-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Martens
-
[quote name='smerfeta']po 1wsze jakby kopulacja u psow sluzyla jedynie rozmnazaniu a nie przyjemnosci to psy by sie nie masturbowaly a pies, ktorego kiedys mialam nie "gwalcilby" innych psow i suczek (chyba byl bi) niekoniecznie majacych cieczke. [/QUOTE] Wiedzą to się nie popisałaś... "Gwałcenie" innych psów i suk poza cieczką to po pierwsze nie jest gwałcenie, bo nie dochodzi do stosunku, a jedynie są wykonywane ruchy frykcyjne, po drugie jest to zachowanie społeczne wyrażające dominację nad drugim osobnikiem i z seksem nie ma nic wspólnego. Analogiczne zachowanie występuje u szczeniąt i jest wykonywane na przedmiotach i rodzeństwie jako forma rozładowania nadmiaru energii podczas zabawy. Również nie ma nic wspólnego z seksem. Zero wiedzy na temat zachowań społecznych psów - za to jakaś mania wszechobecnego seksu :roll: [quote name='smerfeta']a jezeli jakis moj znajomy bedzie chcial miec szczeniaczki dla siebie lub bliskich i bedzier wiedzial o wadzie to ja nie widze przeciwskazan. i powtarzam - zaden normalny kochajacy psy czlowiek nie wyrzuci szczeniaka tylko dlatego ze nie zeszlo mu jaderko. a taki co wyrzuci, to moze psu i lepiej bedzie w schronisku niz u takiego pana. [/QUOTE] Nie widzisz przeciwwskazań bo nie patrzysz dalej niż na czubek swojego nosa. W nosie masz los szczeniaków (również rasowych), które już czekają na dom w schroniskach - lepiej wyprodukować nowe, bo taka zachcianka. Co tam, że z wadami, że pewnie będą musiały iść pod nóż - a niech się mnożą... Co z tego że w Polsce z połowa populacji psów nie ma domu :evil_lol: Naróbmy ich jeszcze więcej :evil_lol: Bez jajka, bez ucha, bez nogi - wszystkie mają prawo żyć! Wszystkie rozmnażajmy! Niedlugo będzie jak w Rumunii - po miastach będą biegać stada psów, głodnych, półdzikich - bo przecież co to szkodzi rozmnażać :diabloti: Nie no, żal... Co do schronisk - byłaś choć w jednym? Zajrzyj, zobacz jak psy zagryzają się z przepełnienia, bo w schronie na 120 psów siedzi ich 400... I pomyśl o nich, zanim sprowadzisz na świat kolejne kilka czy kilkanaście istnień. [quote name='smerfeta']ps. a co z ludzmi ktorym nie zstapily jadra?a z tymi co maja w rodzinie choroby genetyczne? wykastrowac?[/QUOTE] Ludzie mający poważne wady genetyczne i ryzyko urodzenia chorego dziecka, często sami nie chcą ich mieć - bo mają rozum, wolą przykładowo adoptować potrzebujące dziecko, niż powoływać kogoś na świat narażając na cierpienia. Przynajmniej tak myślą ludzie rozsądni. Zresztą samo porównanie w tym miejscu ludzi do psów jest nielogiczne. [quote name='smerfeta']jeszcze jedno. moj pies nie jest "chory", niezstapienie jadra to nie jest choroba tylko wada. a zabieg jest zabiegiem profilaktycznym przed choroba. moj pies jest perfekcyjnie zdrowy, piekny, zywy i przyjacielski. nie wyobrazam sobie zeby myslal o sobie ze jest "chory", a jakby psy rozumialy jezyk ludzki to wspolczulabym co niektorym bo pewnie czuli by sie niepelnowartosciowi i "chorzy" ..[/QUOTE] Wada wrodzona jest chorobą, patologią - więc pies jest chory. Masz jakiś dziwny uraz do słowa chory? Uważasz, że to uwłaczające? Kastracja w tym wypadku jest profiaktyką, ale przed chorobą, której ryzyko zwiększa owa wada. Dla mnie rozmnażanie psów z wadami wrodzonymi jest po prostu czystym egoizmem.
