Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. Ludźmi się nie przejmuj, mnie non stop czepia się dziad z klatki obok, że przechodzę z psami koło bloku zamiast się teleportować, a ostatnio kiedy czekałam przed sklepem z moim staffikiem, jakaś baba wychodząca ze sklepu przyjrzała mu sie i powiedziała "o boże, jaki marny..." :roll: więc nie przejmuj się, ludzie są wredni i po prostu trzeba robić swoje i ich olewać :p
  2. Dorosłemu psu może wystarczyć, ale podrastającemu podlotkowi niekoniecznie... Życzę powodzenia w wytłumaczeniu dwom psom ras pracujących, że nie będą mieć mniej ruchu, bo zaczął się rok akademicki :evil_lol: Pies nie był dobrze traktowany, jest wyżłem, wulkanem energii, trudno oczekiwać, że będzie ta łatwy w układaniu jak młoda suczka owczarka z dobrej hodowli... Jeśli już teraz nie masz czasu i cierpliwości, to może poszukaj mu nowego domu u osoby, która poluje; teraz psiak jest młody, ma czas się nauczyć wielu rzeczy, może znajdziesz kogoś - bo później jak pies dorośnie, dorobi się porządnego nawyku niszczenia i nie będzie przygotowywany od małego do pracy w polu i lesie, to już nie będzie tak łatwo ze znalezieniem mu domu...
  3. Nie obgotowuj żadnych kości, muszą być całkowicie surowe. Dla takiego malucha możesz mielić np. korpusy z kurczaka czy wspomniane skrzydło, kurze łapki; za 2-3 tygodnie będzie mogła już jeść całe drobiowe kości. Swoją drogą możesz jej podać całą duża kość wołową czy cielęcą, ew. wieprzową - pomęczy się, poskrobie, poćwiczy szczęki - zjeść całej i tak nie da teraz rady. Kości mięsne zacznij wprowadzać jak najszybciej, bo karmiąc psa tak jak teraz, głównie mięsem z warzywami i kefirem, robisz psu braki wapnia, a w okresie wzrostu to może bardzo zaszkodzić.
  4. Bo trochę niefajnie psu przeszkadzać, gdy odpoczywa, szczególnie gdy jest zestresowany przykładowo burzami właśnie. Klapsy, nawet sporadyczne, u wrażliwszego psa moga powodować niestety agresję. Pies traci zaufanie do Was, do Waszych rąk i w momencie kiedy ktoś sie zbliża i wyciąga ręce, pies tak naprawdę nie wie, jakie ta osoba ma zamiary. To szczegolnie niebezpieczne tym bardzeij, że macie male dziecko, więc radziłabym zaprzestać jakichkolwiek kar wiążących się z dotykaniem psa. Ostry głos, odesłanie na miejsce jak najbardziej, ale nie klapsy, nawet lekkie. Zastanówcie się trochę,. macie psa po przejściach, który ktory był tak poraniony, zmasakrowany, mnóstwo się nacierpiał przy leczeniu ran, zmianach opatrunków - i dziwicie się, że warczy, skoro próbujecie kar cielesnych?? Nie najmniejszego znaczenie, że to leciutki klaps, dla tego psa to i tak jest napaść z Waszej strony, wracają skojarzenia z bólem z ludzkich rąk i będzie coraz gorzej, karami nie sprawicie, że pies wam zaufa. Żeby pies nie wszedł nam na głowę, najlepiej po prostu być stanowczym i konsekwentnym, i coś z psem robić, uczyć go, żeby była okazja do nagradzania za posłuszeństwo. Nigdy nie wolno karcić psa za warczenie! To najlepszy sposób na to, żeby wychować psa gryzącego bez ostrzeżenia - co przy małym dziecku może skończyć się tragicznie. Warczenie jest częścią komunikacji tych zwierząt, jest bardzo ważne, bo jest ostrzeżeniem, pies przekazuje "nie rób mi tego, zostaw mnie, boję się, nie chcę, mogę ugryźć". Jeśli psa za to karcimy - pies przestaje ostrzegać, ale to nie znaczy że w danych sytuacjach się nie stresuje i wszystko jest fajnie - po prostu będzie cicho do momentu aż nie wytrzyma i poleci od razu z zębami... Jeśli pies warczy kiedy np. wypraszacie go z łóżka, róbcie to inaczej - bierzcie smakołyk, wołajcie psa i odsyłajcie na miejsce, bo podchodzenie do odpowczywającego psa i wyganianie go jest w świecie psów najzwyklejszą groźbą, atakiem. Nie każdy pies wiecznie będzie reagował na to potulnie. Podobnie z posłaniem psa - trzeba nauczyć szczególnie dziecko, żeby nie zaczepiało psa, kiedy śpi, odpoczywa, bo każde zwierzę ma prawo się zdenerwować, szczególnie że obcowanie z dzieckiem na codzień i tak wymaga od psa sporo cierpliwości.
