-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Martens
-
Bardzo współczuję... Moim zdaniem to było najlepsze wyjście, zanim stalo się coś gorszego... Pamiętaj dobre chwile, na pewno było ich mnóstwo i pomyśl, że mało kto dalby tyle dobra, wyrozumiałości, czasu co Ty psu, który zachowywał się w taki sposób.
-
Ja bym psa nie skreślała, tylko dlatego, że wet powiedział, że potrzebna jest karma za 250 zł. Możesz znaleźć jej tańsze odpowiedniki, np. [url]http://www.krakvet.pl/gourmet-p-143.html[/url] [url]http://www.krakvet.pl/eukanuba-intestinal-formula-10kg-p-616.html[/url] (bardzo wydajna) Podobno niektórzy karmia psy z chorą trzustką także tą karmę [url]http://www.krakvet.pl/acana-senior-135kg-p-12596.html[/url] bo spelnia najważniejsze kryteria dotyczące takowej, tzn. jest lekkostrawna i ma mało tłuszczu. Możesz też sama psu gotować, poradź się osób na forum, które mają psy z chorą trzustką i zapytaj czym karmią. Nie jesteś skazana na jedną drogą karmę. No i pytanie czy to na 100% trzustka. Pies miał robione badania na lamblie?
-
Co tydzień spaniela to zdecydowanie za często. Jeśli psa nie wystawiasz, wystarczy raz na 3 miesiące. W ogóle nie widze sensu kąpania 3-miesięcznego szczeniaka jakimkolwiek szamponem, chyba że utarzał Ci się np. w padlinie.
-
Wystarczy, że przedstawisz wypis ze szpitala dziecka po takim pogryzieniu i nikt nic Ci nie zrobi z powodu uśpienia psa - co najwyżej się zdziwią, że tyle czekałaś, więc niech "behawiorystka" zachowa swoje rady do czasu, aż sama będzie miała dzieci, bo wątpię by miała, i chyba w ogóle trochę jej się priorytety przestawiły. Wiem, że jest pokusa, żeby poszedł ktoś inny - ale jesteś winna być z sunią do końca, ona nie może odchodzić przy obcych ludziach, którzy jej nie kochają. Wiem, jakie to trudne, z własnego doświadczenia niestety.
-
[quote name='Iza.']Ja też się dziwię szczerze mówiąc ;) [/QUOTE] Ja też - w sumie zależy jeszcze ile razy dziennie ktoś przechodzi, bo jeśli pies szczeka x razy w ciagu godziny to naprawdę jest to uciążliwe... Z miauczeniem może i racja - ale jeśli komuś bardzo przeszkadza ujadanie psa, to ja bym go uciszała dla własnego bezpieczeństwa, zeby nie skończył otruty jak wspomniane zwierzaki - bo co mi z mojej racji jak pies będzie martwy.
-
[quote name='zancia_97']Zgadzam się z tym Budowanie więzi jak wcześniej napisał Martens może polegać np. na wspólnym leżeniu obok siebie na podłodze oczywiście a nie na łóżku!![/QUOTE] Akurat spanie na łóżku bardzo buduje więź ;) ale nie każdy ma na to ochotę.
- 5 replies
-
- owczarki
- pilnowanie domu
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
To zależy jakie przepisy macie w mieście. Jak sąsiad męczy kobietę, to poskarżyć się do dzielnicowego - raz dwa wszystko przestaje przeszkadzać ;) bo na bezpodstawne nękanie jest paragraf. Najlepiej jeszcze powiedzieć, że się boi, mieszka sama, i ten facet jest jakiś dziwny i obawia się, że może jej coś zrobić :evil_lol: Niestety z takimi przypadkami nie da się po dobroci ani tłumaczeniem.
