Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. A czy jest już konkretna diagnoza, badania krwi, zeskrobina? To tylko kwestia hormonów (tarczyca? nadnercza?) czy jeszcze zakażenie bakteryjne lub pasożytnicze? U szpicowatych tego typu problemy często idą w parze z niedoborem cynku.
  2. Skoro jest nazwisko i adres, to nie jest źle. Można zadzwonić na informację, poszukac w książce telefonicznej - w ostateczności napisać list, choćby anonimowy.
  3. Różne są przepisy dla różnych miast. W Warszawie na przykład można puścić psa luzem na terenie mało uczęszczanym (jednak nie jest on dokładnie zdefiniowany, więc teoretycznie może to być i mniej zatłoczony park), [U]jeśli zachowuje się kontrolę nad jego zachowaniem.[/U] Dotyczy to wszystkich psów, i małych, i dużych. W wielu miastach obowiązują podobne zarządzenia. I to jeden z najmądrzejszych przepisów, jakie powstały, bo jego przestrzeganie gwarantowałoby wszystkim pokojowe współżycie na danym terenie. Piesek posłuszny - luzem, agresywny czy niesforny - smycz. Wielkość nie ma znaczenia. Nikt nie chce być niepokojony ani przez szarże dużych psów, ani jazgotanie i podbieganie niewychowanych malców.
  4. [quote name='Lucky.']chciałam psa ustawić przed hopką tak aby przez nią przeskoczył, zawarczał ... zwróciłam psu uwagę, póżniej z nim pobiegłam, za drugim razem znowu pojawiło się warczenia, nie chcący psa nadepnęłam przy ustawianiu a ten rzucił się na mnie, mam troszku pogryziona rękę, tzn takie dzirki czerwone a na około siniaki, ogólnie ładnie to nie wygląda , pies złapał mnie 5 razy ... (...)koleżanka powiedziała że to normalna reakcja :roll: ale jak na moją nadepnę ona mnie jeszcze przeprasza że pod nogi podchodzi ... Czy można psa jakoś "naprawić" ? [/QUOTE] Czy to normalne... To zależy. Bądź co bądź najpierw wymusiłaś na psie kontakt, mimo ostrzeżeń z jego strony (warczenie), dodatkowo za ostrzeżenie zwróciłaś mu uwagę. Mimo to za kolejnym razem pies nadal ostrzegał - warczał, czyli mówił w skrócie "nie rób mi tak, nie pasuje mi to". Ostrzeżenie znowu zignorowałaś, a potem sprawiłaś mu ból (psu już wszystko jedno czy chcący czy nie, zwłaszcza że już wcześniej miał obawy co do kontaktu z Tobą). Ja osobiście się nie dziwię, że pies zareagował zębami. Bądź co bądź były to ugryzienia kontrolowane przez psa, skończyło się małymi dziurkami i siniakami, choć pies fizycznie byłby w stanie ładnie poszarpać ci rękę. Bierz poprawkę, że to nie Twój pies. Większość psów nieco inaczej traktuje swojego pana, domowników, a inne osoby, nawet zaprzyjaźnione, ale nie stanowiące jego stada. I warczenie zawsze jest ostrzeżeniem. I dobrze, że pies warczy, bo pozwala to uniknąć pogryzienia. Ty warczenie zignorowałaś dwukrotnie, więc pies dobitniej pokazał Ci o co mu chodziło. Kwestia teraz, czy pies zachowuje się tak samo wobec swojej właścicielki. Jeśli nie, to cóż, najwyraźniej nie lubi aż takich poufałości z innymi ludźmi i jest całkowicie normalny. Jeśli tak - prawdopodobnie coś w jego wychowaniu sknociła, sprawiła, że pies przestał ufać ludziom, broni się przed kontaktem. Ale problemu agresji nikt nie rozwiąże przez internet, przez osobę trzecią, bez dokładnego opisu zachowania psa, relacji z rodziną. [quote name='Lucky.']Daisy również nie oddaje swojej " zdobyczy" np. jakieś śmieci na dworzu, wtedy również waczy i potrafi ugryźć . Moja koleżanka mówi że to mój pies jest agresywny bo boi się dużych psów ... wiem że powarkuje na nie ale, żeby pies rzucał się z zębami ...