  5. Zacznij już teraz przesuwać drugi spacer na późniejszą godzinę, o jakieś 20-30 minut dziennie. Z kuwetą, podkładem trudno powiedzieć, jak będzie; jeśli suczka nigdy z nich nie korzystała - może być ciężko pokazac jej o co chodzi, jeśli od dawna ma zakodowane, żeby nie załatwiać się w domu. Większość psów spokojnie wytrzymuje bez sikania 8-9 godzin, mój roczny psiak nocą kiedy śpi potrafi wytrzymać 13-14, więc fizycznie jest to jak najbardziej możliwe. W nocy przecież nie wyprowadzasz jej chyba co 6 godzin? Wybiegaj ją bardzo solidnie przed wyjściem, tak, zeby poszła spać i nie karm obficie na śniadanie. Ile masz czasu?
  6. Nie wyrywaj psu nic na siłę, bo za kilka miesięcy możesz doczekać się agresji przy misce. Idąc na spacer bierz ze sobą zawsze coś smacznego, pokazuj suczce, kiedy interesuje się czymś, czym nie powinna, wołaj, nagródź czymś smaczniejszym niż znalezisko.
  7. A hodowca nie pomoże? :p
  8. Na zachowanie psa. Zapytaj tez o powód sprzedaży w takim wieku. Poproś o spacer z psem, może być w towarzystwie hodowcy, żeby zobaczyć jak pies się zachowuje. Zrezygnuj z psa, przy najmnijeszych objawach lękliwości, agresji ze strachu, niepewności poza domem hodowcy... W hodowlach niestety psy starsze niż standardowe 8-tygodniowe szczenięta często mają zwaloną socjalizację, bo wielu hodowców po prostu nie ma czasu czy ochotę dbac o socjalizacje psa, wychowanie mając na głowie cała hodowlę. 6-miesieczny pies z hodowli, dobrze zsocjalizowany, nauczony czystości i podstawowych poleceń jakie powinien znac w tym wieku, to niestety rzadkość, a życie z psem, który przez pół roku nie widział nic poza podwórkiem hodowcy zazwyczaj staje się udręką, szczególnie jeśli pies jest duży.
  9. Chyba niestety wrócić na giełdę. Bo nie każdy czlowiek chcący kupić psa będzie miał ochotę nie dość, że szukac hodowli zarejestrowanej, zbierać większej kwoty, to jeszcze czytać godzinami o tym, co napisac hodowcy, żeby go przypadkiem nie urażić bądź co bądź normalnym pytaniem... Zwłaszcza świeżo nawrócony na R=R po takim potraktowaniu czy uszczypliwych docinkach, którymi na innym wątku wręcz chwalą się nasi renomowani hodowcy :p pewnie machnie ręką i pójdzie na bazar - tam dostanie pieska taniej, od osoby która potraktuje go bardzo uprzejmie tylko z tego tytułu, że chce kupić psa. O ile mogę zrozumieć niechęć do smsa "po ile szczeniaki" tak już maile z kilkoma zdaniami powinny się spotkać z jakąś normalną odpowiedzią, nawet jeśli nie są idealne - sorry, hodowca to miłośnik psów, i też powinno mu zależeć, żeby uświadomić kogoś, nie przyczyniać się do wspierania pseudo (a jest tym niestety spławianie z miejsca większości nabywców). Odpowiedź na pytanie o cenę nie jest przecież równoważna ze sprzedaniem komuś szczeniaka. Podziękować chętnemu za współpracę zawsze będzie czas.
  10. Klatka to dobre rozwiązanie, jeśli przyzwyczaimy do niej psa powoli, a nie zamkniemy od razu na czas nieobecności. Trzeba mieć na to 2-3 tygodnie - jeśli wsadzisz psa do klatki od razu, prawdopodobnie będzie wył i w życiu już do niej nie wejdzie z własnej woli, ba, może się pokaleczyć próbując się wydostać. Dwa młode psy przy braku czasu to cóż, trochę karkołomne zadanie...
