-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Martens
-
Szatańska galeria - czyli popaprane championy z przeklętych rewirów
Martens replied to Vectra's topic in Foto Blogi
I co, żyją po kinderbalu? :cool3: Najlepszego w Nowym Roku :BIG: -
[quote name='zerduszko']A otóż dlatego, że nie wszystkie psy, które spotykamy ważą 20 kg, a ich właściciele powyzej 70 ;) Uwierz mi, ze szlag mnie trafia, że kobitka 65 lat trzymajac mi drzewa krzyczy mi zebym zawracała, bo ona swojego nie utrzyma.... a pies oczywiscie nie ma kagańca, bo nie lubi. [/QUOTE] No to doszliśmy do sedna sprawy ;) Tylko nadal nie rozumiem, czemu z tego tytułu, że jakaś staruszka czy 50 kg panienka robi za swoim wielkim agresorem za latawiec, wszyscy posiadacze agresywniejszych psów mają pakować je w kagańce, mimo że na smyczy radzą sobie z nimi doskonale? W takim przypadku jak piszesz nawet kaganiec nie rozwiąże sprawy; już nieraz pisano że pies potrafi zrobić nim właściwie taką samą krzywdę co i bez niego, nawet złamać kręgosłup małemu pieskowi. Problem nie w tym, że jakies psy nie noszą kagańców - tylko w tym, że niektórzy ludzie w ogóle nie powinni z psem wychodzić, bo nie chcą lub nie potrafią nad nim zapanować czy to na samej smyczy, czy na smyczy i w kagańcu.
-
Co to za pożal się boże weterynarz :shake:...
-
W jakim czasie po zabiegu nastąpiła zmiana, w jakim wieku był wtedy pies?
-
To już rozumiem, skąd pretensja o kagańce :evil_lol: jak się pozwala psu podchodzić do napotkanych obcych zwierzaków. Naprawdę tak ciężko jednak przywoływac psa i zapytać właściciela, czy moga się przywitać?
-
Dla mnie trochę enigmatyczny ten opis sytuacji... To w końcu ta pani stała tam sobie z tym amstaffem bez smyczy, a wy z psami na smyczach przeszliście obok niej, zbliżyliście się? Bo nie wiem, może z jej strony wyglądałoby to inaczej; Ty piszesz, że jej pies był luzem i podbiegał do Waszych - a ona może z kolei powiedziałaby, że wyszła na łączkę, żeby pies spokojnie pobiegał, a to Wy przyszliście sobie w jej bezpośrednie sąsiedztwo z psami i pretensjami...
-
Jeśli pies szaleje na widok innego psa - z chęci zabawy, kontaktu ogółem, a nie próbuje go zamordować bo suka sąsiadów ma cieczkę - to wiele Ci ta kastracja nie pomoże... Podobnie z kopulowaniem - jeśli pies praktykuje to na gościach jako oznakę dominacji, a Was "nie tyka" to też raczej kwestia takich a nie innych zachowan socjalnych, a nie hormonów. Ja bym zostawiła mu jajka w spokoju, zwłaszcza że to pies w takim a nie innym typie, i jak utyje, może mieć problem ze stawami. Ja z zasady dobrego weterynarza rozpoznaję po tym, że pyta jaka przyczyna kastracji/sterylizacji, umie porozmaiwać o za i przeciw, a nie od razu wyciąga skalpel z szafki :evil_lol:
-
Aaa likiery mają !! A ja tylko piwo i winko domowe :( Co do rodzenia to jedyną pociechą jest moja matka, która twierdzi, że rodziła mnie naturalnie, i nawet nie wrzeszczala, czekała aż będzie jeszcze gorzej, a tu o, koniec :p Ale jak po tym słyszę milion relacji na temat apokalipsy na porodówce, to zastanawiam się, czy nie zmyślała, żeby mnie pocieszyć :p
- 78403 replies
-
Moje zdanie - pojeździj z sunią na wystawy, przynajmniej kilka. Jak się okaże że jest piękna, wybitna, wzorcowa - nie widzę prblemu w tym, żeby ją dopuścić. Ale jeśli sunia po prostu przeciętna - odradzam. Populacja husky w Polsce jest duża, o wiele za duża, domów nie starcza,i w tej sytuacji niemoralne jest dla mnie rozmnażanie psów przeciętnych, choćby ze względu na te, które już czekają na dom. A o dobry dom dla husky nie jest łatwo ze względu na wymagania tej rasy i potencjalne problemy.
