-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Martens
-
Jestem, żyję... Trochę stęskniłam się do dogo, choć niekoniecznie do wszystkich działów ;) Pomału będę ogarniać i może fot conieco wstawię. Smerf nie taki znów wielki, tylko niemożliwy, jak na staffika przystało :evil_lol:
-
[quote name='pa-ttti'] gotowaną łatwiej się zatruć bo: ma po przechowywaniu jakiś czas już w sobie bakterie-domowa karma nigdy nie będzie tak czysta mikrobiologicznie jak sklepowa, po drugie: nie ma konserwantów. i pomimo że to z jednej strony plus, to z drugiej strony działa na niekorzyść bo szybciej się psuje, i własnie większe ryzyko zatruć.[/QUOTE] Pytanie tylko, po co psu karma idealnie czysta mikrobiologicznie? Po pierwsze to nierealne, jeśli karma nie ma być jednocześnie trucizną; po drugie jakaś ilość bakterii jest potrzebna do normalnego funkcjonowania flory bakteryjnej jelit i układu odpornościowego. Ktoś kiedyś pisał na dogo,że sucha karma leżąca w otwartym worze, w wilgoci, w domku letniskowym, nawet nie spleśniała - dla mnie to nie tyle powód do radości, że nie ma zarazków, tylko przerażenie, co w tym siedzi za "chemia", że jest to możliwe. Pies ma układ odpornościowy drapieżnika, i nawet zetkniecie się w pożywieniu z salmonellą, która u człowieka u psa wywołałaby cięzkie zatrucie, u psa nie da żadnych przykrych skutków. [quote name='pa-ttti'] A powiedzmy sobie szczerze-kto kupuje do domowego wyrobu karmy składniki z upraw ekologicznych?? a przecież te pozostałe też mają zanieczyszczenia, konserwanty, dodatki...warzywa są pryskane, w mięsie są też różne g***na. [/QUOTE] Tylko że dając psu świeże jedzenia, dostarczamy mu tylko "chemię" zwiazaną z technologią produkcji mięsa przykładowo; odpada multum składników, które są stosowane przy przetwarzaniu i konserwowaniu już w samym procesie produkowania karmy. A sztucznie uzupełnione witaminy nigdy nie będą w takim stopniu przyswajalne, co te z naturalnych źródeł, m. in. dlatego, że do ich właściwego wchłonięcia często są potrzebne całe kompleksy innych składników występujące naturalnie w danych produktach - ale to już trzeba się zagłębić w kwestie dietetyki bardziej, nie kynologii. P.S. Nie odbieraj mojego posta jako "walki" z Twoimi poglądami i namawiania na siłę do rezygnacji z karmy - po prostu staram się obalać mity na temat karm i świeżego jedzenia.
-
[quote name='pa-ttti']oby nie musiała wydawać tysięcy na jego leczenie.[/QUOTE] Po tym, co pisze, uważasz, że jej ojciec wyda tysiące na leczenie psa? :roll: Jak się trafi piesek z wadami, np. z wadą nerek czy wątroby, albo z wypadaniem rzepki kolanowej, zapadnięciem tchawicy, czy inną yorkową wada, to jak myślisz, co będzie z psem? Gdyby prawdziwi hodowcy, zachowując swój standard utrzymania psów, opieki i odchowu szczeniąt sprzedawali je po 500 zł, to długo by to nie trwało, bo nikogo nie byłoby stać na tak kosztowne hobby. Nie mówię już o większych rasach, gdzie nawet sprzedając szczeniaki po 1500 zł hodowca do nich praktycznie dokłada. Ja kupując szczeniaka dość rzadkeij rasy i rzadkiego umaszczenia, do hodowli, zainwestowałam w niego i opiekę nad nim już kwotę prawie 7 000 zł (!!!) i w najbliższym czasie czekają nas jeszcze wydatki na dermatologa rzędu kilku stówek z dojazdem, bo mamy prawdopodobnie nużeńca. Nie było jeszcze wystaw, z których każda z noclegiem to kilka stówek, badań genetycznych na choroby typowe dla rasy (ok. 1000 zł)... Zanim pies osiągnie wiek dojrzały i będzie mógł mieć uprawnienia hodowlane (o ile będzie na tyle wybitny żeby zostać repem), pewnie ta kwota wyjedzie dobrze ponad 10 000, licząc z wystawami. Rasa rzadka, nie tak znów dużo suczek do krycia w Polsce, zresztą pytanie czy będą zainteresowani moim psem w ogóle - gdzie ten mój zarobek? :hmmmm: A ktoś mi