-
Widzę, że nie tylko ja miałam dziwne odczucia co do tego posta :roll:
-
Hodowca to jedno - brak szczepień i być może odrobaczenia, sprzedaż młodego szczeniaka (choć polskie prawo nie określa wieku sprzedaży, określa to tylko ZK dla zarejestrowanych w nim miotów - więc jeśli jeszcze otrzymaliście książeczkę z wpisanym faktycznym wiekiem psa, hodowca z łatwością wykpi się z zarzutu i powie, że może nie dosłyszeliście). Ale Wy... No wybaczcie, zakup bez zastanowienia, bez sprawdzenia na miejscu książeczki, szczeniak bez szczepienia, młodziutki - czyli z bardzo niską odpornością, jeszcze dodatkowo obniżoną podaniem leku na robaki - i zabrany na wieś? Z takim zstanem układu immunologicznego, mógł złapać byle wirusówkę pokarmową (która na doroslym odporniejszym psie nie zrobiłaby wrażenia) i paść, nawet zatruć się nie musiał. Błędy hodowcy swoją drogą, ale i Wy wykazaliście się dużą lekkomyślnością przy opiece nad szczeniakiem i bardzo możliwe, że to w połączeniu ze zbyt wczesnym odłączeniem od matki było przyczyną jego śmierci. Jeśli weterynarz wyraźnie nie stwierdził, że zgon nastąpił z powodu wady wrodzonej szczeniaka, którą zataił przed Wami hodowca, to marne macie szanse na wywalczenie czegokolwiek w sądzie. Jeśli nie macie umowy kupna-sprzedaży, to może być i tak, że ta osoba w ogóle wyprze się, że sprzedała Wam szczenię. Ku przemyśleniu przysłowie "Nie stać mnie na tanie rzeczy" - oszczędziliście na psie na początku, no i tak jak widać, leczenie przerosło koszty zakupu, i co najgorsze nerwy zszarpane a psa nie ma... A można było poczekać, odłożyć te 1500 zł które i tak wydaliście, wybrac dobrego hodowcę i kupić normalne zdrowe szczenię z papierami, w odpowiednim wieku, i teraz cieszyć się wesołym psiakiem i korzystać z rad i pomocy hodowcy, zamiast się procesować. No ale po co słuchać rad przed zakupem, lepiej się rzucać po szkodzie...
-
Bo nie jest. O niebo lepszy a w niemal identycznej cenie jest np. Brit.
-
Ja bym zmieniła karmę na lepszą (niekoniecznie o wiele droższą, obejrzyj sobie np. Brit), bo Pedigree to badziewie niestety i wartości odżywcze ma bardzo kiepskie. Do gotowanego dołóż warzywa, np. jarzyny z zupy. Podajecie jakieś witaminy, suplementy? Bo mogą być braki przy takim żywieniu. Ile jest ryżu, a ile składników mięsnych? Być może, że pies jest chudy po prostu przez kiepskiej jakości jedzenie, bo tak naprawdę wychodzi na to, że dostaje góry żarcia, ale byle czego - lepiej by wyszło gdyby dawać mu mniej, a lepszej jakości jedzenie. Jeśli zmiana diety nie pomoże, powinno się zrobić ogólne badanie krwi, bo chudość przy ogromnym apetycie bywa objawem poważnej choroby. Pies powinien jeść 2 razy dziennie, ale jeśli jest chudy, może i powinien częściej. Bywa też, że psy są szczuplejsze latem niż zimą i to raczej normalne - ale na pewno nie wtedy, kiedy pies ma apetyt i tyle je...