  11. A co Ty tam wiesz, new_dog to znawca ttb, wie wszystko o ich charakterze, agresywności, stopniu zagrożenia - bo przeczytał w książce o psach, że to psy do walk :evil_lol:
  12. Zmień słowa komend, widać, że ktoś musiał ją uczyć siadania w brutalny sposób i samo słowo źle się jej kojarzy - zmień je na inne, najlepiej w ogóle nie podobne do tego. Co do nagradzania - oporne psy najlepiej uczy się właśnie na smakołyki. Czym ją karmisz, jakie smakołyki stosujesz, ile w ogóle je? Na każdego psa jest jakiś sposób, a myślę, że znalezienie czegoś co jej bardzo smakuje będzie łatwiejsze niż nakręcenie jej na zabawki. Lubi w ogóle poświęcanie uwagi, drapanie za uszkiem, pieszczoty? Może tego spróbuj używać jako motywacji? Możesz też karmić ją tylko w postaci nagród za polecenia, tz. "spalać miskę" - całą porcję karmy dzienną czy jedzenia masz przy sobie i przez cały dzień używasz jako nagród.
  13. [quote name='Oluśka']Moja sunia nie jest w żadnym przypadku jakimś kundlem po jest po rodowodowych przodkach !! I w 100% jest to bokser tyle że nie ma rodowodu .! Pytałam się o to bo nie byłam pewna . Z góry dziękuję ..[/QUOTE] Nie jest kundlem. Jest psem w typie boksera, ale rasowa nie jest - żeby pies był rasowy i mial metryczkę, rodzice muszą mieć uprawnienia hodowlane, zaliczyć trzy oceny na wystawach, żeby upenić się,czy nie mają odstępstw od wzorca rasy, wad anatomicznych, uzębienia, etc. i odpowiedni charakter, oraz u bokserów dodatkowo ojciec szczeniąt musi mieć dobre wyniki rtg pod kątem dysplazji, oraz oboje rodzice muszą zaliczyć z odpowiednim wynikiem testy psychiczne, żeby szczenięta otrzymaly metrykę. Jeśli tego nie zrobiono, szczeniąt nie można uznać za rasowe - bo rasowość nie polega na tym, że mój pies wygląda jak bokser i ma bokserowatych rodziców - to także odpowiednia "jakość" pod względem zdrowia, genów, psychiki. Polecam: [URL]http://www.klanbasow.pl/art.php?art=64[/URL] Btw "jakimś kundlem" - to kundle są gorsze? :roll: Fajne podejście "miłośniczki psów" :roll:
  14. Sąsiad nie ma psa z ras uznawanych za groźne, bo raz, ani amstaff ani staffik do takowych nie należy, dwa, ma mieszańca w typie bullowatych i tyczą się go identyczne przepisy jak każdego innego psa, kundelka, jamnika - w świetle polskiego prawa przynajmniej.
  15. [quote name='ageralion'] Z drugiej strony, dla ludzi ktorzy chcieliby posiasc wieksza wiedze niz przekazywana w praogamie Ja alo moj pies, czy tez Psi psycholog takie programy sa bezcenne. Nawet sam fakt obejrzenia danego psa z danym problemem, jego zachowan, mimiki, sygnalow ostrzegawczych lub ich braku...[/QUOTE] Tylko moim zdaniem materiały dla tego wąskiego grona świadomych ludzi powinny być dostępne w inny sposób - na stronach internetowych z bardziej zaawansowaną wiedzą z tej dziedziny, czy na dvd... Żeby nie oglądał tego przy kolacji zwykły Kowalski i na drugi dzień nie walił psem o glebę chcąc zrobić takie czary mary jak pan w telewizji. [quote name='emue'] Odnośnie dominacji, obejrzyjcie sobie odcinek z Chichuachuą, której na wszystko pozwalano, a ona z czasem, przestała tolerować innych ludzi przy swojej pani. I powiedzcie teraz, że dominacja nad psem nie jest potrzebna. Pies musi wiedzieć kto rządzi i kogo musi się słuchać, a nie hulaj dusza piekła nie ma. Przecież dominacja nie wyklucza miłości, ludzie..