Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. Też tak właśnie patrzę... Niemal identyczny, nieco przerobiony tekst czytałam na temat staffików i 3/4 oczywiście nijak miało się do rzeczywistości ;)
  2. A z ciekawości o jaką rasę chodzi i czy na pewno o przednie łapy? Bo z tego co wiem posiadanie piątego pazura w przedniej łapie jest całkowicie normalne u każdego psiaka.
  3. To ciekawe, bo moje doświadzcenia mówią zupełnie coś innego - opowieści o zarzynaniu świni czy inne krwawe historyjki słyszałam może kilka-kilkanaście razy - z niemiłymi wegetarianami spotykałam się dziesiatki razy, aż w końcu zaczęłam ich unikać i mimo pewnego zainteresowania tematyką zrezygnowałam z jej zgłebiania, bo dla większości wegetarian nie do zniesienia był fakt, że interesuję się tematem, ale sama jem mięso i nie planuję w najbliższej przyszłości tego zmieniać - co skutkowało w najlepszym wypadku niemiłymi komentarzami. Inna sprawa, że moje doświadczenia są pewnie subiektywne, bo staram się nie obracać wśród ludzi, którzy zwierząt nie szanują w ogóle, stad może po prostu mało widziałam tego chamstwa i nietolerancji wobec wegetarian.
  4. Nie mam beaucerona, ale postaram sie odpowiedzieć, bo jest to jedna z moich ulubionych ras, które w przyszłości planuję mieć, i mam za sobą długie zbieranie informacji i rozmowy z włacicielami, hodowcami. Pytanie zasadnicze, jaka jest Twoja wiedza i doświadczenie z psami obronnymi o silnym charakterze i psami w ogóle? Jeśli wiedzę masz niewielką i nigdy nie szkoliłaś psa, to ja boska jednak odradzam. To świetne psy, inteligentne, posłuszne - ale w rękach osoby, która potrafi nad takim psem zapanoiwać, wyszkolić, zapewnić dużą ilość ruchu i zajęcia. Przy nieumiejętnym postępowaniu moga się pojawić problemy z agresją, również wobec domowników, a to pies naprawdę silny fizycznie i może nie być ciekawie. Boska łatwo ułożyć - ale tak jak pisałam, kiedy ma się wiedzę i doświadczenie, bo błędy wychowawcze u dużej obronnej rasy mogą mieć kiepskie skutki. Na pierwszego psa polecałabym jednak łatwiejsze zwierzę - jeśli zaś koniecznie chcesz beaucerona, najpierw solidnie popracuj nad wiedzą o prowadzeniu psa, porozmawiaj z dobrymi hodowcami - takimi którzy nie będą Ci wmawiać, że beauceron to łagodny i łatwy do ułożenia pieseczek jak czarny podpalany labrador, tylko uczciwe powiedzą o plusach i minusach rasy. Od razu przygotuj fundusze na szkolenie psa u dobrego, polecanego instruktora, plus psie przedszkole i socjalizacja z innymi psami, by zapobiec agresji wobec nich w przyszłości, i wybierz raczej sukę, bo samce miewają dość silne skłonnosci do dominacji, i osoba nieobeznana z psami może tego przestraszyć i sobie z psem nie poradzić. Niejeden bosek stracił już dom, bo właściciele nie umieli zapanować nad zachowaniem psa i skończyło się agresją i oddaniem zwierzaka. Przy sukach taka sytuacja ma miejsce znacznie rzadziej, w sumie nie słyszałam o takim przypadku.
  5. Tylko, że niekoniecznie zlikwiduje to robactwo.
  6. [quote name='Saite']Przykro mi Martens, że wegetarianie w Twoim odczuciu, to jedynie zwichrowani ideowcy, którzy pastwią się psychicznie nad mięsożercami i nie jedzą mięsa dla samej idei jego niejedzenia oraz po to, by się wyróżnić lub jak napisałaś, zadrzeć nosa. Wiem, że wielu jest takich i mnie to się także nie podoba, bo to jakaś totalna pomyłka, niezrozumienie kwestii i moda. W ogóle uważam, że uogólnianie i nazywanie każdego człowieka niemięsożernego wegetarianinem jest pomyłką. Ja nie twierdzę, że ze wszystkimi jest coś nie tak - wśród moich bliskich znajomych w realu jest troje wegetarian i o dwojgu nawet tego nie wiedziałam; dowiedziałam się przez przypadek, bo nie napastują mnie w żaden sposób, nie są nachalni, a o wegetarianizmie opowiadają mi chętnie - kiedy zapytam. Nie narzucają się z niczym i szanują innych ludzi mimo wszystko. Tylko, że te kilka osób ginie w powodzi ludzi, których spotkałam w necie lub poznałam przypadkowo - których złośliwość, chamstwo i fanatyzm nie umywały się praktycznie do jakichkolwiek przejawów nietolerowania wegetarian, których byłam świadkiem. Niestety nie twierdzę, że nie jestem uprzedzona, bo w tej chwili poznając wegetarianina mam dość podejrzliwe odczucia, dopóki nie przekonam się, że to normalny człowiek, a nie któryś z nachalnych fanatyków. [quote name='Saite']Osoby gustujące w mięsie właściwie zawsze czują się zaatakowane i obrażane, gdy ktoś śmie powiedzieć o tym, co się musi stać, by to mięso pozyskać (bo przecież łatwiej jest nie wiedzieć). Dla mnie taka reakcja to jednak mimo wszystko podświadomy przejaw wyrzutów sumienia. Ja mam wyrzuty sumienia z tytułu tego, skąd jest mieso, które jem ja i moje psy przede wszytskim, ale nie stać mnie na to, żeby żywić je mięsem pochodzącym wyłącznie z gospodarstw ekologicznych. Gdybym miała możliwość, sama hodowałabym zwierzęta dla moich psów i nie przeraża mnie sam fakt zabicia ich i zjedzenia przez moje psy czy okazjonalnie mnie - dla mnie ważne jest w jakich warunkach te zwierzęta żyją przed konsumpcją i jak były traktowane, czy je szanowano jako dobrodziejstwo, dzięki czemu można mieć pełny brzuszek, a nie traktowano jak szmaty, przedmioty. [quote name='Saite']A wracając do ataków i obrażania. Jak się mają czuć osoby sprzeciwiające się traktowaniu zwierząt jak surowca, gdy ktoś przy nich zachwala dania mięsne, nawija ze śmiechem o bestialskich szczegółach świniobicia w rodzinnym domu, chwali się, że tatuś ma rzeźnię i co tam się wyczynia, informuje z dumą, że celowo potrącił sarnę, by ją dobić i zabrać do domu w celach konsumpcyjnych? Codziennie słyszę coś, co mnie i mnie podobnych poraża. Warto może się zastanowić, kto bardziej jest atakowany przez otoczenie mięsożercy czy niemięsożercy. Mięsożercy stwierdzą, że oni; wegetarianie, że oni - dość oczywiste ;) bo każdy zwraca bardziej uwagę na co innego i ma doświadzcenia z innej strony. Ja osobiście wegetarian szanuję; ba, podziwiam sam fakt ograniczania swojej diety, szczególnie do stopnia weganizmu czy frutarianizmu o ile idzie z tym w parze jakiś poziom rozwoju duchowego, a nie infatylne "nie jem mięsa, zwierzątka przeze mnie nie cierpią" plus robienie okropnego PR dla wegetarianizmu - taka postawa to więcej szkody niż pożytku, moim zdaniem. [quote name='Saite']Ty czujesz się zaatakowana, bo lubisz psy i mięso. A pierwotnie mowa przecież była o osobach, które ukatrupiłyby Chińczyków za zjadanie psów, ale uważają, że zjadanie innych gatunków zwierząt w pozostałych krajach jest w porządku. To jest hipokryzja. Zaprzeczysz? Tak, to jest również hipokryzja, sama chyba coś o tym napisałam. A wracając do tematu mam niestety wrażenie, że za taką a nie inną decyzją w Chinach stoi raczej chęć upodobnienia się do Zachodu, akceptacji przez niego w znacznie większym stopniu niż jakiś nagły rozwój humanitaryzmu czy przyjacielskich uczuć do psów...
