Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. Husky mają skłonności do niedoborów cynku oraz niedoczynności tarczycy, oba te schorzenia mogą powodwać bardzos silne linienie. Tarczycę powinnaś zbadać koniecznie (badanie krwi), cynkiem możesz przez jakiś czas suplementować "w ciemno", na pewno nie zaskzodzi w umiarkowanej dawce.
  2. Żeby zacząć - oj tak ;) Jeśli będziesz trafią Ci się świetne psy, będą utytułowane, zdobędziesz renomę, będziesz miała chętnych, warunki na mioty - to może Ci się poszczęści i psy będą zarabiać na swoje utrzymanie, wystawy, etc. a może i Tobie coś zostanie ;) co jednak jest dość niepewnym dochodem, bo z upływem lat przybywa w hodowli weteranów (brzydko mówiąc "darmozjadów"), które też trzeba godnie utrzymać do końca ich dni, może sie zdarzyć że któryś pies zachoruje i leczenie pochłonie kilka ładnych tysięcy... A wszystkie psy dzień w dzień potrzebują bardzo dobrego pokarmu, akcesoriów, kosmetyków, opieki weterynaryjnej; wystawym dojazdy, noclegi też sporo kosztują... Na pewno trzeba mieć "zapasowe" źródło dochodów.
  3. [quote name='geronimosin'] No jak byś zgadł. Teraz pracuje z owczarkiem niemieckim, a ma młodego owczarka belgijskiego. [/QUOTE] [quote name='geronimosin']W takim razie myślę, że daruje sobie przedszkole u tej pani. Płacić kupę kasy za to, aby nauczyć się kilku „sztuczek” typu siad i leżeć, a resztę drugim uchem wyrzucić, to jak dla mnie strata pieniędzy. To już wole kupić parę dobrych książek i poczytać i zafundować chłopakowi super legowisko :lol: A o samej socjalizacji w zasadzie nie powiedziała nic nowego, ponad to co przeczytałam na necie. Siad już umiemy. Teraz uczymy się leżeć ;) [/QUOTE] Darujcie sobie ;) Szkolenie owczarków, a szkolenie bullowatych to w ogóle dwie różne bajki. Metody stosowane przy szkoleniu owczarków mogą doprowadzić u bullowatych do agresji albo będą w ogóle nieskuteczne. Gdybyście znaleźli osobę, która zna te rasy, umie z nimi postępować, a nie próbuje robić z nich owczarki, tylko bardziej je musztrować, to wtedy tak... Więcej wyniesiecie z kontaktu mailowego/forumowego z hodowcami, właścicielami tych ras, czy nawet szkoleniowcami (poszukam) niż ze szkolenia a la owczarki. Niestety wielu szkoleniowców tych psów nie rozumie - z typowych dla nich brutalnych zabaw z innymi psami próbują zrobić na siłe dominację, ich niedelikatność i typowe "zapominanie się" w zabawie próbują podpinać pod agresję i każą podporządkowywać sobie na siłę te psy - podczas gdy im nie wgłowie była żadna agresja, ot świetnie się bawiły tylko pan nagle się rzuca i drze, i bawić się nie umie - po dłuższym czasie to może wywołać agresję... Z tym sie walczy zupełnie inaczej - kończeniem zabawy, uwrażliwianiem psa na nasze "auu", wyciszaniem - a nie przewracaniem na plecy, bo zpasy to coś, co bulle kochają najbardziej i próbując przewalić go na grzbiet dajemy sygnał, że chcemy się potarzać z psem po podłodze, a nie że jesteśmy jakimś tam alfa :) [quote name='geronimosin']A tak w ogóle to zauważyłam pewną prawidłowość. Czym dłuższy spacer tym psiak bardziej naładowany energią wraca i ma większą ochot na zabawę. Zamiast po spacerze bardziej zmęczony to nie. Na odwrót. :cool3:[/QUOTE] A jak długi jest długi spacer? :evil_lol: Te psy są niezniszczalne, potrafią po 3 h szaleństw pospać kwadrans i harcować od nowa :) Kiedy uważamy, że zabawy koniec, ignorujemy psa, wyciszamy, sami zachowujemy się spokojnie... Wymęczanie na siłę nic nie (oczywiście duża dawka ruchu musi być), ale ast będzie się bawił do upadłego, dosłownie, jeśli my nie skończymy zabawy. [quote name='geronimosin']Tylko zauważyłam, że czasem jak podsuwam smakołyk za dobrze wykonaną komendę to prawie „rzuca” się na niego (przy okazji nie chcący na palce). Może to zbyt mocne słowo, ale nie potrafię tego inaczej opisać. Być może wynika to tak samo jak gryzienie po rękach (zbyt rozbawiony=słabo kontroluje co robi).