[/QUOTE] Problem w tym, że za dużo problemów z psem, często wynikajacych ze stresu, urazów, czy innych problemów, zaczęto spłycać do "dominacji". Pies sika, skacze, piszczy, wyje, boi się aut, czy goni koty, bo dominuje... Ręce na coś takiego opadają. I pytanie jeszcze co z tym "kto tu rządzi" i w jaki sposób ten stan osiągamy. Pies robi to, co mu się opłaca. Jak nagradzamy posłuszeństwo, pies ma większe korzyści ze współpracy z nami niż robienia tego co chce - to żadnych problemów z szacunkiem i posłuszeństwem nie ma. Nawet dzikie psowate nie podporządkowują sie osobnikowi, który je tylko potarza po ziemi, ale takiemu, który potrafi zdobyć pokarm, poprowadzić stado na polowanie, żeby wszyscy mieli korzyści - inaczej mógłby je sobie rozstawiać po kątach, ale żaden by za nim nie poszedł. Przy czym to, że nie zgadzam się z teorią dominacji, nie oznacza, że nie uznaję konsekwencji i stanowczości - bo to podstawy wychowania czegokolwiek - tylko nie trzeba tego od razu ustrajać w teorie o alfach i innych wciągniętych na siłę z pokrewnych do psa gatunków zachowaniach. Instynkt stadny, hierarchiczny psa nie jest już chyba nawet w połowie tak silny jak u wilków - ustępuje innym zachowaniom, najkorzystniejszym z punktu widzenia korzyści osobnika i przetrwania gatunku, a taowymi nie są na pewno obsesyjne przywiązywanie wagi do pozycji w stadzie. Przez tysiącelat życia z człowiekiem psychika psa też się zmieniła w porównaniu do dzikich przodków. Psy upodobniły się do nas. Jak ktoś psa rozpuszcza i pozwala na wszystko, na próby wymuszania czegoś agresją, ustępuje - to sam lepi sobie psa, który będzie zachowywał się jak opisany chi. Obawiam sie, że temu chi wszystko jedno, czy jest na pierwszym czy trzecim szczebelku drabinki społecznej - on po prostu chce osiągać korzyści i modyfikuje do tego swoje zachowanie - tak jak na to pracują właściciele. Byłby równie szczęśliwy będąc normalnym, konsekwentnie wychowywanym psem, na pewno nie mniej szczęsliwym niż opisany terrorysta - to ludzie zrobili z niego nieznośnego potworka, bo nauczyli że opłaca się takie a nie inne zachowanie. Sama miłość i oczekiwanie, że pies zrobi to co chcemy tylko z tej wielkiej miłości to też ślepa uliczka, bo pies tak jak pisałam robi to, na czym wychodzi najlepiej, i nie ma przy tym ludzkiego morale, że nie pogoni kotka bo kocha pana i tak nie wypada - a pogoni, owszem, chyba że uczynimy inne zachowanie bardziej opłacalnym.
  16. To dobrze, że nic się nie dzieje; niemniej jednak bor w dużych dawkach jest szkodliwy, a i przy kąpielach nużycowych trzeba uważać, żeby pies nie wsadził go sobie do oczu, pyska. Dla mnie to mimo wszystko ryzykowne sypać czysty boraks jako podkład pod żwirek.
  17. Żaden pies bez rodowodu nie może brać udziału w wystawach. Chyba że mówisz o rekreacyjnych konkursach np. na festynach, wystawach kundelków,etc.