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Martens replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='Patyś_']nataliahexe - skąd znam te przyjemności spacerkowe ? Moich może ze szczurami nie mylą, ale jakiś czas temu usłyszałam , będąc na spacerze, że skoro mam dwa psy, to na pewno jestem brudas i niechluj, a w domu na pewno już dawno zalęgło mi się robactwo ... [/QUOTE] Taa, stara śpiewka, ja usłyszałam od bardzo miłej pani, już dosyć dawno, że niezły smród muszę mieć przy dwóch psach... A w ogóle to że powinnam oddać albo wywalić jednego, a najlepiej oba, bo przez te spacery to się uczyć nie mam czasu :roll: Co lepsze ja tej baby w zasadzie nie znałam, ot babsko z bloku obok pałętające się po osiedlu na okrągło i takie teksty... Kiedy opowiedziała mi nawet jak dostała od rodziny szczeniaka, jakie to było wstrętne, i pojechała na wieś i zostawila przy drodze :p Przez pewien czas zaczepiała mnie dosłownie na okrągło, aż raz wreszcie byłam cholernie niemiła - i teraz udaje że mnie nie zna. Ulga. -
POMOCY!! czy coś pomoże - agresywny mix pekińczyk
Martens replied to Lucyferekxxx's topic in Agresja
Każdego psa można czegoś nauczyć, i pozytywnie wpłynie to na Wasze relacje i poczucie bezpieczeństwa psa. Oczywiście wchodzą tu w grę tylko metody pozytywne, poczytaj o szkoleniu klikerowym. Oczywiście z uwagi na ograniczenia psa nie wszytsko będzie wychodziło i trzeba będzie sporo cierpliwości, ale naprawdę warto spróbować. Jakie są problemy z psem poza agresją? Na jakiej podstawie sugerujesz, że to problemy z hierarchią - ja bym postawiła to chyba na ostatnim miejscu w możliwych przyczynach. Pies jest chory, co bardzo źle wpływa na jego pewność siebie i poczucie bezpieczeństwa, doskonale wie, że jest słaby i jest łatwym łupem, dodatkowo ze schroniska = po przejściach, pewnie już człowiek mu pokazał, jak potrafi być okrutny - jak on ma reagować na coś czego się boi, nie chce, uważa za zagrożenie? Oczywiście, że zębami... Jakiekolwiek ustaiwanie psa w hierarchii, ignorowanie czy inne dziwaczne metody co najwyżej pogorszą jego stan albo doprowadzą do innych problemów. Ja bym wzmocniła więź z psem i uzyskała jego zaufanie właśnie poprzez szkolenie oparte na nagrodach, nagradzaniu posłuszeństwa, nie krzyczała na psa, nie karciła w żaden inwazyjny sposób... Jak pies będzie pewniejszy siebie, zaufa, poczuje się bezpieczniej, to przestanie reagować na wszystko agresją. Oczywiście takie traktowanie psa nie znaczy, że nie trzeba być konsekwentnym i ulegac zachciankom psa ;) -
Masz szczeniaka, który próbuje zwrócić na siebie uwagę szczekaniem - bo u psów to naturalne zachowanie. Jeśli jeszcze kiedykolwiek udalo jej się tę uwagę otrzymac dzięki szczekaniu, to tym bardziej wzmocniliście zachowanie. 4-miesieczny szczeniak naprawdę ma nieco inne zainteresowania niż alfowanie i przejmowanie władzy nad światem... Nie zawracajcie sobie głowy z tak błahego powodu i u tak młodego psa teoriami dominacji, bo więcej z tego będzie szkody niż pożytku - szkolcie suczkę, uczcie ją nowych rzeczy a szczekanie te potraktujcie jak każde inne zachowanie - jak Wam przeszkadza, ignorujcie lub sucho odsyłajcie na miejsce; jak nie będzie korzyści ze szczekania to przestanie to robić. Uspokajanie, uciszanie, strofowanie też jest zwróceniem uwagi na psa i "nagrodą" za szczekanie.
-
A czym ją karmisz i w jakich ilościach?
-
Jak farmakologicznie zapobiec haszczakowej cieczce?!