  7. [quote name='Yorkomanka'] Często słyszę "jak to można psem nazwać?" ku... srak:angryy: miałam dzisiaj ochotę wydrapać facetowi oczy za takie coś:angryy: [url]http://img818.imageshack.us/img818/2571/yorkkot.jpg[/url] to jest po prostu wredne, widziałam to już na Demotach:-( mam dosyć nazywania mojego psa przez obcych ludzi mojego psa szczurem tudzież innym zwierzęciem no chyba że w żartach ale tylko przez znajomych [/QUOTE] W zasadzie takie komentarze spotykają każdą rasę ;) Małe włochate to wiadomo, królik, świnka morska, kot, bardzo duży pies to na ogóle zaraz cielę, bydlak, itp. Może cię pocieszę, że mój staffik już nieraz został nazwany po prostu świnią czy pokrewnymi, i to wcale nie z sympatią, a nie dalej jak przedwczoraj stary babsztyl na ulicy przyjrzał mu się z uwagą i stwierdził na głos "o boże, jaki marny!" - dodam, że baba sama urodą nie grzeszyła :roll: na widok yorka pewnie powiedziałaby, że uroczy pieseczek, więc w sumie pewnie jest równowaga ;) [quote name='Juliusz(ka)']Mówię więc tylko do parki: 'Nie róbcie tak, szkoda psa.' A koleś do mnie 'Mojego, czy Twojego?' [/QUOTE] Typowa odzywka naburmuszonych zakompleksionych chłopaczków w różnym w wieku, zazwyczaj pewnie z dość małym przyrodzeniem :evil_lol: Jeszcze jak panna obok, to obowiązkowo trzeba się popisać... Siedzi ci taki z "astafem" w wyćwiekowanej obroży i do kolegów na widok innego psa "ooo, idzie obiad dla mojego" - normalnie udusiłby człowiek :p Jeszcze śmieszniej, jak taki ma właśnie nieśmiałego podrostka, ale twardo krzyczy, że jak podrośnie, to ci tego kundla załatwi, a za rogiem pewnie psu wpieprz spuszcza, że się nie postawił jak należy...
  8. Może pies jest z poprzedniego miotu, a suka z powtórzonego skojarzenia? To pewnie dość częsta praktyka w kiepskich hodowlach - kryjemy tym co mamy w domu, kto by do repa jeździł i płacił :roll: I potem zdziwienie, że ON z papierami, ale taki zwichrowany jakiś.
  9. I taka postawa jest dla mnie tysiąc razy bardziej godna podziwu i naśladowania niż sam wegetarianizm i nieraz chamskie namawianie do tego ludzi - po czym spoczywanie na laurach i uważanie, że jak się nie je schabowych i nazywa kogoś hieną, to walczy się o prawa zwierząt... Co do jedzenia psów w Chinach, juz zostawiając warunki chowu i uboju - ma prawo nas to szokować, ale myślę, że nie mamy prawa osądzać kogoś tylko dlatego, że wychował się w innej kulturze. W Chinach z psami jest chyba trochę tak jak u nas z królikami. Jedni trzymają je jako towarzyszy, inni jako zwykłe zwierzęta mięsne i futerkowe, i niewiele osób razi fakt zjadania króliczego mięsa - choć są oczywiście i tacy. I teraz wyobraźmy sobie, że jacyś ludzie z drugiego końca świata krzyczą, że Polaków powinno sie żywcem zakopać, bo jedzą króliki. Trochę dziwne, prawda?
  10. To zachowanie nie jest w zaden sposób nienaturalne i nie ma nic wspólnego z czynnościami seksualnymi ;) Szczeniaki poprzez ruchy kopulacyjne często rozładowują nadmierne podekscytowanie zabawą, ogólnie nadmiar energii, emocji i jest to calkowicie normalne zachowanie. Jak oduczyć - tak samo jak np. włażenia na łóżko - nie pozwalać na takie zachowania, krzyknąć "fuj", zabrać nogę, zająć psa czymś innym, np. zabawką.
  11. [quote name='mikimata']ja kąpie swojego pupila raz na 3 tyg mysle ze to wystarczająco zeby był czysciutki [/QUOTE] Przy gładkowłosym psie to o wiele za często... Pies to nie niemowlę, nie musi być "czyściutki - jeśli nie wytarzał się np. w padlinie, w zupełności wystarczy przetarcie go wilgotną szmatką czy po prostu spłukanie samą wodą. Od tak częstego stosowania szamponu pinczerkowi najprawdopodobniej zacznie się łojotok, pies będzie Ci za jakiś czas brzydko pachniał już kilka dni po kąpieli, a skóra tak często pozbawiana naturalnej ochronnej powłoki staje się bardziej podatna na wnikanie patogenów, grzybice, zakażenia bakteryjne. Szamponu u pinczerka nie powinno się używać częściej niż te raz na kilka miesięcy - a nie co 3 tygodnie.
  12. [quote name='CarolineS']Kolejna gadka z serii: "to jest pies a to jest york, widzisz różnicę?" :shake:[/QUOTE] Jakiś czas temu pod moim blokiem przechodziła starsza pani z prawie-yorkiem (bez smyczy oczywiście) i piesek zrobił kupę na mikrym trawniczku tuż przed klatką. Starsze panie z mojej klatki siedzące na ławce dosłownie metr od kupy powiedziały uprzejmie, że powinna sprzątnąć ten prezencik - ona z zadartym nosem powiedziała, że po yorku to nie trzeba sprzątać, tylko po "takich psiskach" - spojrzała dobitnie na moje :roll: bo akurat wchodziłam do klatki. No po prostu szok, naprawdę york to nie chyba wg niektórych nie pies - nie tyczy się go zakaz wprowadzania psów do sklepu, ma jakieś pełne nadnaturalnych właściwości włosy i biada jak powiesz o nich "sierść" :evil_lol: nie trzeba ich prowadzić na smyczy, mogą jazgotać, zaczepiać, atakować, szczać na samochody, skakać na przechodniów i w ogóle robić wszystko, co jest niemile widziane u każdego innego psa - ba, widac i sprzątac po nich nie trzeba, pewnie srają piernikami :p Co ciekawe moje sąsiadki stanęły w mojej obronie i wyjaśniły pani, że jak się wzięło pieska to i sprzątac trzeba, bo widzą że ja po swoich zawsze sprzątam i ogólnie dbam, żeby nie przeszkadzały, więc i jej się nic nie stanie, jeśli się schyli po kupkę. W ogóle stwierdziłam, że moich psów najmniej czepiają się ludzie, którzy mieszkają w mojej klatce, czyli teoretycznie ci, dla których powinny być najbardziej uciązliwe... Co do samych yorków, ze smutkiem stwierdziłam, że w mojej okolicy ludzie traktujący swojego yorka jak psa, są na wymarciu :roll:
  13. Ja się nie czuję obrażona, kiedy ktoś mówi, że jem mięso - ale czuję sie, kiedy ktoś nazywa mnie hipokrytą z tytułu tego, że owo mięso jem i śmiem przy tym jednocześnie lubić psy. To nie jest atak? Wskazałam tylko, że dla mnie hipokryzją jest w takim razie również agresywne głoszenie ideologii wegetariańskich - przy posiadaniu psa, który na ogół je mięso i zmusza owego wegetarianina do wspierania przemysłu miesnego czy po prostu przyczyniania się do zabijania zwierząt. Kurczakowi jak pisałam wszystko jedno, kto go zje - "obchodzi" go raczej to, w jakich żył warunkach i że zginął. Policzylam kiedyś z ciekawoći - moje psy zjadają w ciągu miesiąca prawie 30 kg produktów mięsnych. Ja - maksymalnie 2-3 kg. Więc jaki realny wpływ na przemysł mięsny będzie miało moje niejedzenie mięsa, skoro i tak będę zmuszona kupować takie ilości dla psów? Mam nie jeść mięsa dla dobra zwierząt, czy może po prostu dla siebie, zeby móc zadrzeć nosa i uważać się za lepszy rodzaj czlowieka? Ja nikogo nie obrażam z powodu bycia wegetarianinem, nie namawiam do jedzenia mięsa - i oczekuję tego samego, nie traktowania mnie jak gorszy rodzaj człowieka. Obrażanie ludzi nie jest najlepszym sposobem na propagowanie wegetarianizmu, raczej zniechęca - mnie już dość dawno temu zniechęciło bardzo skutecznie. Co do samego tematu - nie mam nic przeciwko temu, że ktoś je psy, skoro tak rozwinęła się z jakichś powodów kultura jego kraju, bo jak już pisano, w róznych częściach świata różne zwierzęta trafiają na talerz. Chodzi tylko o to, w jakich warunkach one żyją i jak są zabijane, bo żadna tradycja nie usprawiedliwia dla mnie złego traktowania i katowania zwierząt przy uboju. P.S. Dziękuję za wskazanie błędu ;)
  14. [quote name='sachma']zawsze do papki dostaje Irish Cal.. tak na wszelki wielki..[/QUOTE] A zdajesz sobie sprawę, że nadmiar wapnia może być równie szkodliwy jak jego niedobór? :razz: Barf sam w sobie zawiera wapnia bardzo dużo - kości, chrząstki, nabiał - podawaniem psu dodatkowo wapnia z syntetycznych źródeł możesz zaszkodzić - nadmiar wapnia odkłada się w tkankach miękkich, np. w nerkach, naczyniach krwionośnych, może powodowac niedobory innych pierwiastków... Jeśli bardzo się obawiasz zrób psu badania biechemii krwi pod kątem wapnia i fosforu - lepsze to niż ryzykować zdrowie psa w ciemno.
  15. Należałoby tylko odpowiedzieć sobie na pytanie, czy nie jemy mięsa z powodu cierpienia zabijanych zwierząt (a więc nie korzystamy w żaden sposób z "dobrodziejstw" przemysłu mięsnego i nie wspieramy go) - czy po prostu dla siebie, i nie przeszkadza nam, że obrażamy ludzi po forach z powodu faktu spożywania mięsa, a sami przeznaczamy pieniądze na mięsne produkty. Wcale nie żartuje i nie mam zamiaru nikogo obrazić - ortodoksyjni wegetarianie chyba po prostu powinni darować sobie posiadanie zwierząt które powinny spożywać mięso, bo później wychodzą niefajne historie, kiedy to albo próbują oni ze zwierząt mięsożernych zrobić króliki, albo zmuszeni są postępować niezgodnie z własną ideologią - kupowac mięso dla swoich zwierząt, przyczyniac się do zabijania. Co do kupy ludzi, chyba nieobce jest Ci takie potoczne określenie na dużą ich ilość - więc te usilne czepianie się słowek i niskich lotów sarkazm możesz sobie darować ;)
  16. A co to ma wspólnego z tym wątkiem? :roll:
  17. A ja nie rozumiem, jak można nazywać kupę ludzi hipokrytami, po czym iść do kuchni i nasypać swojemu psu karmy, ktora na pewno nie jest zrobiona tylko z kiełków i sałaty. Kurczakowi raczej wszystko jedno, czy został zabity na potrawkę na obiad czy na karmę dla psów, ból ten sam, więc proponuję wstrzymać się z epitetami skierowanymi do ogółu, albo przerzucić się z posiadania psów na żółwie i króliki... Wtedy będzie bez hipokryzji.
