłą spalinową w moim domu otwór wielkości kota i zrobiłam w pokoiku przy piecu im klatkę.Teraz już drugi zimny sezon są zdrowe i nareszcie szczęśliwe.Do mieszkania ich wziąć nie mogłam,ale mogę powiedzieć,że są w mieszkaniu i razem ze mną bo nawet ja z nimi śpię w tym pokoju,żeby im smutno nie było.Oczywiście są odemnie odgrodzone ale szczęśliwe i ja też.
-
Ja również śledzę ten wątek i bardzo trzymam kciuki za te biedulki.One nie wyjdą z tej choroby bo katar koci nasila się z zimna.Wiem coś o tym.I zapewniam Cię Jolu K, że to jest walka z wiatrakami.Może jakieś stare korzuchy im powyściełać w tych budkach.Zrobić male otworki i jeszcze od wiatru pozasłaniać.One sobie poradzą z wejściem.Jak nie będzie im ciepło to będą cały czas chorować i długo się męczyć.Musisz coś zrobić, bo inaczej szkoda twojej ciężkiej pracy nad nimi - naprawde.Jestem starą kociarą i wiem co mówię.
-
Jolu K,mieszkam na wschodzie Polski na wsi.Nie mogę pomóc,bo sama mam identyczne problemy jak Ty.Chcę podpowiedzieć tylko w sprawie żwirku dla kotów.Ja z potrzeby stosuję trociny zamiast żwirku.Przy takiej ilości kotów to jest straszny wydatek.Na początku,żeby kotki się przyzwyczaiły - do trocin dosypywałam trochę żwirku.Bardzo szybko się przyzwyczaiły.Po trociny jeżdżę do pobliskich tartaków i dostaję je za darmo.Może i w Twojej okolicy jest tartak.Ja ładuję 5 worków i mam na kilka miesięcy problem z głowy.Pozdrawiam
-
Dziękuje,proszę o niej nie zapominać i co jakiś czas zapytać jak się miewa.Chętnie zrobiłabym to sama.Proszę o nr telefonu lub e - maila do tych Państwa(jeśli to nie tajemnica).Wszystkie pieski,które oddałam co jakiś czas odwiedzam i nikt mi jak do tej pory tego nie utrudnia.Jestem bardzo aktywna i w dalszym ciągu pomagam zwierzętom i to nie tylko psom i kotom.Możecie mi wierzyć,że na wsi jest komu pomagać.Pozdrawiam
-
Czy nikogo nie obchodzi co stało się z Łatką?:roll:
-
Bardzo proszę o jakieś fotki z nowego domu Łatki.To,że została oddana po raz kolejny mi nie wystarcza.Proszę mnie nie ignorować,lecz zaspokoić moje obawy.Nie należę do tych,którzy oddali psa i nic ich dalej nie obchodzi.Zapewniam,iż potrafię znależć drogę i zrobię to jeśli zostanę do tego zmuszona.Nie rozumiem Apsa Twojego postępowania.Proszę o odpowiedz (co dzieje się z Łatką) na forum.Pozdrawiam
-
Dzień dobry:roll: Chciała bym zapytać co słychać u Łatki?. Apsa nic nie piszesz jak potoczyło się jej życie odkąd wróciła po trzech miesiącach z adopcji.
-
A takie coś jak DOGOMANIA to ich nie interesuje.Śmieją się, a jak już ktoś ma komputer i internet to woli na niedozwolone strony wejść "tam to przynajmniej jest na co popatrzeć". A w niedzielę krzyżem w kościele leżą i na tacę jeden przez drugiego się prześcigają, żeby księdzu dogodzić.Taka to klasa społeczna.
-
do rolników nie ma co apelować!- to są bezduszne chamy dla nich zwierze nic nie znaczy a wiem to bardzo dobrze bo mieszkam od kilku lat na wsi i to co widze na około to tego nie da sie opisać to trzeba zobaczyć w jakich warunkach żyją te biedne zwierzęta, nawet nie pozwolą żeby ktoś kto ma dobre serce dał takiemu pieskowi coś do jedzenia. i nie tylko pies czy kot cierpi. Mają krowy, kozy, konie i znęcają się nad nimi, biją kopią. . . .Na wiosnę walają się zagłodzone-martwe cielaczki/ciągane przez psy/.A ja żyję wśród takich ludzi i jestem bezsilna.To nie są ludzie to są prawdziwe chamy i koniec.
-
Witam,jestem z Białegostoku ze względu na biedne zwierzęta bez namysłu sprzedałam mieszkanie i kupiłam domek na wsi mam 15 psów i kotów i inne zwierzęta i nie zastanawiałam się długo jak trzebabyło adoptować kolejnego psa albo kota czy inne biedne stworzenie a Wy zastanawiacie się nad jedną i to śliczną bidulą .Atkaaaa nie myśl tylko bierz dopuki masz jeszcze szanse.Z tego co przeczytałam masz tylko jednego psiulka a ta Lalunia jest taka prześliczna.Gdybym mieszkała bliżej już byłaby moja.ODWAGI trzymam kciuki za Lale i za Ciebie Atkaaaa-weż ją.
-
Schronisko Cieszyn - potrzebują pomocy! aktualizacja strona 1
Pipi replied to Dea's topic in Już w nowym domu
O Boze ile nieszczescia nie moge sie uspokoic siedze i placze nie moge im pomoc sama mam 10 psow jestem daleko od Was mieszkam w bialostockim na wsi ale zycze wszystkiego najlepszego jestescie WIELCY trzymam kciuki pozdrawiam