  18. [quote name='sacred PIRANHA']kantar sam w sobie jest niby dobry ale np mnisi z New Skete uważają ze sam w sobie nie uczy niczego psa...po prostu zapobiega ciągnięciu bo pies nie ma fizycznej możliwości się ciagnać ale trudno mu skojarzyc to z chodzeniem na luźnej smyczy gdy jest przypieta zwyczajnie do obroży...[/QUOTE] To chyba też indywidualna sprawa, bo mimo że byłam świadoma, że kantar niby działa tylko kiedy pies go nosi, u mojej suki efekt utrzymuje się na tę chwilę jakieś 2 lata odkąd przestałam go używać. Miła niespodzianka ;) Puść suczkę, ale na długiej lince, żeby mieć ją pod kontrolą. Tak zupełnie luzem jeszcze bym sobie darowała. Gorzej może być zawsze, pies, szczególnie bojaźliwy, to nie automat, miewa lepsze i gorsze dni. Gorszymi po prostu nie należy sie przejmować, wtedy to mija - a jak od razu nas to złości, zniechęca, to i z psem będzie gorzej. I mam wrażenie, że nadal nie rozumiesz jednej rzeczy. Pies nie jest stworzony tylko po to, żeby dostarczać nam przyjemności i nie stwarzać problemów. Jest też druga strona medalu - pies to żywe stworzenie, które będzie sprawiać kłopoty, wymagać od nas wyrzeczeń, pracy. Mnie naprawdę zdziwiło, że pomyślałaś o oddaniu psa, który sprawia tak niewielkie kłopoty. Bo się boi? Bo gdzieś tam nie można z nim iść? Bo szczeka? Przypomniał mi się mój już nie żyjący dawno pies przygarnięty z ulicy. Nienawidził dzieci, na widok takowych biegających na placu zabaw spinał się, chciał biec i gryźć. Rzucal się na ludzi bez ostrzeżenia; nie szczekał na gości, dawał się głaskać, a po czasie, kiedy wszyscy zapomnieli o jego obecności, w ciszy leciał z zębami, bo jakiś gest gościa mu się nie spodobał. Zanim do mnie trafił, pogryzł mocno dziecko. Później jego agresja ewoluowała w problemy neurologiczne - pies nie poznawał domowników, w tym mnie, miał napady szału i gryzł, potem cieszył się i kompletnie tego nie pamiętal. Mnie też gryzł. Nie był duży, ale po jednym takim ataku, po 7 latach nadal mam blizny na ręce. Jego agresji nie dało się przewidzieć, nie była niczym sprowokowana, czasem wystarczyło po prostu przejść kilka metrów od niego, kiedy akurat robiło mu się źle, i zaczynał dziwnie patrzeć. Nie umiał się bawić, nie reagowal na piłki, patyki, nic. Bał się. Nie wiem, co ktoś mu zrobił. Myślisz, że ja mogłam z nim iść, tam gdzie chciałam? Że mogły do mnie przyjść koleżanki i spokojnie posiedzieć? Że mogłam gdziekolwiek spuścić go ze smyczy poza ogrodzoną działką? Że ktokolwiek w domu mógł go wyprowadzić siku poza mną? Jak się czułam pod koniec, kiedy wchodziłam do pokoju i patrzyłam, czy wszystko z nim ok, czy znów ma dziwny wzrok i patrzy nieprzytomnie, i zaraz poleci z zębami? I ja nie miałam żadnego wsparcia rodziny... Moja matka nawet nie lubiła żadnego z moich dwóch psów; jak zaczęły się problemy z agresją, po prostu musiałam kisić się z nimi z swoim pokoju. Wiercono mi dziurę w brzuchu, żebym się psa pozbyła - ba, obu, a ja w ogóle nie brałam tego pod uwagę. Moje psy mnie kochały, ufały mi, a ja biorąc je pod swoją opiekę zobowiazałam się zajmować nimi na dobre i złe, tak jak one kochały mnie nie tylko wtedy, kiedy było miło, ale i kiedy miałam zły humor, kiedy nie chciało mi się iść z nimi na dlugi spacer, kiedy nic mi się nie układało... Kiedy kolejny raz oberwałam zębami od własnego psa, pomyślałam nieraz o oddaniu go. I nigdy nie umiałam tego zrobić, po prostu nie mogłabym oddać w obce ręce psa, który tyle przeszedł, który bał się machnięcia nogą tak, że piszczał i sikał pod siebie, który byl agresywny, nie z własnej winy, ale głownie z powodu choroby - wiedziałam, co się z nim stanie, jak go ludzie potraktują, jeśli pogryzie kogoś w domu. A przede wszystkim nie mogłam go oddać, bo był wpatrzony we mnie jak w obrazek, jak żaden pies jakiego miałam i chyba umarłby z rozpaczy. Kiedy już nie dało się