-
I wkoło Macieju :megagrin: Mały na smycz jak agresywny - bo agresywny. Duży na smycz, bo... duży :) Bez wyjątku :) Bo przecież każdy większy pies bez smyczy nie robi nic innego, tylko ugania się za przestraszonymi Franiami :cool3: A zapytam, tak szczerze - czy kiedy Ty puścisz swojego psa i ktoś w pobliżu będzie przechodził z psem na smyczy... Jesteś absolutnie pewna, że twój Cię posłucha i do tamtego nie poleci? Czy wychodzisz z założenia o którym pisałaś wcześniej, że jak Twój mały, to nawet jak podbiegnie, nic nie zrobi?
-
A z jakich okolic jesteś? Ja co prawda nie słyszałam od swojego weta rewelacji o koniecznym jednym miocie, ale jak przyszłam sterylizować, to zawołał taki rozczarowany: "Ale to szczeniaczków pięknych nigdy nie będzie!" :placz: Co do wiejskich wetów... Ja swego czasu jeździłam ze wszystkimi większymi problemami z miasta na wieś. W moim mieście (13 tys. mieszkanców) weta z prawdziwego zdarzenia brak. Za to 10 km dalej, na wiosce zabitej dechami przyjmował (mam nadzieję, że nadal przyjmuje) doktor weterynarii, specjalista chorób psów i kotów ;) Zawsze skakał z radości jak do niego przyjeżdżaliśmy, bo na codzień miał do czynienia z dużymi zwierzętami, a psy, jak to na wsi, co najwyżej szczepił na wściekliznę - i był przeszczęśliwy jak mógł porozmawiać z kimś kto o psa naprawdę dba, i wykorzystać swoją wiedzę i zamiłowanie do psów. Inna sprawa, że nawet gdy trafi się na wsi wet - miłośnik psów, to często ograniczają go warunki - brak sprzętu którymi dysponują typowe lecznice małych zwierząt w większych miastach - ba, brak możliwości zrobienia głupiego badania krwi... (więc diagnozuje i leczy tak, jak pozwalają mu warunki, bo 90% właścicieli psów na propozycję wysyłania krwi na badania za kilkadziesiąt zł plus kurier zabiłoby go śmiechem) Dlatego odkąd sucz jest przewlekle chora, jeździmy do Warszawy, ale super wspominam mojego wiejskiego weterynarza, który naprawdę miał ogromną wiedzę i umiejętności, sterylizował moją sucz bez najmniejszych komplikacji, no i za cenę jakiej nie znajdę chyba nigdzie w większym mieście - 100 zł za dużą sukę... W Warszawie zapłaciłabym lekko 5 razy tyle za całość. Musimy go kiedyś odwiedzić ;)
-
[quote name='Magdalena85843']No to srednio... Ja mam 8,5 tyg psa, ktory sika i robi kupke na dworze ale zdaza mu sie robic tez w mieszkaniu i to nawet czesto bo dochodzi czasem do 4 razy w ciagu całego dnia. w nocy natomiast trzyma, no chyba ze sie przeje to zdaza sie tez i w nocy jakas kupcia lub siku.Moze ktos zna sposob tylko skuteczny na nauczenie psa załatwiania sie wylacznie na dworze. Prosze tylko nie pisac: Po jedzeniu, po spaniu, zabawie i pokarm o okreslonych porach bo to juz przetestowałam, mozna pow ze wszystkie metody zawiodły:(.Niedłygo ide do pracy, wiec na nauczenie go mam około 2 tygodni. Proszę O POMOC!!!![/QUOTE] Ręce opadają... Tak to jest, jak się najpierw bierze psa, a później dowiaduje, co się z tym wiąże. A co Ci mają ludzie pisać? Żebyś zalepiła psu dziurkę poxiliną? Żeby nie ciekło? Nauka czystości polega właśnie na wyprowadzaniu psa regularnie i często, oraz chwaleniu za własciwe zachowanie. Cztery wpadki w ciągu dnia u 2-miesiecznego szczeniaka to po prostu normalne, zdarza się o wiele więcej :lol: I tak dobrze, że zazwyczaj trzyma w nocy, bo u mojej suki do ok. 3-4 miesiąca [U]normą[/U] były ze 2 kałuże znajdowane z rana, jeśli nie byłyśmy w nocy na siku. Nauka czystości nie trwa 2 dni ani 2 tygodnie, raczej kilka miesięcy. Masz szczenię 2 miesięczne - pełna kontrola nad zwieraczami pojawia się pod względem czysto biologicznym dopiero w wieku ok. 4 miesięcy - więc czego od psiaka oczekujesz? Wpadki są i będę, z czasem coraz rzadsze; [U]będą lepsze i gorsze dni[/U] - do uczenia szczeniaka czystości trzeba miec