Moka,całe szczęscie,że jesteście cali,reszta to rzecz nabyta.KOchane jesteście,że pomożecie Dorothy,bo cały czas ją podziwiam i martwię zarazem.CHętnie bym zobaczyła Morganę,ale jestem z Wrocławia.Mój jeden kudłacz po wyciągnięciu ze schronu,w którym był 2 lata,w 10 sek zakopywał się w pryźmie śniegu.Szarpał się na obroży ,a potem na szelkach jak szalony,więc było noszenie na rękach tych 14 kg,aż zrozumiał,że nic mu nie będzie.Trwało to kilka dni. Kołtuny miał wielkości jaja kurzego,ale udało mi się wyciąć minimum.Będzie trochę roboty z Morganą,ale jaki efekt na końcu :evil_lol: