Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. Zgadza się, barf a gotowane jedzenie to ogromna różnica, ja też nie mam czasu gotować, a barf idzie bez problemu; na ogół cała filozofia to wyjąć jedzenie z zamrażalnika wieczorem i na drugi dzień dać. Bardzo polecam, bo karmiłam psa karmami x lat i po zmianie na barf róznica była ogromna, mój pies po 2 latach na barfie ma lepsze wyniki krwi, czystsze zęby niż na drogich karmach, choć już jest wiekowy dość ;) No ale już nie namawiam. Jesli chodzi o karmę, jak pisałam możesz już dawać tę dla dorosłego psa, ale nie dla aktywnych... Co do firmy - Royal jest stosunkowo drogi w stosunku do swojej rzeczywistej jakości; moim zdaniem już lepsza jest Acana, lub z droższych Biomill; świetne są karmy typu Orijen czy Taste of the wild, ale to karmy wysokobiałkowe, musialabyś podawać naprawdę małą porcję, żeby pies Ci nie zaczął biegac po ścianach :D co w sumi przy ich cenie jest dość korzystne i na pewno zdrowsze niż wypychanie psa zbożami z karm o innego typu składzie. Karma to jednak sprawa indywidualna - ta na której jeden pies będzie wyglądał super, innemu będzie służyła tak sobie; sama musisz popróbować, kupowac w młaych opakowaniach. Od razu dodam, że to jak karma działa na psa moze w pełni ocenić dopiero po ok. miesiącu podawania. Oczywiście zmieniać nie nalezy gwałtownie, tylko stopniowo, przez 5-10 dni.
  2. Ja goldka nie posiadam, ale ogolnie jeśli chodzi o psy, mogę pomóc ;)
  3. Trudno powiedzieć, obstawiałabym jednak tatę rottweilera, tak po wyglądzie. Przygotuj się że będzie miał ciężki charakter :diabloti: Tak btw skąd go masz? Wpadka u kogoś, sunia uciekła czy co?
  4. Jeżeli masz kłopoty z aktywnością psa, pisałaś gdzieś o zniszczeniach w domu, to wydaje mi się że raczej należałoby unikac karmy dla psow aktywnych, bo pies się jeszcze bardziej nakręci. W tym wieku dobra będzie już ta dla dorosłych, o ile oczywiście chcesz karmić karmą, bo moim zdaniem żadna nie jest tak dobra jak świeże jedzenie.
  5. W tym wieku to jeszcze akurat normalne, że nie podnosi nogi ;)
  6. Może to być opuchlizna, odczyn po zastrzykach. Powinno się wchłonąć.
  7. Co to za rasa - przecież wiesz, mieszaniec husky z czymś ;) Wielkość cóż, w okolicy husky, zależy czy tata był większy czy mniejszy.
  8. Szkolić psa można samemu, jeśli zdobędzie się odpowiednią wiedzę, nie trzeba koniecznie chodzić na szkolenia. Nieszkolony pies może być uciążliwy dla otoczenia - nieposłuszny, hałaśliwy, czy agresywny wobec innych psów, ludzi. Ale żeby zaraz właściciela zagryzał?:crazyeye:
  9. Nużeniec to nie bakteria :evil_lol: Należy do pajęczaków; konkretniej do roztoczy, jak kleszcz. Tu jest multum informacji: http://www.dogomania.pl/forums/1090-NuA-yca
  10. [quote name='Kama & Diana'] Ja jej poprostu jej zakładam bo kiedyś miałam cocker spaniel angielskiego był bardzo i to bradzo agresywny.[/QUOTE] Ale ja trochę nie rozumiem. Piszesz, że zakładasz jej kolczatkę, bo miałaś agresywnego psa - ale rozumiem że Diana nie jest? Zakładanie psu co jaki czas kolczatki nie zapobiega agresji... Paradoksalnie bardziej możliwa jest odwrotna reakcja.
  11. [quote name='geronimosin']Jedno trzyma psiaka na rękach, drugie się ubiera. Swoją drogą komicznie to wygląda :p[/QUOTE] U nas to samo ;) Co do choroby - warto jednak jechać. Przede wszystkim dlatego, że szczeniak nie jest po zakończeniu szczepień, a podobnie wyglądają objawy niektórych wirusówek - z nimi nie ma żartów, mogą skończyć się śmiercią. Nawet jesli psiak sie czymś tylko trochę struł, trzeba wziąć pod uwagę, że szczeniaki bardzo szybko się odwadniają, wymioty i biegunka je osłabiają - a to bardzo niekorzystne, żeby coś takiego miało miejsce podczas szczepień; może spaść odporność. Wychodźcie często, a na kilka minut. Przez 3-4minuty na mrozie nic się nie stanie. Zachęćcie go do zabawy; jak będzie się ruszał to nie zmarznie. Na mity o agresywnych rasach, czarnych podniebieniach, dużych głowach nie zwracajcie uwagi ;) Polecam temat: [url]http://www.dogomania.pl/threads/57887-Mity[/url] Wiedza przecietnego polaka o psach i agresji w szczególności jest... powalająca :evil_lol: Z opisu to szkolenie brzmi dobrze, zobaczycie jak będzie w praktyce, wypytajcie jeszcze. Z bullowatym lepiej już samemu się dokształcić i szkolić, niż chodzić na złe szkolenie. Tak średnio do 4 miesiąca życia psiak jeszcze nie daje rady wytrzymać całej nocy - ale powoli, wszystko przyjdzie samo ;) Możecie sobie ustawić budzik na 15-20 min przed zwykła porą jego budzenia na siku i wynosić go sami - w ten sposób nie będzie sobie utrwalał nawyku robienia rabanu po nocy. Co do budzenia i "zabawiania" psiaka ludzie mają naprawdę różne pomysły, wiec wolałam uprzedzić :)
  12. Niezle szkolenie :razz: Szkoda, że ten pseudoszkoleniowiec nie wpadł na to, że zaostrzoną kolczatką można przebić psu tchawicę.
  13. A wy dajecie w końcu barf? To co tam robi ryż? :hmmmm: Moja suka też miewała biegunki po ryżu, tak po prostu - a nie ma jakichś szczególnych problemów jelitowych, na barfie tym bardziej.
  14. [quote name='paulina200']Dziękuję wszystkim za odpowiedź. Ta pani mi powiedziała, że jej psy są doskonałymi psami i ojciec kosztował 1000 euro był sprowadzony zza granicy, a ta pani ma taki akcent jakby pochodziła z Rosji. I na aukcji widac medale i puchary więc nie rozumiem dlaczego szczenięta nie mają rodowodów. Bo tak na pierwszy rzut oka wyglądają naprawdę jak Yorki tylko takie pyszczki mają długie. Ta pani powiedziała mi także, że pieski, które mają 3 miesiące to po nich już widac czy to będzie York czy podróbka i że się wybarwiają i odrazu widac jaki będą miały włos. Czy to prawda? Jak zapytałam dlaczego nie posiadają rodowodów to odpowiedziała, że musiałaby wtedy wystawic za dużo wyższą cenę i tak szybko by nie sprzedała, a nie chce zaniżac wartosci tych psów jakby wystawiła za 1100zł szczenięta z rodowodem. Dziwne prawda.[/QUOTE] No wybaczcie, ale dla mnie to stek kłamstw, kupy się nie trzyma, nie ma w tym żadnej logiki... Nikt kto jest normalnym hodowcą, który chce rozwijać rasę i liczy się dla niego dobro szczeniąt, a nie mnoży psy bez pojęcia dla kasy, nie będzie produkował szczeniąt bez papierów... Mając takiego fantastycznego psa każdy hodowca chciałby, żeby jego hodowla stała sie znana, żeby takie piękne pieski miały możliwość być pokazane na wystawach... Jeśli ona tego nie chce to po co sprowadziła psa za 1000 euro zza granicy? Mogłaby sobie kupić na miejscu psa za połowę tej ceny i sprzedawać szczeniaki z papierami za podobną cenę. A największa bzdura w tym to ta o wiele wyższa cena za rodowód. Każdy może sobie wystawić na sprzedaż rasowe piękne yorki z