-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Pipi
-
Miejmy nadzieje, ze ulozylo sie i Nutka jest dalej w tym domu. Fajnie byloby wiedziec. [B]ludwa [/B]dziekuje
-
Kretka w DS; GUmiś -Cwaniak świetnie się czuje w DS
Pipi replied to Patmol's topic in Już w nowym domu
No to sie zcwanil nareszcie. U mnie byl bardzo grzeczny i nawet za bardzo nie rozrabial. Raczej pobawil sie a potem juz tylko patrzyl. Dobrze, ze sobie radzi i jest Cwaniak. Oj, ciesze sie bardzoooooo. Dziekuję cuuuuudnie. -
Napiszcie co suczką? Cisza juz tak dlugo. W prawdzie nie pomagam, ale sledzilam losy Glorii. Mase ludzi tu zaglada. Mozemy prosic o info?
-
[quote name='Prymusek']:mad: Chyba je polubił :painting::smilecol::Dog_run:[/QUOTE] Prymusek, nalesniki sa smakusne, ale ja znam taką ciocie,ktora nalesniczki smażyla swojej Kropci, a teraz odchudza ją bo sadelka ma za duzo:evil_lol:;):loveu: Ciesze sie, ze Prymusek jest szczesliwy :loveu: [quote name='ula_cz']to jest nasz Duży :) [IMG]http://images49.fotosik.pl/1093/ef7bed277e3df0c9.jpg[/IMG][/QUOTE] Noooo, cudny jest, faktycznie. A ma watek? chetnie bede odwiedzac .
-
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
Pipi replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Z Kają wszystko dobrze, dziekujemy. Zaczela normalnie jesc, a nawet wiecej niz normalnie. Ona dzisiaj wcinala po prostu. Nawet paczka zjadla. Szew ladny, suchy. Opuchlizna zeszla. -
Tak, juz pojechaly przed chwilą. Mialam je dwa dni, darly sie w niebo glosy, a teraz cisza nastala:-( dziwnie tak :roll: jakos Sherina bardzo dziekuje, ze zgodzilas sie wziac je na dt. Eni i Evicie stokrotne dzieki, za transport za wizyte u mnie, za piekne kwiaty, prezenty, za to, ze jestescie :loveu: Asiaczku mialas racje, to co przywiozly dziewczyny od Ciebie baaaaardzo mnie ucieszylo. Bardzo dziekuje, z calego serca:loveu:
-
[quote name='Randa']Piękny:lol:[/QUOTE] Ale jak to piekny? skad wiesz? ja nie widze:niewiem:
-
Dzieki wielkie za ogloszenia. Mam nadzieje, ze on jeszcze tam jest. Mialam dzisiaj gosci niespodziewanych - rodzina, ha, ha. I z nimi przyjechala Gabrysia, sunia ktora oddalam corce sasiadow moich tesciow. Wyrosla na piekna panienke, ale zupelnie zdominowala swoich "rodzicow". WChodzi nawet na stol. Jest sredniej wielkosci, ale wazy 23 kg. To siostra Kredki, jedna z tych, ktore mialy to nie szczescie urodzic sie u dziada w Poplawach. Corka Kory. Aj, namotalam, nie wiem czy zrozumialyscie o co chodzi. Zdjecia nie zrobilam, bo byl taki rozgardiasz, ze wyszlo z glowy. A przedtem, odwiedzila mnie Magdy7k siostra Kasia. Bylo bardzo mi milo pogadac z Pania, Pani Kasiu. Jak odwiedzaja mnieludzie kochajacy zwierzeta, zawsze sie cieszę. Gorzej jak sa tacy, ktorzy ich nie lubią. Krolik Fredzik jest niegrzeczny, bo ziarna wysypuje z miseczki. Balaganiarz okropny. Dalam dzisiaj ogorka zielonego, ale nie zjadl, nie lubi.
-
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
Pipi replied to doris66's topic in Już w nowym domu
wczoraj dzwonil facet w spr. Pirata, z Warszawy, ale jakis dziwny byl. Odeslalam na ten drugi nr. tel. Ciekawe, czy dzwonil. -
Violinka byla o jakis tydzien starsza, bo juz sama jadla. Tak, to Luska taka opiekuncza jest. Nie wiem co bym bez niej zrobila. Patmol, ja bedze Ci bardzo wdzieczna za wszystko co zrobisz. Moze na tym samym watku pisac o nich? tyle tych watkow jest. [SIZE="1"][COLOR="darkgreen"]zwroccie uwage na ich glowki, naznaczone sa tak samo, cos w ksztalcie literki M[/COLOR][/SIZE]
-
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
Pipi replied to doris66's topic in Już w nowym domu
No wlasnie gotuje się. Kasza, to chyba za ciezka jest, ale ugotuje drobniutkiej i zobaczymy jak bedzie z trawieniem. Doris66, stanowczo za malo masz do chuchania:eviltong:, moze sceniacka kces:lol:, taki malusi, fajniusi. Snilas mi sie dzisiaj, ze jechalysmy po Pirata do Warszawy. Plakalas, bo on byl chory. Sen przerwalo szczekanie psow i sie obudzilam i nie wiem, czy dojechalysmy, czy nie. Probowalam jeszcze zasnac, zeby dowiedziec sie dalszego ciagu, ale nie udalo sie:-(;):loveu: -
A ja za Tobą:lol:
-
Patmolku, bardzo dziekuje. Zrobilam kilka fotek maluszkom,ale to wiercipiety. Dziewczynka [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy49/628612/1271557/44650118_pa030368.jpg[/IMG] [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy49/628612/1271557/44650123_pa030370.jpg[/IMG] clopczyk [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy49/628612/1271557/44650132_pa030374.jpg[/IMG] [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy49/628612/1271557/44650138_pa030376.jpg[/IMG] [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy49/628612/1271557/44650127_pa030372.jpg[/IMG]
-
[quote name='Randa']To nie kocik tylko wypasiony kocur:lol:[/QUOTE] Swieta racja. Bo ja sie zamotalam z tymi kocikami :eviltong::lol::evil_lol::loveu:
-
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
Pipi replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Tora zachowuje sie tak, jakby nic sie nie stalo. Lezala na materacyku w Lecznicy zeby sie wybudzic, a w miedzy czasie wet operowal inna suczkę, ktora wybudzila sie szybko i ze strasznym lamentem. Jak krzyczala, to obudzila Torę, ktora zaczela piszczec i lizac tamta suczkę. Nagle zachowywala sie jakby nie dostala narkozy. Czegos takiego nie widzialam jeszcze. Po chwili przyszedl pan suni i sie od razu uspokoila. Zabral ja do samochodu, a Tora chciala isc za nimi. Dziwne te pieski czasami. -
Ładny kotek. Cos oczko mu łzawi, chyba koci katar ma? A jak sie nazywa kocik?