kiedyś mówił, że najlepszy zarobek to pies, kryje suki, szczeniaków nie odchowujesz a kasa leci... No kasa leci, tylko z moich oszczędności :lol: Ja współczuję podejścia rodziców, bo ja psa dostałam w wieku 12 lat od ojca, kiedy matka wyprowadziła się z domu. Przez kilka lat toczyłam wojny o kieszonkowe, żeby mieć czym nakarmić psa i żeby nie były to resztki z obiadu, słuchałam narzekań kiedy tylko pies nasikał czy zwymiotował, a kiedy parę lat póxniej byłam zmuszona zamieszkać z matką, która psów nienawidzi, przeżyłam horror, bo pies nie miał prawa wyjść z mojego pokoju, awantury były na okrągło, a na psa nie dostawałąm od niej ani złotówki, musiałam dorabiać albo prosić dalszą rodzinę; nie było mnie stać na kino, pizzę, szkolną wycieczkę, cokowliek, bo kieszonkowe ledwo mi starczało na psa. Choroba psa i zwymiotowanie w moim pokoju kończyło się awanturą na pół bloku - i mimo ze kocham mojego psa i cieszę się bardzo, że był ze mną, każdemu odradzam branie psiaka, kiedy rodzice myślą tak a nie inaczej. Masz 14 lat i wpływ na rodziców niemal zerowy; w dodatku bardzo cię ograniczają nie pozwalając nawet wydać kieszonkowego tak jak uważasz. Wpływ na poziom opieki nad psem czy jego leczenie będziesz miała żaden i dopiero będzie płacz, jak się okaże, że pies jest chory i potrzebuje np. ortopedycznej operacji za 1500 zł, a tata powie ci, że tyle to on na psa nie wyda :roll: Naprawdę przemyśl to jeszcze i poczekaj chociaż ze 2 lata; wtedy będziesz doroślejsza, rodzice może będą z tobą rozmawiać inaczej i uda ci się przekonac ich do swoich racji. No chyba że chcesz pieska już teraz natychmiast i już, a od nas oczekujesz nie wiem, rozgrzeszenia, usprawiedliwienia, poparcia zakupu szczeniaka niewiadomego pochodzenia, być może od osoby wykorzystującej psy do zarabiania dla kasy? Ja tego poparcia nie dam, niestety.
-
Czy 8 tyg szczeniaka moge wyprowadzac juz na dwor?
Martens replied to alinka23's topic in Nauka czystosci
Czy to jest takie ważne, że ludzie kupują za 1000 zł psy o nieznanym pochodzeniu, (byc może z wadami wrodzonymi, co bardzo prawdopodobne), popierają produkcję psów trzymanych w klatkach jak chomiki (częste w przypadku małych ras), to że ktoś maksymalnie obniżając jakość i koszty opieki zarabia na żywych stworzeniach... O pseudohodowlach, cierpieniu zwierząt rozmnażanych nie z pasji hodowli tylko dla kasy czytać się nie chce... Brak słów :shake: -
[quote name='madziarsl']co do can-vitu dodawalam go do posilku z polecenia hodowcy. fibi otrzymywala go razem z pokarmem od momentu, kiedy nauczyla sie samodzielnie jesc (tak mi przekazano), oraz ze bez wzgledu na to, czym bedzie karmiona, czy to suche (rc), czy mokre, czy jakiekolwiek inne jedzenie bede podawala, mam can-vit stosowac. [/QUOTE] Może hodowca nie słyszał o barfie; to stosunkowo nowa szkoła żywienia psów, dopiero zaczyna być bardziej znana, nie przeczytasz o niej właściwie w żadnej książce o psach - choć można by rzec, że to najstarsza dieta dla psów, bo czymś na kształt barfu wiele osób karmiło psy już dawno temu, choćby pracujące psy zaprzęgowe. Podawanie Can vitu szczególnie w pełnej dawce, przy gotowej karmie z wyższej półki też uważam za dyskusyjne... Niestety wiele osób z małym pojęciem o żywieniu uważa, że im więcej witaminek tym lepiej, a to pułapka, bo jest mnóstwo chorób wywołanych właśnie nadmiarem w pożywieniu poszczególnych pierwiastków, soli mineralnych, witamin rozpuszczalnych w tłuszczach... Zreszta witaminki w proszku/tabletkach dla psów to nowość, one naprawdę nie są konieczne jeśli dieta jest zdrowa i urozmaicona - kilkadziesiąt-kilkaset lat temu też były psy; dostawały mięso z wypełniaczem, do tego kości jako źródło wapnia, restki ze stołu, czyli wszystkiego po trochu - i dożywały w zdrowiu 20 lat...
