Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. [quote name='iljo']No właśnie niektórzy też mi mówili, że jestem niepoważna, głupia itp. Ale mi nie jest z nimi ciężko. Wręcz przeciwnie, są rozkoszni :) Nie mam z nimi problemów (oprócz tego, że jeden ucieka mi do innych psów, ale to akurat nie wynika z tego, że w domu są dwa psy. Drugi nie uczy się od niego takiego zachowania). Są dobrze ułożeni, nie walczą między sobą. Za to wspaniale się razem bawią. Być może po prostu miałam szczęście. W każdym razie ja nie żałuję.[/QUOTE] Trochę szczęscia na pewno też jest potrzebne, zależy też jaka rasa psów, ile mamy dla nich czasu, jaką wiedzę o wychowaniu... Łatwiej jest wychowywać szczeniaka, gdy w domu jest już jeden starszy, ułożony pies, niż jako jedynaka - to na pewno ;)
  2. [quote name='iljo']Ja mam dwa, jest między nimi dwa miesiące różnicy.[/QUOTE] I nie jest ciężko z dwoma młodziakami naraz? :) Bo wiadomo że młody pies nie jest tak posłuszny jak dorosly już ułożony, potrzebuje więcej czasu i pracy - ja chyba nie odważyłabym się wziąć drugiego psa, zanim starszy nie przejdzie przynajmniej tego "okresu ucieczek" i dojrzewania, czyli tak koło roku...
  3. Pies nie gryzie bez powodu... Wszystko wskazuje na to, że popełniono spore błędy w jego wychowaniu, niestety, i nie jest to wina psa. Czy osoba, której chcecie go oddać ma dzieci? Chce go może trzymać po prostu jako stróża?
  4. Już ma się lepiej, dostaje kropłowki ;) Tylko zero zainteresowania jeśli chodzi o chętnych. U Kasi może zostać max. do połowy września.
  5. [quote name='MaDi']Oddając takiego psa można tylko pogłębić jego agresję[/QUOTE] To akurat bzdura, bo pies któremu pozwolono w domu wejść na głowę i gryzie domowników - w nowym otoczeniu, u nowych bardzo konsekwentnych opiekunów często zaprzestaje w ogóle agresywnych zachowań - i bywa to nawet łatwiejsze do przeprowadzenia niż naprawianie relacji w rodzinie, w której połowa osób już pokazała psu, że się go boi :roll: Inna sprawa, że nie znam osób, które dobrowolnie wzięłyby do domu psa, który gryzie rodzinę i chciały z nim pracować, mając do wyboru zakup normalnego szczeniaka czy wzięcie normalnego łagodnego psa. Zataić agresji psa przy oddawaniu równiez nie wolno. Jedyny wyjątek to ludzie szukający psa typowo stróżującego do pilnowania firm, zakładów. Tak czy siak ja nie widzę na tę chwilę konieczności oddawania psa, bo nie zrobił nikomu poważnej krzywdy, czyli panuje nad zębami - trzeba z nim po prostu popracować pod okiem szkoleniowca, a nie od razu spychać problem na kogoś innego.
  6. Pisząc o kąpieli jak najbardziej mam na myśli taką z użyciem szamponu ;)
  7. Martens

    Barf jadlospisy!!!

    [quote name='Katica'] Witaminy są w każdym pożywieniu, nie tylko w warzywach. Mięso, kości, podroby - to wszystko ma witaminy i minerały ;)[/QUOTE] Dokładnie - dodałabym jeszcze oleje, miód czy inne dodatki. Pogląd "warzywa i owoce to witaminki" to podejście naszych babć - i jest w nim ziarnko prawdy, bo ludzie nie potrafią sami wytwarzać witaminy C, a warzywa i owoce są często bogatym jej źródłem. Pies sam syntetyzuje wit. C więc jej przyswajalność z pożywienia nie jest szczególnie istotna.
  8. [quote name='Jelly']Raz na miesiąc[/QUOTE] O losie, jeden mój pies chyba ze 2 lata nie kąpany, musze sprawdzić, czy nie gnije :diabloti: Bez przesady, raz na miesiąc może i trzeba kąpać - jak mamy psa, który na okrągło tarza się w padlinie :p Utrzymywanie psa w stanie, w którym cały czas pachnie on jak kobieta świeżo po wyjściu z prysznica, nie jest dla niego ani zdrowe, ani potrzebne.
