Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. Psa można uczyć w każdym wieku. 6 lat (jak dobrze pamiętam?) to nie jest stary pies, to kwiat wieku ;) Moja suka ma 10 lat i regularnie co jakiś czas uczę ją czegoś nowego, co nam się później przydaje. Ze starszym psem czasem nauka idzie trochę wolniej i oporniej, zwłaszcza jeśli nikt z nim regularnie nie pracował, nie kontynuował nauki, ale to jest jak najbardziej do zrobienia. Trzeba tylko więcej cierpliwości.
  2. [quote name='Balbina12']A to co działo się na polu tez w parku przechodziło ludzkie pojęcie:angryy:po trawce latał sobie śliczny amstaffik:angryy:z facetem w bluzie(około 18 lat):angryy:i takie mogą latać po ośiedlu , tak?Ludzka bez myślność nie zna granic...:diabloti:[/QUOTE] Amstaff?? Na trawce??!! I pan w bluzie?? Straszne! :eek::eek::eek: No potworne... Podszedł do Was ten pies w ogóle? Spojrzał? :roll:
  3. [quote name='martusia0140']Ale jest jeszcze ten problem z uciekaniem, bo moja babcia jest na wózku inwalidzkim i jak otwiera drzwi i mnie np. nie ma w domu, bo jestem w szkole a mama w pracy to sekunda i psa nie ma...[/QUOTE] To masz pole do popisu, naucz psiaka żeby na komendę wchodził do jakiegoś pomieszczenia, żeby babcia mogła spokojnie go zamknąć i otworzyć listonoszowi. Albo powieś smycz na haczyku/gwoździu koło drzwi, żeby babcia mogła łatwo wziąć psiaka na smycz gdy otwiera komuś drzwi, albo po prostu zaczep tam na stałe jakąś linkę, do której babcia będzie zapinać psa, żeby nie wybiegł. Trzeba pokombinować ;)
  4. zdublowało się
  5. [quote name='martusia0140'] Komed ko nauczyłam czterech. Siad, waruj, daj głos i poproś. Za każde wykonane polecenie dostaje kawałek wędliny jakiejś itp. jak nie zrobi to odwracam się i ide tobie w drugą stronę. Mieszkam w bloku i babcia go wypuszcza jak ja jestem w szkole.[/QUOTE] Psa się nie wypuszcza na spacery tylko z nim wychodzi - wypuszczany samopas może wpaść pod samochód, zostać pogryziony przez inne psy, ktoś może zrobic mu krzywdę, albo to on będzie komuś przeszkadzał ganiając za suką w cieczce czy wdając się w bójki. Zresztą chyba w każdym mieście prawo zabrania wypuszczania psów bez opieki i można za to dostać mandat. Więc pierwsza sprawa - wychodź z psiakiem po szkole sama lub poproś żeby ktoś go wyprowadzał. Tak postępuje odpowiedzialny właściciel. Jeśli akurat o tej porze nie ma na to czasu, może to być dosłownie 2-3 minuty na załatwienie się; wybiegać można go na długim spacerze. Co do komend - cztery to niewiele ;) Psa można nauczyć mnóstwa sztuczek, co pogłebia więź z właścicielem, daje okazję, żeby psiaka nagrodzić pochwałą, zabawką, smakołykiem. Poszukaj inspiracji tutaj: [url]http://www.dogomania.pl/forum/f30/[/url] i tutaj: [url]http://www.dogs.gd.pl/kliker/[/url] I to co pisali poprzednicy - poświęcaj mu dużo czasu właśnie na spacery, zabawę, naukę, ty dawaj mu jeść. Wszystko powinno się ułożyć :)
  6. [quote name='enigma40'] Jakie są powikłania i skutki uboczne? Jak często występują? Będę wdzięczna za naświetlenie mi tego problemu.[/QUOTE] [url=http://www.dogomania.pl/forum/f104/]Kastracja & sterylizacja - Dogomania Forum[/url] [url]http://www.dogomania.pl/forum/f104/rzetelne-za-przeciw-sterylce-31832/[/url]
  7. [quote name='Bajaga'] i racja...moja suka ma mnie w zadzie co jakiś czas zwłaszcza na ogrodzie....wołam ona patrzy ale nic nie robi więc ja odwracam się na pięcie i zamykam drzwi wejsciowe...przyspieszenie ma psica jak trzeba...natychmiast wraca i czeka pod drzwiami...tylko nie wiem czy wtedy dawać nagrodę i uznać za samowolkę takie działanie i olać nagradzanie? [/QUOTE] No ale suka zrobiła ostatecznie to co chcialaś - czyli nagrodzić ;) Jak nie nagrodzisz, to na drugi raz nie przyjdzie w ogóle, nawet po zamknięciu drzwi, bo po co?