  18. [quote name='sachma']ja się naczytałam że dla szczeniąt dzienna dawka to 10% masy ciała.. więc jak to jest? [/QUOTE] Dawka dla psów rosnących, to tyle ile chcą, dopóki nie robią się otyłe - zazwyczaj max. 10 % masy ciała. Szczeniaki czasem jedzą mniej, czasem wiecej - bo i tempo wzrostu nie zawsze jest jednakowe, może to być też kwestia upałów. Mój też w okolicy 5 miesiaca zaczął jeść znacznie mniej niż kiedy miał 3-4; a koło 7-8 miesięcy, kiedy zaczęła rozwijac się tkanka mięsniowa, zaczął żreć tyle co młode krokodylątko ;) Terazteżma różnie, czasem zje tyle, że chodzi jak beczka, czasem kilka dni je jak ptaszek czy wręcz omija czasem posiłek. Obserwuj psa - jeśli normalnie się rozwija i nie jest wychudzony, to nie ma się co martwić - apetyt powinie wrócić - o ile nie będziesz psu dogadzac i podawać czego innego. Z tą karmą bym się wstrzymała; raz że i tak pies na barfie wiele z niej nie skorzysta, bo barf trawi sie bardzo szybko i "wymiata" karmę" zanim ta się porządnie strawi, co na dłuższą metę może prowadzić do niedoborów i problemów jelitowych, dwa że dając psu kiedy nie chce jeść a to, a tamto, wychowasz sobie niejadka-terrorystę.
  19. Wacik do oczyszczenia małżowiny na samym wierzchu, bez żadnych preparatów. To normalne, że tam nie jest sterylnie czytso i gładko, woskowina też ma swoje funkcje. Lejąc do środka tak młodemu zdrowemu psu jakieś preparaty, najwyżej dochowasz się psa, ktory z uszami naprawdę zacznie miec problemy ;)
  20. Jeśli chodzi o witaminy jako takie, to przy tak urozmaiconej diecie nie powinno być braków, choć przydałoby się jeszcze trochę ryby, wątróbki. Inaczej ma się sprawa z minerałami a konkretnie wapniem i fosforem. W tym co podajesz wapnia w stosunku do fosforu na pewno jest za mało. To szczególnie źle wpływa na psy rosnące, a u wszystkich między innymi obciąza nerki, na dłuższą metę może powodowac problemy neurologiczne. Wapń możesz suplementować gotowymi produktami, np. czystym fosforanem wapnia lub Can-Vitem; możesz też podawać zamiast tego sproszkowane skorupki jajek w jedzeniu, kości, więcej nabiału, ale to nadal może być za mało przy takiej diecie. Popróbuj z dodatkową suplementacją wapnia naturalną lub sztuczną, i po jakimś czasie zrób psu biochemię krwi pod kątem wapnia i fosforu.