-
I mają rację, że się śmieją :roll: Szczeniaka przypominającego jamnika można miec za darmo, ze schroniska albo domu tymczasowego. Dziwne jest dla mnie płacenie calkiem sporych pieniędzy za psa, którego rasowość jest potwierdzona tylko "na gębę", przez osobę, która powie wszystko, żebyś tylko kupił i zapłacił. No ale kupiłeś - teraz masz przyjaciela, dbaj o niego, czy Ci z tego wyrośnie coś jamnikowatego, czy nie za bardzo.
-
Można podklejać, podawać więcej wapnia w pożywieniu... ale półtora roku to już trochę późno. Możliwe, że tak zostanie, taka już jego uroda. Jeśli pies jest bez metryki może nie być czystej krwi owczarkiem, wtedy takie niespodzianki nie powinny dziwić...
-
9-miesięczny ON to jeszcze taki duży szczeniak ;) Z wiekiem będzie bardziej nieufny, a Ty ciesz się, bo jego zachowanie świadczy o pewności siebie i zrównoważeniu - w tym wieku ujadanie na obcych, nadmierna nieufność może świadczyć o lękliwości psa.
-
Nie żebym nigdy nie chciała miec dziecka ;) Ale jak czytam traumy poporodowe i pocesarkowe, to strasznie mi mina rzednie :p
- 78403 replies
-
[quote name='filodendron']10 lat temu gdy moja córka miała poważną alergię pokarmową to góry przenosiłam, żeby zdobyć królika. Teraz też choruje sporo dzieciaków, myślę że klientów Ci nie zabraknie. *** A ja ma siekierę do rąbania kręgosłupów. Pies się już pozytywnie uwarunkował na jej widok ;)[/QUOTE] Też mam siekierę, psy uwielbiają kiedy ją wyciągam, tylko goście czasem dziwnie patrzą, jak widzą taki topór na mikrofalówce... :evil_lol: O tych królikach to miło slyszeć, bo ja tak ogólnie słyszałam od ludzi, że się nie opłaca, że nie ma chętnych...
-
Dla mnie z tego lakonicznego opisu wynika po prostu, że dzieci nie dają psu spokoju... Piszesz, że próba kontaktu kończy się warczeniem - a jak ma reagować pies, kiedy ktoś go zaczepia, podchodzi kiedy leży na posłaniu, niepokoi przy jedzeniu, czy w ogóle "rusza"? Bardzo dobrze, że pies warczy, kiedy coś mu przeszkadza - a nie gryzie bez ostrzeżenia (a do tego moga doprowadzić krzyki za warczenie!). Suczka 9 lat, czyli już starsza, nigdy nie była typem przytulanki, jak sama piszesz - ona może po prostu nie lubić kontaktów z dziećmi i może mieć do nich uraz po tym, jak wymuszano na niej kontakt, przytulanie (którego większość psów bardzo nie lubi). Może ją zwyczajnie stresować niezrównoważone zachowanie dzieci, głośne śmiechy, krzyki, hałasy... W tym przypadku skupiłabym się bardziej na wychowaniu dziecka - zeby psa nie ruszało, bo mu się tak podoba, żeby nie przeszkadzało przy jedzeniu, spaniu, nie dotykało znienacka, nie szarpalo, w żaden sposób nie sprawiało przykrości. Równocześnie można z dziećmi uczyć psa prostych poleceń, typu siad czy daj łapkę, nagradzanych przez dziecko smakołykiem, żeby wyrobić dobre skojarzenia z dzieckiem. Nie może być tak, że dziecku wolno psa zaczepiać, niepokoić kiedy mu się podoba, a psu zabraniac nawet ostrzeżeń (warczenia). Z dominacją dajcie sobie spokój, bo to dość przestarzała teoria i są niepotrzebne tendencje do tłumaczenia nią każdego problemu z psem.