wytrzymac z jego agresją, rzucał się na okrągło plus doszły inne objawy - uśpiłam go. Wolałam, żeby odszedł u mnie na rękach, przytulony, do ostatniej chwili kochany, niż oddany jak śmieć, ktory nie spełnił oczekiwań, tęskniąc za mną w schroniskowym kojcu, nie rozumiejąc, co się stalo, że już go nie kocham, czy zbity na kwaśne jabłko u obcych ludzi, bo kogoś ugryzł, zawleczony do weterynarza i uśpiony, albo wyrzucony na ulicę. Mimo, ze ten pies mnie tyle razy pogryzł, zwykle tylko zrobił siniaka, czy zadrapał, ale czasem nieźle do krwi - nigdy nawet przez chwilę nie pomyślałam, że go nienawidzę! :( A ty z taką łatwością :( piszesz to o psie, którego największym przewinieniem jest to, że się czegoś boi, że nie ma oparcia, że nie umie się zachować - do czego doprowadziłaś głównie Ty sama, takim a nie innym podejściem do niego. To jest tym smutniejsze, że kiedy ja wzięłam swojego agresora miałam niecałe 14 lat. Jego problemy z agresją wobec nas zaczęły się kiedy miałam tyle lat, co Ty teraz. Uśpiłam go, kiedy nie miałam jeszcze skończonych 17. I pamiętam to do tej pory, żałuję, że nie miałam możliwości zrobić tego co teraz, pojeździć po weterynarzach specjalistach, spróbować z lekami przeciwpadaczkowymi, tak jak teraz robi się to z psami z agresją na tle neurologicznym. Może mógłby żyć do tej pory. Czasem zastanawiam się, co by teraz robił, jak by wyglądał, jak zachowywałby się, gdybym wracała do domu... Boli mnie to nadal, czuję że w pewnym sensie go zawiodłam, a minęło tyle lat. Pies gryzł wszystkich dookoła nie wiedząc w ogóle co robi i gdzie jest, nie miałam żadnego wsparcia od rodziny, ani psychicznego, ani finansowego - ba, raczej pojazd za psy, za to że w ogóle je mam - a mimo to mam wyrzuty sumienia, że tego psa uśpiłam. I teraz czytam, że Ty chcesz oddać swoją suczkę, bo nie możesz z nią iść spokojnie do parku, bo się boi, bo szczeka, bo nie jest taka jak byś sobie życzyła. I obok tego piszesz, że ją kochasz. Że nie oddasz jej "o ile nie będzie gorzej"... Co to dla Ciebie te gorzej? Że znów się czegoś przestraszy, nie będzie chciała wyjść z osiedla? To jest ta straszna rzecz, przez którą chcesz ją porzucić? Ręce opadają. Przykro mi to pisać, ale Ty nie wiesz, co to jest miłość. Ona nie polega na tym, że troszczymy się o kogoś i kochamy wtedy, kiedy jest taki, jaki chcemy, dostarcza nam przyjemności, a kiedy to się zmienia, wypinamy się, bo "już nie możemy i mamy dość". Niby jesteś młoda, ale jak porównuję mnie w wieku 15 lat z tym co piszesz, zastanawiam się czy to na pewno kwestia wieku, czy może czegoś innego, człowieka po prostu... Gdybyś chciała oddać Rutkę, bo by Was gryzla, bo rodzice by Ci kazali - każdy by to zrozumiał, nikt nie napisalby Ci złego słowa. 15-latka nie musi być w stanie znosić takiego ciężaru jak agresywny wobec niej i wszystkich dookoła, nieprzewidywalny pies plus sprzeciw rodziców. Mi było potwornie ciężko i wiem, że nie każdy jest w stanie. Ale to co piszesz, jest straszne. Nienawidzisz czasem swojego psa, bo się boi? Nie chciałaś z nim dłużej być, bo był uciążliwy na spacerach, nie mogłaś iść z nim do parku? To jest przerażające i aż mi przykro, jak myślę, co będzie znosił Twój życiowy partner, dzieci, kolejne zwierzęta, jeśli nic się w Tobie nie zmieni. Nie wiem, czy cokolwiek z tego tekstu do Ciebie dotrze, czy po prostu się obrazisz, ale musiałam to w koncu napisać, bo cisnęło mi się na klawiaturę odkąd zaczęłam czytać ten wątek. Przypominałam sobie jak moja Baryła zeżarła mi 50 złotych (miałam wtedy 13 lat i to był dla mnie majątek), jak wypatroszyła kilka moich ulubionych książek, obszczała ładnych parę razy łóżko, zwiała z psami i ganiała po 23 na mrozie - a ja za nią, jak przestraszyla się petardy i przeorała mnie niemal twarzą po zmarzniętej ziemi, żeby zawlec mnie do domu jak najszybciej... I ja miałam wtedy tyle