[/QUOTE] Komu nie oddaje zdobyczy? Swojej pani czy Tobie? Nie znam psa, który beż żadnego ale oddałby jedzenie osobie, która nawet z nim nie mieszka. Właścicielowi też może nie chcieć oddać, jeśli nie był tego nauczony wcześniej. Właściciel może wręcz prowokować w takich sytuacjach agresję zabierając psu skarb siłą. W takich momentach powinno się psa zawołać, skusić nagrodą, zamienić zdobycz na zabawkę, coś fajniejszego. Odbieranie śmieci na siłę powoduje, że pies na przyszłość postara się bardziej, żeby skarb zachować, z warczeniem i gryzieniem włącznie. Bronienie pokarmu to nie jest objaw jakiejś wielkiej agresji - to wrodzone zachowanie każdego psa, nad któym właściciel powinien popracować w pozytywny sposób, żeby uniknąć problemów w przyszłości. Powarkiwanie na duże psy to początki agresji lękowej. W dziale Wychowanie napisano może o odwrażliwianiu psa na obecność dużych psów - poszperaj i popróbuj bo taka agresja może się z czasem nasilać.
  5. [quote name='Balbina12']Miejsce publiczne gdzie jest wiele osób które nie chca aby koło ich psiaka/dziecka/ich samych przechodził duży pies np.amstaff:cool3:[/QUOTE] Wszystko opada, jak się takie wypowiedzi czyta. Nie chcieć sobie może każdy. Ale jeśli pies, podkreślam, nie stwarza zagrozenia i nie zaczepia nikogo, nie podchodzi - ma prawo tam być, niezależnie od czyjegoś chcenia czy nie chcenia. Ja sobie nie życzę, żeby ganiały naokoło mnie i mojego psa drące się yorki i inne maleństwa - i co? Nie mam prawa nie chcieć? :cool3: Nie chcę, a muszę znosić to codziennie, i to nie w parku, ale na chodniku przed blokiem - właściwie nie mogę spokojnie wyjść z domu. [quote name='Balbina12']Co cię obchodzi to,że ktoś nie lubi takich psów?No oczywiście nic!typowa ignorancja i tyle.A w ogóle to z jakiej okazji duży pies może chdzić bez smyczy?No z jakiej?Chcesz aby się wybiegał idz na łąkę/do lasu i tam go spuszczaj!I na nic mi wasze tłumaczenia , że nic nie zrobi.Według mnie dyskryminacją jest spuszczanie dużych psów i tym samym uniemożliwiając spuszczanie małych psów[/QUOTE] Dyskryminacją moja droga to jest wysyłanie reszty świata na pustkowie, żeby ktoś mógł sobie spuścić swoją świętą kr.. przepraszam, małego pieska. Sama chodź z psem na łąki skoro nijak nie możesz się dostosować do zwyczajnych zasad kultury w parku. Jeśli ktoś akurat puszcza gdzieś psa, był tam pierwszy, i nie chcesz żeby psy biegały razem, to idziesz gdzie indziej albo czekasz aż teren się zwolni. Równie dobrze ja mogę się wk... że po połowie osiedla biegają szczekające maluchy i mam problem z puszczeniem mojej suki - jeszcze nadepnie niechcący i mokra plama zostanie. Do parku przychodzą u mnie psy i 2-3 razy większe od mojego, i jakoś w życiu mi się nie śniło mieć pretensje, że ktoś śmie spuścić tam psa większego niż mój. Skoro dana polanka jest zajęta, czekam albo idę gdzie indziej. To jest takie trudne do pojęcia?? [quote name='mala_czarna']Ileż to roboty zapiąć psa na jakie 2 minutki, aż jakiś posiadacz małego pieska się oddali?[/QUOTE] Dla mnie to żaden problem, wystarczy poprosić. Często nawet sama zapinam, kiedy widzę, że ktoś średnio panuje nad maluchem i może podbiec do mojej suki. Ale dla niektórych to za mało - należy w podskokach wyp... z psem z parku, bo ktoś chce puścić yorka i uwidział sobie to miejsce, gdzie ja akurat z psem ćwiczę. No a ja gorsza bo mój duży i zła bestia w ogóle. Nie wiecie że im więcej cm i kg, tym więcej agresji? :evil_lol: [quote name='Bajaga']generalnie poczytajcie przepisu w których ujęte jest bardzo szczegółowo zagadnienie puszczania psów w miejscach publicznych....nie wolno w parkach na skwerkach i polanach w lasach...właściwei nigdzie w terenie zabudowanym...i już w mieście powyżej jakiejś tam ilości osób pies musi chodzić w kagańcu i na smyczy, na osiedlach też....w środkach lokomocji też kaganiec i smycz....[/QUOTE] Czyli psa w parku spuszczać nie może nikt :) Więc o co awantura?
  6. A mi wydaje się, że warto pisac tutaj - tu zajrzy znacznie więcej osób zajmujących się wychowaniem i szkoleniem, niż na PWP.
  7. A czy schronisko nie dysponuje jakimś wybiegiem, terenem, na którym na przykład po godzinach otwarcia można by psa puścić na godzinę-dwie i choć trochę pomęczyć, porzucać piłkę, pobawić się? W obecności dobrego znawcy, który po takim wstępnym "spuszczeniu ciśnienia" z psa mógłby spróbować nawiązać z nim kontakt? Bo zachowanie jakie pies przedstawia w tej chwili zmusza na wstępie do użycia siły, a to nikomu nie pójdzie na zdrowie. Przede wszytskim oszczędźcie mu spaceru sam na sam z tym "treserem" :razz: Zgoda, że TTB to nie collie czy chihuahua, i czasem trzeba być wobec nich "mniej pozytywnym" niż przy wrażliwszych rasach, ale to tyczy się normalnych psów, dorastających w normalnych warunkach, które pozwalają sobie po prostu z krnąbrności wynikającej z wieku dojrzewania. Tu mamy psa który z jednej strony jest jak najbardziej bullowatym o dużej sile, z której sobie w dużej mierze nie zdaje z niej sprawy i ma charakterek, ale jednocześnie był on prawdopodobnie bity, ma urazy psychiczne, boi się ręki, nie ma zaufania do człowieka. Podporządkowywanie i uspokajanie go metodami siłowymi jeszcze bardziej zrujnuje jego zaufanie, przekona że ludzka ręka zadaje ból, a wtedy pojawi się agresja lękowa, która w wykonaniu psa o takiej sile zakwalifikuje go już właściciwie tylko pod igłę. Tu trzeba osoby, która zarazem zna TTB i umie z nimi pracoiwać, oraz ma doświadczenie z psami po przejściach - żeby nie pogorszyła sprawy. I chyba pierwszą rzeczą w tej sytuacji powinno być wsadzenie psa do hoteliku - potem próby pracy nad nim. Tylko jak widac z deklaracjami problem, bo szykuje się dość długa resocjalizacja psa i szukanie domu.
  8. Podobno nie powinno się też dawać avocado. Popieram cebulę, winogorna, rodzynki, czosnek w dużych ilościach - ich nie można. Co do ziemniaków - są ok ale dobrze ugotowane i ugniecione na pure. No i to bardziej wypełniacz niż typowy owoc, warzywo.
  9. [quote name='ponka1'] Kamil sterylizacja to obowiązek każdego odpowiedzialnego właściciela psa, tak samo psów nie tylko suczek.[/QUOTE] Ekhm, bez przesady... Kastracja nie jest niczyim obowiązkiem ani pewną miarą odpowiedzialności. Nie każdy musi chcieć poddawać psa operacji pod ogólnym znieczuleniem, z całym ryzykiem, które wiąże się z narkozą i samą kastracją. Jeśli ktoś nie chce kastrować psa, ale nie zamierza go rozmnażać i jest w stanie tego dopilnować - to wszystko jest w porządku. A jeśli chodzi o adopcje, większość psiaków jest i tak wydawana już po zabiegu, więc w czym problem ;) Ja martwiłabym się bardziej tym, że część rodziny nie jest zbyt entuzjastycznie nastawiona na psa. Czy szczeniak, czy dorosły pies z adopcji często sprawia problemy - załatwia się w domu, hałasuje... Jak ktoś i tak nie miał ochoty na psa, to cierpliwość szybko może się wyczerpać. A z czym wiążą się obawy czy niechęć ojca do psiaka?
  10. Na Twoim miejscu na własną rękę powiadomiłabym hodowcę o tym, w jakich rękach jest pies... Nr telefonu powinnas bez problemu dostać w oddziale Związku.
  11. Martens

    samek

    [url]http://www.dogomania.pl/forum/f25/samek-147216/[/url]
  12. Jesli sunia miała bardzo mało ruchu, z pewnością zanikła część jej masy mięśniowej. Jeśli dodatkowo nie miała apetytu, tym bardziej mogła schudnąć. Niemniej jednak zrobiłabym jej podstawowe badania krwi, bo chudnięcie i pogorszenie stanu sierści mogą być wynikiem zarówno braku ruchu i wspomnianej choroby, jak i świadczyć o zupełnie innym niezależnie rozwijającym się schorzeniu ogólnym. Czym suczka jest karmiona?
  13. Poszperałabym raczej w dziale weterynaria, bo nie jest to ani choroba typowo sznaucerowa, ani u sznaucerów nie różni się przebiegiem i leczeniem od innych ras. [url=http://www.dogomania.pl/forum/f1078/]Ortopedia - Dogomania Forum[/url]
  14. Spróbuj może gotowanego mięsa. Moja suka za nim szaleje, chyba nawet bardziej niż za surowym, a zawsze to zdrowsze niż kiełbasa czy wędlina.
  15. Z tego co wiem z innego wątku, pies ma rodowód, ale PKPR, a nie ZKwP. Na temat PKPR krążą rózne opinie, niektóre części ich regulaminu są conajmniej kontrowersyjne, wygląd "rasowych" psów z tego klubu też. Niemniej jednak sprzedawanie szczeniaka z wadą zgryzu, który dwukrotnie przekracza limit rozmiarów rasy, jako pełnowartościowego psa rasowego nie jest w porządku. Czy była umowa kupna-sprzedaży? Co zawierała? No i mam mieszane uczucia, bo z jednej strony wypadaoby trochę zgłębić temat przed zakupem psa rasowegoi za spore pieniądze, bo jak wiadomo oszuści są wszędzie; niemniej jednak fakt, że hodowca jest zarejestrowany (inna sprawa w jakiej organizacji :p), maluchy z rodowodem, po przeglądzie, powinien o czymś świadczyć. Ja bym zgłosiła hodowczynię do PKPR; jeśli warunki umowy kupna-sprzedaży na to pozwalają, żadała zwrotu części ceny szczeniaka do takiej, jaka byłaby odpowiednia dla psa dość mozno wadliwego. Ale na spektakularny sukces bym nie liczyła.