-
[quote name='Bonsai']Miałam ładny korpus, ale jako że nie mogłam przyborami kuchennymi przeciąć kręgosłup, poszłam do piwnicy bo lepsze przyrządy. :razz:[/QUOTE] Na przyszłość rada - takie twarde gnaty, podobnie dłuższe kości karkowe ze świnki, czy szyje indycze, lepiej najpierw złapmać, przykładowo na kancie szafki wygiąć, niż się z nożem mordować ;) [quote name='Bonsai']Mnie drgawki przechodziły, jak przy wygilijnym stole mama opowiadała jak zabijali z bratem karpia (no, ubiliśmy go, ale chyba coś poszło nie tak, bo się cały czas wił, ale chyba w końcu się udusił). Masakra...[/QUOTE] Ja też mam traumę... Po tym jak jeden jedyny raz w moim domu był żywy karp na święta - i mój ojciec-wrażliwiec musiał go ubić, bo nikt inny nie chciał :roll: Karp wiergał się okrutnie, mordowanie trwało długo, a ja mało nie puściłam pawia na to wszystko... Teraz mam uraz do karpi w ogóle, i do zabijania zwierzat przez osoby, które się do tego nie nadają, i w moim domu nigdy nie będzie karpia na święta, raz ze względu na ich cierpienie przy transporcie i sprzedaży żywych, dwa bo jest po prostu niesmaczny ;) [quote name='Bonsai']Za to jak już będziesz miała taką farmę, to chętnie odkupię od Ciebie trochę mięska. :D Mogę się nawet teraz dołożyć do rozkręcenia interesu. ;[/QUOTE] Całkiem poważnie myślę o takim interesie za 2 lata po studiach ;) Więc jak będą barfowicze z mazowsza chętni przykładowo na króliczyznę, to nie wiem, czy nie będą oni moimi głównymi klientami :cool3: Jakoś zauważyłam, że wśród ludzi królicze mięso nie cieszy się powodzeniam (sama jakoś wybitnie nie przepadam), za to barfiarzy, zwłaszcza z psami alergikami, wielu by było zainteresowanych. [B]evl[/B], ja nic nie napisałam jakoś uszczypliwie bezpośrednio do gops, tylko że dziwi mnie taka postawa jaką opisałam ;)
-
Dla mnie największa wada to chyba sam fakt narkozy, no i ryzyko raka, powikłań hormonalnych... Zdrowego psa, który nie sprawia mi problemów swoimi popędami bym nie wykastrowała. Ale może skończmy temt, bo zauważyłam po innych wątkach, że z tematu wad i zalet kastracji zwykle robi się jatka, i ladybird nas ukatrupi jak się krew poleje na jej wątku :evil_lol:
-
Ktoś kiedyś próbował założyć taki wątek, ale umarł śmiercią naturalną :lol:
-
Ja jak najbardziej rozumiem, że ktoś nie chce sam, nie może, etc... Tylko dziwię się, kiedy jakaś osoba, "powiesiwszy psy" na kimś, kto hoduje i zabija zwierzęta na mięso, zadowolona idzie na kotleta schabowego, który na krzaku jednak nie urósł, tylko pochodzi ze świni, hodowanej w przemysłowych strasznych warunkach, tak samo o ile nie bardziej okrutnie i niedbale zabitej :p
-
[quote name='dOgLoV']Hmm kastracja ma same zalety , nie ma wad[/QUOTE] No błagam, nie piszcie aż takich bzdur :placz:
-
Jak tak was czytam i czytam... To mam ochotę się wysterylizowac :evil_lol:
- 78403 replies
-