-
Mail który powalił mnie na ziemię ...Warto przeczytać...
Martens replied to Osa's topic in Organizacje
Chyba rozmaiwałyśmy z tą samą osobą ;) Nie wiem jak reszta, ale ja nie uważam się za przeciwniczkę kastracji/sterylizacji - ale jestem przeciwna wciskaniu jej każdemu jako leku na całe zło świata i remedium na wszystkie choroby i złe zachowanie. To powinna być przemyślana decyzja - jako że nie jest to zabieg obojętny dla zdrowia i na pewno poważniejszy niż zdejmowanie kamienia na przykład. Bardzo nie podoba mi sie podejście na dogo nie wykastrował = jest nieodpowiedzialny, po prostu. Każdy powinien realnie ocenić ryzyko niedopilnowania suki - bo wiadomo że inne jest kiedy mamy małą suczkę, mieszkamy sami w bloku, a inne, kiedy w domu jest suka i samiec, są dzieci które moga nie zamknąć furtki, etc. I przy sterylizacji suki bez istotnych wskazań medycznych należy się dobrze zastanowić, czy warto ingerować w zdrowy organizm i prowokować wystąpienie chorób w imię zapobiegania tym, które i tak mogłyby nigdy nie wystąpić. Ja osobiście miałabym mniejsze wyrzuty sumienia, gdyby moja suka odeszła z powodu choroby, na która zapadła, ponieważ jest suką, niż gdyby była zdrowa i zeszła na stole operacyjnym, bo chciałam ulepszyc coś co działało bardzo dobrze bez żadnej ingerencji. Nie neguję zalet sterylizacji, bo one są jak najbardziej udowodnione naukowo - ale tak czy siak, w zamian za nie otrzymujemy pakiet innych możliwych schorzeń. Nigdzie oczywiście nie jest powiedziane, że suka po sterylizacji na pewno rozsypie się hormonalnie - ale nigdzie też nie jest powiedziane, że bez zabiegu na pewno umrze w mękach na raka sutka. Ja ogólnie mam zdanie bardzo podobne do ulv, choć może większość osób tego nie odczuwa, bo zwykle piszę o negatywach; o pozytywach sterylizacji to już morze śródziemne tu napisano i nadal się pisze, a o ewentualnych przykrych skutkach pisze mało osób; spotkałam na dogo mnóstwo użytkowników, którzy nie mieli pojęcia że sterylizacja może mieć w ogóle jakiekolwiek złe efekty... Btw mi też sie marzy objazdowa sterylizacja suk na wsiach - bo tam przy mentalności wielu ludzi jest to jedyne wyjście - i myślę że da to lepsze efekty niż maltretowanie o ów zabieg przeciętnych w miarę odpowiedzialnych właścicieli psów, którzy i tak nie zamierzają ich rozmnażać. Podobnie ze sterylizacją w schroniskach - tam to w zasadzie konieczność, choć miło by było, gdyby kiedyś nawet to nie było konieczne - ale to chyba nie w tym millenium :p -
Kupcie klatkę ;) Tylko na tym nie kończy się wasze zadanie - wsadzić psa do klatki i już... Psa trzeba odpowiednio do niej przyzwyczaić - przez ok. 2 tygodnie powinna być stale otwarta, w niej posłanie psa, tam też go karmimy, tam zanosimy mu zabawki, wszystko co przyjemne robimy w klatce. Dopiero po czasie można zamknąć drzwiczki w czasie jedzenia lub kiedy pies śpi, ale od razu gdy się obuzi/zje, otwieramy. Pies nie może mieć uczucia, że jest tam więziony. Potem możemy zacząć wkładać go tam po solidnym wybawieniu i wysikaniu na dworze, kiedy jest śpiący. W ten sposób budujemy skojarzenia klatka = odpoczynek. Tak uczymy psa wyciszać się; najlepiej robić to o okreslonych porach dnia. Klatka nie powinna być duża - powinno się mieścić w niej posłanie psa, zeby wygodnie się ułożył - i tyle, bo inaczej będzie nieskuteczna; taka nauka opiera się na instynkcie psa, który każe mu nie brudzić legowiska - jeśli zostanie miejsce obok posłania - to tam naleje, a tego