  8. Martens

    Linienie

    Sierść wypada, czy jest wydrapywana? Raczej nie jest to normalne; wydrapywanie sierści to efekt świądu; symetryczne przerzedzenia sierści mogą świadczyć o zaburzeniach hormonalnych.
  9. Może na początek skorzystaj z rady powyżej - złap mocz do badania, może pies ma po prostu przeziębiony pęcherz.
  10. A może po prostu chłopak dorasta, w okolicy jest suczka z cieczką, i nie w głowie mu jedzenie? :evil_lol:
  11. Nie powiem Ci jak wyleczyć psa, ale zasugeruję jedną rzecz. Bakteryjne choroby skóry nie biorą się ot tak z powietrza; często zwierzę ma z nimi kontakt, ale nie choruje. Skoro doszło do zakażenia i pies jest w tak poważnym stanie, może to wskazywać na obniżoną odporność całego organizmu lub zaburzenia metaboliczne. Koniecznie zróbcie psu kompleksowe badania krwi (morfologia i biochemia) aby sprawdzić stan całego organizmu, oraz oznaczcie poziom hormonów tarczycy we krwi. Wszystkie psy północy mają skłonność do niedoczynności tarczycy, a schorzenie to może powodować samo w sobie objawy skórne (wyłysienia, słoniowa skóra), jak również znacznie zwiększa podatność psa na wszelkie zakażenia skórne, zapalenia, etc. Jeśli nie będzie leczona główna przyczyna słabości barier obronnych skóry, to leczenie samego zakażenia przyniesie małe rezultaty, będą nawroty.
  12. Mi czasem ręce opadają jak widzę dzieci biorące się za "hodowlę". One chyba myślą, że to tak jak rozmnażanie chomików - wsadzić mamę i tatę do akwarium, sypać jedzonko i wszystko samo się zrobi... Z chomikami wyszło, to i z yorkami pewnie się uda :wallbash:
  13. Z tego rozmawiałam z wetką na WMW w Warszawie - jeśli dojdzie do przypadkowego pokrycia suki hodowlanej kundelkiem czy psem innej rasy, najlepsze co można zrobić dla suki to po prostu pozwolić jej donosić ciążę i odchować miot albo poddać go eutanazji. Wszystkie hormonalne sposoby przerwania ciąży niosą ryzyko komplikacji i możliwość, że suka nie będzie się nadawała do rozrodu, zwiększają ryzyko ropomacicza, etc. Aborcji takiej jak u ludzi, z pozostawieniem macicy się na sukach nie praktykuje, a nawet gdyby to ryzyko powikłań i zrostów byłoby ogromne. Jeśli suka jest cenna, wiążesz z nią duże nadzieje, to nie ryzykowałabym żadnych zabaw z hormonami, zwłaszcza że zapłodnienie w ciągu kilku sekund jest baaardzo mało prawdopodobne. Przez taki czas pies pewnie nawet nie zdążył trafić gdzie trzeba :p
  14. Ja patrząc po popularności ras zauważyłam niestety, że najmodniejsze są rasy najbardziej "skrzywione" w sensie odbiegające budową od dzikich psowatych. Ludzie chcą mieć oryginalne zwierzęta - jak największe albo jak najmniejsze, mające za mało albo za dużo sierści, za bardzo pomarszczone albo z jak najkrótszym pyskiem - bo ciekawie wyglądają. Moda powoduje że hodowcy bezmyślnie jeszcze uwypuklają te cechy, co doprowadza do pogorszenia zdrowia tych ras. Wystarczy popatrzeć na shar pei, buldogi, bassety, bernardyny... Za to najzdrowsze są rasy mało popularne; raz że zwykle odznaczają się mniej dziwacznym wyglądem, dwa że hodowcy bardziej przykładają się do hodowli, doboru rodziców. Oczywiście od każdej reguły są wyjątki - i od tego że rzadki = zdrowy jak i rzadka rasa = dobry hodowca.