rodowodem nawet za złotówkę, nie ma żadnych zobowiązań co do ceny za jaką hodowca ma sprzedać szczenię. Sam zaś koszt zgłoszenia miotu i wyrobienia rodowodu/metryki jak dobrze liczę nie przekroczy 100 zł od szczeniaka - więc czemu miałaby z rodowodem wystawić je o wiele drożej...? I tekst że chce je szybciej sprzedać - widać co się liczy - nie dobro rasy, nie to gdzie trafią szceniaki - tylko KASA KASA KASA... I piszesz o długich pyszczkach - cóż, moze suka jej w cieczce uciekła albo jakiś pies ją pokrył i chce puscić miocik mieszańców naiwnym, dobrze na tym zarabiajac... Albo eksploatuje suki kryjąc je co cieczka - a tego regulamin nie dopuszcza ze względu na dobro suki, i szczeniaki z takiego miotu nie dostaną rodowodów - no ale kaska zawsze jest, zwłaszcza że pewnie znajdą się naiwni, którzy kupią psa bez metryki za 2500 zł ... :wallbash: I przede wszystkim po co komu pies bez papierów za tyle kasy? Skoro bez papierów, to na pewno tylko na kolanka do kochania; na wystawę się z nim nie pójdzie, hodowli nie założy. To co za różnica, czy po wybitnym ojcu? Dla laika york przeciętny niespecjalnie się różni wyglądem od tego po championach...
  15. Martens

    Co dla Dobka?

    [quote name='Panczo']No właśnie się nad tym zastanawiam, już w innym dziale postawiłem posta. Karmię swojego szczeniaka suchą 3 razy dziennie i jeden posiłek bym chciał zamienić na mięsko, może z odrobiną kaszy i jakimiś warzywami tylko nie wiem czy dla 12 tyg szczeniaka to nie za wcześnie?[/QUOTE] Z tym, że dla psa z wrazliwym żołądkiem dawanie raz karmy, raz gotowanego może skończyć się sensacjami żołądkowymi. Jeśli chcesz tak karmić, dawaj przykładowo w ciągu dnia karmę, a wieczorny posiłek w dłużsym odstępie czasu od karmy wieczorem.
  16. Sęk w tym, że pies najczęsciej zaraża sie właśnie przez postawienie na trawce, bo parwowiroza przenosi się przez wydaliny innych psów. Tak więc bez znaczenia czy postawisz psa tylko na zasikanym trawniku, czy pójdziesz z nim na pół godziny. Mój sąsiad wynosił szczeniaka tylko na siku i kupkę, na trawnik pod okno - i pies zaraził się właśnie parwo; miał kroplówki i ledwo go odratowali, potem jeszcze przez kilka lat miał problemy jelitowe i był chudy jak szczapa. Jeśli chodzi o samą temperaturę to wyjścia dobieraj do możliwości szczeniaka; możesz wychodzić dosłownie na 2-3 minuty, za to dość często, żeby psiak się hartował.
  17. Przy agresji jestem w stanie zrozumieć użycie kolczatki - jeśli jest do tego praca nad zachowaniem psa a nie kolce jako rozwiązanie problemu. Ale przy samym ciągnięciu na smyczy już niekoniecznie. Zwłaszcza że są ludzie, którzy 5-10 kg psa potrafią ubrać w kolczatkę "żeby nie ciągnął"... :roll:
  18. Martens

    Barf

    Kości ze schabu kwestia przyzwyczajenia pewnie; chyba że psiak mały to może spróbować z jakimiś mniejszymi, czasem są takie drobniejsze kostki wieprzowe podłużne w sprzedaży. Co do środków odrobaczających wątpię, bo wiele z pasożytów jest bardzo dopornych - ale są one rzadkością, a przy badanym mięsie właściwie ewenementem... Myślę, że korzystniejsze byłoby u Was jednak badanie kału; wtedy za jednym zamachem byłoby wiadomo, czy coś trzeba dawac i jesli tak, to co. Pocieszę, że sporo pasożytów, nawet jeśli pies je załapie z surowego mięsa, nie przejdą na człowieka - bo pies jest żywicielem pośrednim i żeby sie zarazić, musielibyśmy go... zjeść :p Największe niebezpieczeństwo to chyba tasiemce, zwłaszcza bąblowcowe - ale na te zwierzęta gospodarskie są badane - i odrobaczane oczywiście też.