  9. Martens

    Chappi

    [quote name='olekg89']Zna psy co żrą całe zycie chappi a do weta chodzą tylko na szczepienia.[/QUOTE] Znałam psa, który żywiony był skamieniałym spleśniałym chlebem i zlewkami z cienkiej zupy z surowymi obierami z kartofli - przeżył 20 lat i poza zapaleniem uszu nic mu nie dolegało, ale to nie znaczy, że takie karmienie psa jest ok. Rozumiem, że znasz wiele psów karmionych Chappi przez całe życie, mają obecnie naście lat i cieszą się dobrym zdrowiem? ;)
  10. Porcja powinna składać się w ok. 2/3 z mięsa (tzn mięsa nie takiego jak na schabowe :) - mogą być mięsne ścinki - nie z wędlin - przełyki, serca, etc.) i 1/3 z warzyw. Warzywa można podawać wszelkie, gotowana marchew, ogólnie włoszczyzna, buraki, etc. Jeśli chodzi o surowe zmiksowane warzywa i owoce można podawać wszystko poza winogronami, rodzynkami, cebulą. Do tego witaminki np. Can-vit wg wskazań producenta i łyżka oleju. Możesz podawać nieco mniej Can Vitu a w zamian podawać regularnie surowe (!) kości - np. szyje z indyka. Dobry jest też dodatek jogurtu naturalnego. Co do porcji mogę spróbować przeliczyć orientacyjnie jeśli napiszesz ile poszczególne psy ważą, a ile mniej więcej ważyć powinny, ale porcje ustala się indywidualnie, na oko - jak pies nie tyje, a powolutku chudnie to jest ok.
  11. Pies Was terroryzuje. Ile ma ruchu i zajęcia, szkolicie go? Wybieganie psa i praca z nim, szkolenie są konieczne, żeby zwierz miał do Was szacunek i rozładował rozpierająca go energię. Owczarkowate psy potrzebują też zajęcia umysłowego, bo jak widać inaczej znajdują sobie własne - obsesyjne bronienie kogoś lub czegoś, gonienie kotów, itd. Jeśli pies już gryzie, sami sobie raczej nie poradzicie; dołączam się do głosu, bo spotkał się z wami szkoleniowiec, specjalista i poradził jak postępowac z psem. Tak, wywalenie psa na dwór zamiast ułożenia go - wiesz Ursusku, sam może posiedź trochę na dworze ze swoim dyndającym na łańcuchu psem, zanim zaczniesz udzielać komuś rad, które mogą przynieść więcej szkody niż pożytku...
  12. Jeszcze kwestia ile ktoś ma psów i jak często jest w stanie je wyprowadzać. Jak ktoś ma 1 czy 2 pieski, może sobie pozwolić na wyprowadzanie ich z ogródka na siku. Jeśli psów jest 5-6 i wyprowadzamy je max po 2 naraz, to wychodzi z tego przy wyprowadzaniu 4 razy dziennie 12 spacerów. I to już jest latanie wte i wewte i ciężko chyba o osobę, która może sobie na coś takiego pozwolić. Już 3 psy, których nie da się wyprowadzić razem to 9-12 spacerków. Idiotyczne dla mnie jest posiadanie ogrodu i kilku psów, i latanie z każdym osobno na siku - no może nie sam fakt ale wymaganie tego od każdego własciciela psów. Jak ktoś tak chce, ma czas i powody to jego sprawa - ale to nie jest norma obowiązująca wszystkich. Owszem, przy większej ilości psów i nie za wielkim terenie należy w jakiś sposób owe zapachy neutralizować, sprzątać często, ale litości nie wyprowadzać psy na każde sikanie! Zresztą gdzie je wyprowadzać? Nie każdy ma 200 m za furtką łąki i lasy - a na osiedlowym trawniku siki również będą woniały tak samo jak na naszej posesji. No tak, fajna filozofia - niech śmierdzi gdzie indziej :D
  13. Tu bardziej pomogłyby indywidualne konsultacje ze szkoleniowcem u Was w domu - ale pies, który zachowuje się tak strasznie, nawet mimo pracy raczej nie będzie w 100% normalny i wątpię by byla to tylko kwestia zawalonego socjalu - bądź co bądź odebraliście sunię w piątym miesiącu życia - a są psy, które pierwszy rok życia spędziły w kojcu i nie jest z nimi aż tak źle. Zastanawiałabym się nawet, czy zdołacie zrobić w ogóle suni hodowlankę, bo jeśli ona zaprezentuje takie zachowanie na ringu, mniej liberalny sędzia najprawdopodobniej ją po prostu zdyskwalifikuje. Ja naprawdę darowałabym sobie