cierpliwość, zwinąć na jakiś czas dywan, zabezpieczyć w miarę możliwości podłogę, mieć cały czas pod ręką wiaderko z płynem i szmatą, i tyle. Tak jak pisze puli - to czego Ty oczekujesz na tę chwilę od psa to jak wymaganie od niemowlaka żeby sikał o ustalonych porach do nocnika. Piszesz, że pies nie jest mądry - to nie jest kwestia mądrości. On jest jeszcze po prostu mały. Równie dobrze można powiedzieć o niemowlęciu, że jest głupie, bo sika pod siebie, zamiast wypełznąć z łóżeczka i iść do ubikacji. A że idziesz do pracy.. To co? Oddasz psa? Ogromna większość ludzi na tym forum odchowuje szczeniaki chodząc do pracy - ale trzeba się postarać. Albo poprosić/wynająć kogoś kto będzie wyprowadzał w tym czasie malucha, albo zostawiać na ten czas u rodziny/znajomych, albo po prostu przystosować dla niego na czas pracy jedno pomieszczenie lub spory kojec, gdzie będzie miał posłanie, wodę, zabawki i miejsce na załatwienie się, oczywiście z łatwo zmywalną podłogą.
-
[quote name='smerfeta']moim zdaniem, jakby sie skrzyzowal z innym psem i wlasciciel tamtego by o tym wiedzial to czemu nie? najwyzej dzieci tez beda mialy zabieg usuniecia jadra i moga byc wspanialymi kompanami i przyjacielami czlowieka tak jak moj jest i bedzie dla mnie.[/QUOTE] No tak, Twoim zdaniem... Tyle psiaków czeka w schroniskach, dla tylu brakuje domów, a one też chciałyby być wspaniałymi kompanami i przyjaciółmi człowieka :roll: Wnętrostwo jest chorobą, wadą, która wymaga leczenia operacyjnego (a to trochę poważniejsza sprawa niż obcinanie pazurków) i dla mnie nieetyczne jest świadome powoływanie na świat szczeniąt, które mogą urodzić się chore, z koniecznością leczenia operacyjnego. Dość już mamy na świecie psów w pełni zdrowych, których nikt nie chce. Jak już rozmnażajmy to z sensem - zwierzęta jak najlepsze = najzdrowsze. Jak ktoś uważa, że psa upilnuje, to nikt nie zmusza do kastracji obustronnej, ale błagam, nie piszcie takich rzeczy, że to nic takiego, jak ktoś rozmnaża świadomie psy z wadami dziedzicznymi :cool1: [quote name='smerfeta']pobzyka sobie wykastrowana suczke[/QUOTE] O czym Ty piszesz... :lol: Suki wykastrowanej żaden pies sobie nie "pobzyka", bo do tego suka musi mieć cieczkę. Niemal żadna suka poza okresem cieczki, kiedy srom się powiększa, nie jest fizycznie zdolna do kopulacji (dodatkowo po sterylizacji zewnętrzne narządy płciowe suki jeszcze w pewnym stopniu się obkurczają), to raz, a dwa - samce nie wykazują zainteresowania płciowego sukami, które nie są w okresie cieczki - a już na pewno nie w takim stopniu, żeby je kryć. Psy to nie ludzie (ani delfiny) - u nich kopulacja służy do przedłużania gatunku, a nie tylko do używania sobie.
-
Bywam w swoich okolicach raczej, na Mazowszu ;) Jeśli zaś chodzi o same miniatury - rozumiem trochę niechęć, bo na widok przykładowo "mini husky" (rodem z USA, skąd by indziej...) też mi jakoś nieswojo.
-
[quote name='ShP']A Ty jeśli chcesz się wypowiadać na temat rasy to najpierw ją poznaj, zrozum i wtedy możemy pogadać. Rozumiem, Twoja racja; nie tworzyłam elaboratów na temat charakteru shar pei, tylko zasugerowałam autorce wątku, że to jednak większe wyzwanie dla początkującego właściciela niż shih tzu. [quote name='betka-sp']Weś...idź poawanturować się gdzie indziej...bo robisz dziewczynie wode z mózgu.... betka-sp, to z każdego Twojego postu emanuje straszne zacietrzewienie. Weś i poszukaj opcji "ignoruj", nie będziesz widzieć moich postów i podnosić sobie ciśnienia :diabloti:
-
Nie pisałam o tym konkretnym przypadku mini shar pei - czymkolwiek one są - tylko o ogólnym wniosku, który wynikał z Twojego posta: że rozmnażanie czegokolwiek co nieuznane przez ZKwP czy FCI to pseudohodowla. Więc zanim zaczniesz się tak ostro wypowiadać, naucz się czytać ze zrozumieniem.