  19. Jak masz psa ze zdrowymi, naturalnie ułożonymi uszami (nie jak u spaniela zwisające i owłosione, tylko zwyczajne - stojące lub półoklapnięte), to zostaw je w spokoju, podobnie oczy... Dopóki nic się nie dzieje, wszystko się samo oczyszcza, ucho pachnie normalnie, jakby lekko woskiem, lepiej nic nie grzebać, nie wlewać, nie czyścić, bo wtedy mogą zacząć się problemy. Ucho psa (poza przypadkami jak opisałam, np. u spanieli) jest tak zrobione, że ulega samooczyszczaniu. Niewielka ilość woskowiny w uchu, widoczna w zakamarkach też jest potrzebna, pełni funkcje ochronne.
  20. No właśnie to zależy od psa, nie można zakładać, że jak pies ma tyle i tyle miesięcy, to już tyle i tyle wytrzyma ;) Mam dorosłą sukę, która potrafi spać w nocy 12 i więcej godzin, i rano wcale się jej nie spieszy, nawet jest skwaszona że ją budzę i sika sobie od niechcenia, a miałam psa, też dorosłego, ktory po 9, maksymalnie 10 godzinach nocnych przebierał łapami i popiskiwał przy moim łóżku, a wyprowadzony od razu dużo sikał, widać było że mu się chciało - a oba psy były identycznie karmione, wyprowadzane... Cóż, widać to cecha osobnicza ;)
  21. [quote name='geronimosin']Wczoraj zdecydowaliśmy, że mały 9 stycznia idzie na test osobowościowy, aby zobaczyć nad czym trzeba z nim bardziej popracować, a zaraz po drugim szczepieniu idzie do psiego przedszkola. [/QUOTE] Popytajcie na forum o opinię o wybranym szkoleniowcu... Ciężko trafić na dobrego, wielu nadal szkoli metodami siłowymi, z karceniem, karaniem, kolczatkami, wkręcają bajki o rzekomej dominacji - a to metody przestarzałe i szczególnie źle się sprawdzają przy psach w typie amstaffów, i ogólnie terrierów typu bull. [quote name='geronimosin']Co do łóżka, to jeszcze nie potrafi na niego wskakiwać , bo jest za wysokie i jeszcze nie potrafi tak wysoko skakać. Na razie tylko próbuje na niego wskoczyć, ale dzieje się to tylko w nocy , kiedy śpimy a on się budzi i domaga się uwagi. Dotychczas po prostu odwracaliśmy jego uwagę. Chwila zabawy albo głaskania i mały wraca spać do siebie. Teraz będziemy bardziej stanowczy. To może będzie potem mniej problemów.[/QUOTE] Kiedy domaga się w nocy uwagi - ignorujcie. Inaczej będzie was budził na okrągło, wiedząc że się nim wtedy zajmiecie. Jak się nim nie zajmiecie, kiedy robi w nocy raban, na początku będzie robił gorszy, a kiedy stwierdzi, że nie pomaga, sam przestanie. Chyba że w zasadzie nie macie nic przeciwko spaniu z psem na łóżku, to od razu darujcie sobie te szopki ;) Spanie z psem w łóżku w żaden sposób nie wpływa źle na relacje (wręcz przeciwnie, wzmacnia więź) czy "dominację". Najważniejsze jest podejście do psa, nasza konsekwencja i wspólna praca, nauka - to czy pies śpi w łóżku nie jest ważne, o ile tylko umie zejść z niego na komendę, co można łatwo wyćwiczyc ze smakołykami. [quote name='geronimosin']Co do reakcji na inne pieski, to byliśmy u szwagra i tam była sąsiadka z 7-8 miesięczną suczką (kundelek nieduży). Psiaki bawiły się przez dobrą godzinę (może więcej), aż w końcu rozdzieliliśmy ich, bo Pikuś widać już był zmęczony i kompletnie nie miał siły ;). Choć i tak dzielenie dalej zaczepiał koleżankę. Biedak od razu usnął na rękach. Rzucały się na siebie, przewracały, podgryzały, ganiały w berka., aż miło było patrzeć.