-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Martens
-
Czy 8 tyg szczeniaka moge wyprowadzac juz na dwor?
Martens replied to alinka23's topic in Nauka czystosci
Co do tego zdania sa podzielone - przede wszystkim dlatego, że kwarantanna teoretycznie powinna trwać do konca szczepień, czyli 4 miesiąca, co w praktyce oznaczałoby, że nasz pies do tego czasu nie może stykać się z innymi psami, obcymi ludźmi, poznawać świata na własnych łapach, czyli najważniejsza faza socjalizacji w układaniu psa leży. U bardzo stabilnego psychicznie psa łatwo to nadrobić, gorzej z tymi o słabszym charakterze, lękliwymi, bardziej pobudliwymi - takie zaniedbanie socjalizacji może rzutować na zachowanie psa i problemy wychowawcze na całe jego życie. No a przecież kwarantanna to nie tylko niestawianie psiaka na ziemi - należałoby również odizolowac caly przedpokój, buty, którymi przecież wszędzie chodzimy po ziemi i możemy przynieść ze sobą jakieś świństwo, myć ręce środkiem antybakteryjnym zanim dotkniemy po powrocie do domu psa, odizolowac od niego wszystkie zwierzęta mieszkające w domu i wychodzące na dwór, czyli nasze inne psy, koty... Inaczej samo niestawianie psa na chodniku mija się z celem. Dla mnie to paranoja, po prostu. Dlatego ja preferuję podejście zdroworozsądkowe - spacer po w miarę czystych miejscach, zabawa ze znanymi, zdrowymi psami - ok, puszczanie szczeniaka po zasr*ranych trawnikach, kontakty z przypadkowymi czy bezdomnymi zwierzętami - nie. Pełna kwarantanna ma sens przy szczeniaku osłabionym, niedożywionym, zarobaczonym, którego nie wykarmiła matka (brak przeciwciał) lub nie zostało w odpowiednim terminie zaszczepione po raz pierwszy; na terenie gdzie wiadomo o masowym występowaniu chorób zakaźnych - np. nosówki. Ale u zdrowego, silnego szczeniaka jakiego otrzymujemy zwykle od hodowcy, kilka dni po szczepieniu moim zdaniem można wyjść na dwór. Nie popadajmy w przesadę; gdyby psy były aż tak delikatne, dawno by wyginęły. Nie znam przypadku zdrowego, zaszczepionego, odrobaczonego, silnego szczeniaka, któremu stałaby się krzywda z braku restrykcyjnej kwarantanny. Nawet jeśli zetknie się z wirusem, niemalna pewno jego układ odpornościowy sobie poradzi. Szczeniak zabiedzony, nieszczepiony w porę to zupełnie inna sprawa, tu ryzyko jest naprawdę duże. -
chyba się nie dogadamy ;) bo ja próbuję przekazać, że pies ze skróconą kufą ma większe problemy wentylacyjne niż pies o kufie normalnej; w odpowiedzi na stwierdzenie, że psom krótkopyskim ta cecha ich budowy w niczym nie przeszkadza. Ja nie próbuję stwierdzić, że psy o normalnym pysku nie męczą się, nie dyszą, nie mogą się przegrzać, etc.
-
Bo kiedy nikogo nie ma, nie ma też kogo ostrzegać o nadejściu intruzów. No i będąc samemu lepiej siedzieć cicho i udawać, że cię nie ma, niż rozdraznić obcego, który wlezie i spuści łomot.
-
[quote name='bila1']:roll: moje obie suki, o zupełnie normalnych kufach, na spacerach cały czas mają wywieszone jęzory, a po intensywnym wysiłku dyszą, czasem wręcz groteskowo ;) szczególnie młodsza, która ma w sobie dużo więcej energii i natura wyposażyłą ją w megadługi język; [/QUOTE] I? :roll: Rozumiem, że to polemika do mojej wypowiedzi, tylko nie wiem co ma udowodnić? Że psy z normalną kufą, szczególnie mocno owłosione w czasie upału też się męczą? To przeciez oczywiste.