Martens replied to ira.s's topic in Cieczka i krycie
Nie tylko psychicznie, także fizycznie; hormony płciowe wpływają na zakończenie rozwoju kości długich, stąd przy takiej sterylce rośnie ryzyko raka kości, szczegolnie u dużych ras. Zastrzyki hormonalne zapobiegające cieczce nie tylko powodują w starszym wieku ropomacicze, ale już jednorazowe ich podanie zwiększa ryzyko raka sutka. W opinii wetki, która wykłada na weterynarii na SGGW lepiej już wysterylizować sukę po cieczce, nawet jeśli nie udało jej się upilnować, to zaraz po - mniejsza szkoda dla organizmu niż nawet jednorazowe naszprycowanie hormonami. Co innego własnie hormony zatrzymujące cieczkę - a co innego naturalne preparaty które niwelują nieco zapach i wabienie psów - te są na ogól całkowicie nieszkodliwe -
[quote name='dar_ling'] I nie specjalnie mnie interesuje czy ktoś miał zrytego psa czy nie ale być może było to spowodowane wprowadzeniem w dietę 'surowych odpadów'.[/QUOTE] No to wreszcie interesuje cię przyczyna pogryzienia, czy nie? Bo się gubię. Pies prawdopodobnie był agresywny, po rodzicach niosących w genach nadmierną agresję, która ujawniła się w niesprzyjającym momencie. Mógł być niewłaściwie wychowany, szczuty, czy po prostu bity w czasie nauki albo uczony "nieufności do obcych" - niby niewinna sztuczka a potem często kończy się tragicznie. Pies mógł być też najzwyczajniej w świecie sprowokowany - agresywnym wg niego zachowaniem, patrzeniem w oczy, wejściem na jego teren - teoretyczne takie normalne zachowania nie powinny prowokować ataku, ale u psów nadmiernie terytorialnych czy bojaźliwych niestety prowokują. Pies mógł użreć, jeśli został pogłaskany przez kogoś od kogo sobie tego nie życzył, w obronie swojej nietykalności - też mogła to być kwestia wcześniejszych przejść czy błędów w szkoleniu. Więc cały czas kwestia rozbija się wśród problemu z głową psa (geny, choroby) lub głową człowieka - który psa źle wychował, źle traktował wcześniej (to mógł być poprzedni właściciel) czy lekkomyślnie dopuścił do sytuacji, w której każdy pies najzwyczajniej w świecie może kogoś ugryźć - z więc jak to nazwałam "zrytych łbów". W sytuacji tak jak pisałeś - że pies rzucił się na właściciela, ktory się pokaleczył - cóż, najprawdopodobniej z relacjami między nimi bardzo dużo było nie tak, pies po prostu mógł wyczuć słabszy moment i chcieć pokazać kto tu rządzi; mogł zostać sprowokowany dziwnym zachowaniem osoby, która się zraniła i odebrać je jako agresję - szczególnie jeśli był źle traktowany. Jako że to amstaff - cóż, może był szczuty, choćby na inne psy, koty, ludzi i tu fakt, mógł chcieć sobie na pańcia tak samo zapolować, w końcu tego go nauczono :roll: Ale szczucie psa, uczenie go gryzienia, zabijania żywych istot, okazywania im agresji, a karmienie martwymi, surowymi kości to dwie zupełnie różne bajki i oddziaływanie na dwa różne instynkty. Powiedzieć "pies ugryzł bo jadł surowe kości" to niemal tak jak powiedzieć "pies ugryzł bo był czarny". Psy są drapieżnikami i od początku istnienia jadły surowe jedzenie. ALE wszystkie drapieżniki instynktownie unikają jedzenia innych drapieżników, jeśli nie zmusza ich do tego głód. Królik a inny pies to dla psa zupełnie inny kaliber. Jeśli psy traktują nas jako partnerów, to traktują nas w pewnym sensie jak inne psy, członków rodziny (choć nie do końca jak swoje stado), ale na pewno nie tak jak łup. Gdyby to co piszesz było prawdą, wszystkie dzikie psowate czy psy karmione surowym jedzeniem, zżerałyby swoich zranionych towarzyszy, szczeniaki po urodzeniu (bo przecież tam też czuć krew)... To absurd. Pies nie jest maszynką do zabijania ani automatem nastawionym na "krewkrewkrew" - to inteligentne zwierzę o bardzo dobrze rozwiniętych zachowaniach społecznych, którego naturalnym pokarmem są właśnie surowe mięsne kości i inne tego typu pokarmy. Jeśli ktoś ma problemy z akceptacją tego, że pies z natury je surowe mięso i kości, to może niech po prostu wybierze inne zwierzę, królika, bo i z kotem różnie może być, jeszcze