rozmnażanie suczki, która nie dość, że ma zadatki by przerosnąć wzorzec, to ma jeszcze takie problemy z zachowaniem. Jeśli marzycie o hodowli, pomyślcie o drugiej suni, ale już z lepszego źródła, bo miejsca, z którego psy wychodzą w takim stanie jak Wasza, gdzie wyraźnie nikt nie ma czasu należycie zająć się psami, trzyma się je w klatkach, na pewno nie nazwałabym dobrą hodowlą :roll: chyba że chodzi o sukcesy wystawowe, ale te nie przesądzają o tym, czy ktoś jest dobrym hodowcą, czy niekoniecznie. Co w ogóle hodowca na takie zachowanie suczki? Ona miała tak od początku, zareagowała tak na Was, kiedy byliście ją kupić?
  14. Nawet trzeba ;)
  15. Jak nic się z nimi nie dzieje, to najlepiej zostawić je w spokoju. Można delikatnie usunąć watką widoczne złogi woskowiny w małżowinie usznej, na zewnątrz, ale głebiej się nie zapuszczać.
  16. Po kryciu czasem może występować przejściowy stan zapalny pochwy. Jeśli coś takiego działo się po każdej cieczce, może to być równiez taki stan zapalny, ale równiez zaczątki ropomacicza. Miot na pewien czas oczyści macicę, ale problem przy kolejnych cieczkach będzie prawdopodobnie nawracał, więc po odchowaniu miotu tudzież realizacji planów hodowlanych należałoby jednak sunię wysterylizować - o ile oczywiście nie będzie takiej potrzeby wcześniej. Wypadałoby zrobić zresztą usg, szczegolnie jeśli wydzielina wystąpi po kolejnej cieczce.
  17. Mam nadzieję. Tylko, że on miał sporo kleszczy, a w moich okolicach babeszjoza niestety szaleje... Czekam na wieści po wizycie u weta.
  18. Przepraszam za off u Bursztynka, ale zajrzyjcie... [url]http://www.dogomania.pl/threads/189505-Znaleziony-przy-drodze-szkielet-prawdopodobnie-ma-babeszjozę...-Maków-Maz[/url].
  19. Moja znajoma przedwczoraj jadąc do Makowa na wakacje znalazła przy drodze w lesie, w okolicach Muszaków tego zagłodzonego biedaka. Prawdopodobnie ktoś wyrzucił go z samochodu; sądząc po jego stanie przypuszczam, że sterczal tam kilka dni. Pies jest duży, prawdopodobnie nie ma jeszcze roku, nie podnosi nogi do sikania i jest potwornie chudy. Spokojny, wymęczony, leżał wczoraj caly dzień koło samochodu. Jadl z apetytem, był u weta, został odrobaczony. Ładnie zgadza się z kotami i innymi psami. Wiecznie jednak tam zostać nie może, bo znajoma nie mieszka tam na stałe i mieszkająca tam suczka go nie akceptuje. Potrzebuje domu stałego, ogłoszeń (jest na razie na morusku, adopcje.org, nk, facebooku, gronie); i jeśli w niedługim czasie nie znajdzie domu, to jakiegoś tymczasu, bo znajoma będzie musiała wyjechac, nie wiem dokładnie kiedy, i psa raczej nie może zabrać ze sobą. Niestety jak się okazało miał kleszcze; dziś przestał jeść, jest osowiały - właśnie pojechali do weterynarza. Jeśli ma babeszjozę, to przy jego stanie wygląda to bardzo marnie :-( Telefon do Kasi, pod której opieką się znajduje: 507-727-440 Zdjęcia: [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/4P7190237.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/pies3.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/pies2.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/pies1.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/chudzielec.jpg[/IMG]
  20. To już oceni najlepiej chyba osoba która z nią na codzień przebywa ;) Bo co innego pies, który nie szuka kontaktu z obcymi, a co innego taki, które ucieka i jazgocze przerażony albo sika przy próbie dotknięcia. Jeśli jej zachowanie różni się wyraźnie od innych chiłek (jeśli takie w domu są) czy miotowego rodzeństwa, to już może być problem. Co do samej wagi wzorzec wzorcem, pytanie na ile sędziowie chi (i którzy) przywiązują wagę do zegarmistrzowskiej precyzji i te psy ważą przy ocenie? Bo różnicy między psem 2,9 kg a 3,2 kg za bardzo chyba nie da sie stwierdzić na oko.