  16. [quote name='O1us_89']I moje pytanie, czy ktoś z Was ma dwa psy w bloku, którymi opiekuje się tylko On? Jak to technicznie wygląda, jak spacery??? Jeżeli już to myślę o szczeniaczku z hodowli, rasa jeszcze dokładnie nie sprecyzowana... Czy wyprowadzacie swoje psy na raz, czy osobno? W razie jak będę szczeniucha uczyć to swojego Bandziorka mam gdzieś przywiązać, żeby się patrzył? Pomóżcie, a wogóle może to zły pomysł z drugim psem???[/QUOTE] Ja przez kilka lat miałam dwa psy (przez kilka dni nawet trzy :p) - suczkę od szczeniaka, którą mam do dziś, i psiaka przygarniętego z ulicy jako dorosłego, gdy moja sunia miała około 3 lat. Co prawda mieszkałam z ojcem, ale pracował poza moim miastem na zmiany i tak naprawdę poza finansami niewiele mi pomagał; czasem nie było go i 3-4 dni, więc z psami radziłam sobie praktycznie sama. Technicznie - cóż, jest super zabawa, bo conajmniej połowę tego, co Ty musisz wydreptać teraz na spacerach psy wyładowują szaloną zabawą między sobą, podczas której jak tornado przemieszczają się po kanapach, fotelach, zmiatają ogonami wszystko z ławy, etc. :evil_lol: To lepsze niż telewizja, potrafiłam siedzieć ze 2 h na łóżku i gapić się jak zaczarowana na zabawy moich psów :) Na spacerach jest podobnie, nie kończąca się zabawa, ALE: dwa psy na spacerze tworzą już stado, sforę, która będzie się wzajemnie wspierać we wszystkich działaniach. To wymaga o wiele większej ostrożności przy kontaktach z innymi psami, zwłaszcza że piszesz o dużych i silnych psach, z pewną skłonnością do agresji (dodam, że DC w wieku niecałego roku nie jest w pełni dojrzały psychicznie, i jaki będzie miał stosunek do innych psów, samców na spacerze, okaże się dopiero za jakiś czas). Przykładowo kiedy podbiega do Was obcy pies, Twoje jako stado najpierw prawdopodobnie w pewnym sensie "osaczą go" i onieśmielą, obwąchają na swoich warunkach i zdecydują co robić. Biada jeśli psiak nie wytrzyma nerwowo i zareaguje ucieczką lub agresją - wtedy zgodnie go zaatakują, a wtedy baaardzo ciężko z odwołaniem i może być nieciekawie. Gdyby były osobno, pewnie zareagowałyby o wiele spokojniej. Dlatego ja z przyczyn technicznych, w miejscach gdzie mogłam spotkać obce psy, zawsze przynajmniej jednego zwierza miałam na lince. Wtedy drugi nie oddalał się od stada i nie miał ochoty sam decydować o jakiejś akcji (aczkolwiek z molosami może być inaczej - zakładam że samiec DC jest o wiele pewniejszy siebie i bardziej samodzielny niż moja ciamajdowata owczarkowata suka :eviltong: ). Totalne szaleństwo bez smyczy miało miejsce tylko na polach, łąkach, gdzie z daleka widziałam, że ktoś nadchodzi i mogłam w porę "ogarnąć" swoje psiaki. [quote name='O1us_89']Słyszałam też opinnie, że jak są dwa psy to ciężko jest wytworzyć taką więź jak z jednym, bo psy są bardziej zorientowane na siebie, to prawda???[/QUOTE] To może być problem szczególnie wtedy, gdy wychowujemy jednocześnie dwa szczeniaki, zwłaszcza z jednego miotu. Zależy też jaka to rasa, bo dwa gończe czy husky sprawią w takiej sytuacji więcej problemu niż dwa owczarki. Jednak jeśli w domu przez rok czy dwa jest jeden pies, dobrze ułożony i mający z Tobą dobry kontakt, i dopiero wtedy bierzesz malucha, nie powinno być tego typu problemów. Zawsze jednak trzeba pamiętać o tym, by spacery nie polegały tylko na wspólnej zabawie psów, ale i wykonywaniu poleceń np. w duecie (starszego psa sadzasz/kładziesz na "zostań", a obok uczysz szczeniaka, przywiązywanie odradzam, bo może wywołać frustrację i złość na szczeniaka; mały rewelacyjnie będzie się też uczył przez naśladownictwo starszego). No i spacery razem czy osobno.... Jeśli technicznie jesteś w stanie zapanować nad dwoma psami, możesz jak najbardziej wyprowadzać je razem, ale każdy z nich powinien mieć także swój oddzielny spacer, najlepiej codziennie, przynajmniej dopóki nie ułożysz obu w zadowalającym stopniu; wtedy wystarczy kilka razy w tygodniu. Co jeszcze z kwestii technicznych - karmienie. Z tym bywa