[/QUOTE] To od razu mała rada, jak z bullowatego nie zorbić nadpobudliwego stworka... Po pierwsze stała pora kładzenia się spać od tej do tej godziny nie ma zabaw i szaleństw, wszyscy idą spać - pies szybko się do tego przyzwyczaja i o wyznaczonej godzinie będzie ładnie zasypiał, zamiast roznosić dom po nocy. Po drugie - nie budzić kiedy śpi w dzień. Jak leży, odpoczywa, zostawić w spokoju, niech się wyśpi. Ciągle budzenie psiaka, żeby go niby wymęczyć, może doprowadzić do nadpobudliwości ;) [quote name='geronimosin']wszystkie metody (piszczenie jak szczeniak, podstawianie zabawek zamiast rąk). sprawdzają się, póki mały „myśli” co zrobi. Problem zaczyna się wtedy kiedy za bardzo się rozbawi, bo wtedy przestaje reagować na cokolwiek. Na udawane piszczenie nie reaguje (choć wtedy udawane to już nie jest), a jak wiadomo wszelkie ruchy powodują jeszcze bardziej uparte gryzienie. Mówienie „nie” i wstanie i obrażanie się, czy też wyjście z pokoju i zostawienie go samego jest wręcz nie możliwe, bo wtedy przesiada się na stopy. Podsuwanie nawet najfajniejszych zabawek nie skutkuje, bo go po prostu wtedy nie interesują. Po przeczytaniu kilku stron zaczęłam w czasie „ataku zabawy” po prostu przenosić się na tapczan. Znaczy się ja siadam na tapczan lub po prostu na nim leże. Przykładowo bawię się z nim sznurkiem , który bardzo lubi szarpać. Jak tylko zaczyna łapać za to co nie trzeba , to prostu mówię stanowczo nie i zabieram, ręce, nogi i zabawkę. Póki co na tapczan nie dosięga, więc mogę tak reagować. Jak się uspokoi to wracamy z powrotem do zabawy. Dzisiaj metodę testowaliśmy i chyba było lepiej. Tylko się zastanawiam, czy zamiast „wskakiwania” na łóżko, w celu przerwania zabawy, mogę np. psiaka podnieść obiema rękoma, aby nie miał możliwości niczego gryzienia. Nie mówię, żeby go przyciskać , czy coś w tym stylu. Tylko odsunąć i unieruchomić. W końcu nie w każdej sytuacji jest pod ręką łóżko aby można było na nie akurat wskoczyć. A może jakaś inna propozycja? [/QUOTE] Jeśli pies dostaje takiej totalnej wariacji, że nie mozna go opanować, wydajesz wybrane polecenie, np. spokój, i tak jak pisze corrida, podnosisz psiaka i zamykasz na kilka minut w łazience, w innym pokoju, aż ochłonie. Samo podniesienie, jeśli działa u Was, też jest dobrym sposobem. Poza tym w czasie zabawy, dopóki jeszcze kontaktuje, ćwicz to polecenie na spokojnie; w pewnym momencie mów "spokój", chowaj ręce, nie zaczepiaj, mów spokojnie do psa (ale raczej nie głaszcz, żby nie zaczął łapać zębami). W ten sposób po dłuższym czasie wdrożysz psu, że to słowo "spokój" oznacza opanowanie wariacji. Aczkolwiek to wariowanie przy zabawie to chyba cały urok tych psiaków, szczególnie głupawka i bieganie w kółko