  21. [quote name='Jelly']Chciałam miec małą hodowle składajacą się z jednej suczki,ale chyba sama kupię pieska bo nie wydam 1000 zlotych na jedno krycie, zwłaszcza,że u chihuahua w miocie zwykle są ok 2 pieski. Orientuje sie może ktoś czy krycie reproduktorem z uprawnieniami zawsze musi być tak kosztowne?[/QUOTE] A jak piesek po osiągnięciu dojrzałości nie będzie eksterierowo pasował do suni? Jego słabsze strony w budowie czy innych detalach będą takie same jak u suczki i będziesz miala bardzo słabe szczeniaki? Wtedy wydasz i na samego psa, i na krycie innym samcem, bo kryć tym nie będzie sensu. Chyba, że samca kupisz dorosłego, pasującego eksterierowo do twojej suczki, ale to dopiero będzie kosztowało... No, chyba, że zamierzasz produkować szczeniaki na zasadzie "aby były chihuahua" i aby była z tego kasa, pal sześć jakość miotu, co w sumie mnie nie dziwi skoro uważasz, że 1000 zł za krycie to wygórowana cena, i masz sukę jeszcze bardzo młodą, w dodatku z niezbyt dobrym charakterem czyli suma sumarum nie wiadomo czy w ogóle nadającą się do hodowli - a już myslisz tylko o tym, zeby zrobić jej szczeniaki :roll: Krycie 1000 zł nie jest kryciem kosztownym. Kosztowne to krycie które kosztuje 1500 czy więcej euro, nie złotych. Jeśli cię to przeraża, daj może sobie spokój z hodowlą, bo bardziej zaszkodzisz rasie niż zrobisz coś sensownego. Nie każdy musi być hodowcą, hodowla kosztuje. Jakiekolwiek zyski pojawiają się zwykle dopiero po paru latach i uzyskaniu renomy, albo i nigdy, jeśli nie dbasz o jakość szczeniąt.
  22. [quote name='bzycom'] Posiadam suczkę owczarka niemieckiego z uprawnieniami hodowlanymi i mam takie pytanie czy mogę ja pokryć psem z tego samego miotu co ona?? [/QUOTE] Jeśli chcesz, żeby u szczeniąt ujawniły się wszystkie możliwe wady genetyczne, jakie te psy niosą w genach, plus szczeniaki urodziły się słabowite lub w ogóle martwe, co często zdarza się przy hodowli w dużym pokrewieństwie - kryj :roll: Myślisz, ze czemu wśród ludzi małżeństwa brata z siostrą nie są mile widziane? Tu nie chodzi tylko o moralność, ale o to, ze to najlepszy sposób na urodzenie się kaleki. W dawnych czasach, owszem, i ludzie rozmnażali się w pokrewieństwie, szczególnie ci z wyższych sfer - potem na podstawie chorób w królewskich rodach możnaby encyklopedie pisać :p I hodowla nie polega tylko na dopuszczeniu psa i suki tej samej rasy - trzeba wiedzieć jakie są mocniejsze i słabsze strony eksterieru i charakteru suki, żeby wyrównac je odpowiednio dobranym samcem i mieć zdrowe, typowe szczenięta. Jak masz kryć sukę, aby tylko miała małe, bez pomyślunku i nie dla rozwoju rasy, to daruj sobie to w ogóle.
  23. Ale ja nie pisałam, że akurat w tym przypadku jedyne wyjście to pastuch; pisałam ogólnie, że nie jest to takie straszne jak wiele osób sobie wyobraża ;)
  24. Bażant pisze, że jamnior podkopuje się pod fundamentem. Można niby wylać głębiej, wkopac siatkę, etc. ale jeśli pies jest takim miłośnikiem podkopów, może i z tym sobie poradzić.
  25. Jest to legalne, ba nawet polecane, bo ogrodzenie elektryczne nie służy do tego, by kopać psa prądem tak, że padnie w drgawkach i narobi pod siebie - napięcie jakie jest w nim generowane jest odczuwane przez psa jak uszczypnięcie. Jest tam regulacja. Nie przed każdym psem da się tak zabezpieczyć ogrodzenie żeby nie wylazł - było już i na dogo kilka psów tak wyspecjalizowanych w ucieczkach, że ich wyczyny nie śniły się filozofom. A mimo wszystko moim zdaniem lepszy pies lekko trzepnięty kilka razy prądem, niż martwy - rozjechany przez samochód, zastrzelony przez myśliwych - czy wiszący całe życie na łańcuchu.
×
×
  • Create New...