dostanie surowej wołowinki a potem nam w nocy oczy wydrapie i zje :evil_lol: [quote name='dar_ling'] Dlaczego pies nie może jeść gotowanych kości- dlaczego może go to zabić?!? [/QUOTE] Każda kość składa się z dwóch frakcji - nieorganicznej czyli soli mineralnych, oraz organicznej, czyli białek i substancji pomocniczych, takie w skrócie "mięso w kości". Podczas gotowania frakcję organiczną z kości trafia szlag, większość przechodzi do wywaru. W skrócie tracimy to, co w kości najlepiej strawne i najcenniejsze. Zostają praktycznie same minerały. I teraz podajesz psu coś, co w przewodzie pokarmowym łamie się na ostre szpile, tudzież w jelitach działa jak cement. To ogromne obciążenie dla organizmu psa. Kość bez frakcji organicznej, po ugotowaniu, nie jest elastyczna i łatwo łamie się w ostre kawalki, które moga doprowadzić do perforacji przełyku - które z zakażeniem bardzo często jest śmiertelne. Stąd narodził się mit, że psom nie można dawać kości z drobiu - bo zazwyczaj ludzie dają takowe gotowane, pieczone, z obiadu i tragiczny koniec wtedy wcale nie bywał rzadkością. Przyczyny zwalono na kości w ogóle, zapominając, ze psy jedzą przecież ptaki i wszystkie ich kości w naturze - ale na surowo, i masowo od tego nie padają. Grubsze kości też są bardzo niebezpieczne - nadtrawione działają w jelitach jka zaprawa cementowa, są wielkim obciązeniem dla przewodu pokarmowego, mogą powodować groźne i bolesne zaparcia, ba, po czasie takiego karmienia w jelitach powstają czopy kostne, które zazwyczaj pozostaje usunąć operacyjnie, bo pies przy całkowitym zatkaniu światła jelita może po prostu paść. W dziale weterynaria jest trochę radosnych historii o psach, które ktoś pasł gotowanymi kośćmi - kończyło się często czopami kostnymi, operacjami, był chyba nawet przypadek wypadnięcia odbytu na skutek zaparcia. Moje psy od kilku lat jedzą surowe mięsne kości i inne tego typu jedzenie, nikogo nie pogryzły, ba nawet nie próbowały. Jeden z psów to staffordshire bullterrier - podobno niezbyt sympatyczna wobec innych samców rasa - a on zaatakowany przez jazgoczące psy, nawet nie próbuje się bronić, czy zagryzać żeby poczuć krew, tylko patrzy zaciekawiony. Na ukoronowanie tego wszystkiego, moje psy co jakiś czas dostają tuszki z królika, surowe oczywiście - a w domu jest królik, który bez obaw chodzi między psami i jest zdrów i cały, a wg teorii o "surowych odpadach" powinny go rozszarpać w ułamek sekundy, tak jak rzucają się na oprawione króliki. Pies naprawdę ma IQ trochę większe od mrówki i odróżnia surowe mięso podane do jedzenia od istot, z którymi nawiązuje się kontakty społeczne. Plusy i minusy barfu - z plusów szczęśliwy pies, który radosnie czeka na jedzenie zamiast smętnie patrzeć w suche kulki sypiące się do miski; idealnie czyste zęby bez mycia, zdejmowania kamienia czy jakichkolwiek zabiegów; piękna sierść; brak problemów z gruczołami okołoodbytowymi, bo kał psa wreszcie jest fizjologiczny, twardy i same się oczyszczają; mniejsze ryzyko alergii i możliwość dobierania składników; nie napychanie psa niepotrzebnymi konserwantami, barwnikami czy polepszaczami smaku; jedzenie bardzo wartościowe, bo brak utraty jakichkolwiek składników podczas gotowania czy przy produkcji karmy; brak wypełniaczy zbożowych co owocuje lepszym trawieniem, brakiem bąków; łatwiejsze utrzymanie prawidłowej wagi psa, lepsza masa mięśniowa - można ta bardzo długo wymieniać. Z wad - barf jest trochę bardziej pracochłonny niż sypanie suchej karmy do miski (ale i tak bez porównania prostszy niż gotowanie); trzeba posiąść minimum wiedzy lub poprosić kogoś o ułożenie odpowiedniego jadłospisu, żeby nie narobić braków; nie każdemu psu służy, choć to rzadkie przypadki; jeśli nie mamy możliwości zakupu mięsa i kości w tanich źródłach, to przy dużej ilości psów lub dużym psie dość kosztowne; jeśli pies jest uczulony na popularne rodzaje mięsa, możliwość zdobywania np. dużych ilości jagnięciny czy czegoś co go nie uczlua, może przekroczyć możliwości ogólne i finansowe.
