-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Pipi
-
Golden retriever - o imieniu Lewis ma swoją nową rodzinę
Pipi replied to asika5's topic in Już w nowym domu
[quote name='vikingowa']Hmmm ... piszę tutaj, bo temat Lewisa znikł. Może został przeniesiony do tego wątku, nie wiem i nie mam za bardzo czasu sprawdzać. Do rzeczy jednak. 21.10.2011 Lewis definitywnie rozstał się z jajkami :(. Zoperowano też oko, ale niestety nic to nie dało. Po dwóch dniach gruczoł ponownie wywaliło na zewnątrz :(. Tegoż dnia został też zaczipowany. Oko odzie do poprawy, ale to za jakiś czas dopiero. Poza tym ma jakieś grudki na wewnetrznych stronach powiek, które będą ścierane. Lewis generalnie jest wesołym rozrabiaka. Uwielbia bawić się z dziećmi i vice versa. Wczoraj (po miesiącu pobytu u nas) spuściłem go pierwszy raz ze smyczy. Szalał biegał, ale trzymał na się na odległość wzroku. Jak tylko widział, że się oddalam, pędził w moją stronę. Psina panicznie boi się jazdy samochodem. Jak jedziemy do weta, jest przerażony, do wózka trzeba go wkładać na siłę. Podczas spacerów omija szerokim łukiem vany, kombiaki i terenówki. Może jakiś psychiczny uraz, czort wie. Chociaż zauważam, że chyba jest odrobinę lepiej. Ładnie podszkolił chodzenie na smyczy (nie ciągnie), to do ideału jeszcze daleko. Generalnie zyje nam się bardzo fajnie. Lewis wniósł do nas naprawdę wiele radości, bo ten pies to w zasadzie jedna, człapiąca, wielka radość (szczególnie jak biegnie po łące i wszystko mu fruwa we wszystkie strony) :lol:. Pozdrawiamy, a jak Gosia będzie miała chwile, podeśle foty. Tak, tak pisał to viking, mąż vikingowej :cool1: P.s. Sorki, jeżeli wpisałem nie tu gdzie trzeba, ale nie znalazłem odpowiedniego wątku. Jak by co, proszę o łagodny wymiar kary.[/QUOTE] [B]Wkleilam tutaj ten post. Przyznam, ze podczytuje watek, bo pies mnie zachwycil a i watek budujący i ze szczesliwym zakonczeniem. Wszystkiego dobrego.[/B] -
Lew, choc jest wielki, to przez plot za mna skacze. Jak ja w domu, on bez problemu siedzi na ganku. Krok, w krok za mna chodzi wpatrzony. Jaki on jest wierny, jaki kochany. Bedzie ktos mial przyjaciela do konca zycia. A jaki on posluszny, mowie Wam, ideal nie pies. On nawet nie szczeka na nikogo. Dzisiaj byli u mnie Elzbieta i Krzysztof, znajomi Cioci Nevady. Przyjechali do nas w odwiedziny i przywiezli psom kotom podarunki. Kołdry, puszki kotom, posciel, reczniki, zabawki, gryzaczki, smaczki, kosci prasowane. Bardzo milo bylo mi ich poznać i baaaardzo serdecznie dziekuję. Tobie Nevada wielkie dzieki ze pomyslalas, zeby polaczyc ich podroz, z przyjazdem do nas. Szkoda tylko, ze sama nie moglas przyjechać. Buziaki cieple przesyłamy i pieknie dziekujemy. [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy52/628612/1333435/45055446_pa200602.jpg[/IMG] [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy52/628612/1333435/45055448_pa200603.jpg[/IMG]
-
Psy z Bielska Podlaskiego - wątek zbiorczy psów w potrzebie
Pipi replied to ifka's topic in Już w nowym domu
Dzieki, ze tam jestescie i choc jesc maja pod dostatkiem. To podobna sytuacja jaka byla z tartacznymi szczeniakami. Tez je karmilas. A jak tam jestescie, to i moze ci robotnicy naucza sie od Was prawidlowego podejscia do zwierzat. Popatrza, ze mozna z miloscia i ze karmic trzeba dobrze, to i pieski ładne i zdrowe. A nie mowili, ze rozbiorą, ze są chetni na maluchow? Swoja drogą ciekawe, co sie stalo z tymi z innych zakladow, nie daleko Cmentarza? pamietacie? -
Radysy k/ Białej Piskiej - kolejna mordownia?Kto zna ten schron???