lat co Ty - i na samą myśl, że miałabym oddać mojego ukochanego psa, było mi zimno. I Barył jest ze mną do tej pory, po 11 latach. Spędziłam z nią pół życia, teraz jest już siwa, śpi teraz na moim łóżku, już nie ma siły na takie długie spacery jak bym chciała, zbrzydła jej sierść, trochę wyłysiała, bo choruje... I kocham ją niesamowicie, za te wszystkie lata, za to jak teraz rozpoznaje każdy mój gest i słowo, a ja jej, za to że zawsze była i jest, i za to wszystko będę z nią do końca, choćby sikała pod siebie, wyła po nocach czy mnie kiedyś ze starości nie poznała i ugryzła. Nie wiem, jak przeżyję ten moment, kiedy będzie musiała odejść. I zastanawiam się, czy ty kiedykolwiek przeżyjesz coś takiego jak to, skoro chcesz oddać swojego "kochanego" psa z tak błahego powodu. Do mojego wieku pewnie przerobisz już z 5 psów, jeden się będzie bal, to poszukasz mu domu, drugi może właśnie kogoś w domu pogryzie - i też do widzenia, z trzecim pewnie znów będzie coś nie tak i nie wytrzymasz, nie będzie się nadawał... I żaden tak naprawdę nie będzie kochany. Pies kochać potrafi, Twoja suczka nigdy przecież nie oddałaby Cię, nie opuściła dlatego, że nie chodzisz z nią na dość długie spacery, że masz mało pieniędzy, że utylaś 20 kilo, że często masz zły humor, że cośtam. Ona jest z Tobą cały czas, mimo Twojego nie do końca dobrego postępowania z nią, mimo że czasem jej "nienawidzisz" i czuje Twoją niechęć. "Jedynym całkowicie bezinteresownym przyjacielem, którego można mieć na tym interesownym świecie, takim, który nigdy go nie opuści, nigdy nie okaże się niewdzięcznym lub zdradzieckim, jest pies... Pocałuje rękę, która nie będzie mogła mu dać jeść, wyliże rany odniesione w starciu z brutalnością świata... Kiedy wszyscy inni przyjaciele odejdą, on pozostanie" George G. Vest I to prawda, tylko nie życzę Ci, żebyś musiała to odczuć kiedyś na własnej skórze. Po tym wszystkim co napisałaś o tym psie, i wcześniej i teraz, że nie oddasz jej "o ile nie będzie gorzej", właściwie każdy z tu obecnych powinien po prostu zacząć robić ogłoszenia, żeby znaleźć suni dom, bo niestety pokazujesz, jak Ci na niej zależy... Problem w tym, że ona na dom ma małe szanse, czeka na niego masa psów takich jak ona, a nawet młodszych, ładniejszych, łatwiejszych - i nic. I tylko dlatego staram się wierzyć, że coś jednak zrozumiesz, że pomyślisz trochę bardziej o niej, niż o sobie i coś zmienisz, że może ona jednak ma szansę na kochający dom u Ciebie, na Twoją miłość, ale taką prawdziwą, a nie pod warunkiem, że na nią "zasłuży", bo wtedy to nie jest miłość, tylko sama nie wiem co.
  19. [quote name='orchidee']Nie mam serca jej wyrzucać z sypialni. Ona chce być blisko mnie. Nie śpi na łóżku tylko obok. Czy to źle dla psa (na psychikę, na jej wychowanie), że może spać w jednym pomieszczeniu co właściciel? Słyszałam różne opinie, ale nie wiem jakie przeważają. Proszę o wypowiedzi.[/QUOTE] Spanie razem wzmacnia więź z przewodnikiem, dobre relacje w stadzie. Wszystkie zwierzęta stadne śpią blisko siebie, żeby było jak najbezpieczniej, żeby cementować więzi, bo od tego zależy przetrwanie. Moje psy śpią w łóżku - jeden prawie zawsze, drugi tylko czasami, bo mu za gorąco - wygląda na to, że powinny być niewychowanymi bestiami, a ja kompletnie sterroryzowana - a nie ma zastrzeżeń do ich posłuszeństwa, wychowania, etc. Ba, ludzie na spacerach zwracają uwagę, jakie mam wpatrzone we mnie, posłuszne psy. Dopóki pies umie schodzić na polecenie, nie ma problemu; spanie w łóżku odradzałabym tylko właścicielom psów agresywnych, nieposłusznych, ktorzy nie mogą sobiez psem poradzić, robią się konflikty na tle owego spania w łóżku. A już dorabianie ideologii, że spanie w jednym pomieszczeniu (!) źle działa na psychikę psa, to wielka przesada, bo jest wręcz odwrotnie. Nie wiem, kto jest autorem takiej dziwnej teorii...