-
Według jednego znanego mi weterynarza, psa można karmić zupą z obiadu i kiszką pasztetową, a wg innego biegunka z pianą jest normalna, i psy tak maja po karmie z puszki i nie ma co się przejmować, więc to, że jakiś "weterynarz tak mówił" to już dla mnie żaden argument... Btw co ma powiedzieć wet np. staruszce z psem, której ledwo starcza z emerytury na karmę z Biedronki? Pies pewnie i tak ma lepiej u niej niż na ulicy. Ale to już skrajny przypadek - porządne karmienie i to czy nas na nie stać to wg mnie podstawowy warunek, czy w ogóle powinniśmy brać psa...
-
[quote name='sabusia']pytałam weterynarzy o te tanie karmy i oni powiedzieli że one nie są szkodliwe dla zwierzat jeżeli pies je i nie ma problemów żołądkowych czy skórnych to można dawać mu taką karmę[/QUOTE] A jakie to dobre dla weterynarzowego portfela, jak sobie potem poleczy takie rozwalone nerki czy wątrobę pieska :D Tego nie widać od razu czy po kilku latach; zwykle dopiero na starość.
-
A nie jest tak, że trochę go sama nakręcasz? To ile pies potrzebuje ruchu, to nie tylko kwestia wrodzona. ale i przyzwyczajenia. Niemal każdy pies może być w ruchu z pół doby, jeśli się go zachęca. Jak dość to dość, spac i tyle; to że pies po 5 h ruchu dziennie dalej może fikac, jak mu każemy, to nie znaczy że jest nie wybiegany ;)
-
[quote name='bennio'] Rozporządzenie MSWA z dnia 28 kwietnia 2003 r w sprawie wykazu [B]ras [U]uznawanych[/U] za agresywne,[/B] obowiązuje w Polsce, i mimo że wiele osób się z nim nie zgadza (ja także mam uwagi na jego temat) to należy go przestrzegać, niezależnie przez kogo zostało stworzone. Nie zgodzę się z tobą że nie mają Oni wiedzy na temat agresj i ras, ponieważ np: owczarek kaukaski umieszczony w wykazie jako 11, " Owczarek kaukaski nawet wtedy gdy sprawia wrażenie spokojnego, może błyskawicznie zaatakować zarówno człowieka jak i zwierzę, jeśli uzna że sytuacja tego wymaga". Owczarek kaukaski nie jest także psem dla początkujących.[/QUOTE] Dobrze, ale to że takowe przepisy obowiązują w Polsce, nie znaczy że są one zgodne ze stanem faktycznym i używanie ich jako argumentu w dyskusji "ta rasa jest agresywna, bo jest na liście", nie najlepiej świadczy o kompetencjach mówiącego. Encyklopedia a rzeczywistość to też często dwie różne sprawy, bo wiele opisów ras można by było w nich pozamieniać i nikt by nie zauważył różnicy - tak rzeczowe i wyczerpujące są... Lista ma mnóstwo dziur, zabawne jest choćby to, że wisi na niej pitbull, a nie ma amstaffa, choć w USA przykładowo te same psy mogą być rejestrowane w różnych organizacjach jako obie rasy. Brakuje też kilku, które biorąc pod uwagę stan populacji w Polsce powinny sie na niej znaleźć, a byłyby to dla mnie m. in. ONki i dobki - jeżeli są rotty, to i one powinny być. Pozostaje jeszcze rzesza psów małych o wysokim poziomie agresji - jak większość terrierów, czy nawet jamniki, ale jakoś na liście owej nie ma ani jednej mniejszej rasy - więc co, małe psy nie są agresywne? Ktoś chyba pomylił pojęcie "agresywny" i "niebezpieczny". Jak już chcesz dyskutować na temat agresywności ras, to weź jako argument choćby statystyki pogryzień, czy też jeszcze lepiej badania zoopsychologów, np. Corena, na dużej grupie psów w wielu rasach - a nie wysuwaj jako argument taki gniot merytoryczny jak to rozporządzenie.