Pipi replied to gagata's topic in Już w nowym domu
Popieram i dziekuje za ten post. -
nooo, tam w Pietkowie jest szmatex, a noj tz nie ma kaloszy. Nie wiem dlaczego namowilam go zeby tam podskoczyc. Pojechalismy i tz grzebal w kaloszach, a ja nie wiem dlaczego, ale cos mnie popchnelo zeby sie rozejrzec. Bo jak wnuki dziada mi powiedzialy, ze tato byl w Pietkowie, moze tam go wywiozl i zostawil, to jakos mnie ta mysl trzymala przez caly tydzien. Przejezdzalam w miedzy czasie tamtedy 2 razy(trasa do Bialegostoku), ale psa nie zauwazylam. A wczoraj poszlam w strone Kosciola. Krecil sie biedak, rozgladal. Nie musze chyba mowic, jak mi serce zabilo i jak bardzo on sie cieszyl jak mnie zobaczyl. Dziwne jest, ze on nie wrocil do domu, bo to jest nie wiecej jak jakies 4 km przez las. Nie wiem co myslec? moze dziad go nie wywiozl, tylko pies za sukami poszedl? tylko, ze tam oprocz niego nie bylo ani jednego psa. Wczoraj wyprowadzilam go za bramke, pospacerowal przy mnie i nigdzie nie odszedl. Zapraszalam na spacer, ale zawrocil. Moj Misio podchodzil do niego pod siatke, ale Lew nawet nie odwarknął, kiedy Misio zaczal warczec. Dzisiaj nad ranem Siwa podkopala sie pod bramą i sobie poszla, a za nia Cezar, Celinka, Beta, Midi, a nawet Rudek. Wszyscy oprocz Siwej na moje zawolanie przyszli, a Siwej nie bylo. Pobiegalam troche, powolalam i nic. Ubralam sie i postanowilam pojezdzic i poszukac. Tylko odpalilam samochod, panienka wyszla z krzakow. DzISIAJ SPACER MIELI BEZE mnie .
-
Randa, to ja Tobie dziekuję za to, ze zdazylas w ostatniej chwili ja uratować. Damy radę, bo jest bardzo fajna i ma dobry charakter. Troche plakala po Waszym odjezdzie, ale juz dobrze. Laczek przypomina mi Kaję, to samo spojrzenie, mordeczka. . . .A Maszka???? cudenko. To zdjecie z Laczkiem bije rekordy wszystkich galerii. Ja tez mam dobra wiadomosc. Misiek vel Lew, od dziada jest u mnie. Dzisiaj bylam z mezem w Pietkowie i tam go zobaczylam, jak platal sie smutny na placu na przeciwko Koscioła. Oczom nie moglam uwierzyc, ze to on. Ludzie chyba go dokarmiali, bo sie nawet poprawil. Ma jednak straszne strupy na lokciach przednich łap i gdzie nie gdzie na calym ciele. Spryskalam go fiprexem porzadnie, a jutro odrobaczę. Trzeba chyba mu wymaz zrobic. Boje sie, ze moze to grzybica, albo jaki swierzb? Nie ma w nim absolutnie agresji,do wszystkich przyjaznie nastawiony. W pierwszej chwili Kaja na niego sie rzucila, a on nic. Skulil sie nawet. No i znowu beda potrzebne ogloszenia. Mialam do wyboru, albo go tam zostawic, albo zabrac. Wybralam to drugie, trudno, jakos to bedzie. Tam musial przejsc jakas bojke z psem, albo psami, bo ma slady na pysku. Mial kilka kleszczy i straszne pchly.
-
Psy z Bielska Podlaskiego - wątek zbiorczy psów w potrzebie
Pipi replied to ifka's topic in Już w nowym domu
Bardzo ladne zdjecia. A ten czarny jak labradorek. Sliczne maluszki. Dzwonila do mnie przed chwilą Madallena i przekazala wspaniałą wiadomosc, ze Lira od Warszawiaka juz w nowym domku. Małżeństwo z dorosłą corką i starszawa juz jamniczką. Wszyscy szczesliwi. Madallena Wielkie Dziękuję. Bez Ciebie nie byloby to mozliwe. -
[quote name='tanitka']Czemu ma służyć ta afera i groźby? Że nikt wiecej ma nie jechać po psy do Radys, to chcecie osiągnąć? Ja jutro jade po 6 psów do Radys i mam nadzieję, ze ten incydent nie spowoduje, że wrócę do Warszawy bez psów.[/QUOTE] Chyba im powinno zalezec, zeby psy wydac, tak?