  20. [quote name='ageralion']No dobra, to ja zapytam z czystej ciekawosci. W jaki sposob Wy byscie podeszli do tak agresywnego psa?[/QUOTE] Ja bym w ogóle nie podeszła, bo nie czuję się na siłach jeśli chodzi o wiedzę i doświadczenie. Jestem w stanie zrozumieć, że z tak agresywnym psem inaczej się nie da, bo są niestety psy, których nie oduczymy rzucania się z zębami klikerkiem. ALE pokazywanie takich praktyk w telewizji, w ogólnodostępnym popularnym programie uczącym jak postępować z psami, jest dla mnie przerażającą bezmyślnością - wystarczy pomyśleć ilu będzie naśladowców, którzy zechcą np. wyprowadzić psa z agresji lękowej waląc go na ziemię, ile będzie skrzywionych psów, pogryzień...
  21. [quote name='andrewa88']a ja się nie zgodzę ze stwierdzenie że większośc osob posiadających goldeny kupują je jako maskotki dla dzieci i nie szkolą ich...zaglądnijcie na forum goldenowe i poczytajcie...3/4 goldków jest szkolonych a ludzię posiadający te psy doskonale zdjaą sobie sprawę jaką siłe mają te psy i jakie potrafią byc uparte...[/QUOTE] Szkoda, że nie przekłada się to na realia w parku i na ulicy. Na forum siedzą ludzie, którzy interesują się psem właśnie bardziej niż jako rodzinną maskotką, są zainteresowani uczeniem go czegoś, sportem, chcą coś robić - Ci którzy psa kupili jako zabawkę dla dzieci i go nie szkolą, raczej nie wchodzą na kynologiczne fora, po prostu. Podobnie zresztą z bullowatymi - na forum amstaffowym dosłownie każdy psa pilnuje, ćwiczy z nim, uczy, wychowuje na przyjaznego zwierza i mogłoby się wydawać, że problemu z bullowatymi w Polsce nie ma :roll:
  22. No to staffikom by się dostało po opinii za bullowatego mieszańca :roll:
  23. [quote name='andrewa88']zgłosiłam to na policje a oni powiedzieli że jeśli pies nie jest z rodowodem to nie mogą nic zrobic;/[/QUOTE] Jak pies stwarza zagrożenie, to złóż skargę na piśmie. Oczywiście, że mogą zrobić, tylko im się nie chce, a ludzie naiwnie dają się spławić. Skarga do nich imienna z potwierdzeniem odbioru i prośbą o odpowiedź, a jak nie zadziała, to takie samo pismo tylko szczebel wyżej z opisem jak zostałaś spławiona wcześniej. To, że nie mogą nic zrobić, bo pies ma rodowód, to kompletna bzdura. Pies stwarza zagrożenie, są świadkowie - właściciele pogryzionych psów, w tym Ty; to kwalifikuje się na sprawę w sądzie, a nie na upominanie. Pies jest utrzymywany w sposób zagrażający otoczeniu czego dowodzą liczne przypadki pogryzień - to jest łamanie prawa, rodowody nie mają nic do rzeczy, i panowie mundurowi mają obowiązek się tym zająć. Nawet zresztą gdyby pies mial rodowód, amstaffa nie ma na liście, więc to bez znaczeniaw tym przypadku. I zagnanie panów mundurowych do obowiazków na pewno dałoby więcej niż narzekanie na forum na amstaffy i ich właścicieli ;) bo tu akurat jesteś w dobrej sytuacji - jest pies duży, silny, agresywny, już pogryzł, są świadkowie, poszkodowani - nic tylko działać. A co ma zrobić właściciel łagodnego bullowatego, który wciąż jest zaczepiany, obszczekiwany i podgryzany przez Pimpki? Sprawę w sądzie ma założyć? Iść na policję? Teoretycznie może, ale niestety inaczej jest traktowane zgłoszenie "pies morderca pogryzł mi Pimpusia" niż "mojego psa mordercę zaczepiają Pimpusie"... Właściciel bullowatego ma związane ręce, na pomoc z góry własciwie nie ma co liczyć - musi się bronić we własnym zakresie i jeszcze pilnowac cudzych niepilnowanych psów przed własnym, żeby sam nie miał kłopotów :roll:
  24. Z tym boraksem to "trochę" ryzykowne, bo jest on przecież toksyczny. Nie obawiasz się, że kot będzie grzebał w kuwecie i może potem zlizać go z łap...?
  25. Martens

    Nie wiem...

    Wstaw zdjęcie, mi się wydaje, że to trochę mało... Jaką Purinę dajesz i ile tego mięsa, ryżu, warzyw (proporcje)? Podajesz jakies witaminy?
×
×
  • Create New...