chcemy uniknąć. Dopiero po ok. miesiącu można zacząć właściwą naukę czystości; jeśli wyprowadzamy psa co 2-3 h, po spacerze dużo się z nim w domu bawimy, a przed kolejnym, ok. godzinę wcześniej wsadzamy do klatki, żeby nie nasikał. To nie jest tak, że pies ma siedzieć w klatce i się nie bawić; wszystko trzeba rozplanowac w czasie po prostu. Zabawa i bieganie po domu jest wtedy kiedy pies jest wysikany, a do klatki idzie wtedy, kiedy zbliża się spacer i jest możliwość że zsika się wcześniej w domu. A przed tym wszystkim - KONIECZNIE złapcie mocz do badania i zanieście do weterynarza. Najmniejszy stan zapalny pęcherza, nadziębienie o które nietrudno o tej porze roku, może powodować nadmierne parcie na mocz w ciągu dnia i takie właśnie sikanie od razu kiedy coś znajdzie sie w pęcherzu. W nocy ten objaw może nie występować, bo pies w czasie snu tak tego parcia nie odczuwa - ale kiedy jest aktywny, już mu to przeszkadza i leje - wasz weterynarz nie ma racji, między totalnym nietrzymaniem moczu a dyskomfortem przy nadziębieniu jest różnica, to że pies nie sika kiedy spi, nie znaczy że nic się nie dzieje.
-
Mail który powalił mnie na ziemię ...Warto przeczytać...
Martens replied to Osa's topic in Organizacje
A co ja mam powiedzieć, jeśli moja suka nie jest mutantem jak widać, cierpi na chorobę spowodowaną wg kilku weterynarzy (w tym z WMW w W-wie) właśnie zabiegiem sterylizacji, do końca życia musi brać hormony, co jest widoczne już niestety w wynikach badań pod kątem wątroby, i co pół roku robimy ekg, bo te podawane leki bardzo często powodują po czasie niewydolność serca, plus cholesterol rośnie w zastraszającym tempie, też wskutek choroby? Wszystkie moje pozostałe zwierzaki nie były kastrowane - i dokonały żywota późno, beż żadnych chorób typu rak jąder; te które żyją też mają się dobrze... Gdybym wyciągała ze swoich doświadczeń takie wnioski jak ty, krzyczałabym, że sterylizacja to zabijanie psa na raty - a jednak proszę tylko o zastanowienie i niewciskanie tego zabiegu niemal na siłę każdemu, bo tak i już :roll: Ano właśnie :) Ciekawe, ile by powstało w Polsce organizacji wydających psom uprawnienia hodowlane... Mazurskie towarzystwo hodowli psów rasowych, krakowski związek hodowców psów i cała masa innych... Dzięki nakazowi sterylizacji mielibyśmy mnóstwo "psów hodowlanych" które koło psa rasowego może kiedyś stały... A to Ci dopiero "argument"... A uważasz, że kogoś obchodzi, jaki to będzie miało długofalowy wpływ na zdrowie świni w starszym wieku? Przecież ona trafi na talerz, zanim jakiekolwiek długofalowe skutki hormonalne się ujawnią - a nawet jeśli się ujawnią to co z tego? Knury się kastruje żeby miały smaczniejsze mięso - ten lepszy smak mięsa to efekt zmian hormonalnych właśnie. Pytanie tylko, czy chcemy, żeby nasz pies miał smaczne mięso, czy żeby dożył starości w dobrym zdrowiu. Kastrowanie koni to konieczność, bo zapanowanie nad podnieconym ogierem, któremu hormony uderzą do głowy to karkołomne (dosłownie) zadanie. Ogiery kastruje się też w pewnym sensie dla wygody - na pewno nie dla zdrowia. Klaczy jakoś nikt nie sterylizuje, jakoś można upilnować kilkusetkilogramową samicę - a kilkukilogramowej suczki już nie? :roll: -