-
To zależy na ile jest rozwinięta. Male rasy szybciej dorastają i dojrzewają. Skoro wystąpiła pierwsza cieczka, to znaczy, ze suka jest fizycznie zdolna urodzić młode. W najgorszym (czy może najlepszym) razie zresorbuje płody. Większym obciążeniem jest ich odchowanie.
-
Ty to napisałaś, nie ja :roll: Nawet nie pomyślałam o jakimkolwiek Twoim zarobku, tylko częstej sytacji, że rasa przez kogoś posiadana/hodowana jest taaaka wspaniała - tylko niekoniecznie się taka okazuje w rękach osoby niedoświadczonej. Miałam na myśli stereotyp charakteru laba, a nie to co widać na ulicy. Wiele ras, które rzekomo są miniaturą innej, miało domieszkę obcej krwi, co odzwierciedla się i w charakterze i w szczegółach budowy. Nie wnikam w szczegóły wzorca shar pei w stylu budowa ucha, bo mnie to nie interesuje - Ty się na tym znasz, zauważyłaś, napisałaś - fajnie. Ściągnięcie mini shar pei ze Stanów to kwestia kasy i chęci; jeśli ktoś się bardzo napali i go stać - czemu nie? I daruj sobie teksty o popieraniu pseudo, bo nie masz pojęcia o tym co popieram, a czego nie. Na pewno nie popieram mieszania z błotem każdego, kto śmie kupić psa nieuznanej rasy - choćby po to by ją rozwijać i doprowadzić do jej uznania.
-
[quote name='Czikaa']Eh . Jednak nie bede miala psa . Bo moja mama mysli juz o studiach igdzie go potem zostawie itd . Wiec chcialabym sie z wami pozegan . Dziekuje za informacje Paaaaa . < 3[/QUOTE] I mądra mama... Masz 14 lat i nikt nie wie, jakie będziesz miała priorytety w wieku 16, potem 18, czy 20 lat. Może zajmowałabyś się psiakiem tak samo jak na początku, a może poszedłby w odstawkę, bo niestety przed Tobą ten fajny wiek, kiedy bardzo interesujące staje się to, co poza domem oraz płeć przeciwna, znajomi. Wtedy psem musieliby zająć się rodzice, a oni jak widać nie mają na to ochoty. Poczekaj kilka lat, będziesz starsza, dojrzalsza, to moze kupisz sobie psiaka. Jak wtedy będzie Ci zależało, będziesz o sobie w większym stopniu decydować i nadal będzie Ci bardzo na psie zależało, to i na studia go zabierzesz.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Bajaga']może to jednak różnie bywa?[/QUOTE] Napisałam właśnie, że [B]bywa[/B] ;) Jeśli suka tylko w okolicach cieczek jest nerwowa, czy wtedy wywołuje bójki w domowym stadzie,sterylka może pomóc. Ale nie jest to zabieg równorzędny pod względem wyciszenia z kastracją samca. Nie spotkałam samca, u którego agresja terytorialna po kastracji by się nasiliła, suki owszem, i to sporo ;)
-
No tak, więc pewnie shar pei wystarczy ilość ruchu porównywalna do shih tzu, którego autor wątku wymienia jako alternatywę? No litości, nikt nie napisał, że shar jest jak husky, ale przecież to nie jest też kanapowiec. A niestety wśród laików panuje przekonanie, że psu niepotrzebującemu dużo ruchu wystarczą 3 spacerki za potrzebą :roll: Z punktu widzenia dogomaniackiego R=R jest to pseudo. Inna sprawa, że przy takim podejściu, sprowadzając jakąkolwiek nieuznaną przez FCI rasę do Polski i zakładając hodowlę, automatycznie zostaje się pseudohodowcą. Dość zabawne. Aczkolwiek twór zwany mini shar pei istnieje i jednak przez jakąś organizację jest uznany.