  15. [quote name='Bajaga']hehehe...myślałam , że psa wybiera się ze względu na uwarunkowania charakterologiczne, poźniej wygląd.... Mądrzy ludzie tak robią, co nie znaczy, że robi tak większość :p Ja wcale nie widzę powodu do smutku z tego powodu, że rasa nie jest popularna. Spójrzcie co się dzieje z rasami modnymi: jak grzyby po deszczu powstają pseudohodowle, w których rozmnaża się psy bez rodowodu, często w strasznych warunkach, bez najmniejszego zwrócenia uwagi na charakter, choroby dziedziczne. Aby tylko zarobić kasę na rasopodobnych półdzikich szczeniakach - suki sa traktowane jak maszynki do rodzenia, trzymane w klatkach jak na króliki, skołtunione, zaniedbane, a kiedy już nie są w stanie rodzic porzucane lub sprzedawane na allegro - tak jak te tutaj: http://www.dogomania.pl/forum/f28/dwie-yorczki-wyciagniete-z-pseudohodowli-147106/ - oto żywy przykład ofiar mody na rasę. Podobnie zresztą z hodowlami zarejestrowanymi - wielu hodowców daje się niestety zwariowac i mniej już dba o jakość wyhodowanych szczeniąt, stawia bardziej na ilość, a nie jakość otrzymanych młodych, aby tylko nasycić rynek. Skutkiem tego większość zalet rasy istnieje już tylko w książkowych opisach a jakość charakteru, wyglądu w pogłowiu rasy spada na łeb, na szyję. Co dalej - modne rasy częściej są kupowane przez nieodpowiedzialnych nabywców - a to na prezent, a bo ładne, a bo ktoś sławny ma, bez pojęcia na temat potrzeb rasy. I tak oto modny piesek wędruje z rąk do rąk, albo spędza życie na balkonie/w garażu/ogródku, cały w kołtunach, bo czesanie się znudziło, a piesek okazał się być psem, a nie pluszową zabawką - sika, warczy, nie słucha się, co nie powinno dziwić przy zerowej wiedzy i wysiłku opiekunów. Ja osobiście wpadłabym w rozpacz, gdyby któraś z "moich" ras stała się bardzo modna, popularna :shake: Naprawdę, rzadkie rasy mają lepiej - rzadziej lądują w schroniskach, bo i hodowcy bardziej dbają o to co hodują, staranniej szukają nabywców, wiedzą że aby sprzedac szczeniaki muszą się postarać. No i nabywca decydując się na rzadką rasę musiał podjąć jakiś wysiłek po pierwsze by dowiedzieć się o jej istnieniu, po drugie by znaleźć hodowlę, to i bardziej prawdopodobne, że o potrzebach psa wie coś więcej.