po pokoju :D P.S. Smakołyki zawsze staraj się mieć w kieszeni, przynajmniej kilka ;) [quote name='corrida']Czytając Twoje wypowiedzi odnoszę chwilami wrażenie, że na siłę się doszukujesz w psiaku agresji ;). Nie wiem, ile dokładnie teraz brzdąc ma, ale przypuszczam, że to jeszcze malizna. U takich dzieciaków nie ma raczej mowy o agresji, one się bawią, poznają świat. To, że szczekał na innego psa wynikało (tak jak naisała koleżanka wyżej) z tego, że pewnie się bał.[/QUOTE] Dokładnie - o problemach z dominacją, agresją można mówić dopiero u psa 6-8 miesiecznego; na razie mówić o szczeniaku, że jest dominujący, to tak jak mówić o pięciolatku, że chce opanować świat :) Bullowate w ogole mają specyficzne zachowania, specyficzne podejście do życia, i to co niektórzy mylnie odbierają u nich jako agresję i dominacje, jest po prostu ich sposobem bawienia się (przy czym mają ogromne poczucie humoru - aczkolwiek inny potarmoszony radośnie pies - niekoniecznie :evil_lol:). Często warczą "groźnie" w zabawie, są niedelikatne, mają mnóstwo energii, skaczą, wydają dziwne dźwięki - ale to przede wszystkim ich wrodzona żywiołowość i sposób bycia - a nie agresja. [quote name='corrida']Doszłam do wniosku, że zabawki widocznie nie są dla niej wystarczająco pociągające. Nic dziwnego, skoro całymi dniami walały się po podłodze. Schowałam je (za radą kogoś mądrzejszego ode mnie :lol:) i nastąpiła metamorfoza - psiak kiedy tylko zobaczył zabawkę (i Panią chętną do zabawy) dostawał korby.[/QUOTE] dokładnie :) Najlepiej miec kilka zabawek, czy nawet kilka zestawów po kilka, miec wsystkie schowane i codziennie udostępniac inną zabawkę, zestaw - i bawić się nią z psiakiem, a nie zostawiać tylko na podłodze; uczyć na nią wykonywania poleceń, nagradzać zabawą. Ostrożnie z zabawami siłowymi.. Aczkowliek mały amstaff raczej nie odmówi nawet bardzo forsownej zabawy, trzeba uważać szczególnie przeciąganiem i podnoszeniem psa trzymającegozabawkę. Przynajmniej do roku życia takie tarmoszenie powinno być stosunkowo delikatne, bez podnoszenia psa, bo jego upór i chęć zabawy są za duże w stosunku do jego rozwijających się jeszcze kości i chrząstek, szczególnie kręgołupa w odcinku szyjnym, którego nie chronią wtedy jescze tak silne mięśnie jak w wieku dorosłym. [quote name='corrida']Co do podnoszenia - nie wiem, u nas to nie zdało egzaminu. Zarówno podnoszenie psa w górę, jak i piszczenie niczym szczeniak odnosiło przeciwny skutek - psiak się nakręcał.[/QUOTE] Różnie jest u róznych psów - na mojego staffika dobrze robi i podniesienia na chwilę do góry i ewentualnie pisk - ale pisk solidny :evil_lol: moje pełne obrazy "auuaaa" i schowanie rąk - ciche pisknięcia TZta, który próbuje być twardy albo wydane bezbarwnym tonem spokój nieiwele pomaga, trzeba być bardzo ekspresyjnym w mowie ciała i dźwięku, żeby pies zobaczył jak na dloni, że nas zabolało, wkurzyliśmy sie i nie będziemy się tak bawić. Za ciche czy za mało zdecydowane w wymowie piśnięcia tylko bardziej nakręcają.