-
[quote name='modliszka84'] Zastanówmy się czy faktycznie eutanazja to nie mniejsze zło. Tylko czasu wątek jest na dogo, na niebieskiemi nie ma zainteresowania. Jedynia andzia69 zadeklarowała kiedyś100 miesięcznie gdyby był hotelik... Poa tym cisza... co zresztą mnie bardzo nie dziwi, bo musiałby się trafić naprawdę pasjonat z odpowiednimi warunkami, żeby tego psa wziąć socjalizować.[/QUOTE] Zgadzam się, niestety.
-
[quote name='agnieszka24'] Polecam artykuł: [URL="http://www.sterylizacje.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=37"]Sterylizacje - Sterylizacja we współczesnej weterynarii[/URL] Po jego lekturze podejełam decyzję o sterylizacji suni :) [/QUOTE] Nie dziwię się, bo artykuł jest bardzo nierzetelny; o żadnych możliwych negatywnych skutkach zabiegu ani słowa - same superlatywy. A potem ludzie mają niespodzianki i zrażają się do zabiegu...
-
Pytałam już o to wielu osób i większość starszych i bardziej doświadczonych powiedziała mi, że to po prostu charakter psa. Jedne psy lubią bawić się ze wszystkimi psami całe życie, inne tylko ze swoim stadem; resztę ignorują/odstraszają. W pewnym stopniu zależy to też od rasy - retrievey będą raczej przyjacielskie wobec wszystkich napotkanych psów; psy obronne, owczarki, już niekoniecznie. Moja sama nie podchodzi do psów; jeśli jakiś szczeka na nas z bezpiecznej odległości - ignoruje. Rzecz tyczy się spacerowych podbiegaczy - to na nich reaguje różnie - toleruje albo odstrasza; nigdy nawet nie próbowała ugryźć żadnego na poważnie. [quote name='Bajaga']Jak się nie ma hodowlanych psów to najlepiej je wysterylizować... wtedy problemy znikają...można nad tym popracować...sorki , że się tak wcinam:oops:[/QUOTE] O ile kastracja wycisza samce, to z sukami nader często bywa odwrotnie :diabloti: Pomijając konflikty typowo cieczkowe, brak jajników powoduje większą aktywność kory nadnerczy oraz wydzielanie u suki odpowiedników męskich hormonów (każda samica wydziela w niewielkiej ilości męskie hormony, np. w sytuacjach stresowych). To prowadzi do typowo samczych zachowań, większych skłonności do rywalizacji z innymi psami, czyli tego z czym borykają się właściciele niekastrowanych samców (choć może nie w takim nasileniu). Moja suka po sterylce zaczęła znaczyć teren; w parku potrafi dreptać od drzewa do drzewa i mniej lub bardziej zgrabnie sikać z podniesioną nogą :evil_lol:
-
[quote name='Darianna']Normalny i właściwie zsocjalizowany mały pies nie boi się dużych psów Normalny i właściwie zsocjalizowany duży pies nie poluje na małe psy... [/QUOTE] To ja mam teraz mętlik czy moja suka jest normalna i zsocjalizowana :evil_lol: bo ona nie dzieli psów na duże i małe tylko znajome i obce. Te które zna, zwłaszcza od szczeniaka, bardzo szanuje, nawet warknąć na nie jej się nie zdarza, mimo że kilka z nich jest niewiele większych od yorka. Obce psy podbiegające na spacerze to inna bajka - zależy czy jej się delikwent spodoba. Jak tak, to obwącha i idzie w swoją strone, jak nie -burknie, fuknie, ryknie - coś na zasadzie: "a czego ty tu?? wypad!!" :p Zabaw z psami w młodym wieku jej nie brakowało; sama zaczęła się tak zachowywać mniej więcej w okresie dojrzewania.
-
Rady o użyciu siły przeczytałam stronę czy dwie wcześniej ;) nie od Ciebie. Co jakiemuś treserowi do głowy strzeli też nie wiadomo, bo są różni. Skoro zachowanie psa jest tak tragiczne jak piszesz, to kiepsko to wygląda, bo jak by nie patrzeć pies jest na tę chwilę niebezpieczny dla otoczenia. Obawiam się, że jeśli nie będzie deklaracji i kasy na behawiorystę z prawdziwego zdarzenia (i oczywiście osoby która podejmie się pracy z psem, do którego aktualnie nikt nie chce nawet wejść), to najlepszym i jedynym logicznym wyjściem dla niego będzie niestety igła. Wątek powstał jak rozumiem po to, żeby tego uniknąć - może znajdzie się osoba/osoby, które temu zapobiegną. Bo w tym momencie jego psychika niestety wypacza się coraz bardziej z każdym dniem. Nie wiem co jeszcze napisać, żeby to nie było klepanie po próżnicy - nie da się psa wybiegać, nie ma jak go wziąć na spacer, nie ma osoby, która by się go nie bała, nie ma kasy... Nie wiem co jeszcze poradzić.