[quote name='Connected']Ja jestem uczulona, ale jak już pisałam w jakimś temacie brat ma pekińczyka - bywałam u niego w wakajce prawie codziennie, w tym nocowałam. Koleżanka ma yorka bez papierów też kilka razy nocowałam u niej. Nic się nie działo.. ([/QUOTE] Jak już pisałam, to nie jest tak, że pies bez rodowodu uczula/nieuczula. Nawet nie jest tak, że jakaś rasa uczula albo nie. To jest nawet kwestia indywidualna danego psa - nawet szczeniaki tej samej rasy, z tego samego miotu - jeden może daną osobę uczulać, inny nie. Dlatego ja nie widzę opcji kupowania psa dla alergika bez możliwości sprawdzenia reakcji na przebywanie z matką i miotem. Objawy alergii potrafią pojawić się po kilku dniach dopiero, a to że jakiś pies danej rasy z papierami czy bez cię nie uczula, nie znaczy że każdy inny też nie będzie. Connected ile masz lat? Na psiaka możesz dorobić sama. Możesz dawać korepetycje młodszym dzieciom z przedmiotów, z których jesteś dobra na przykład... Jest mnóstwo możliwości, był nawet taki wątek na offtopicu. Ale niestety, obawiam się, że szukając szczeniaka 2 miesiace, z rodowodem, nie byle jakiego, w cenie kilkuset złotych, to poczekasz, oj poczekasz... Owszem, wielu hodowców nadmiernie zawyża ceny, ale w yorkach wybór hodowli jest ogromny. Różnica z czegoś wynika, yorki wystawowe są kosztowne w utrzymaniu, spójrz choćby na ceny profesjonalnych preparatów do pielęgnacji długiej sierści... I pomyśl, jaka jest jakoś opieki nad szczeniakami, jeśli ktoś sprzedaje je po 500 zł i jeszcze na tym zarabia, bo robi to dla kasy, a jaka jest tam, gdzie hodowca sprzedając po 1500 uzyskuje w zasadzie tylko zwrot kosztów całokształtu hodowlii utrzymania swoich psów - albo i to nie.
-
[quote name='labfan']On nie kocha Twojej mamy - on nią rządzi mam wrażenie. [/QUOTE] Na jakiej podstawie to stwierdzasz - u psów takie zachowanie wcale nie musi być powiązane ze zdominowaniem tej pani - to może być zarówno przejaw lęku, nadmiernego przywiązania po prostu, albo niewypracowany dobry kontakt z innymi domownikami. Jeśli pies reaguje na tle lęku, próby ustawiania go przez właścicielkę, ignorowania czy inne metody z teorii dominacji mogą nasilić problem.
-
[quote name='arcana81']Co do wymiotów z pustego żołądka rano, to u mojej suki też takie coś występowało, ale na zasadzie epizodów. W końcu doszłam do wniosku, że to się dzieje tylko wtedy, kiedy dostanie za wcześnie wieczorny posiłek i chyba po prostu z głodu.[/QUOTE] Dokładnie ;) Z podawaniem całych czy nie całych kości nie ma to nic wspólnego. U mnie suni zdarza się wymiotować żółcią właśnie rano, kiedy spóźni się jej pierwszy posiłek, bo np. ja zapomniałam wyjąć wieczorem z zamrażalnika, albo ogólnie kiedy jest jakiś większy odstęp między posiłkami. Po prostu przewód pokarmowy przygotowując się do trawienia na daną godzinę lub też po prostu z góodu, wydziela swoje "sosy", które nie zneutralizowane jedzeniem są dość drażniące i powodują wymioty. [quote name='gops']ja mam taki problem ze moja suka jest ciagle glodna na barfie;/ dostala 4 skrzydelka dzisiaj mialy byc 3 ale starsznie prosila i dalej byla glodna musze ja chyba przetrzymac, ale ciezko kurcze [/QUOTE] Hmm, mało jakoś bo u mnie suczka 22 kg, ze skłonnościami do tycia zjada samych skrzydełek 6 dziennie - z tym, że ja już dawno przestałam ważyć żarcie i karmię "na oko" obserwując psa. [quote name='madziarsl']tak sie niestety zlozylo, ze nasz 1 dzien barf-owania okazal sie dniem szczepionki i w nocy fibi nam troche wymiotowala (regularnie co godzine od 2 -7) - wlasnie zolcia. malo zawalu nie dostalam, bo na kolacje dostala kosci ze schabu i myslalam, ze to przez te kosci. rano moj na pol-przytomny umysl wydedukowal, ze to przez szczepionke! [/QUOTE] No