  21. Jeśli chcesz podawać karmę, to jako dodatek będą dobre gotowane i rozdrobnione lub surowe zmiksowane warzywa, mięso wszelkie surowe i gotowane, jogurt naturalny, łyżka oleju... Dodtaki takie nie powinny stanowić większej części niż ok. 10% porcji karmy.
  22. [quote name='Jelly']Witam wszystkich.Mam w domku rodowodową suczke rasy chihuahua, ma juz 7,5 miesiąca.Jest śliczna, ma idealny zgryz, kufe etc, ale niepokoi mnie jej waga, waży już 2,9 kg naczczo i jesli jeszcze trochę urośnie to zastanawiam się czy ma szanse na hodowlankę, a bardzo chciałabym żeby miała małe.Więc czy ktoś może orientuje sie jak to jest z tymi wymogami na hodowlanke i czy warto się z nią zgłaszać na wystawę....BARDZO PROSZĘ O POMOC!! Przypominam,że poza wagą suczka jest wzorcowa, naprawde ładna. Gorzej z charakterem bo boi się obcych i obszczekuje wszystko dookoła......ale to się jeszcze chyba da odwrócić przy odrobinie cierpliwości...[/QUOTE] Lękliwość i agresja, o ile nie są spowodowane całkowitym zaniedbaniem socjalizacji, niestety w dużym stopniu dziedziczą się w kolejnym pokoleniu i moim zdaniem takich psów nie powinno się rozmnażać, choćby były nie wiem jak śliczne. Pies to nie tylko maskotka na półkę; to ma być towarzysz w domu, w mieście, w podrózy, w parku, przy dzieciach, gościach, na wakacjach - a pies bojaźliwy czy agresywny to udręka, a nie przyjemność. Hodowla zwierząt rasowych, rodowodowych powinna reprezentować jakiś poziom i gwarancję zadowolenia nabywcy z wyglądu ale i charakteru sprzedawanego (za okrągła sumkę zresztą) szczeniaka - a nie zapewnia tego rozmnażanie psów z wadliwym charakterem, które moim zdaniem powinno być bardziej "tępione" niż rozmnażanie psów zrównoważonych psychicznie z niewielkimi odstępstwami od wzorca w kwestii eksterieru.