problem, im dalej psy jedzą od siebie tym lepiej. Jak muszą w jednym pomieszczeniu to tyłkami do siebie i w Twojej obecności. Podobnie z pieszczotami, smakołykami, przywilejami. Starszy pies ma we wszystkim pierwszeństwo. Faworyzowanie szczeniaka może wywołać agresję starszego psa. Tak jak juz pisano - dwa psy lepiej znoszą zostawanie w samotności. I nie do końca się przychylę do zdania poprzedników, że kolejny pies najlepiej też ze schroniska... Jeśli marzysz o rasowcu - po prostu go kup, do licha czemu nie? Jeśli chcesz w tej sytuacji psa ze schroniska, wybierz raczej szczeniaka. Przede wszystkim dlatego, że mieszkasz sama i w razie jakichkolwiek problemów z psem po przejściach wszystko będzie na Twojej głowie i nie możesz liczyć na pomoc np. TZta ani nie masz za bardzo możliwości odizolowania psów. Dodatkowo DC to nie takie aniołki wobec innych psów, zwłaszcza gdy dojrzeją, i nagłe wprowadzenie do domu dorosłego psa w podobnym typie czy nawet podrostka może skończyć się niemiło, nawet jeśli na neutralnym terenie psy się polubiły. Ze szczeniakiem nie powinno być takich problemów.
  17. [quote name='Acayra'] Nie wiem, co tak odmienne wobec nas zachowania oznaczają. Kogo z nas uważa za "osobnika alfa", jeśli w ogóle wg niej taka hierarchia istnieje? Które z nas powinno bardziej popracować nad relacjami? A może oboje popełniamy tutaj jakieś błędy? [/QUOTE] Dla takiego małego szczeniaka nie ma żadnych alf, tylko wielka mama i wielki tata :p W ogóle nie zawracajcie sobie głowy alfami i dominacjami - uczcie psiaka nowych rzeczy, starajcie się mieć z nim dobry kontakt, bądźcie konsekwentni w postępowaniu, nagradzajcie - i wszystko będzie ok. Nie ma dwojga ludzi identycznych w zachowaniu, charakterze, tym bardziej różnej płci. Coś tam w Waszym zachowaniu wobec niej się różni, i to odzwierciedla się w zachowaniu suni. Ale przecież nie znaczy to, że kogoś kocha mniej lub bardziej, albo coś jest w ogóle nie tak. Tak jak napisała sunshine - może zabawa z mężem sprawia jej więcej frajdy, on daje jej więcej luzu, za to wobec Ciebie jest posłuszniejsza, bo jesteś bardziej konsekwentna, stanowcza. Pracujcie nad relacjami oboje i nie przejmujcie się tak bardzo jej stosunkiem do Was, nie rywalizujcie o jej względy. Test w stylu "za kim psiak pobiegnie", jest dla mnie trochę głupi, bo może doprowadzić do rozczarowania któregoś z was czy podświadomego żalu do psiaka, bo woli pana czy panią, a tak naprawdę na to za kim pies akurat pobiegł może składać się wiele czynników. Tak więc cieszcie się psiakiem, z tego co piszesz, robicie wszystko ok. Ja sama mam sunię od 10 lat, jest ze mną od małego; z moim facetem mieszkamy razem około 2 lat, choć znają się nieco dłużej... I jest trochę podobnie - on bawi się z nią dynamiczniej niż ja, choć do mnie też reaguje entuzjastycznie (bo ja bawię się dynamicznie, jak nikt nie patrzy :p). Jednocześnie jeśli chodzi o jedzenie, to w porze swojego posiłku sunia zawsze gapi się na mnie, jeśli chce przypomnieć o karmieniu. Natomiast przy naszym obiedzie, kiedy wie, że na stole jest nasze jedzenie, idzie żebrać do TZta, do mnie tylko w ostateczności. Posłuszeństwo też widać - czasem TZ 5 razy odsyła ją na miejsce, a ona udaje że nie słyszy; wtedy ja groźnie spojrzę i tupta posłusznie gdzie trzeba :evil_lol: Mnie zwykle słucha za pierwszym razem. Jednak kiedy wychodzą na spacer sami, beze mnie, nie ma problemu z posłuszeństwem. I tak jak u Ciebie - kiedy z jakiegoś powodu się rozdzielamy, sunia zawsze jest zaniepokojona i obserwuje dokąd idzie jedna osoba, ale z kim ma zostac i wrócić do domu - to już chyba odczytuje z naszych sygnałów. Tak na koniec dodam jeszcze, że to w jakim stopniu pies przywiązuje się do członków rodziny jest cechą osobniczą i rasową. Jedne psy bardzo wyraźnie preferują jedną osobę, resztę ledwie tolerują gdy pana/pani nie ma, czy wręcz ignorują, zaś inne traktują wszystkie osoby w domu podobnie, trudno stwierdzić, kto jest tak naprawdę panem psa.