-
[quote name='a.s.']W schronisku w Radysach byłam 1 raz, kiedy to odbierałam sunię do transportu. Nie były to godziny otwarcia a środek nocy ok.1-2 już nie pamiętam. Pan nie robił najmniejszych problemów, mało tego tłumaczył nam drogę jak dojechać. Na miejscu też nie był jakimś "potworem" który nam sukę wepchnął i wyrzucił z posesji. Sukę przyniósł na rękach, zamieniliśmy kilka słów, ale powodem był nasz pośpiech. Sunia w momencie odbioru była w dobrej kondycji. Niestety, ale ilość psów w Radysach jest ogromna, kilku ludzi do ogarnięcia tego wszystkiego, zero wolontariatu. Szczerze nie dziwi mnie wcale, że po którejś wizycie z kolei gdzie ktoś przyjeżdza kontrolować i krytykować, ludziom puszczają nerwy.[/QUOTE] Nikt nie kontrolował, ani nie krytykował. Randa pojechała po suke, o ktora walczyla kilka tygodni. Pani kierownik od poczatku krecila i napadala telefonicznie Randę. A wczoraj okazalo sie dlaczego. Suka przepadla i nie potrafią sie wytlumaczyc co sie z nia stalo. W bezczelny sposob podstawili inną, wciskajac, ze to ta sama. Zrobilo sie niemilo, kiedy Randa nie dala sie zwiesc. W Twoim przypadku bylo inaczej, bo suka byla, nie przepadla w tajemniczy sposob. Kierownictwo schroniska zbywa ludzi, ktorzy probuja "wsadzic nos" tam gdzie im nie wygodnie. Tyle osob pomaga, wyciagacie zwierzaki, powinni sie cieszyc i wspolpracowac. Masakra.
-
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
Pipi replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Kaja pozdrawia wieczorkiem, juz ziewa, zaraz bedzie juz spac [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy49/628612/1271557/45015920_pa190594.jpg[/IMG] [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy49/628612/1271557/45015925_pa190595.jpg[/IMG] [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy49/628612/1271557/45015945_pa190599.jpg[/IMG] -
Podniose Kubusia niedzielnie. Kubusiu, trzymaj sie.
-
Psy z Bielska Podlaskiego - wątek zbiorczy psów w potrzebie
Pipi replied to ifka's topic in Już w nowym domu
[quote name='Patmol']Pipi - ta sunia to tez szczeniak?[/QUOTE] tak, to szczeniak. Mniej wiecej w takim samym wieku jak te, ktore sa u soniamalutka. Ona tylko jest jeszcze bardziej mikra. Probuje wrzucic zdjecie, ale cos zapisac sie nie chce. -
Kretka w DS; GUmiś -Cwaniak świetnie się czuje w DS
Pipi replied to Patmol's topic in Już w nowym domu
O jejku, noooo. On trafil do mnie jak mial jakies 3 tygodnie i wychowal sie bez mezczyzny, ale jak maz, czy syn przyjezdzali do domu to tylko w pierwszej chwli jakby sie bal. Tak na co dzien to bylo wszystko normalnie. Bawil sie, lizał po twarzy, spal z mezem. Nie bardzo rozumiem. Moze od poczatku jakis blad ten pan popelnil? moze za mocne, za smiale zabawy byly? nie wiem co to moze byc. Gdzies byl pewnie błąd w podejsciu do niego. Dobrze, ze chca to zmienic, szukaja porady. -
Psy z Bielska Podlaskiego - wątek zbiorczy psów w potrzebie
Pipi replied to ifka's topic in Już w nowym domu
O matko, nie wytrzymam, znowuuuuu szczeniaki. Ja dzisiaj jechalam do sonimalutkiej po szczeniaki i po drodze znalazlam malenka suczkę, Jedna tylko siedziala za przystankiem pks. Wysiadlam, chcialam podejsc, a ona ze strachu zaczela krzyczec a ja jaj, a ja jaj. Zdjelam kurtke i na nia rzucilam. Zsikala sie, zaslinila cala, ale jak przytulilam, zaczelam calowac, to sie uspokoila. Nie znalazlam ich wiecej, choc z godzine lazilam po kukurydzy na polu. Teraz dowiaduje sie o tych biedakach. No straszne, co sie dzieje. I co z nimi bedzie? -
Caillou jest zwinna, skoczna, bo od dziecka w gorach zaprawiona. Ma dobra opieke i dobra kondycje. Cudna jest, taka pogodna, sympatyczna.