  23. [quote name='dejmien666']A co jak pies nie ma rodowodu a jest wybitnie psem danej rasy. [/QUOTE] A na jakiej podstawie to stwierdzić? Rasowość psa to nie tylko wygląd, ale również odziedziczone po przodkach typowe dla rasy geny. Pies może wyglądać jak golden, ale gdy przyjdzie do rozmnażania, w pokoleniu potomnym mogą ujawnić się recesywne cechy (fizyczne i psychiczne, bo pies rasowy to nie tylko wygląd ale i określony charakter, użytkowość) odziedziczone po przodku z poprzedniego pokolenia, gdzie wystąpił pies innej rasy. [quote name='dejmien666']Nie chodzi mi o sprzedaż oczywiście, bo wiadomo trzeba mieć. Ale tak powiedzieć przed znajomymi np mam goldena retrivera. Bo wiadomo jakbym chciał sprzedać to lepiej abym mógł się pochwalić rodowodem.[/QUOTE] Nie kumam dylematu co powiedzieć znajomym - psa ma się chyba dla siebie? Jeśli dla kogoś to takie ważne i tak się tę rasowość psa czy jej brak przeżywa, to cóż, trzeba było kupić psa z rodowodem, coby móc się przechwalać (choć nie wiem czym, pies to pies) ;) [quote name='dejmien666']I teraz moje pytanie (moja koleżanka została zbanowana na forum za to pytanie) skoro rodowód jest wydawany to na jakiej podstawie, wychodzi na to że nie rasowe psy stają się nagle za dotykiem różdżki rasowymi, nie widzicie w tym choć trochę nonsensu? Skąd ten biedny urzędnik ma wiedzieć że dany pies 5 pokoleń wstecz np sparował się z jakimś kundlem, ale mimo wszystko to się wyrównało.[/QUOTE] Pies rasowy to tak jak już pisano to pies po udokumentowanym pochodzeniu. 5 pokoleń udokumentowanych w czystości rasy jest z punktu widzenia genetyki wystarczające, by psa uznać za rasowego i móc przewidzieć, że w kolejnym pokoleniu nie wyskoczą niespodzianki, których nie było w tych pięciu pokoleniach. Nikt też nie dokumentuje pochodzenia psa ot tak - przy wyjeździe z suką do reproduktora jest podpisywana karta krycia (za które zresztą też słono się płaci), że sukę pokrył ten i ów pies. Składa się to w związku Kynologicznym, a po urodzeniu szczeniąt jest robiony przegląd miotu - i na nim niestety bedzie widać, jeśli po oficjalnym kryciu sukę dokrył jakiś inny pies. Pół owczarki czy pół-goldeny niestety będą się w takim miocie odznaczać i zwykle wówczas cały miot nie dostaje metryk/rodowodów. Jak pisze jefta, prowadzone są księgi rodowodowe w których zapisani są przodkowie poszczególnych zwierząt. Prowadzenie ksiąg hodowlanych przez jakąś organizację i wydawanie rodowodów umożliwia w ogóle pracę hodowlaną nad uzyskaniem określonych cech, świadomy dobór par - bez rodowodów, dokumentacji świadoma hodowla nie jest możliwa. To podstawy hodowli zwierząt rasowych, nie tylko psów. [quote name='dejmien666']Wychodzi na to, drodzy użytkownicy że papierek zaślepia wam oczy, bo pies który może być w 100% czystych a nie ma papierka że ma rodowód to od razu dla was kundel jest, a jak ktoś ma ten papierek chociaż że pies nie wygląda nawet na czystego (ktoś przekupił np urzędnika) to już dla was będzie piękny okaz danej rasy czy tak mam rozumieć? [/QUOTE] Gwarancji 100% nie ma nigdy na nic, to chyba oczywiste - akuku, jesteśmy w Polsce :evil_lol: Kwestia zakupu psa u zaufanego hodowcy, a nie byle skąd. Pies o rasowym wyglądzie ale bez rodowodu dla mnie tudzież dla specjalistów nie jest kundlem (to dość pogardliwe polskie określenie dla psa totalnie nie przypominającego żadnej rasy - moim zdaniem zbyt często na tym forum używane, chyba tylko po to, żeby spowodować kłótnię z niedoświadczonymi osobami mającymi psa w typie rasy), a psem nierasowym, psem w typie rasy. Co z tego, że pies może i ma super przodków, skoro ktoś olał sprawę i nie ma dokumentacji? Taki pies z punktu widzenia hodowli jest bezwartościowy, choć oczywiście jako po prostu pies-przyjaciel jest tyle wart co każdy inny.