to źle wydedukował, bo niestety to prawie na pewno było przez kości :p Po pierwsze tak gwałtowna zmiana żywienia w dniu szczepionki, no cóż - pewnie weterynarza nie zapytaliście...? Dobrze że pies szybko wydobrzał, bo gdyby chorował dłużej, szczepionka mogłaby nie zadziałać, bo organizm nie wytworzyłby odporności, albo pies by się rozchorował... Na przyszłość - żadnych eksperymentów typu zmiana żywienia, daleka wycieczka, duży wysiłek, kąpiel - nie robi się w okolicach szczepienia, szczególnie szczeniaka... Po drugie, kości ze schabu podaje się dopiero wtedy kiedy pies jest już przyzwyczajony do jedzenia miększych kości - drobiowych. Kości wieprzowe i wołowe są bardzo cięzkostrawne i takie podanie ich znienacka mogło się skończyć nawet zaczopowaniem jelit, a nie tylko wymiotami... Oj chyba za mało poczytaliście... [quote name='madziarsl']wg rad [B]arcana81[/B] z innego watku, rano podaje ok. 50g kefiru ([B]wzbogaconego can-vitem z glukozamina[/B]), zeby zatwardzen nie bylo. [/QUOTE] Przy karmieniu barfem NIE WOLNO podawać takich preparatów!!! Jedyne co jest dopuszczalne to preparaty z samą glukozaminą i chondroityną (wyciąg z chrząstki rekina), ale nie wzbogacone żadnymi minerałami. Zobaczyłam skład tego Can-vitu i włos mi się zjeżył. Barf to pożywienie które w swoim składzie zawiera mnóstwo wapnia i innych minerałów, wręcz nie wolno podawać dodatkowych preparatów zwłaszcza z wapniem, bo grozi to najróżniejszymi schorzeniami. Witaminy to nie cukierki - nadmiar minerałów organizm odkłada w tkankach miękkich, bardzo często w nerkach, co może doprowadzić do ich niewydolności i zwapnienia. Z mniejszych problemów możecie mieć cyrk z wymianą zębów, bo nadmiar wapnia w pożywieniu powoduje, że pies nie resorbuje go należycie z mleczaków i nie chcą one wypadać - a to może powodować wykrzywienie zgryzu i bolesne stany zapalne; bywa że takie mleczaki trzeba usuwac nawet pod narkozą. W barfie nie podaje się żadnych sztucznych dodatków witaminowo-mineralnych poza konkretną suplementacją danymi związkami np. w leczeniu chorób; wszystko jest w pożywieniu i naturalnych dodatkach. Can Vit i podobne wynalazki sa przeznaczone do suplementacji pokarmu gotowanego: samo miękkie mięso plus wypełniacz i warzywa, bo tam praktycznie nie ma źródeł wapnia - ale nie do suplementacji diety, w której pies spożywa mnóstwo kości i nabiału. Nadmiar bywa bardziej szkodliwy niż niedobór; przeczytajcie jeszcze raz wątek i poszperajcie w dziale; macie szczeniaka dużej rasy, błędy będą mściły się całe życie psa.
-
Tak czy siak trzeba iść do weterynarza, przez internet nikt nie postawi diagnozy ani psa nie wyleczy! Poczytaj jeszcze tu: [url]http://www.dogomania.pl/threads/20556-zapaA-AE-tchawicza-czy-operacja-pomoA-e[/url] to dość częsta przypadłość u yorków.
-
A ja już po egzaminach :D Jutro albo pojutrze porobie fotek i wstawię, no i poodkurzam trochę wasze galerie :)
-
Małe to jest cicho; to duże cały czas mamrocze ;) Foty to aż po weekendzie, bo jutro egzaminy :cry:
-
Kaszel może mieć milion przyczyn ;) Może to być przeziębienie, albo tzw. kichanie wsteczne (dość charakterystyczne), albo zapalenie gardła, albo zarobaczenie, albo problem z sercem, albo podrażnienie od zbyt suchego powietrza w mieszkaniu (grzejniki). W jakich porach dnia, okolicznościach kaszle? Wieczorem, w nocy, po spacerze, przy wysiłku? Kaszels uchy czy mokry? Najlepiej po prostu poradzic sie weterynarza, który zbada psa i wykluczy poważniejsze przyczyny.