-
[quote name='Lucky.']Kiedy sucza warknęła na mnie po wiedziałam jej stanowcze " nie wolno " kiedy przestała na mnie warczeć dałam jej smaka i pochwaliłam . za drugim razem tak samo . [/QUOTE] Z tym, że to nie zmienia faktu, że jest to oduczanie psa samego warczenia = ostrzegania, a nie agresji. Pies nie warczy ot tak sobie, warczy, bo coś mu się nie podoba. Kiedy uczy się go, że warczeć nie wolno, często owszem warczeć przestaje. Tylko że to co mu się nie podobało, nie podoba mu się nadal, i w końcu nie wytrzyma, puszczą mu nerwy, ugryzie, ale już bez ostrzeżenia, bo nauczyli, że warczeć nie wolno. Trzeba psa odwrażliwić na to, co wywołuje warczenie, zmienić jego skojarzenia z daną sytuacją na pozytywne, ale to już jest praca dla właściciela psa pod okiem szkoleniowca, a nie na porady przez internet od osób trzecich. [quote name='Lucky.']Np. Daisy wygrzebie z domowego kosza na śmieci kości od kurczaka i ucieknie od siebie na miejsce, to kol. do niej podchodzi ona warczy, może ją złapać już nie raz była taka sytuacja że ją złapała przy mnie , kiedy przyjdzie jej mama, wtedy zaczyna się akcja ... zaczyna krzyczec ... jeśli na nią warczy to dostaje jej się, oczywiście mówienie że nie wolno psa bić bo to jeszcze bardziej go nakręca że siętak wyraże .[/QUOTE] Pies warczy, bo wie że mu zabiorą i nie będzie miał kostki. Głupi by był, gdyby nie warczał :evil_lol: W tym momencie to jest już też długa droga - zmiana skojarzenia z podchodzącym do jedzenia właścicielem. Takie psy najlepiej całkowicie przestawić na karmienie z ręki, żeby na nowo nauczyły się, że ręka daje a nie zabiera; do tego kaganiec na spacerach, zamknięty śmietnik, żeby zapobiegać konfliktowym sytuacjom. Jesli dorwie coś przypadkiem, lepiej udac że się nie widzi, niż wchodzić w fizyczną konfrontację, krzyczeć. Dopiero po dłuższym czasie karmienia z ręki można zacząć próby nauki komendy zostaw, początkowo na kawałku chleba czy mniej atrakcyjnym pokarmie zamienianym na pyszny smakołyk. Pies musi utrwalić sobie skojarzenie: oddam to co mam = dają mi coś lepszego, opłaca się. Dokładniej opisałam to tu: [url]http://www.dogomania.pl/forum/f30/nie-chce-oddac-lupu-145099/index3.html[/url] To co opisujesz, jak ta rodzina reaguje na warczenie psa - biciem, krzykami - to jest proszenie się o tragedię. Nikt psa nie nauczył spokojnego oddawania łupu, za to nauczyli go z doskonałym skutkiem, że zdobyczy trzeba pilnować, bo ktoś na pewno zabierze i zostanie się z niczym. Pies nie jest głupi, nie chce zostać wyrolowany, więc coraz intensywniej broni żarcia; właściciele reagują coraz większą agresją, pies to samo. Prosta droga do tego, żeby ktoś został pogryziony, a pies marnie skończył przez nieudolność wychowawczą właścicieli :roll: Teraz już się nie dziwię, że ten pies cię ugryzł. Zlapał cię zębami, bo jest bity; nauczono go, że ręka człowieka zadaje ból, więc na próby kontaktu reaguje warczeniem, ostrzega, że będzie się bronił jeśli zrobisz mu krzywdę. A pech chciał że go nadepnęłaś - wtedy ugryzł, myślał, że chcesz go skrzywdzić. Gdyby nie był bity w domu, Ty nie byłabyś w tej sytuacji ugryziona... Czarno widzę przyszłość tego psa, jeśli właściciele nie zmienią swojego postępowania. Jeśli nie mają zamiaru - lepiej żeby znaleźli psu nowy dom, póki jeszcze da się to wyprostować.