-
enia, teraz spia, jeszcze z godzinkę, ok? jak obudze, to beda sie wydzierac, a teraz pedze karmic podworkowe psy. Dopiero z kotami sie obrzadzilam. Juz w domu siedza, to z kuwetami mam troche roboty. Jak ponakarmiam psy, to akurat bedzie dobrze. Nakarmie maluszki i nacykam zdjec. Prosze o wyrozumialosc. Zal mi ich budzic teraz. Bardzo sie postaram, zeby nauczyc pic mleczko ze spodeczka, do jutra. Jakby same jadly, to latwiejsza opieka wtedy. Dziewczynka, to wczoraj miesko smoktala. Wzielam taki wiekszy kawalek z uda i trzymalam w palcach i przytknelam do pysia. Zalapala natychmiast i zaczela smoktac, a nawet szarpac. Jak posiekalam drobniutenko, to niestety, ale nie umie. Cala sie utaplala w tym miesku, rozwalila lapinkami i nic. Jak do pyszczka wkladalam, to wypluwa. Jeszcze za wczesnie. Moze wywaru z mieska do mleczka dolac? bardziej moze by sie najadaly? nie wiem czy mozna? Na miau bede pytac o to wszystko. Nie mam kiedy tylko, o, to jest najgorsze. Ok, to lece na razie do psow. Potem karmienie malych, potem kupy pozbieram, potem po drzewo i piece. A jak to zrobie, to maluchy znowu beda glodne i tak sie kreci karuzela:roll:;):lol:
-
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
Pipi replied to doris66's topic in Już w nowym domu
[quote name='azalia']Cieszę się,że po wizycie wszystko dobrze i Kajcia je,a pytałaś o tą pastę?Czy moja wpłata doszła?aha,chciałam zapytać,czy sunia bierze jakieś witaminy,coś na wzmocnienie,odporność?[/QUOTE] Azalia, pieniazki od Ciebie wplynely 12.10.2011, bardzo dziekujemy i przepraszam, ze nie napisalam. O paste zapomnialam zapytac niestety. Zamieszanie bylo, duzo ludzi i wyszlo mi z glowy. Witaminy mam dla starszych psow, ale zastanawialam sie wlasnie, czy watroba da radę. Wet mowil, ze jak dojdzie bardziej do siebie, to karme jakas dobra jej kupic i tam beda wszystkie potrzebne skladniki dla jej wieku. Rano obudzila sie gloooodnaaaa babciulka. Wlomotala kurczaka piers z marchewką. Nie chce jesc ryzu. Zaraz dam rosolku, moze popije troche. Gotuje taki mocny wywar, daje kg marchwi, ze on taki az slodziutki. Bo za marchewka tez nie przepada, ale troche zjadla. Nawet kilka chrupkow zjadla. Jak je, to bardzo sie ciesze, bo bedzie silniejsza. Jak wyjdzie na podworko, to taka smieszna, zrobi i szybko do domu. W drzwi drapie, tak sie domaga wpuszczenia. Jest dobrze. -
Nevada ciesze sie ze ospa sie nie wyklula. Szkoda, ze nie mozesz przyjechac. Cocie enia i Evita, dziekuje, ze poswiecicie wolny dzien od pracy. Bardzo to doceniam i czekam na Was ja i zwierzaki. enia, wczoraj dzwonilam niemal do wszystkich dt z kotkowa. Sporo osob nie odbiera telefonow, a sporo odpowiedzialo mi, ze nie maja miejsca. Znalazlam nawet jeden nr po zdjeciach na kotkowie, kotki z kociaczkami, ale pan powiedzial, ze nie przyjmie. Bardzo prosilam, ale nic z tego. Mowilam nawet, ze jak zaczna same jesc to zabiore z powrotem. Wczoraj wracajac z sterylizacji zjezdzilam kilka domow po wsiach okolicznych szukalam kotki z kocietami. Na zasadzie nawet, ze wezme kotke, tak jak od sonimalutkiej. Nikt nie ma. Znalazlam dom, w ktorym stara kobiecina powiedziala, ze jej 5 podrzucili malenkich, ale przyszly sasiadki marchewke wybierac i przegnaly maluszkow. Mowila ze bardzo malenkie i bardzo krzyczaly, ale jak dala mleka to pily. Rozgladalam sie nawet kicialam, ale bylo ciemno i nie odezwaly sie. Wsciekla jestem na te babe co mi maluszki przywiozla. To typowa rozmnazaczka, trzasnieta w mozg. Swojej kotce funduje kociaki i