[/QUOTE] Zbyt rozbawiony = zbyt słabo kontroluje co robi, i tyle ;) Można smakołyk podawać na otwartej dłoni, wtedy nie capnie za palce. W chwilach spokojniejszych uczyc delikatnego brania jedzenia z ręki, początkowo na jedzonku mniej atrakcyjnym. Jeszcze co do dzieci - to dość żywiołowe psy, trzeba będzie kontrolowac zabawy z dzieckiem (i oczywiście nie zostawiać malucha ani na chwilę sam na sam z psem), bo rozbawiony bull w najlepszych zamiarach może dziecko przewrócić, potrącić, stratować :lol: Był dość głośny przypadek, kiedy matka zostawiła dziecko w spacerówce jedzące chrupki samo z amstaffem - poszła wieszać pranie, pies ugryzł dziecko w twarz. Krzyk - pies agresywny, do uśpienia, a było raptem kilka szwów... Prawdopodobnie pies zainteresował się jedzeniem, chciał je dziecku zabrać, a może dziecko w zabawie pomachało psu chrupkiem i wsadziło go do buzi...? Nieszczęście gotowe, przez brak wyobraźni - gdyby amstaff chciał ugryźć dziecko w twarz, nie byłoby czego z czym zszywać; zadrapanie na 2-3 szwy było prawdopodobnie wynikiem brutalnego zabrania dziecku chrupka sprzed buzi, bez zamiaru zrobienia mu krzywdy... Stąd uczulam, żeby uważac. Zresztą może się to zdarzyć z każdym psiakiem. Bullowate mają ogromny plus jeśli chodzi o dzieci - są cierpliwe, tolerancyjne i jeśli przypadkowo nie damy rady doplinować dziecko i to pociągnie psa za ogon, czy uderzy, szansa że pies odda jest zerowa; amstaff prawdopodobnie nawet nie zauważy albo uzna to za zachętę do zabawy; piesek bardziej krewki, jak owczarek belgijski, terierek, jamnik czy ozdóbka w takiej sytuacji może od razu ugryźć.
  4. [quote name='geronimosin'] Mówiła, że powinniśmy ćwiczyć te pozycje „uległe”. Czyli jak psiaka bierzemy na ręce jak niemowlę, to psiak powinien być „luźny” i raczej nas lizać, a nie powinien być „sztywny”, czy też szarpać się lub gryźć. Tak samo z pozycją gdy leży na ziemi na plecach. A my przytrzymujemy go ręką na klatce piersiowej. Przytrzymanie powinno polegać na luźno położonej dłoni, bez użycia siły i agresji. Tzn. psiak sam powinien chętnie w tej pozycji leżeć. Powinniśmy ćwiczyć te pozycje podając w tym czasie psiakowi smakołyki, aby zrozumiał, że te pozycje są miłe. Ćwiczyć powinniśmy z różnymi osobami i w różnych miejscach. [/QUOTE] Średnio mi się podoba ten pomysł... Pies będzie wam doskonale podporządkowany już tylko dzięki codziennej współpracy, zabawie, szkoleniu i konsekwencji. Uważam te ćwiczenia za zbędne, a w wykonaniu obcych osób za kilka miesięcy wręcz ryzykowne - to nie jest naturalne zachowanie psa, żeby radośnie wystawiał wszystkim ludziom najwrażliwsze miejsca na ciele. W lepszej perspektywie pies nauczy się po prostu, że przewracanie na brzuch to fajna sprawa, bo dają jeść, ale z podporządkowaniem niewiele ma to wspólnego. W gorszym razie pies z wiekiem dojrzewania zacznie się butnować (i ten bunt będzie sprowokowany własnie waszym postępowaniem). [quote name='geronimosin']Co do intensywnego gryzienia, to psiaka powinniśmy położyć w pozycji jak wyżej i poczekać, aż się uspokoi i potem wrócić do zabawy. [/QUOTE] Zastanawiam się czy pani szkoleniowiec kiedykolwiek próbowała przelożyć na plecy i uspokoić rozbawionego do granic możliwości amstaffa, bez użycia siły, czy tylko czytała że tak trzeba albo pracowała z owczarkami... To się nie sprawdzi, zeby rozbawionego szczeniaka położyć będziecie musieli użyć siły, a on najprawdopodobniej uzna to za świetną zabawę. Jeśli jako tako skutkuje zostawianie go samego gdy przesadzi albo zwykłe "auu" lepiej zrezygnujcie z tej rady :shake: [quote name='geronimosin']Pytaliśmy też, o to jak mamy reagować na żebranie pod stołem. Bo psiak jak czuje jedzenie na stole to najchętniej wlazł by na niego i wszystko zjadł. Póki co opiera tylko łapy na ławie. Jest to dosyć uciążliwe, ale gorzej będzie jak mały podrośnie i już nie będzie taki mały. Odpowiedź Pani brzmiała: Krótkie ostrzegawcze „Fe” i ściągamy psiaka ze stołu. Najlepiej tak jak to robi suka. Czyli za kark.