-
[quote name='Anastazja&Aleksander']yorki maja pewna zalete mianowicie włosy, jesli ktoś chce yorka to chce yorka a nie cos podobnego kudlatego z sierścią.[/QUOTE] No to niech ów ktoś sobie kupi yorka - rodowodowego - bo pies bez papierów może yorkiem nie być; jeśli rodzice nie byli starannie dobrani pod względem lepszych i gorszych cech eksterieru u obojga, może mieć duże ilości podszerstka, które wywołają silną alergię... Jeśli jest się chorym i nasilenie objawów alergii może spowodować, że pies straci dom, to chyba tym bardziej powinno się poszukać psa tej rasy z jak najpewniejszego źródła, sprawdzając nawet dodatkowo, czy rodzice szczeniaka i miot nie wywołują objawów alergii - bo to może być cecha osobnicza. Zresztą Connected nie jest uczulona z tego co mi wiadomo. Lincz to zresztą troszkę za duże słowo - co mam robić, piać z zachwytu nad tym, że ktoś z kaprysu posiadania jak najtaniej modnego pieska czy "bo ja chcę już i koniecznie takiego" i tup nóżką, kupuje psy z nieznanych źródeł, po nieznanych rodzicach i dokłada kasę do procederu, którego efekty można oglądać na PWP...? [B]dagos1[/B] trudno mi powiedzieć, czy suczka rokuje wystawowo, bo sędzią ani hodowcą yorków nie jestem ;) więc jeśli szukasz psiaka na wystawy i do hodowli, poproś kogoś doświadczonego, by ocenił sunię, najlepiej na żywo. Jeśli chcesz psiaka "na kolanka", to myślę, że wystarczy sprawdzic dobrze warunki - no i zapytać, jaki jest powód sprzedaży psiaka w tym wieku - może po prostu hodowca wolałby zostawić w hodowli nieco mniejszą suczkę i w tym kierunku idą jego plany hodowlane - ta jest dosć spora. Może być jednak inny nieprzyjemny powód, więc warto wybadać, dlaczego sunia jest sprzedawana. Cena nie jest wygórowana jak na suczkę podrośniętą, po której już widać, że raczej moze zrobić hodowlankę.
-
Ale decyzja o tym, żeby w ogóle brać teraz psa jest jak rozumiem Twoja? :razz: Czy to rodzice koniecznie chcą pieska czy ty? Może po prostu poczekaj do czasu, kiedy będziesz mogła sobie kupić psa jakiego chcesz, ile ci brakuje do 18-stki? Kilka lat? Zleci; przez ten czas możesz zajmować się psami w inny sposób, pogłebiac wiedzę. Z jednej strony nie rozumiem, jak można nie pozwolić dziecku wydać uzbieranych przez nie pieniędzy na jego marzenie (o ile nie są to np. narkotyki), a z drugiej nie rozumiem Ciebie trochę, bo sama sobie zaprzeczasz... Skoro pies to pies, kto to widział wydać 3 000 zł na psa (nie wiem skąd ci się ta kwota wzięła, bo w większości ras nawet rokujące wystawowo szczeniaki aż tyle nie kosztują), to czemu tak strasznie ci zależy na rasie? Przecież pies to pies, sama tak piszesz. Małego, kosmatego kundelka możesz mieć za darmo. Nie wszystkie marzenia muszą się spełniac natychmiast; prawdziwy miłośnik rasy nie przyłoży ręki do jej psucia, co robią osoby rozmnażające psy bezmyślnie, bez papierów; ma szacunek do wielu lat pracy prawdziwych hodowców, dzięki którym ta rasa w ogóle istnieje. Niesprzyjające warunki, nieżyczliwych rodziców można przeczekać i tak zrobi miłośnik - ale jak ktoś ma tylko kaprys, bo ubzdurała mu się rasa, poczekac za trudno, kundelek jest fe - no to przykro mi, ale to jest kaprys, po prostu. Ja od dzieciństwa marzyłam o husky; kilka lat błagałam, zanim rodzice zgodzili się na psa jakiegokolwiek i skakałam pod niebo z radości, że mogę mieć chociaż kundelka, psa w ogóle. Poczekałam sobie prawie 10 lat - i swojego wymarzonego rasowca mam, co prawda rasa mi się zmieniła przez ten czas ;) ale naprawdę, warto było.
-
Wymioty po połknięciu korpusu to nic nadzwyczajnego; psowate bardzo często zwracają pokarm, kiedy zjedzą zbyt łapczywie i gryzą go staranniej. To nie jest zaraz powód żeby koniecznie mielić - myslę, że jak będziesz podawać przez jakiś czas cały korpus, żeby gryzły trzymany w twojej ręce, albo w ogóle dasz im zwymiotować jak uważają, to się dostosują. U mojej suki nawet po roku-dwoch jak miała wyjątkowy apetyt zdarzało się zwymiotowanie korpusu i powtórne mielenie ;)
-
Mail który powalił mnie na ziemię ...Warto przeczytać...