  22. [quote name='smerfetka123']apropo labków na agility, to nie zgodziłabym się z tym,że się nie nadają, bo znajoma ma i jest bardzo dobra ta sunia i chętnie biega, zależy od psa, ale trzeba by było uważać na stawy[/QUOTE] Widzisz, bo to jest tak - jak ma się laba, okaże się że ma zdrowe stawy, jest w miarę lekki - to można sobie poćwiczyć agility, ot tak dla zabawy, rekreacyjnie - bo na bardzo dobre wyniki raczej nie ma co liczyć, lab nigdy nie będzie tak szybki i zwrotny jak lżejsze psy. Natomiast kupowanie laba z założenia jako psa do agility jest moim zdaniem nieporozumieniem - u tej rasy jest stosunkowo duże ryzyko, że stawy psa czy w ogóle jego masa nie pozwolą na treningi; jego wielkość ogranicza również zakres zabaw z frisbbee. U labradora ze względu na budowę jest też o wiele większe ryzyko kontuzji przy takich sportach, niż u lżejszej rasy. Tak więc jeśli ktoś marzy o agility i frisbee i chce psa predysponowanego wlaśnie do tego - to raczej nie jest to labrador ;) On bryluje w innych dziedzinach ;)
  23. Sonic, o wiele bardziej humanitarnym rozwiązaniem dla Twojego psa byłoby właśnie przyzwyczajenie psa i korzystanie na czas nieobecności z klatki - transportera. Pies odpowiednio z nim oswojony, przynajmniej przez 2-3 tygodnie mający do niego dostęp, karmiony w nim, a potem stopniowo na krótko zamykany kiedy śpi, żeby go do tego przyzwyczaić, zostawiony sam w transporterze na te 3-4 h będzie się wyciszał, spał, czy też obgryzał to, co mu zostawisz, a nie demolował mieszkanie. Klatka nie służy do trzymania psa jak chomika; odpowiedni trening - przyzwyczajenie psa do niej - sprawia, że pies uznaje ją za coś w rodzaju swojej nory, bezpiecznego schronienia. Jeśli przed zostawieniem psiaka w niej pójdziesz z nim na długi wyczerpujący spacer, i jeszcze zostawisz mu zabawkę typu kong z czymś smacznym do wylizywania w środku, to problemy znikną. Paradoksem dla mnie jest to, że klatkę uważasz za coś strasznego, a zostawiasz psa samego w kagańcu :-o Sam piszesz, że pies jestw nim nieswój; pies doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że jest pozbawiony mozliwości obrony, że ma unieruchomiony pysk - i bardzo nasila to jego stres (a stres na dłuższą metę nasila skłonności do gryzienia przedmiotów). Poczytaj trochę Stanleya Corena, zobacz jak uczą się psy, jak rozumują - bo myślenie że psu zbrzydnie gryzienie bo siedzi w kagańcu jest totalnie błędne; on nie ma pojęcia, że zakładasz mu kaganiec bo coś niszczy. Dodatkowo to niebezpieczne - pies próbując zdjąć kaganiec, może zaczepić o niego pazurem u piątego palca i wpaść w panikę i go sobie nawet naderwać lub wyrwać... Miałam taką sytuację na spacerze, pies biegał w kagańcu, coś mu strzeliło do głowy, zeby go zdjąć, i padł z piskiem na ziemię - okazało się że zaczepił mu się pazur... Był tak spanikowany, że gdyby mnie nie było, ani chybi by go sobie wyrwał, a od razu mówię, że to poważny i bolesny uraz, krew sika jak diabli... I coś takiego może się stać pod twoją nieobecność. Nie wolno psa zostawiać bez opieki ani w kagańcu, ani w kolczatce, bo może sobie zrobic krzywdę zacepiając o nie łapą albo o cos innego. A przede wszystkim, każdy terier to... pies nie do zdarcia. Żeby siedział spokojnie kilka godzin, powinien przed Twoim wyjściem iść z Tobą na półtora-dwugodzinny spacer, na którym nie będzie po prostu biegał, ale aportował, wykonywał polecenia, bawił sie z tobą, uczył sztuczek. I po Twoim powrocie to samo. Teriery to psy pracujące, o niepsożytej energii, potrzebują kilku godzin zajęcia dziennie - inaczej są nie do wytrzymania - niszczą, szczekają, kopią doły... To nie są pieski pokojowe, kanapowe, do towarzystwa...
  24. Też bym poczekała, może nie aż do końca wszystkich szczepień, ale przynajmniej aż sunia skończy 3 miesiące. Oczywiście mam na myśli naukę czystości, stawianie na trawnikach. Natomiast wynosić pieska na spacer na rękach, pokazywać mu świat, ruch uliczny, rózne miejsca i ludzi - możecie a nawet powinniście już ;)
  25. Z tymi 8 godzinami u 3-miesięcznego szczeniaka byłabym baardzo ostrożna, bo żaden z moich psów w tym wieku nie był w stanie tyle wytrzymać... Obecny nawet przez noc nie daje tyle rady; nawet jak śpi, budzi się na siku po maxymalnie 5-6 godzinach. Co do klatki - może Sonic lepiej daruj sobie złośliwe komentarze, skoro nie masz zielonego pojęcia czym jest trening psa z użyciem klatki ani że w ogóle coś takiego istnieje i nie ma nic wspólnego z więzieniem psa.
×
×
  • Create New...