[/QUOTE] Bzdura, bzdura, bzdura. O niewiedzy szkoleniowca świadczy w ogole porównanie jakoby suka łapala szczeniaka za kark. Psowate robią tak jedynie z upolowaną zdobyczą i jest to raczej sygnał "zabiję cię" a nie "nie wolno". Suka karcąc szczeniaka zwykle uderza go boleśnie bokiem kła, nigdy nie łapie za skórę, za kark! Karcenie szczeniaka tak jak suka w ogóle jest niemożliwe ze względów fizycznych i psychologicznych. Uczymy psa polecenia zostaw, biorąc go na smycz, rzucając na ziemię coś nieatrakcyjnego, np, kawałek chleba, mówimy "zostaw", lekko szarpiemy smyczą i dajemy coś lepszego, smakołyk. Ćwiczymy tak wielokrotnie, aż pies będzie reagowal na samo słowo. Wydajemy polecenie gdy pies interesuje się stołem i gdy zostawi, dajemy smakołyk. Psu z takimi skłonnościami nie wolno dawać jedzenia ze stolu, nie dokarmiac kiedy jemy. Najlepiej nauczyć polecienia "na miejsce" i tam odsyłac na czas posiłków. [quote name='geronimosin']Czyli robić mu taki specjalny masaż pod włos.[/QUOTE] Przedziwne. Wrażliwośc psa na ból na pewno się od tego nie zmieni. To jest po prostu przykre, wręcz bolesne, jeśli naelektryzujemy sierść. W ten sposób można wręcz zniechęcić wrażliwego psa do pieszczot... Odwrażliwianie na ból powinno polegac na absorbowaniu uwagi psa, gdy dzieje się coś przykrego - np. śnieg ziębi łapki => zajmujemy zabawką, jedzeniem, biegamy... [quote name='geronimosin']Mówiła też o tym, że ważne jest abyśmy ćwiczyli z nim, że można mu wszystko zabrać. Tzn. bawimy się z nim to w jakimś momencie podstawiamy smakołyk i zabieramy np. zabawkę z pyska. Ale to w sumie to już dawno ćwiczymy w ramach komendy „zostaw”, więc po prostu będziemy ćwiczyć to częściej i z różnymi rzeczami. [/QUOTE] Wszystko ok - tylko nie zabieramy z pyska, a pokazujemy coś lepszego, żeby sam puscił, i gdy to zrobi, chwalimy. Broń boże nie zabierajcie szczeniakowi miski z jedzeniem w czasie posiłku. Niektórzy "mądrzy"szkoleniowcy zalecają właśnie coś takiego - a to najprostsza droga do agresji przy misce. Każdy pies na ziemi broni pokarmu i dziala to na zasadzie instynktu samozachowawczego. Takie "szkolenie" ma go złamać, a to nie z każdym psem się uda; niektóre po prostu się wkurzą i w końcu użrą... Żeby pies nie warczał przy misce - wkładamy do miski tylko trochę jedzenia, podchodzimy i dokładamy. Potem wkładamy tylko trochę - jak zje zabieramy miskę i wkładamy jeszcze. W ten sposób uczymy psa: pan przy misce = dobre rzeczy, a nie pan przy misce = zabranie papu - bo to może stworzyć problemy. Od razu uwaga - każdy nawet najwspanialej wychowany pies może ugryźć przy misce obcą osobę lub małe dziecko, które wsadzi tam ręce. Dlatego w takich sytuacjach należy po prostu uważac, małe dziecko trzymać na początku z daleka od psa w czasie posiłkow, a gdy podrośnie, podchodzić razem z nim i trenować tak jak na początku - tylko to dziecko dokłada do miski pod naszym nadzorem. Pani szkoleniowiec od biedy ok, ale przecedzajcie jej rady przez gęste sitko, w razie czego pytajcie tutaj, i skupcie się bardziej na uczeniu psa nowych umiejętności, wspólpracy i radości z niej, nagradzaniu i konsekwentnym zachowaniu, niż rzekomej dominacji. Swoją drogą zadziwia mnie jak tej pani wyszło że pies jest dominujący, skoro ewidentnie wykazywał reakcję lękową na widok psa.