  16. Imię: Perełka, Baryłka, jak kto woli ;) Wiek: 10 lat Rasa: kundel Właściciel: Martens - Marta [B]1. Ładne oczy masz, komu je dasz?[/B] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/6i7308006.jpg[/IMG] [SIZE="1"]Czy te uszy mogą kłamać? :lol:[/SIZE] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/Obraz018-3.jpg[/IMG] [B]2. Uśmiech zdobi każdą twarz![/B] [SIZE="1"]Ziewaczek[/SIZE] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/Obraz005-3.jpg[/IMG] [SIZE="1"]Dziki pies zaroślowy[/SIZE] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/9-2.jpg[/IMG] [B]4. Dowolne zdjęcie.[/B] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/pies003.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/Obraz004-3.jpg[/IMG]
  17. Ja już przestałam się przyznawać, dla kogo znoszę z mięsnego pięknie obrośnięte mięsem skrzydła z indyka, drobiowe wątróbki czy śliczne kości ze schabu :evil_lol: Zresztą coś czuję że połowa kolejki z mięsnym by mnie zlinczowała, podobnie matka TZta, która wyznaje zasadę, że najpierw jedzą ludzie, a psy dostają ochłapy i to co człowiek nie zjadł z obiadu. Moja rodzina przez lata zdążyła się przyzwyczaić i nawet nie chce im się komentować zawartości mojego zamrażalnika :p
  18. [quote name='magorek'] "dobra chwila" to czas w którym on ostentacyjnie wącha krzaczek, a ja go zdążę z 10 razy zawołać: "Mirek" , na raz 11 łaskawie przychodzi.[/QUOTE] A widzisz - komendy nie powtarza się kilka razy, a już tym bardziej kilkanaście. Maksimum co powinno się zrobić, to powtórzyć raz ostrzej, jeśli pies nie usłyszał, bo był czymś zaaferowany. Takie wołanie psa jak katarynka po x razy oducza psa reagowania na komendę. Bo pani sobie tak swoje krzyczy, a pies nie robi nic, no i nic z tego nie wynika - pies uznaje że równie dobrze jak na pierwsze, może przyjść na jedenaste zawołanie. Wróć do ćwiczeń z linką - wydawaj jedno polecenie i jeśli pies nie przyjdzie, powtórz tylko raz i pociągnij linką; nagródź oczywiście. I może zmień słowo którego używasz do przywołania, bo aktualne pies już nauczył się ignorować. Btw czasami wystarczy zawołać psa raz, kiedy akurat jest zajęty wąchaniem i nie powtarzać polecenia, poczekac chwilę - czasem sam się "odblokowuje" i po kilku sekundach przybiega. Przynajmniej moja suka tak ma. [quote name='magorek']Gdy podczas spaceru ćwiczę z nim przybieganie na zawołanie, on się szybko nudzi. Z dwa trzy razy przybiegnie w podskokach, a potem olewa:lol: (Nagrodą są pieszczoty, bo "smaki" jakoś na spacerach mu zwisają). Natomast na dawanie nagrody specjalnej nie wpadłam. Tylko teraz zastanawiam się co mogłoby nią być. On nie jest na spacerach jedzeniem zainteresowany, zabawkami tym bardziej:roll:[/QUOTE] I to jest dużo większy problem niż ten ze zwlekaniem przy przywołaniu. Jak nie znajdziesz czegoś, co psa zmotywuje = odpowiedniej nagrody, to cieżko będzie z posłuszeństwem. Pieszesz, że nagradzasz pieszczotami - a czy pies je naprawdę uwielbia, widać, że jest uradowany, że go głaszczesz, ma ten błysk w oczach, że widać, że dostał wspaniałą nagrodę? Jeśli nie, to niestety znaczy, że Twoje pieszczoty są tylko nagrodą symboliczną, a psu latają koło tyłka :lol: i wcale nie dają mu one natchnienia do idealnego posłuszeństwa. Jakich smakołyków próbowałaś? Na suchą karmę czy gotowe suche przysmaki mało który pies na spacerze "poleci". Spróbuj połamanych w kawąłeczki żwaczy, malutkich kawałeczków żółtego lub białego sera, pasztetyu (wiem, obrzydliwe do noszenia po kieszeniach ale działa), surowych czy lekko podśmiardniętych podsuszonych kawałeczków mięsa... I wychodź z psem przed karmieniem, żeby był lekko głodny w czasie nauki. Ewentualnie całe posiłki psa możesz pakować w kieszenie i stosować jako nagrody zamiast karmić go tradycyjnie z miski - wygodne zwłaszcza jeżeli stosujesz suchą karmę. Co do uatrakcyjnienia zabawek. Jeśli cały czas walają się w domu po podłodze, to nie dziwne, że nie są dla psa atrakcją. Chowaj je i wyjmuj tylko na czas zabawy Twojej z psem. Kończ ją zawsze w taki mmomencie żeby pies miał niedosyt i chowaj w niedostępnym miejscu. Możesz używać kilku zabawek na zmianę. Wtedy i na spacerach zabawka powinna zyskać na atrakcyjności.