-
To ja tak dopytam prawie w temacie - wiadomo, że zgenem merle "coś jest nie tak" = nie mozna kojarzyć merle między sobą, wychodzą szczeniaki z dużą ilością bieli, często głuche, część umiera. W takim razie dlaczego ta maść jest dopuszczalna u takich ras jak collie czy sheltie tylko z zastrzeżeniem, by nie kojarzyć jej między sobą, a u innych ras, u któych występuje dość "naturalnie" (np. dogi) jest niedopuszczalna?
-
[quote name='Lottie']Powiem szczerze że ten filmik mnie trochę przeraził, bo amstaffy są znane jako "psy do walk", "psy mordercy" a na nim ciągle jest pokazywany amstaf który zaciska zębiska na czymś, szarpie, ciągnie... wszystko z użyciem kłów...[/QUOTE] Bo amstaffy to ttb, a wszystkie ttb były od początku z oczywistych względów selekcjonowane do pracy "paszczą". Można z astem bawić się w agility, można z nim robić niemal wszystko, ale nic nie sprawi mu takiej frajdy jak praca pyskiem, przeciąganie, szarpanie. Niemal każdy ttb woli przeciąganie liny czy szarpanie maskotki niż aportowanie piłeczki czy kicanie przez płotki ;) Jeśli przerażają cię takie zabawy z silnym fizycznie psem, i marzą ci się spacery w sielskiej gromadce psiaków połowy znajomych z osiedla, to poszukaj innej rasy. Zresztą przy przerażeniu wyglądającym z Twoich postów tym bardziej nie widzę sensu brania na siłę właśnie psa z tej grupy. Co do podejścia chłopaka - zrozumiałabym, gdyby miał opory przed posiadaniem yorka czy szpica miniaturki, ale nie rozumiem co "obciachowego" jest w dalmatyńczyku :razz: Amstaff w pewien sposób też jest "obciachowy" bo bardzo często zachowuje się totalnie nieagresywnie wobec ludzi i można mając go przy boku zwyczajnie dostać wp***dol - bo to pies bojowy, nie obronny ;)
-
[quote name='Yorkomanka']ja znam wiele psich par które chodzą sobie spokojnie bez głupich komentarzy;) w tym 3 onki[/QUOTE] Gdzie mieszkają? To wyemigruję :lol:
-
[quote name='behemotka'] Bo spłaszczona kufa nie jest im obecnie do niczego potrzebna, utrzymuje się ją wyłącznie ze względów estetycznych. [/QUOTE] [quote name='Yana'] Znając już trochę boksery twierdzę, że spłaszczona kufa w niczym im nie przeszkadza, ani nie powoduje żadnego dyskomfortu życia.[/QUOTE] Masz porównanie na codzień w róznych sytuacjach psów ze spłaszczonym pyskiem oraz tych o naturalnej, długiej kufie? Mi strasznie rzuca się to w oczy raz między moją kundlicą a staffikiem (który ma skróconą kufę chyba nawet nie w połowie tak jak bokser), dwa między należącymi do rodziny sukami wyżła niemieckiego i rotta (kufa też skrócona nie bardzo drastycznie), trzy - psami moich dawnych sąsiadów, kundelkiem i niby-pekińczykiem - i niestety nie jest prawdą, że nie ma różnicy. Psy ze skróconą kufą zaczynają wentylować się pyskiem długo zanim te o normalnej kufie w ogóle się zgrzeją. Przy większym wysiłku, po bardzo intensywnym biegu, w czasie powrotu do domu wydają charakterystyczne dźwięki, ich dyszenie jest czasem wręcz groteskowe, znacznie częściej mają też problem z zakrztuszeniem się śliną. Gorzej sobie radzą z posługiwaniem się węchem, który jak wiadomo podczas dyszenia nie jest w pełni "sprawny", dysząc szukają smaka w trawie, którego kolega o normalnej kufie dawno znalazł. Nie mówię, że pies ze skroconą kufą to kaleka i nie wolno hodować takowych (grunt to nie przesadzać) - ale nie można powiedzieć, że róznicy w komforcie życia psa nie ma, bo jest spora, tylko cóż, pies nie ma z czym porownać i na wiele rzeczy nam się nie poskarży. Zresztą myśląc "anatomicznie" - pies z głową brachycefaliczną posiada wszystkie struktury nosa, zatoki, etc. które ma pies o normalnej głowie - tylko upchnięte na małej przestrzeni. Trudno oczekiwać, żeby nie miało to na nic wpływu. Inna sprawa, że czaszka wydłużona, taka jak u chartów czy collie, również powoduje problemy komfortowo-zdrowotne, ale całkowicie odmienne niż te u ras krótkogłowych. Skoro nieznaczne skrócenie pyska powoduje taką zmianę wydolności oddechowej u psa jak pisałam, to zastanawiam się, jak w ogóle wentylują się przykładowo przerasowane pekiny, które nos mają wepchnięty głębiej niż gałki oczne... Ktoś powie, że boksery, bulldogi kiedyś były psami pracującymi, musiały miec kondycję, etc. i krótki pysk im nie przeszkadzał - tylko wystarczy się przyjrzeć, jakie kufy miały dawne pracujące psy tych ras, a jakie dzisiejsze championy...
-
[quote name='Patyś_']Takich czepialskich jest pełno - najlepszy przykład o psach : Zakaz wyprowadzania psa w obrębie wspólnoty budynków...[/QUOTE] Morał z tego taki, że na tym osiedlu psów posiadać nie wolno, bo nikt chyba nie teleportuje się poza "teren współnoty", ani nie będzie jeździł na siku samochodem, transportując owczarka z mieskzania do auta na rękach... Inna sprawa, że tabliczki typu "zakaz wprowadzania psów na trawnik" są najzwyczajniej w świecie bezprawne. Teren zielony na osiedlu mieszkaniowym (otwartym) to miejsce publiczne, i podlega pod przepisy gminy, miasta; nie może być z nimi sprzeczności. Jeżeli miasto zezwala na wprowadzanie psa w miejsce publiczne na smyczy, to nikt nie może zabronić nikomu wejścia z psem na trawnik, ot tak z widzimisię.
-
[quote name='piper87']Problemy z mózgiem u tej rasy pojawiają się w przypadku tych samych genów tzn jeżeli matka z synem. A on jest od różnych rodziców w sensie genetycznym.[/QUOTE] Choroba o której piszesz może pojawić się u każdego psa, którego rodzice posiadają choć po jednym wadliwym genie - choćby nie byli w ogóle spokrewnieni. Gdyby było tak, jak twierdzisz, choroby dziedziczne nie byłyby żadnym problemem w hodowli zwierząt. Agresja wobec innych psów u normalnie socjalizowanych cavisiów to rzadkość - chyba że jest to pies po rodzicach z niezbyt wzorcowym charakterem, w końcu z jakiegoś powodu szczeniaki były bez rodowodu. Kolejny raz potwierdza się, że pies bez rodowodu to pozorna oszczędnośc tylko przy zakupie - późniejsze koszty naprawiania spapranej psychiki, badań weterynaryjnych i ewentualnego leczenia często przewyższają cenę psa rodowodowego od dobrego hodowcy, który w tym momencie zresztą mógłby wam posłużyć radą i pomocą. Jak reagowałaś na pierwsze agresywne zachowania? Agresję u weterynarza można jeszcze zrozumieć; sama wizyta mogła być stresująca, dodatkowo ów maltańczyk mógł być niezbyt uprzejmy. Jak po zajściu reagowałaś na widok innych psów? Pies wpadł w szał przy szczeniaku z jakiegoś konkretnego powodu? Co działo się kilka sekund wcześniej, jak zachował się szczeniak? Czy pies nie ostrzegał przed atakiem? Ostrzeżenia to nie tylko warczenie czy pokazywanie zębów, to także sztywniejszy chód, drżenie warg, przenikliwe spojrzenie, napięcie ciała, etc. -trzeba nauczyć się wychwytywac takie sygnały i w porę psa zająć. Przestańcie puszczać psa bez smyczy, kupcie długą linkę i zacznijcie z nim pracować na spacerach - zabawa, nauka, szkolenie, zajęcie... Bo z tego co piszesz wynika, ze do tej pory polegały one na chodzeniu na smyczy i zabawie z innymi psami - efekty już są: pies nie reaguje na Was w trudnej sytuacji, za to wdraża się do samodzielnego organizowania sobie owych spacerów poprzez robienie porządku z innymi psami.