[quote name='gops']chcesz je zabijqac? ja bym nie mgla ;/ najpier karmisz, glasczzesz a potem zabijasz i dajesz psu na obiad ;D ble [/QUOTE] Ja powiem szczerze, że nie zabijam - wolę zostawić to osobie, która ma wprawę, zrobi to szybko i bez ceregieli, bo nie chcę przez swoje opory zadawać zwierzakowi cierpienia. Ale już oprawić - bez problemu, ponieważ zwierzak jest martwy, nie czuje i to w zasadzie to samo co mam na talerzu na obiad, tylko jeszcze z futrem i nieupieczone :p Do zwierzaków hodowanych użytkowo, przykładowo królików, nie przywiązuję się jak do tych domowych, chyba paradoks że mam królika mini w domu, którego bym nie zabiła ani nie zjadła, a równolegle na dzialce miałam duże króliki "jadalne"... Kwestia podejścia - tych ostatnich nie oswajam jakoś wybitnie, nie traktuję jak przyjaciół tylko zapewniam dobre warunki życia, jakie im się należą. I tak przeżywają mniejszy stres i ból niż dziki królik uciekający non stop przed drapieżnikami i ostatecznie rozszarpany przez lisa. Gdybym miała możliwość, wszystkie zwierzęta zjadane przeze mnie i moje psy hodowałabym sama - miałabym pewność, że kura nie spędziła życia na powierzchni 30 cm kwadratowych oskubana do krwi przez inne kury, że ktoś nią nie rzucał dla zabawy przed zabiciem, że świnię ktoś dobrze ogłuszył przed wykrwawieniem, etc.
-
[quote name='isabelle30']artykul stary jak swiat. zastanawia mnie tylko jedno. czy aby zawsze ten podbiegacz zachowuje sie tak jak to opisujecie? czy po prostu podbiega, zatrzymuje sie pol metra od naszego psa i jest wzajemne powitanie-nawiazywanie znajomosci. [/QUOTE] Kiedy podbiegacz zachowuje się w ten sposób, zatrzymuję się, luzuję maksymalnie smycz i generalnie robię wszystko, żeby spotkanie przebioegło pokojowo. I na ogół tak jest. [quote name='isabelle30']nigdy nie spotkalo mnie cos takiego ze obcy pies natarczywie wskakuje na mojego, obwachuje go od razu, pcha mu nos gdziekolwiek.[/QUOTE] Ja chcę mieszkać tam gdzie Ty :evil_lol: U mnie normą jest, że moja suka podskakuje zaskoczona, i ja razem z nią, bo po cichu zaszedł nas jakiś pies i wsadził jej nos dosłownie pod ogon; że jakiś uszczęsliwiony pies pędzi do nas galopem i bez absolutnie żadnych wstępów wskakuje na moją sukę obejmując ją przednimi łapami za szyję i liżąc po pysku; że pies biegnący w naszą stronę mija front mojej bez żadnej reakcji i obcesowo od razu zagląda pod ogon. A potem słyszę, że moja psica jest nienormalna i agresywna, bo młodą sukę wskakującą jej na dzień dobry na szyję potraktuje rykiem i wyszczerzonymi zębami :roll:
-
Luna-Rudy potworek i jej przyjaciele witają w galeri.;p
Martens replied to Czarnulka's topic in Foto Blogi
[url]http://img412.imageshack.us/img412/4558/c104776.jpg[/url] Barył ma identyczny kaganiec :) Jak Wam się sprawuje? U nas super, mimo że straszyli, że łatwo się niszczy, brudzi, itp. -
A my we dwoje w domku z psami :) Fret jakis taki najeżony, co on tam widzi? ;)