  5. [quote name='gremi&roki']Niestety przeciętny właściciel domowego psa pracuje minimum 8 godzin, jeśli doliczysz dojazdy to wychodzi 9 albo więcej. To bardzo dużo czasu który psiak miałby spędzić w klatce. Jeśli chodzi o możliwość przegryzienia kabli to cóż, ale decydując się na zwierzę w domu odpowiedzialna osoba ten dom do obecności zwierzęcia przystosowuje a to obejmuje między innymi usunięcie kabli i innych niebezpiecznych przedmiotów z jego zasięgu.[/QUOTE] No to chyba, że mieszka się w domu bez prądu - bo są psy zdolne do pozrywania linoleum, wypatroszenia drzwi, pozgryzania paneli ze ścian... Jak przy takim psie schować kable?
  6. Nie spuszczać. Kupić długą, kilkunastometrowa linkę i na niej wybiegiwać psa, w międzyczasie ucząc przychodzenia na wołanie na smakołyki, pochwały, nagrody. Może po długiej ciężkiej pracy będziesz mógł spacerować z sunią i bez smyczy - ale przedtem trzeba popracować nad posłuszeństwem. Wcześniej suni nie puszcza, bo każda ucieczka rujnuje to, co do tej pory wypracowałeś jesli chodzi o nauke przywołania.
  7. Ja tylko nie rozumiem, po co produkować kolejne goldeny, skoro nawet rodowodowych jest mnóstwo, o wiele za dużo i jak sama zauważyłaś są to psy często bardzo przeciętne. Rasa jest w tej chwili na tyle liczna, że zakup szczeniaka niewystawowego to naprawdę niewielki wydatek w porównaniu do tych droższych. Co do dysplazji - niestety statystyki mówią same za siebie, po rodzicach ze stawami A odsetek szczeniąt z dysplazją jest nieporównywalnie mniejszy niż po psach ze zmianami... Owszem, nie wyklucza to możliwości dysplazji, ale zmniejsza znacznie jej prawdopodobieństwo. Psów jest w Polsce dość, o wiele za dużo i zamiast wspierać ich bezsensowne produkowanie lepiej ponamawiać do adopcji, naprawdę. Zresztą, nikt nie musi mieć goldena, jesli uważa, że go nie stać na szczeniaka za kilkaset zł (bo tyle kosztują pety...).
  8. [quote name='paulina200']Uważam, że powinny miec miniumum 8 tygodni. Takie maleństwa się trzęsą, piszczą, są wielkie problemy z karmieniem, występują bieguntki, ich układ odpornościowy nie jest jeszcze dobrze wykształcony itd.. Skoro szczenięta są otoczone miłością jak to jest napisane w ogłoszeniu to dziwne bardzo, że właściciele tak szybko chcą się ich pozbyc nie zważając na ich dobro :/ Biedne maluszki. Ciekawe czemu na zdjęciach nie ma pokazanej matki.[/QUOTE] Może matka po miocie wygląda jak kupka nieszczęścia, i wstyd pokazać, szczeniaczka dadzą w drzwiach :razz: Problemy ze szczeniakiem za wcześnie odebranym to nie tylko zdrowie - to także zorana psychika - szczeniak do 8 tygodnia życia powinien przebywać z matką i rodzeństwem, uczyć się zachowań społecznych swojego gatunku - u szceniąt za wcześnie odebranych często pojawia się agresja wobec innych psów, bywają atakowane przez nie bo zwyczajnie nie potrafią się porozumiewać w psim języku... I z jednym się zgadzam - napisali że nie prowadzą żadnej hodowli. Bo hodowli nie prowadzą - produkują bez minimum wiedzy i pomyślunku szczeniaki z przypadkowego pod wzgledem doboru rodziców skojarzenia, w ktorym mogą ujawnić się zarówno wady dziedziczne jak i cechy nietypowe dla rasy. To nawet nie jest produkcja, to fuszerka...