  19. [quote name='magorek']skarcić że przybiegł tak późno? [/QUOTE] Najprostszy sposób, żeby pies przestał przychodzić w ogóle ;) Psa trzeba pochwalić zawsze. Nawet kiedy zareaguje na wołanie po 2 godzinach szlajania się. Ile to jest ta dobra chwila? Jeśli chcesz wypracować szybką reakcję na polecenie, musisz mieć atrakcyjne nagrody - zabawkę, ulubione smakołyki psa; przywoływać go wielokrotnie w czasie spacreu i chwalić zawsze, ale co 2-3 razy nagradzać wyjątkowo.
  20. [quote name='UTAAP'] Czy uwazacie, ze nie da sie wychodowac psa ktory ma zdolnosci uzytkowe i jest jednoczesnie piekny (piekny wg zalozen standardu)?[/QUOTE] Teoretycznie tak. Tylko, że po pierwsze pożądane cechy użytkowe i eksterierowe w dwóch liniach jednej rasy bywają sprzeczne. Piękna bujna sierść wystawowego collie mogłaby mu przeszkadzać w pracy. Preferowana ciężka budowa ONków wystawowych zmniejsza zwinność i wytrzymałość w pracy użytkowej. Po drugie pewne cechy psychiki i wyglądu są sprzężone w dziedziczeniu, z reguły im lżejsza budowa psa, tym bardziej jest on pobudliwy. Po trzecie - pies o wygladzie wystawowego a psychice użytka raczej nie powstanie, bo... po co? Hodowcom wystawowym temperament użytka będzie przeszkadzał, a z kolei hodowcy użytkowi nie pokuszą się raczej o doskonalenie wyglądu, bo im to niepotrzebne; wystarcza im że psy robią hodowlankę, albo i to nie. [quote name='UTAAP'] czy owczarki/spaniele/teriery nie zostaly wychodowane to tego zeby... byc owczarkami/spanielami/terierami? Jesli ktos nie chce/nie moze/nie da sobie rady z/nie ma czasu na owczarka, czy innego psa pracujacego, to czy nie latwiej (dla wszystkich) byloby wziac pieska z grupy IX ktorego "praca" byloby lezenie na kolanach wlasciciela? Owczarek z hodowli w ktorej nie zwraca sie uwagi na, lub "z premedytatcja" minimalizuje, instynkt pasienia - czy to nadal owczarek? Dlaczego dzieli sie rasy na linie wystawowe i uzytkowe - jesli jest miedzy nimi az taka roznica, to czy tak naprawde sa to nadal te same rasy? Nie znam historii wsystkich ras, ale domyslam sie, ze wszystkie rasy od poczatku uzytkowe tak wlasnie zaczynaly - trafialy tylko do ludzi, ktorzy potrzebowali je do konkretnej pracy. Jesli takich osob jest w tej chwlili za malo dla przetrwania rasy, i konieczne jest ukierunkowanie hodowli odmienne od tego sprzed kilkudziesieciu (kilkuset?) lat, to znaczy ze konieczne byly tez jakies zmiany w standardach, np.ze nie wymaga sie juz od owczarka instynktu pasienia, lub ze wymaga sie slaby instynkt pasienia. Pewnie bedzie to zalezalo od tego jak bardzo to nowe wymaganie odbiego od pierwotnego, ale mysle, ze jesli nie chcemy ze np.owczarek mial silny instynkt pasienia to jest to spore odstepstwo od poczatkowo wymaganej charakterystyki (moze nawet to nowe wymaganie bylo do tej pory uwazane za powazna/dyskwalifikujaca wade?), a wiec w takiej hodowli to jest juz inna rasa niz ten poprzedni owczarek, czy nie? Jesli nie ma mozliwosci uzytkowania rasy dokladnie w takich samych warunkach jak kilkadziesiat lat temu (z roznych powodow) i grozi jej wyginiecie, to czy nie mozna szukac alternatywnego sposobu wykorzystania lub wprowadzenia sportu/symulowanych prob polowych aby podtrzymac pierwotna charakterystyke rasy? I tutaj rozumiem, ze niektore rasy sa tak wyspecjalizowane, ze ciezko znalezc alternatywne dla pierwotengo wykorzystania i grozi jej wyginiecie. Czy przekwalifikowanie rasy uzytkowej, w tym wypadku, na... kanapowa (show) nie jest swego rodzaju "wyginieciem", jesli jedyna mozliwosc hodowli jest sprzeczna z pierwotnymi zalozeniami rasy? [/QUOTE] Moja odpowiedź będzie bardzo krótka. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na Twoje, bardzo moim zdaniem ciekawe, pytania. Wszystko zalezy od tego kto i jak na to patrzy ;) Idealnie byłoby znaleźć "użytkowość zastępczą" dla tych wszystkich ras, choć w moim odczuciu już się to robi, i to z dobrym skutkiem. Pomyśl choćby o agility, flyball, tańcu z psem... To wszystko sporty zastępujące przykładowo border collie pracę ze stadem. Tylko że nadal nie rozwiązuje to problemu, że nie ma tylu ludzi, którzy chcieliby pracować z psami na tyle intensywnie, żeby była możliwość zachowania ras w takim kształcie psychiki jak kiedyś. Bo nawet jeśli już ktoś uprawia agility z psem, robi to kilka razy w tygodniu czy nawet codziennie, po 1-2 h, a nie dzień w dzień od świtu do zmierzchu, jak to było w przeszłości przy pracy użytkowej. Jeszcze do [B]behemotki[/B] - pewne różnice charakterologiczne między rasami będą zawsze, i będą one wynikały choćby z cech psychiki sprzężonych z pewnymi cechami budowy. Myśl, że wszystkie rasy będą różniły się tylko wyglądem to intensywna praca hodowlana nie na 20 lat, ale bardziej na 2 000 :cool1: Zgadzam się, że we wszystkim trzeba zachować umiar - w ukanapowieniu charakteru też. Choć dla mnie z dwojga złego lepszy owczarek wyprany z popędów, szczęśliwy ze swoim panem w mieście, niż owczarek z prawdziwym owczarkowym charakterem w rękach tej samej osoby, niewyżyty, agresywny, lądujący ostatecznie na łąńcuchu czy w schronisku. A niestety ludzie będą kupować psy ras pracujących do miast, bo im się podobają wizualnie, bo takimi mogą zaszpanować, bo taka moda. I gdyby tak się nie działo, jakieś 90% populacji psów na świecie stanowiłaby wspomniana grupa IX. Sama nie wiem co gorsze.
  21. [quote name='Renata5']Mam psie staruszki.Acana senior dog,będzie dla nich dobra?[/QUOTE] Nikt tego Ci nie powie, musisz sprawdzić ;) Ja szczerze mówiąc nie byłam zachwycona efektami karmienia, ale są psy, którym służy rewelacyjnie.
  22. Martens

    Zmierzch :)

    [quote name='smallpati']Chciałam kupić Anne Rice, albo pamiętniki wampirów, ale nie było pierwszych części :angryy: więc kupiłam Harrego Pottera (1 i 2) bom ciekawa czy to faktycznie taka wspaniała książka jak mówią wszyscy :diabloti: i kupiłam Intruza :loveu: co prawda już go przeczytałam ale ja muszę mieć wszystko swoje, na własność :evil_lol:[/QUOTE] Ja też tak mam :evil_lol: Kupiłąm i cąły zmierzch (już po przeczytaniu pożyczonego!), i intruza, i harrego pottera. Ann Rice kupiłam pierwsze trzy tomy, ale nie spodobało mi się aż tak, żeby kupować kolejne. Ciężko się czyta, jest jak dla mnie starsznie rozwlekle napisane. Harrym Potterem raczej się nie rozczarujesz, choć naprawdę dobry staje się dopiero od 3 tomu jak dla mnie.