niby rozdaje potem. Ma kocura i kotke. Teraz ma niby 2, 5 tygodniowe i chciala nawet zeby jej kotka odchowala, ale fuczy i bije maluszki. Poslalam ja do wszystkich diablow. Mam nadzieje, ze czyta to co tu napisalam. Nie chce znac tej kobiety. Swoje rozmnaza, a jak znalazla obce nieszczescia, to won. . . .szantazem mnie postawila pod scianą. To jaka to milosc do zwierzat sie pytam. Niby ze wzgledu na kotke nie mogla ich wziac. A niech spada, moze jakos damrade. Kupilam buteleczke ze smoczkiem i jakos jedza. Lusia niezawodna mamka pupinki im wylizuje. Jednego sie boje, ze odpornosc bez mamy im spadnie. Na razie jest dobrze. Moze do jutra naucza sie pic mleczko same. Jeszcze bardzo nieporadnie ale palec potrafia oblizac jak glodne. Myslalam zeby do nich jakiegos kota wpuscic, zeby im cieplej bylo, ale to chyba zly pomysl. Postawilam kontenerek przy piecu. Na dluzsza mete nie wiem jak dam rade. Ciotki, nastawcie sie na burdel w chalupie, bo nie wiem, czy posprzatam ha ha ha ha. . . . .nie mam kiedy, daje slowo. Juz dzisiaj Was przepraszam. Jak na zlosc deszcz pada i piachu niosa co nie miara. Szkoda, ze juz dzisiaj nie mozecie przyjechac. No,,, moze do jutra jakos wytrzymam jeszcze:lol:;)
-
Juz w ciagu dnia wiedzialam, ze Lubisia wraca. Dzwonila Jola i powiedziala mi o tym. Jakbym obuchem w leb dostala, tak sie poczulam. Ja wiem, ze jak pies sie tak zachowuje, to na bank jest samotna i nie wybiegana. Moze wychodzi tylko na siku i kupe i to nikt nie czeka az zrobi bo czasu nie ma. Znam podobny przypadek. Tam suka calymi dniami siedziala sama, a jak ludzie wracali do domu, to skoro bylo juz nasikane i kopa zrobiona, nikt z nia nie chodzil no bo po co. Dostawala manto ze narozrabiala i pyskiem taczali ja w odchodach, wiec suka zaczela robic na lozko i zagrzebywala. Jak bili za to, to kupy zniknely, a oni cieszyli sie, ze pomoglo. Po pewnym czasie zastanawiali sie dlaczego ona nie zalatwia sie wcale. Do weta nawet popedzili. Okazalo sie, ze jelita puste. Suka zjadala to co zrobila i popijala z podlogi sikami. Robila i sprzatala. Zrobila sie apatyczna i nie reagowala na nic. W koncu wpadli na pomysl zeby ja wypuszczac na noc. Wluczyla sie po osiedlu, ludzie mysleli ze bezdomna i karmili. Po jakims czasie zniknela. Nikt nie szukal. Moze Lubisia z osamotnienia tak sie zachowuje. Szkoda ze wraca, ale lepiej, ze chca zwrocic niz mieliby do schroniska oddac, albo do drzewa w lesie przywiazac. Biedna Lubisia, nie ma szczescia od samego poczatku.
-
Rowniez witam Cie Prymusek na forum. Fajnie, ze jestes i bedziemy miec info co jakis czas o piesku. Jakbys mogl, pokaz nam swojego kotka.
-
[quote name='Iza.']Pipi, może miałabym tymczas dla króliczka, pytać ? Czy może zostać u Ciebie ?[/QUOTE] O jejku, jak dobry tymczas to jasne ze tak. W prawdzie jemu u mnie nie jest zle, ale pobiegac za bardzo nie moze ze wzgledu na psy. Na koty tez co prawda, bo za kotami biega i do kopulacji sie zabiera. Iza bardzo dziekuje. Evita, nikt nie oglasza. Dzieki ze to zrobisz. Namiary podaj na mnie. Dzisiaj wzbogacilam sie o 2 malenkie 2 tygodniowe kotki. Przywiozla je do mnie pani ta sama, ktora wtrynila mi Manka bardzo chorego i Sylwestra. Dzisiaj ni z tego ni z owego stanela przed brama i postawila mnie przed faktem dokonanym. Znalazla je w trawie. Jesli ja nie wezme, to ona je tam odwiezie, bo wziac nie moze. Powiem Wam, ze stracilam serce do tej kobiety. Zrobie zdjecia to wkleje. Krzycza biedaki, co chwile glodne. Nie wiem jak ja mam sie nimi opiekowac.