  9. No chyba już sama sobie odpowiedziałaś... Żaden odpowiedzialny i mający MINIMUM wiedzy człowiek nie wyda szczeniaków w wieku miesiaca, już samo to pokazuje "profesjoanlizm" tych ludzi. Dogodna cena?? Prawie tysiąc złotych za szczeniaka "po rodowodowym ojcu"?? Chyba raczej niesamowite zdzierstwo... Matka bez papierów, czyli nie wiadomo co, być może po rodzicach z wadami, pies bez hodowlanki czyli z jakiegoś powodu też jej nie ma... Musiałabym spaść z 3 piętra na głowę, żeby wydać tyle pieniędzy na, powiedzmy sobie szczerze, "nie wiadomo co" :shake: Odłóż jeszcze 400-500 zł i będziesz miała szczeniaka z rodowodem, peta - przynajmniej wyrosnie ci z niego york i dobry hodowca będzie ci służył pomoca i doświadczeniem przez całe życie psa, nie będziesz musiała zakładać rozpaczliwych wątków na dogo, żeby obcy ludzie musieli oświecać cię w sprawach, które powinien wyjaśnić ci hodowca...
  10. [quote name='gremi&roki'] Na myśl o psie zamkniętym przez kilka godzin w klatce przechodzą mi ciarki ze zgrozy.[/QUOTE] Nie widzę nic zdrożnego w zamknięciu na kilka godzin w klatce psa do niej przyzwyczajonego, wcześniej solidnie wybieganego i wybawionego, na kilka godzin - które i tak znając życie prześpi. W przypadku psów z chorobą sierocą zostawienie go bez klatki bywa wręcz znęcaniem się i narażaniem jego zdrowia - psy z lękiem separacyjnym uspokajają się w ograniczonej przestrzeni przypominającej norę, wyciszają się, nie mają takiej możliwości zrobienia sobie krzywdy. Pozostaiowne w mieszkaniu czy pomieszczeniu wpadają w panikę - na podobnej zasadzie jak lepiej będzie się czuło dziecko zamknięte w małym przytulnym pokoiku niż zostawione w z jego perspektywy ogromnym pustym domu, żeby snuło się po pokojach i słuchało ciszy... I niesmaczne jest dla mnie porównanie psa zadbanego, mającego super kontakt z przewodnikiem, wybieganego, najedzonego, z wodą w misce, żeby sobie pospał - do psów zabiedzonych, głodnych, pozbawionych podstawowego kontaktu z człowiekiem i jakiejkolwiek miłości, zabawy, ruchu, zamkniętych na lata w klatce z ich odchodami... No i moim zdaniem lepiej, żeby pies posiedział trochę w klatce (nie mówię tu o bitych 12 h dziennie czy coś) i pozostał żywy niż znaleźć go martwego bo poprzegryzał kable. A co psy z lękiem separacyjnym potrafią wyczyniać w domu, zwłaszcza duże, to już możesz poczytać na dogo ;)
  11. [quote name='JoShiMa']No właśnie. Dlaczego? Dla mnie to trochę nieodpowiedzialne. Moim zdaniem nie da się suki upilnować i prędzej czy później "coś" się przydarzy. [/QUOTE] Jak ktoś nie ma wyobraźni i jest nieodpowiedzialny to owszem, nie upilnuje. Jak ktoś jest sierota i zostawia sukę w cieczce samą na podwórku albo puszcza bez smyczy "bo ona się słucha" to na pewno coś się wydarzy. Psy nie są wiatropylne, jak się chce to można upilnować - zastanawiałaś się, jak sobie radzą hodowcy mający przykladowo 3 suki i 2 samce, wszystko niekastrowane? Według Twojej filozofii, wszystkie suki powinny mieć małe dwa razy w roku, bo skoro nierealne jest upilnowanie jednej suczki, to co dopiero kilku zwierzaków róznej płci w jednym domu - no a jakoś się zazwyczaj udaje, jak ludziom zależy ;) Dla mnie naprawdę niesmaczna robi się tendencja na dogo, do przyczepiania łatki "nieodpowiedzialnego" każdemu kto nie wykastruje psa. To