-
Pies wiązany regularnie na łańcuchu zawsze się męczy i stresuje, bo jego możliwośc reakcji na niebezpieczeństwo, ucieczki, zostaje uniemożliwiona, co prowadzi do rozwoju nadmiernej agresji. Szkoda tylko, że zazwyczaj nie wobec złodziei czy intruzów, tylko dziecka, które nagle znajdzie sie w zasięgu psa :roll: Aspekt zdrowotny - wieczne obciążenie szyi i układu kostnego szarpaniem łańcucha czy nawet samym jego ciężarem przez lata niestety owocuje otarciami, zakażeniami skóry, uszkodzeniem kręgów szyjnych, osłabieniem kręgosłupa... Do tego smutne zachowania pojawiające się po latach, takie jak obracanie się wokół własnej osi podczas szczekania, nerwowe spojrzenie na widok zbliżającego się obcego człowieka... Trochę wprawy i na pierwszy rzut oka można rozpoznać psa, który nawet kilka lat wczesniej był trzymany na łańcuchu, niestety.
-
Czy sposób, który wymyśliłąm jest w porządku? podpowiecie?
Martens replied to goha's topic in Lęk seperacyjny
Jeśli babcia spędza czas na zewątrz, moim zdaniem wybieg jest bardzo dobrym pomysłem. Żeby psiak się nie nudził, możecie kupić kilkunastometrową linkę, na której babcia będzie też mogła zabierać go ze sobą, kiedy robi coś mniej absorbującego - a pies będzie miał swobodę. Tylko właśnie - uwaga na upał, bo shih tzu zwykle niezbyt dobrze je znoszą - cień i świeża chłodna woda to konieczność. Zresztą czytając niektóre posty mam wrazenie, że nawet 90% dogomaniaków nie nadaje się żeby posiadać psa - bo śmią wychodzić do pracy, a pies nie ma 24 h na dobę zapewnionego towarzystwa i nieustających rozrywek :roll:- 21 replies
-
- sam w domu
- shih tzu
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Ja jeszcze dodam - odwrażliwiajcie psa koniecznie na dotykanie obroży. Pies wyraźnie nie miał zaufania do łapania za wrażliwe okolice szyi, karku i dość naturalne było, że zareagował tak, jak zareagował - zębami - na powtarzające się łapanie go za nią, ciąganie i robienie z nim tego co chcecie (w jego odczuciu). W domu przyczepcie psu do obroży kilkudziesięcio cm-ową linkę, żeby było za co złapać dalej od psa w razie jakiejś niemiłej sytuacji. W neutralnych sytuacjach ćwiczcie najpierw delikatne dotykanie okolic szyi, stopniowo przechodząc do głaskania, drapania, na koniec po dłuższym czasie do brania za obrożę - to wszystko w czasie pieszczot, podawania smakołyków. To wszystko po to, żeby zmienić skojarzenie psa z Waszymi rękami - które pewnie już po poprzednich przejściach nie było fajne, a po spięciach i uderzeniu raczej się nie poprawiło. To wazne, zeby pies nie zareagował kiedyś agresją na złapanie w najmniej spodziewanej sytuacji przez dziecko na przykład.
-
[quote name='puli']A to już zależy wyłącznie od tego ile rozumu i doświadczenia ma ten kto jej używa.[/QUOTE] Czyli jak wszystko ;) [quote name='puli']Który model masz na myśli?[/QUOTE] Nazwy nie podam, bo było to kilka lat temu i nie pamiętam, ale testowałam na własnej gołej ręce. [quote name='puli']Nigdy w życiu nie użyłabym obroży do nauki przywołania i żaden ze znanych mi szkoleniowców używajacych tego sprzetu tez by tego nie zrobił. Natomiast użyłabym oe do oduczenia pogoni za zwierzyną psa o silnym popedzie łowieckim (z marnym popedem mozna poradzic sobie bez oe)[/QUOTE] Ja też nie - źle się wyraziłam - nie miałam na myśli nauki polecenia jako takiego, bop chyba do żadnego nie są potrzebne takie środki, ale własnie do poradzenia sobie z wyłamywaniem polecenia przez psa przy silnym rozproszeniu, skupieniu uwagi psa na czymś innym. [quote name='puli']Znaczy że trener był do bani.[/QUOTE] Na pewno nie w 100% przypadków - pies musi być naprawdę mało inteligentny, zeby po latach walki z problemami z ucieczką, pogonią, etc. nie zauważył, co sprawia to coś dyndające mu u szyi.