-
[quote name='bennio'] Nadal utrzymuje że pies stworzony jest do towarzystwa, ale ma swoje "wymagania" tj: odpowiednia karma, większa lub mniejsza częstotliwość ruchu, poza tym kojec może nie spełniać wymagań danej rasy poprzez swój rozmiar, nowofundland nie moze mieć kojca jak sznaucer. [/QUOTE] Ras stworzonych do towrzystwa to akurat jest garstka. Po prostu większość udało się z lepszym lub gorszym skutkiem z upływem czasu przystosować do takowej funkcji. [quote name='bennio'] Rozporządzenie ... odnośnie ras agresywnych mówi ci to coś? Można więc powiedzieć że rasa zalicza się do ras agresywnych chyba każdy rozumie że chodzi odpowiednie rozporządzenie ! Ty akturat jesteś w grupie która nie rozumie. Proponuje zapoznać Ci się z RM odnośnie ras agresywnych, a także książkami na temat psychiki, i zdrowia zwierząt, a także wymagań ras. [/QUOTE] Klasyfikowanie rasy jako agresywnej na podstawie tego bzdurnego i niekonsekwentnego rozporządzenia, w gronie osób mających pojęcie o kynologii, to dla mnie szczyt kompromitacji w temacie wiedzy o psach.
-
[quote name='xxxx52']Martens-z tego co wiem ,to wpierw byly stawy ,a pozniej pies. Nie mow ,ze rasa psa jaka masz to tak niebezpieczna jest.?Nie wiedzialam ,ze ta rasa potrzebuje ,zeby byc heppy psy do pomiatania i do szczucia? Wiem ,ze kazdy pies ma typowe dla swojej rasy potrzeby ,ale co Ty piszezsz to nie wierze .Twoja rasa to jak wiekszosc potrzebuje dobrego konsekwentnego wychowania iosob doswiadczonych.Ta rasa jest pod obstrzalem mediow,wrogow psow i innych nawiedzonych. [/QUOTE] To był sarkazm :roll:
-
[quote name='xxxx52']Opiekunka tego brazowego kudlaczka ma stawy z rybami , z ktorych piesek korzysta[/QUOTE] Czasem jak czytam niektóre wypowiedzi, zastanawiam się,czy nie powinnam swojemu staffikowi zapewnić paru mniejszych kolegów do pomiatania, tudzież poszczuć go trochę na psy na spacerach - tak by było teoretycznie najtrafniej dla potrzeb rasy :roll: Może nadinterpretuję, ale czasem mam wrażenie, że niektórzy uważają, że kazdy właściciel psa powinien podporządkować mu totalnie całe swoje życie - w celu zaspokojenia jego bardziej przez nas wydumanych niż rzeczywistych potrzeb. Zapomina się też, że rasy psów są różne, i to co jest szczytem szczęscia dla jamnika miniaturki, nie jest nim dla kaukaza. Jeszcze co do łańcuchów - sam fakt trzymania psa na łańcuchu nie powoduje pcheł ani wrastania obroży, ani wielu innych przypadłości (choć źle oczywiście wpływa na stawy i kręgosłup, wypacza psychikę - po prostu nie dopisujmy do tego bzdur...) - to powoduje zaniedbanie właściciela. Podobnie jak nie kastrowanie psa nie jest jednoznaczne z jego rozmnażaniem, itd. itp. I lepszy moim zdaniem długi łańcuch, z którego pies jest regularnie spuszczany, niż trzymanie go w malutkim kojcu, z którego pies praktycznie całe życie nie wychodzi, a nie oszukujmy się, nadal psy ma mnóstwo ludzi, którzy według dogo-standardów nie powinni ich mieć - tylko że wiele na to nie poradzimy.
-
Nie wystawiamy się, bo mamy przodozgryz :p