chore. Sterylizacja suki to poważny zabieg pod narkozą z otwarciem jamy brzusznej. Prócz wielu zalet ma również wady i możliwe skutki uboczne, niektóre naprawdę poważne. Każdy ma prawo zostawić jajniki/jądra swojego psa na miejscu, jeśli dba by się on niepotrzebnie nie rozmnażał - i nikomu nic do tego! Może się trochę zastanów i poczekaj aż koleżanka odpisze, czemu nie chce sterylizować suki zanim wyciągniesz dość nieładnie ją oceniające wnioski. Gdyby zdrowa młodziutka suczka zeszła Ci podczas narkozy, bo chciałaś ją dla wygody wyciąć, albo zachorowała na przewlekłą chorobę układu hormonalnego wymagającą leczenia do końca życia może byś trochę inaczej podeszła do tematu :razz:
  12. [quote name='gremi&roki'] Teraz postanowiłam podawać im naprzemiennie suchą z gotowaną, tyle że jak już ktoś wcześniej napisał podając gotowane nie mam pewności że dostarczam im wszystkich niezbędnych witamin. Macie jakieś sugestie a propos ewentualnej suplementacji??[/QUOTE] Ryzykowne, u psa z delikatnym żołądkiem może wywołać problemy trawienne, nie wszystkie psy tolerują taki sposób karmienia. A podając karmę masz pewność że wchłoną się wszystkie witaminy? Te w karmach to w większości dodawane w procesie produkcji syntetyki, ich przyswajalność (podobnie jak tych z suplementów) na pewno jest gorsza niż takich ze świeżego pokarmu. Teoretycznie podając 50% karmy i 50% gotowanego powinno się podawać 50% dawki preparatu mineralno-witaminowego. Swoją drogą to chyba zasługa reklamowej propagandy o "odpowiednim zbilansowaniu" i "składzie dopasowanym do potrzeb", że teraz ludzie boją się psa karmić normalnie, bo ani chybi coś mu się stanie, jak nie będzie jadł magicznych suchych kulek :evil_lol:
  13. I myślisz, że ktoś będzie się produkował i pisał po raz setny kilometrowe eseje o czymś, co było w kółko wałkowane w tym dziale i można znaleźć w każdej lepszej książce o wychowaniu psów? Z tego co pamiętam, to problem miałaś z kolczatką, z jakimiś zachowaniami które próbowalaś nią korygować (ciągnięcie) - a zakładasz wątek o wszystkim i o niczym.
  14. [quote name='isabelle30'] karola, zaraz dziwczyny na mnie naskocza ale jest jeszcze jedno wyjscie. poszukaj wsrod znajomych i ich znajomych. moze ktos ma goldena lub goldenke z metryka ale bez uprawnien. czasem ludzie maja szczeniaki po psach z metrykami, a nie wyrabiali uprawnien bo im sie nie chcialo. u mnie w pracy byl taki wypadek kiedy wiele osob bylo zainteresowanych goldenem ale nie chcieli placic nie wiem jakiej kasy. jest babka ktora ma suke z metryka i facet z psem tez z metryka. szczeniaki wiec byly wiadomego pochodzenia tyle ze bez papierow a wiele tansze. nikomu nie stala sie krzywda pomimo ze zaraz wsztscy zaczna krzyczec - pseudohodowla. wszystkie psy maja dobre szczesliwe zycie. sa kochane i zadbane, i sa rasowe choc bez papierow - to juz jest trudne dla niektorych do zrozumienia[/QUOTE] A ja mam pytanie - czy te psy są przykładowo badane na dysplazję? :roll: Że o reszcie nie wspomnę... Skoro tak chcieli szczeniaczki, to czemu po prostu nie rozdali ich za darmo? Naprawdę dziwię Ci się, że proponujesz takie rozwiązanie osobie, która powinna mieć psa jak najbardziej wzorcowego pod względem szaty - z powodu alergii... Jak psy mają metryczki a uprawnień z wystaw nie, to kto sprawdzi strukturę ich szaty?