-
Ta polska hodowla nie ma strony w internecie; czytałam o niej na jakimś forum, i aktualnie można znaleźć ogłoszenia o sprzedaży szczeniąt. Za to dwa linki do hodowli zagranicznych: Cashel Mini Shar-Pei - Cashel is home to beautiful, AKC registered miniture Chinese Shar-Pei! Rising Sun Shar Pei W tej pierwszej można oglądnąć zarówno zwykłe jak i mini sharki, i widać, że ta miniatura to po prostu nieco mniejszy pies, do yorka czy shih tzu to mu jeszcze daleko :diabloti: http://www.cashelsharpei.com/web_images/dsc08693.jpg http://www.cashelsharpei.com/web_images/dsc09241.jpg
-
[quote name='boksereczkaa']Rozumiem sytuacje jeżeli pies dobiega do Was, wtedy właściciel widząc, że starasz się odgonić psa powinien swojego zawołać, ale to już kultura człowieka.[/QUOTE] To ja mam chyba jeszcze wyższe wymagania kulturowa, bo dla mnie oczywiste jest, że żaden pies nie powinien podbiegać ot tak sobie do cudzego nieznajomego, szczególnie będącego na smyczy. Choćby dlatego, że tamten pies może mieć jakieś lęki, jak choćby psiak Balbiny. Spaliłabym się ze wstydu w sytuacji, gdyby ktoś musiał od siebie odganiać mojego psa :oops:
-
Ja mam jeszcze przynajmniej tyle szczęścia, że na najbliższą łąkę mam 15 minut drogi pieszo - uroki małej miejscowości. Park też jest, około hektara więc nie ogromny, ale i nie tak zatłoczony jak niektóre warszawskie - i tam również bywam, między innymi dlatego, żeby ćwiczyć w rozproszeniach. W głowie mi się nie mieści sytuacja, żeby moja suka pobiegła sobie ot tak do kogoś, kto akurat przechodzi w pobliżu z psem. Park parkowi nierówny, jeden to ponure miejsce zarośnięte drzewami, gdzie można kogoś spotkać raz na 10 minut, a inny znów duży plac zabaw, gdzie ludzie, dzieci i psy siedzą sobie niemal na głowie. Rozumiem, że ten drugi trudno uznać za miejsce mało uczęszczane. Tylko z tego co pisze Balbina wynika, że duże psy nie mają prawa być w parku bez smyczy, bo... ona chce puszczać swojego :roll: No to chwileczkę, to psy mają być w parku na smyczy czy nie? :diabloti:
-
[quote name='aniaijaga']Nie ma się co okłamywać, pies wszedzie powinien być na smyczy, bądź w kagańcu.[/QUOTE] Na podstawie czego? Cytat z przepisów dla Warszawy: "Rozdział VII Obowiązki osób utrzymujących zwierzęta domowe (...) § 29 (...) 7. W miejscach mało uczęszczanych przez ludzi dopuszcza się zwolnienie psa ze smyczy i kagańca pod warunkiem zachowania przez właściciela lub opiekuna pełnej kontroli zachowania psa za wyjątkiem psów rasy uznanej za agresywną lub mieszańce tych ras, które muszą mieć nałożony kaganiec." [quote name='Balbina12'][CENTER]Więc mówię wszystkie psy które ugryzły Franka nad którymi właściciele wg.nich zachwywali kontrolę też mają latać luzem???No w końcu właściciel zachowuje kontrolę a to,że mój pies miał ranę która goiła się całe wkacje to pikuś!:placz::placz::placz: [/CENTER][/QUOTE] No tak. Kazdy duży pies bez wyjątku jest potworem gryzącym małe pieski, a jego właściciel nie ma nad nim kontroli. Nie rozumiem, dlaczego wyżywasz swoje żale za jakieś pogryzienie z przeszłości na bogu ducha winnych osobach, których psy pewnie nigdy nie zachowały się w ten sposób? Dziecinne to trochę, że z góry zakładasz, że wszyscy tu kłamią, że mają posłuszne psy, i wkładasz ich do jednego wora z idiotą, na którego trafiłaś.