  24. [quote name='xxxx52']Martaor-czy wiesz gdzie ten sznaucerek wczesniej przebywal?Gdzie hodowca przetrzymuje psy?To dasz sobie odpowedz ,dlaczego piesek nie zna zalatwiania sie na dworze. [/QUOTE] No tak, wszystkiemu winien wstrętny hodowca :D Pies może mieć niechęć do załatwiania się na zewnątrz z miliona powodów, może na przykład nie pasować mu coś w nowym otoczeniu, czegoś się obawia... Trzeba dobrze go nakarmić, najlepiej jakimś wilgotnym pożywniem i zabrać na dłuższy spacer (nie podczas upału). Wcześniej czy później będzie musiał się załatwić - i wtedy trzeba go solidnie pochwalić i nagrodzić smakołykiem. Nagradzać za każdym razem, kiedy załatwi się na zewnątrz, kałuże w domu ignorować. wyprowadzać profilaktycznie po przebudzeniu, jedzeniu, zabawie; generalnie co 2-3 h. Btw jedyny szczeniak, który po przyniesieniu do mojego domu załatwiał się od razu na dworze był zabiedzoną suczką, która od urodzenia siedziała w budzie i nie sikała nigdy na nic poza trawą. Wypieszczony szczeniak od hodowcy za to radośnie lał głównie w domu, bo hodowca uczył małe robić na gazety - miał na tyle oleju w głowie, żeby nie wywalać kilkanaście razy na dobę gładkowłosych szczeniaków na listopadowy ziąb :roll: Więc darowałabym sobie te oryginalne kryteria oceny miejsca, skąd pochodzi pies, jak i porównywanie 3-miesięcznego szczeniaka z 13-letnią suką :mdleje:
  25. Co do drzewek i kwiatków - naturalne jest to, ze samiec znaczy teren, a więc podsikuje krzaczki. Jeśli komuś zalezy na tujach, bardziej sprawdza się suka, choć wtedy powstaje problem z łysymi plackami na trawniku. Możesz pokombinować z odgrodzeniem najcenniejszych roślinek płotkiem, wkopaniem jakichś palików do obsikiwania, żeby zmniejszyć ilość moczu lądującego na tujach; możesz wygrodzić jakąś część posesji na rośliny ozdobne i tam trzymać ulubione okazy, ale generalnie psy i piękne ogrody nie idą w parze ;) aczkolwiek nie jest źle, przy lubiących kopać zaprzęgowcach czy terierach ogródek zaczyna porzypominać często krajobraz księżycowy, więc lekko podeschnięte tuje to jeszcze nic wielkiego ;) Co do samego zachowania psa - żeby pies, szczegolnie pies pracujący jak owczarek, widział w Tobie przewodnika, trzeba z nim popracować, wychować go. Nie trzeba zaraz jakoś specjalnie sie wysilać - ot poświęcić szczególnie na początku tą godzinę dziennie na zabawę z psem, naukę poleceń, itp. Pies ot tak puszczony na posesję, jedynie karmiony czy pogłaskany od czasu do czasu i pelniący funkcję ozdoby ogródka nie nawiązuje z nami żadnej wiezi i nie jest dziwne, że bardziej interesuje go to, co za płotem. Jak popracujesz z psem, nawiążesz z nim więź, uzna on posesję za terytorium swoje i swojej gromady, pewnie sam zacznie stróżować. Pytanie jeszcze jakiego stróżowania oczekujesz? Reakcji tylko gdy ktoś obcy wtargnie sam na posesję? Czy oszczekiwania osób w pobliżu ogrodzenia? Wychodzisz z psem na spacery? Posiadanie choćby kilku hektarów posesji nie zwalnia nas z obowiazku wychodzenia z psem na spacer chociaż kilka razy w tygodniu - nie w celu załatwienia się tylko własnie poznania przez psa otoczenia, jego dobrej kondycji psychicznej. Takie spacery to również dobry czas na wspomniane szkolenie i zabawę - no i mogą one zmniejszyć chęci psa do wydostania się z posesji. Jeśli psa niczego nie uczysz, nie zajmujesz się nim za specjalnie, to w jego odczuciu on w ogóle nie wie, czemu znajduje się na tej posesji, skoro nie ma tu żadnego przewodnika; z jego perspektywy jest tam w niewiadomym celu uwięziony. Jesli pies ciągle próbuje zwiać i podlewa ci te krzaczki, a nie jest wykastrowany, to pomyślałabym o tym zabiegu. Pies po kastracji zwykle przestaje zawzięcie zaznaczać moczem wszystko dookoła i bardziej trzyma się domu, przez co wbrew obiegowym opiniom bywa nawet lepszym stróżem niż pies niekastrowany.
×
×
  • Create New...