  15. Martens

    Barf

    Miód jest swietny, zwłaszcza zimą poprawia odporność ;)
  16. [quote name='westieee'] warczy gdy go próbuje ściągnąć z łóżka. (...) Jedyna kara jką stosuje gdy na mnie warczy kładne go na plecach tzw.postawa poddająca się) [/QUOTE] To co robisz, to prosta droga do wywołania w psie agresji i zostania z własnej winy pogryzionym :roll: Kiedy pies warczy, wyjmij smakołyk, wydaj kilka poleceń i nagródź. Zainteresuj czymś innym. To co robisz to konfrontacja siłowa - wprowadzasz do waszych relacji element walki - i nie zdziw się jak pies w końcu podejmie wyzwanie i up***doli cię w twarz :razz: Psa się z łózka nie ściąga - tylko woła pokazując smakołyk ,wprowadza polecenie "zejdź" i nagradza zejście tak , żeby psu się opłacało. Ile to już osób na dogo pisało, że zostało pogryzionych przy zwalaniu psa z łózka na siłę? Przewalając psa na plecy, ściągając z łóżka, w jego oczach [U]Ty wykazujesz agresję[/U] i nie zdziw się jak w końcu pies odpowie tym samym. I to nie on będzie żadnym dominantem - tylko będzie się bronił przed Twoją niezrozumiałą agresją. Dobry przewodnik nie musi używać siły do uzyskania autorytetu. Tak jak pisze poprzedniczka - daj sobie raz na zawsze spokój z teoriami dominacji, bo zrobisz nimi więcej szkody niż pożytku, zwłaszcza że o zgrozo stosujesz w niej konfrontacje fizyczne, jeszcze z terrierem :shake: To, że pierwsza przechodzisz przez drzwi to po prostu fajna sztuczka, ale nie ma nic wspólnego z tym, czy pies uzna Cię za swojego przewodnika i będzie chciał współpracować. Pracuj z psem, ucz go najróżniejszych rzeczy, sowicie nagradzaj, pokaż że to się opłaca, [U]nie wchodź w żadne konfrontacje fizyczne[/U] - to wyjdzie wam o wiele bardziej na zdrowie niż dziwaczne reguły dominowania psa. To bzdura, że w każdej sytuacji musi być Twoje na wierzchu - to najprostsza droga do tego, żeby w oczach psa się zbłaźnić; dobry przewodnik wie, kiedy udać, że czegoś nie widzi, wycofać się - i następnym razem sprytnie zaaranżować tę samą sytuację w taki sposób, żeby wyszło na jego. Boję się spytać jak oduczyłaś psa warczenia przy jedzeniu i dotykaniu - przy tym jak opisujesz swoje metody bardzo możliwe, że wygasiłaś warczenie i teraz pies, kiedy już skończy mu się cierpliwość, ugryzie bez ostrzeżenia :roll: Teoria dominacji niestety demonizuje warczenie - a to bardzo dobrze kiedy pies warczy - bo ostrzega przed atakiem, pokazuje swoje emocje i zamiary. Karcenie za warczenie często doprowadza do tego, że pies warczeć przestaje - od razu gryzie... Bo samo wygaszenie warzcenia nie powoduje nagle, że pies zaczyna lubić czesani albo dociera do niego, że nie chcesz zabrać mu jedzenia - on po prostu wie że nie wolno mu warczeć, ale odczuwa taką samą przykrość przy tym, jak wetdy kiedy warczał - i może ugryźć. Powtórzę za poprzedniczką, poczytaj forum, o szkoleniu pozytywnym, o kliekrze - ucz psa jak najwięcej sztuczek, nagradzaj - Wasze relacje ułożą się naturalnie bez żadnego "dominowania", pies automatycznie zacznie cię szanować jako dostawcę pożywienia, nagród, opłacajnej pracy, zabawy, zajęcia. Pomoże to w opanowaniu zaczepiania ludzi i psów - będziesz mogła skupić psa na sobie.
  17. Telefony do SM/na policję, że psy wałęsają się pod drzwiami, są niebezpeczne, brudzą, hałasują. Mają obowiązek się tym zająć. Co do samej suczki - jest mnóstwo preparatów niwelujących zapach, pomagają też nieraz tabletki z chlorofilem, witamina B. Z tym, że skuteczność różna u róznych suk i w same płodne dni może się nie sprawdzić. C&B, nanet chyba wyraźnie napisała, że nie chce suni sterylizować :roll: Nawet nie spytałaś dlaczego :roll: Nikt nie ma obowiązku sterylizowania suki, tylko dlatego, że ktoś nie potrafi upilnować swojego psa czy gmina nie zajmuje się bezdomnymi zwierzętami - to nie do właściciela suki tutaj pretensje...