-
Sluchajcie, Chudy, ten z lasu, pojechal dzisiaj do nowego domu. Dom w Bielsku Podlaskim. Na weekendy bedzie mial towarzysza ON/ka do zabawy i kumplowania. Nowy pan wziął na rece i poniosl do samochodu. Dal buziaka i powiedzial, ze juz go kocha. Teraz prosze trzymac kciuki, bo bardzo wazne jest zeby pies ON zaakceptował Chudego. Jesli sie nie dogadają bedzie wracal do mnie. Mąż ifki robil super wypasionym aparatem foty psom i nawet Klara sie załapala. Mam nadzieje, ze ifka wstawi, albo mi na maila podesle. Za jakis czas pojade i odwiedze chlopaka. Na razie, poniewaz to sa dobrzy znajomi ifki, wiec mam pelne zaufanie, ze dom trafiony. Iwonka, bardzo dziekuje.
-
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
Pipi replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Tak, oni sa przyjazni do wszystkich, sama wiesz jak jest. Z tym, ze nie Kaja nie chodzi jeszcze na druga strone podworka. W domu sie spotyka, raz z jednym, raz z drugim psem. Przed chwilą jadla ze mna kanapki. Zjadla 2 i poprosila do siebie. Bardzo sie ciesze, ze pozyje jeszcze babciulka ile by tam jej nie zostalo, ale tak w domu, normalnie, z ludzmi, w milosci. Ona taka fajna, ma dobry bardzo charakter. Nie ma w niej cwaniactwa, nachalnosci, wrednosci. Jest posluszna. Bo np. moja Maja, choc starsza od Kai, ale to wredota jest. Ona jak ja myje, to potrafi mnie pogryzc. Albo jest taka delikatna i choc wiem, ze na pewno ja nie boli np. obcinanie pazurkow, to ona wrzeszczy i gryzie. Kaje mozna pokroic na kawalki, ona nie warknie. Dzisiaj bawila sie z kotem. Okazalo sie, ze nie ma nic przeciwko kotom, a nawet je lubi. To taka duszka kochana. -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
Pipi replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Kaja juz nie bardzo che siedziec w pokoju, chce do zgrai, ha, ha. Milego dnia zyczymy kochanym Ciotkom :loveu::loveu::loveu: -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
Pipi replied to doris66's topic in Już w nowym domu
no wlasnie:p a przed chwilą az podskakiwala i lapinki podawala, jak jadlam batonik :lol::loveu: dalam gryza ale wyplula i poszla -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
Pipi replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Tak, ale Asencja nie pisze nic. Dzisiaj Kaja rozgryzla worek i podjadala chrupki. Nasypane w misce stoją, a z worka jakby lepsze, choc te same. No i po raz pierwszy dzisiaj byla z nami w calym mieszkaniu. Po prostu otworzylam drzwi i wyszla z pokoju do reszty towarzystwa. Obeszla wszystkie katy i wrocila na swoje poslanko. Wszedl kot do jej pokoju, to sie zdenerwowala i zaczela warczec. Jak ona poszla do kotow, to one na nią nie warczaly, hihi. -
Jejku, to chyba dobrze, ze jest u tej pani, przynajmniej sam nie jest. Pchelko podziekuj tej pani w moim imieniu za opieke nad Kubusiem. Biedak malutki.
-
Podniose pana Kubusia. . . . . . pchelka,moze zrobisz mu jeszcze kilka zdjec. A tekst do allegro Evicie? jakos nic mi nie wychodzi takiego lapiacego za serce. Pchelka, dasz radę?