  23. U mnie skończyłoby się podobnie ;) I to wcale nie dlatego, że pies jest ważniejszy od ukochanej osoby, tylko dlatego, że osoba, która nas kocha i szanuje, nie postawiłaby nas przed takim wyborem. Nigdy nie chciałabym, żeby mój facet zrezygnował dla mnie z czegoś, co jest jego życiową pasją. Chyba jak ludzie się wiążą to wiedzą, że jedno kocha psy, drugie gry komputerowe czy tam motocykle. Jak nie mogą tego zrozumieć ani zaakceptować to niech poszukają kogoś innego. To jest kwestia dogadania się, żeby poświęcać partnerowi wystarczająco dużo uwagi i tolernacja z drugiej strony, i tyle. Stawianie ultimatum jest chore i lbo kończy się unieszczęśliwieniem jednej osoby albo rozstaniem...
  24. [quote name='Saite']albo chociaż twierdził, że podbiegające w czasie cieczki psy to problem właściciela suki[/QUOTE] Tak btw, ile ja już razy to usłyszałam... I to na dogo :evil_lol: Ja mam sukę, miałam i samca, w tym kilka na tymczasach, i staram się być wyrozumiała dla obu stron. Naprawde jestem w stanie zrozumieć w 100%, że gdy idę z suką z cieczką, podbiegnie do nas jednak jakiś pies i zacznie sukę wąchać. ALE w ślad za tym psem powinien podążać właściciel, któy przeprosi czy też bez zbędnych komentarzy go zabierze. Bo są różne psy, jedne mają słabszy węch inne lepszy; jedne większy popęd, inne mniejszy; jedne są kastrowane, inne nie, z różnych powodów, które nie powinny mnie interesować, są psy bardzo posłuszne, i te bardziej samodzielne, choćby z racji specyfiki rasy. Dlatego nie wściekałabym się, że do mojej suki z cieczką na chwilę podszedł czyjś pies, jeśli oczywiście reakcja właściciela jest odpowiednia. Bo jednak z drugiej strony fajnie mieć sukę - pomęczysz się dwa razy w roku 3 tygodnie i masz potem w d...e, suka słucha cię jak należy, możesz spuścić ją bez obaw ze smyczy, etc. A przy psie każdego dnia, na każdym spacerze masz ryzyko spotkania suki z cieczką. Przez okrąglutki rok. A właściciele samców też chcieliby swoje psy wybiegać, popracować z nimi bez smyczy, etc. Dlatego nie robiłabym afery za każdym razem, kiedy jakiś pies po prostu zainteresuje się i na chwilę podejdzie, choć owszem, może to być wkurzające. No ale niejako jest wpisane w przyjemności posiadania suki ;)
  25. [quote name='behemotka']To akurat prawda. Przypuszczam, że gdyby przeciętnego collie - tak samo jak i ON-a - postawić naprzeciwko stada owiec, to by biedak zgłupiał i całkiem nie wiedział, co ma z tymi dziwnymi stworami zrobić :evil_lol:[/QUOTE] Tylko, że te zatarcie "cudownych" cech zostało w dużej mierze wymuszone zarówno przez zanik możliwości użytkowego wykorzystania większości ras psów, jak i wymagania nabywców. Gdyby wszystkie ONki, husky czy jamniki cechowały się takim temperamentem, popędami i wytrzymałością jak 100-200 lat temu, to niestety niemal nikt z obecnych właścicieli-amatorów tych psów by sobie z nimi zwyczajnie nie poradził. (I tak sobie zresztą nie radzą, co świetnie widać na PWP i Wychowaniu). Duża część collie czy terrierów nigdy w życiu stada owiec czy lisa w norze nie zobaczy i niestety hodowcy muszą dostosować do tego kierunek hodowli jeśli chodzi