  18. Wy za dużo ten wątek czytacie :eviltong: Potem na spacerach się tylko rozglądacie, trzęsiecie jak osiki, serducha wam walą jak przed katastrofą i co tu się dziwić, że psy bzikują i wypatrują niebezpieczeństwa :evil_lol::evil_lol::evil_lol:
  19. Po Twojej wypowiedzi mam duże zastrzeżenia co do owego tresera :roll: Spacer bez Ciebie (ciekawe jakie metody uspokojenia psa zamierza wypróbować), tekst, że pies "zły"... Szkolenie psów policyjnych, nawet tej rasy, niewiele ma wspólnego z odkręcaniem psa po przejściach, niewybieganego i z silnym charakterem, a paradoksalnie zarazem bojącego się człowieka. Osoba, która użyje niewłaściwych metod, może narobić więcej szkody niż pożytku, nasilić agresję; wspomniany sposób z powalaniem na ziemię jeży włosy na głowie - a co gdyby pies, nie wiadomo po jakich przecież przejściach, poważnie pogryzł osobę, która postanowiła to przetestować? Jeśli naprawdę będzie chciał, przestraszy się, wpadnie w panikę - na pewno da radę. Co jeśli po czymś takim zacznie atakować wszystkie osoby pochylające się nad nim, w obawie przed kolejną jego zdaniem niezrozumiałą napaścią? Przede wszystkim pies do jakiejkolwiek oceny zachowania, nauki, powinien być jako tako wybiegany - inaczej będzie się zachowywał strasznie, czego przykłady już macie. W tej chwili jest sens, żeby psa ocenił behawiorysta, nie treser policyjny, bo to dwie różne bajki. I najpierw muszą być zaspokojone potrzeby psa, potem podejmowane próby utemperowania jego zachowania. Złym doborem osoby do szkolenia możecie przekreślić szanse tego psa, a one i tak nie są zbyt wielkie, zwłaszcza gdy pomyśleć o późniejszym wydaniu go do adopcji. [quote name='DAGA1505']Nie rozumiem tu jednej wypowiedzi;po co ratować agresywne psy i trzymać je w schronie jak w schronie czeka milion innych....nie rozumiem co na takim forum robi taka osoba[/QUOTE] [SIZE="1"]A ja się cieszę niezmiernie, że są jeszcze osoby, które w ratowaniu psów kierują się nie tylko emocjami. Inaczej schroniska byłyby jeszcze bardziej wypchane niż są - agresorami na dożywociu i bezmyślnie odchowanymi miotami - żeby ktoś miał czyste sumienie, że piesków nie uśpił.[/SIZE]
  20. A ja tak zapytam z ciekawości, bo nie moge wytrzymać - dlaczego zostały wybrane dwie tak skrajnie odmienne pod względem charakteru i wymagań rasy? Shih tzu to typowy piesek pokojowy, na kolanka, wymaga niewiele ruchu, jest spokojny i stosunkowo łatwy do wychowania, za to multum pielęgnacji sierści więc trzeba to lubić, albo jeździć z psem do fryzjera - strzyc (co i tak w 100% nie rozwiązuje problemu pielęgnacji). I obok Shar pei, pies dość duży, o bardzo silnym charakterze, niełatwy do wychowania nawet dla osoby z pewnym pojęciem na ten temat, ze sporą dozą agresji do innych