  18. Jeśli pokażesz, że bardzo Ci na psie zależy, będziesz dobrą właścicielką, że masz jakąś wiedzę i chcesz ją pogłebiać, że warto sprzedać ci psiaka - to dobry hodowca pewnie pójdzie na rękę i zgodzi się na podpisanie umowy na spłatę w ratach. Hodowca, któremu zależy tylko na kasie raczej na coś takiego nie pójdzie. W sumie dobry też może odmówić, bo często trafiają się nieuczciwi nabywcy, i jeśli postanowią rat nie zapłacić, hodowca musi się ciągać po sądach, nie ma innej możliwości wyegzekwowania wpłaty. Tak więc moim zdaniem najlepiej po prostu wziąć pożyczkę w banku, taką rzędu kilku tysięcy złotych dają zwykle bez problemu, i spłacać sobie można i kilka lat w bardzo małych kwotach.
  19. Martens

    Barf

    [quote name='gops'] moja suka po zjedzeniu duzego korpusa i papki (pol miseczki 0.7l) jest nadal glodna czy ja jej daje za malo ? kurcze mam wyzuty sumienia bo tak na mnie patrzy a powinna byc najedzona[/QUOTE] Na początku u niektórych psów to normalne, szczególnie jeśli pies wcześniej dostawał jedzenie z dużą ilością wypełniacza. Nie zwiększaj na razie porcji powyżej 3% jej wagi; jeśli nie będzie chudła mimo "glodu" to przeczekaj, żołądek się przystosuje.
  20. [quote name='Greven']Nie wyobrażam sobie, żeby lekarz podał narkozę do planowanego zabiegu mojemu psu bez: - badań krwi - osłuchowych badań serca, a jeśli są jakiekolwiek podejrzenia, to EKG [/QUOTE] Ano właśnie, tylko że teraz już po fakcie... Przychylam sie do zmiany weta.
  21. Częstotliwość ataków może byc bardzo różna, mogą być bardzo częste, a mogą występować co kilka miesięcy... Ja nie powiedziałam, że przyczyną wszystkich dolegliwości suni jest padaczka - jest to prawdopodobne wyjaśnienie części objawów. Przez internet nikt nie jest w stanie psa zdiagnozować.
  22. Zajrzyj do książki Dodmana "Pies który kochał zbyt mocno". W jednym z rodziałów opisana jest wiekowa suczka, której przypadek jest niemal identyczny z Twoim - niedługo po pojawieniu się opisanych objawów zdiagnozowano u niej nowotwór; w momencie pojawienia się objawów które opisujesz był jeszcze niewykrywalny w badaniach krwi ale już na pewno się rozwijał.
  23. 1. Mixy - 80 2. Yorkshire terrier - 16 3. Owczarek niemiecki - 15 4. Jamnik - 14 5. Amstaff - 9 6. Cocker spaniel - 8 7. Bokser - 7 8. Sznaucer miniaturowy, Collie długowłosy, Golden retriever, Siberian husky, Shih tzu - 6 9. Labrador, Beagle - 5 10. Dalmatyńczyk, Owczarek szetlandzki - 4 11. Chiński grzywacz, Bernardyn, Rottweiler, Doberman, Akita inu, - 3 12. Border collie, Chow chow- 2 13. Owczarek holenderski, Owczarek australijski, Cairn terier, Pudel miniatura, Wyżeł weimarski, Westie, Owczarek kaukaski, Basenji, Dog niemiecki, Jack Russel terrier, Welsh corgi pembroke, Szpic wilczy, Sznaucer średni, Bullmastif, Sznaucer olbrzym, Pudel, Staffordshire bullterrier, Dogue de Bordeaux, Border terrier, Terier szkocki, Dogo canario, Niemiecki terrier mysliwski, Berneńczyk, Owczarek podhalański - 1 Do postu #171
  24. Martens

    Barf

    [quote name='filodendron'][SIZE=1][B]Martens[/B], mogłabyś zrobić ciut miejsca w skrzynce na jednego pv, please...[/SIZE][/QUOTE] [SIZE="1"]Już jest miejsce :)[/SIZE]
  25. Narkoza, szczególnie jesli była reanimacja, mogła doprowadzić do padaczki z powodu niedotlenienia mózgu. Ataki padaczki to nie zawsze klasyczne ataki konwulsji; mogą to być nawet kilkuminutowe "rozłączenia" psa ze swiatem, czasem ataki agresji. Jeśli są to zmiany padaczkowe w mózgu - to trzeba dobrać dawkę leków przeciwpadaczkowych i podawać do końca życia. No niestety, takie jest ryzyko narkozy, tym bardziej że suczka miałą wadę serca - dlatego zawsze sie dziwię, kiedy pisze się, że sterylizacja to taki rutynowy zabieg, prawie jak obcinanie pazurów :roll:
×
×
  • Create New...