Martens replied to Osa's topic in Organizacje
Jeśli piszecie o tym mailu: [quote name='Osa'] Dlaczego pieski, które są ze schroniska są sterylizowane? Nie dość, że mają ciężkie życie to jeszcze są okaleczone - nie dajecie im szansy na normalne życie, przecież odbieracie prawo do decydowania o adoptowanym piesku -nie każdy chce mieć wysterylizowane zwierzątko.Są ludzie, którzy chcieliby, aby ich pieski miały potomstwo. Te pieski tymbardziej( po tym co je spotkało) mają prawo do godnego życia Czy tylko ja umiem czytać ze zrozumieniem? :niewiem: No zlitujcie się, co ma napisać osoba, która jest totalnie zielona w kwestii sytuacji liczebnej psów w Polsce, metod ograniczania populacji i pomocy zwierzętom w ogóle, bo może po prostu z braku czasu i innych powodów się w to nie wgłębia? A jednak mimo to zwróciła uwagę na coś w jej mniemaniu niewłaściwego, okrutnego i nawet wysłała maila, a nie tylko pożaliła się znajomej... Mnie by ucieszył taki mail - że ludzie się jednak angażują przynajmniej na tyle, żeby do mnie napisać, i że mam okazję kogoś łagodnie uświadomić, a nie zjechać za niewiedzę i dobrą wolę. Odrzućcie całą swoją wiedzę na temat sytuacji psów w Polsce, tego co robicie dla psów i spójrzcie na to wszystko okiem osoby kompletnie nie w temacie, ale wrażliwej, która czyta, że każdemu psu po cieżkich przeżyciach operacyjnie usuwa sie narządy wewnętrzne - i nie wiecie dlaczego... Jak byście zareagowały? :roll: -
Mail który powalił mnie na ziemię ...Warto przeczytać...
Martens replied to Osa's topic in Organizacje
Przede wszystkim ten pomysł jest calkowicie nierealny, więc nie ma nawet co gdybać :p Zmuszenie ludzi do kastracji psów z urzędu nie spowoduje zmiany podejścia społeczeństwa do psów i problemów bezdomności - tylko wywoła burzę protestów. Wycięcie suce jajników nie sprawi, że jej właściciel zacznie myśleć. -
Z tym, że na mieszanie kości z miękkim i papką wiele psów reaguje sesnsacjami żołądkowymi - lepiej wsadzić albo mielone kości mięsne, albo papkę warzywną z podrobami czy innym miękkim, ew, jogurtem.
-
[quote name='Litterka']bezazotowe związki wyciągowe - 32% karmy[/QUOTE] To cudo w przełożeniu na nasze to po prostu węglowodany.
-
Sucha karma + dodatkowe witaminy - jak to pogodzić?
Martens replied to Respev's topic in Suplementy i witaminy
A po co chcesz przechodzić całkowicie na suchą karmę? To nie jest najlepszy i najzdrowszy sposób żywienia psa. Dosypywanie takich preparatów do karmy może psu bardzo zaszkodzić, o wiele bardziej niż niewielki niedobór jakichś witamin. Zainwestuj w lepszą karmę, przynajmniej dopóki pies nie skończy rosnąć, albo gotuj domowe posiłki mięso (tanie, ze ściegnami, chrząstkami) plus warzywa, trochę ryżu, Can-vit i łyżka oleju. Poczytaj też dział o BARFie, jest o niebo zdrowszy niż jakakolwiek karma, a mniej pracochłonny niż gotowanie. Masz psa dużej rasy podatnej na dysplazję, rosnącego - nie oszczędzaj u takiego psa na żywieniu w okresie rozwoju, to oszczędzisz później na weterynarzu... -
Drugi miot suki w jednym roku. Jakie konsekwencje?
Martens replied to mon_77's topic in Prawa hodowlane
To nie jest ok - ale co zrobić, jak już doszlo do pokrycia, i to nie zamierzonego? Jeśli suka jest zadbana, to większą szkodą będzie dla niej hormonalne przerwanie ciąży niż odchowanie tego miotu przy bardzo dobrej opiece właściciela.