psów i nie tylko, niezależny, potrzebujący dużo czasu od opiekuna na wychowanie i spacery... Co do odmiany miniaturowej - miniaturowy shar pei jak najbardziej istnieje :cool3: Z tym, że jest hodowany głównie w Stanach i uznany chyba tylko przez tamtejszy AKC (American Kennel Club). Z tym że nadal jest to shar pei, z całym jego trudnym dominującym charakterem i dużą potrzebą ruchu, wspomnianymi wyżej skłonnościami do chorób, no i rozmiarami nadal daleko mu do shih tzu - ok. 35-40 cm w kłębie. W Polsce jest tylko jedna hodowla, aktualnie ma miot i szczeniaki do rezerwacji - z tym, że na karierę wystawową w Polsce nie ma co liczyć, bo tak jak pisałam - rasa nie jest uznana przez FCI i na wystawach Związku Kynologicznego w Polsce nie może być prezentowana.
  21. Tak Ala, dopuść pieska jak już teraz ma tylko jedno w głowie - wtedy będzie jeszcze gorzej :shake: Ja mam wrażenie, że to raczej niektórym właścicielom tylko jedno w głowie - ciągle pytania kiedy dopuścić? kiedy zapłodnić? kiedy może mieć szczeniaki? Zero poważniejszego myślenia po co w ogóle dopuszczać, yorków jest dość, zwłaszcza tych z pseudohodowli.
  22. Nie musisz, bo to mieszaniec, nie pies rasowy.
  23. [quote name='mala_czarna']ja na jej miejscu też nie puściłabym luzem yorka, jesli w pobliżu spacerowałby sobie bez smyczy jakiś pies o 40 razy cięższy od jej psa.[/QUOTE] A ja przykładowo nie puszczam swojego dużego psa tam, gdzie akurat biegają małe nieznajome psiaki. Więc to chyba nie jest kwestia strachu, tylko kultury. Jak widzę, że ktoś gdzieś spuścił psa, bawi się z nim czy pracuje, to nie pcham się tam koniecznie puszczać swojego, czy jest większy czy mniejszy.
  24. [quote name='martusia0140']8/9 lat. :eviltong: Czemu myślałaś że 6? :p[/QUOTE] Może w innym watku ktoś pisał o 6 latach i mi utkwiło ;) Ale tak jak mówię, psa można uczyć w każdym wieku.
  25. [quote name='AngelsDream']Ja uważam, że każdy posłuszny pies ma prawo chodzić bez smyczy i już. [/QUOTE] Otóż to :D Mi naprawdę wisi, czy ktoś się bawi bez smyczy z yorkiem, czy amstaffem, dopóki ten pies mnie/mojego psa nie napastuje. A spotykam teraz na spacerach sporo przedstawicieli obu ras. O dziwo, puszczone luzem amstaffy zainteresowane są albo trawą, albo zabawą z właścicielem, za to spuszczone luzem yorczki właściwie nieodmiennie z dzikim szałem szarżują na mniejszą lub większą odległość do mojego psa, drąc się przy tym przeraźliwie. Idąc za myśleniem Balbiny powinnam krzyczeć, żeby na całym bożym świecie nikt nie puszczał yorka ze smyczy, albo w ogóle nie życzyć sobie ich obecności na osiedlu :cool3: Ja przynajmniej mam ku temu jakieś realne powody, a nie wytwory wyobraźni w stylu "o, tam jest amstaff, zaraz przyjdzie i zje mi pieska"!
×
×
  • Create New...