o psychikę psów. Pies z silnym a nierozładowanym instynktem pasienia czy łowieckim w domowych warunkach byłby po prostu nie do wytrzymania (agresja, niszczenie, wycie, ucieczki, tudzież inne odpowiednie dla rasy zachowania), albo wymagałby codziennie minimum kilku godzin jakiejś pracy zastępczej. A powiedzmy sobie szczerze, który właściciel psa, zwłaszcza w dużym mieście może sobie na to pozwolić? Ideałem byłoby, gdyby psy ras od początku istnienia użytkowych trafiały tylko w ręce potrzebujących ich nabywców - myśliwych, owczarzy, etc. Ale takich miejsc i ludzi jest za mało, żeby populacja danej rasy przeżyła. Okazało się, że są dwie możliwości - albo rasy wymrą z powodu za małej liczebności a więc i puli genów, albo zostaną przekwalifikowane na psy wystawowe, do trzymania w miejskcih warunkach. To przykre, że są husky nie mające ochoty na bieganie czy spaniele wyprane z popędów myśliwskich; przykre zwłaszcza gdy popatrzy się na historię rasy, starania pokoleń ludzi, by wyhodować psu użytkowe. Ale świat się zmienia, i rasy muszą wraz z nim. [quote name='behemotka']Ale mi się marzy sytuacja, gdy hodowcy oraz sędziowie (o klientach nie wspomnę) będą patrzyli najpierw na charakter, zdane egzaminy, wyniki prób pracy, relację z przewodnikiem, obcymi ludźmi i obcymi psami, a dopiero potem na miejsce załamania uszu, sposób noszenia ogona czy kształt fafli. [SIZE=1]Wiem, niepoprawny idealizm... :oops:[/SIZE] [/QUOTE] Ależ tak właśnie jest - tylko w hodowlach linii typowo użytkowych, powiedzmy ONków. A z tego co pisałam wyżej, wynikł właśnie podział na linie wystawowe i użytkowe. Przeciętni ludzie nie poradzą sobie z psem typowo użytkowym, za to chcieliby, by ładnie się prezentował i był możliwie niekłopotliwy - do tego dążą linie wystawowe, niestety często zapominając o psychice :shake: Czegoś zupełnie innego oczekują osoby szukające psa do sportu, obrony, zaprzęgu - im nie jest potrzebna (a nierzadko przeszkadza) bujna szata czy nadmiernie wyeksponowane pewne cechy budowy. Dla tych osób są linie użytkowe. I wydaje mi się, że wprowadzanie na siłę we wszystkich rasach prób pracy (możnaby choćby i u yorków, bo to psy pierwotnie jak najbardziej użytkowe), skoro zawęzi to znacznie grono osób mogących posiadac takiego psa. U psów wystawowych przydałyby się raczej obowiązkowe testy psychiczne prowadzące do eliminacji osobników bojaźliwych i agresywnych, bo selekcja dokonywana pod tym kątem na wystawach nie jest moim zdaniem wystarczająca... Nie oszukujmy się, wystawa to przede wszystkim konkurs piękności, i nie ma tam czasu ani warunków na należyte sprawdzenie psychiki psa. W dużej mierze trzeba tu polegać na wiedzy i rozsądku hodowcy. Natomiast rasy, dla których zanikły zupełnie możliwości pracy "w zawodzie" przekwalifikowały się całkowicie na psy wystawowe. Przykładem może być tu Shar pei czy Buldog angielski. I niestety to właśnie w tych rasach wynaturzenia, problemy zdrowotne są największe. Rasy jeszcze jako tako wykorzystywane do pracy mają się znacznie lepiej. EDIT: Ja się tyle naprodukowałam, a tu tyle postów nawalili tymczasem...
×
×
  • Create New...