-
[quote name='malajka'] najlepszy klimat to starsze kobiety taki typ a'la doniczka cały dzień w oknie i tylko sie czai zza firany co by sobie zafundowac troche adrenaliny[/QUOTE] U mnie najlepszy typ to dziadostwo płci męskiej z bebzunem i widocznym kryzysem wieku średniego, wieczorami czerwony na gębie po flaszce z sąsiadem, bełkoczący coś obraźliwego, a bladym switem, wygnany przez żonkę po bułki, wyprasowany w kant, skacowany i w podłym humorze udaje porzadnego obywatela, co straszy mnie "nieprzyjemnościami" :roll: Czepnie się że nie sprzątasz (choć pies nawet ukucnąć nie zdążył porządnie); jak wyjmiesz torebkę i zbierasz kupę po chwili konsternacji dowali się, że pies nie ma kagańca, a potem już bez końca będzie wynajdował wonty, począwszy od tego, że masz coś nie tak z głową, że masz dwa psy, po drugie, że w ogóle wychodzisz z nimi gdziekolwiek, i zawsze pod jego okno (czyt. 20 m od bloku przechodzisz z psami idąc na łąki). Jednego alleluja się pozbyłam idąc do niego z TZtem, który wyjaśnił mu uprzejmie, kto będzie miał nieprzyjemności - facet teraz nawet do sklepu chodzi naokoło, żeby tylko nie pod moim blokiem... Drugi "inteligent" zaczął się czepiać kilka dni temu; dokładnie ten sam typ :roll: Zaczęłam się przekonywać, że nienawiść do psów, to nie tylko komentarze na onecie; na własnej skórze się przekonuję, że w tolerancyjnej Polsce wyjście z 2 psami to gorsze reakcje tolerancyjnych obywateli niż na widok dwóch gejów za rączkę.
-
[quote name='LAZY']Odnawiam temat. A czy to możliwe ze tuz przed cieczką suka tak robi? Moja co jakiś czas leje na łóżko. Teraz kojarze, ze to moze byc i w okresach około cieczkowych.[/QUOTE] Normalka, nie pierwszy raz czytam o czymś takim - upodobanie do lania na łóżko przed cieczką... Swoją drogą to musi być mało przyjemne dla własciciela :p
-
Skłonności do ciązy urojonej są osobnicze; można pokryć sukę, a przy następnej cieczce znów użerać się z urojoną ciążą. Zwykle pomaga sterylizacja - choć są rzadkie przypadki, ze nie. Przy mało nasilonych ciązach urojonych zwykle wystarczy więcej ruchu, mniej wartościowy pokarm, etc. Ciąża urojona jest naturalnym zjawiskiem u wielu psowatych; to nie jest choroba. Brak potomstwa nie powoduje żadnych chorób ani szaleństwa u suki, za to sama ciąża i poród to duże obciązenie organizmu, ryzyko wystąpienia komplikacji przy porodzie i tężyczki, zwłaszcza u małych ras, no i ryzyko ujawnienia się wszelkich przewlekłych chorób czy wad suki (npo. serca) które wcześniej nie powodowały dolegliwości.
-
Warto by było jeszcze zwrócić uwagę na możliwość występowania w genotypie suki i ew. samca genów, które w tym konkretnym skojarzeniu powodują wystąpienie u większości szczeniąt cech letalnych i resorbcję zarodków na wczesnym etapie ciąży. Jeśli taka sytuacja ma miejsce kilka razy pod rząd, szczególnie przy powtarzanym danym skojarzeniu, to bardzo prawdopodobna przyczyna.
-
Widzę, że nie tylko ja mam problem z komarami :p Starszego suczydła nie gryzą przez futro, ale mały ostatnio po powrocie z lasu wyglądał jak srebrzysty dalmatyńczyk :roll:
-
Pies może zacząć sikac w klatce z miliona powodów, i owszem, jednym z nich może być niechęć do kota. Pies może nie mieć odwago na otwartą rywalizację z kotem, za to sikaniem w miejscu do tego nieprzeznaczonym może próbować zaznaczyć swoje terytorium, odreagować stres. Poza tym może mieć zapalenie pęcherza, siedzieć w klatce po prostu za długo albo jest ona za duża i pies może sobie w niej wygodnie nalać, po czym położyć się w drugim końcu. Skoro niepozwalanie kotu na wchodzenie do klatki pomaga - najwyraźniej była to przyczyna i pies chciał w ten sposób usunąć zapach tej paskudy ze swojego otoczenia :p Na przyszłość - klatka to azyl psa; nie powinno się nigdy go tam karcić, pzowalać wlazić dzieciom czy innym zwierzętom... Szczególnie ważne jest to u psa o nieco słabszej psychice.
-
Obroża elektryczna jest o wiele bardziej humanitarna od kolczatki. Nie wiem, może kojarzy się psiarzom z krzesłem elektrycznym, dlatego jest tak negatywnie odbierana? Przede wszystkim nie ma ona nic wspólnego z kopaniem psa prądem aż się zsika z bólu, bo zrobił coś nie tak. Ma ona regulację bodźca, przy niewielkim natężeniu jest to u psa uczucie porównywane z delikatnym mrowieniem na skórze. Służy ona przede wszystkim do tego, żeby przykładowo, w czasie nauki przywołania u psa, ktory ma z tym poleceniem duże problemy, miec możliwość zwrócenia na siebie jego uwagi z dużej odległości, kiedy np. złapie trop i "głuchnie". Są psy, które nie reagują na smakołyki, sztuczkę z długa linką zdążyly już przejrzeć - i taka obroża jest dla nich czasem jedynym ratunkiem, żeby nie spędzały spacerów do końca życia na uwięzi ;) Ale na pewno nie jest to gadżet przeznaczony ot tak po prostu do szkolenia młodego psa, albo cudowne urządzenie które zastąpi pracę z psem, nawiązanie z nim więzi, nagradzanie, etc.
-
Zamowiłam ksiązkę "Jak rozmawiać z psem" Corena, zapłaciłam za nią ponad 30 zł, dostałam "Jak rozmawiać z psem" Mrzewińskiej za 6,90. Nie wiem, czy śmiać się czy p łakać nad swoją głupotą, że po tych wszystkich cyrkach znowu u nich coś zamówiłam.
-
[IMG]http://b62.grono.net/254/58/gallery-99299736-500x500.jpg[/IMG] [IMG]http://c50.grono.net/9/47/gallery-99299735-500x500.jpg[/IMG] [IMG]http://b62.grono.net/94/70/gallery-99299733-500x500.jpg[/IMG] Potworek ma już 9 miesięcy :)
-
obozwiązek kastracji psów/kotów ni przeznaczonych do hodowliw PL
Martens replied to spring_'s topic in Sterylizacje
Kolejny pomysł uderzający tylko w odpowiedzialnych włascicieli zwierząt ;) Niesterylizowanie nie równa się rozmnażaniu. Podatek od psa ma śmiesznie niską ściągalność. Jak zwykle płacić będą tylko Ci, których cokolwiek obchodzi, a niekontrolowani rozmnażacze i tak pozostaną poza zasięgiem prawa. Czas, wysiłek i pieniądze wkładane w takie starania lepiej byłoby poświęcić na akcję edukacyjną w temacie "dlaczego nie nalezy niepotrzebnie rozmnażać zwierząt", po prostu - bo co z tego że uderzy się w ludzi przepisami, których nie będę przestrzegać, bo nawet nie będą wiedzieli, po co one istnieją....? -
Nie chcę zakładać nowego wątku - czy spółdzielnia mieszkaniowa ma prawo regulować, w jaki sposób pies ma być wyprowadzany na spacer na terenie osiedla? Uchwały Rady Miasta nie precyzują w żaden sposób tego, jak mają być wyprowadzane psy; natomiast regulamin spółdzielni wymaga smyczy i kagańca. Nie jest to jakies zamknięte ekskluyzywne osiedle; ot blokowisko jakich wiele, gdzie jakieś 80% psow biega bez smyczy i kagańca.