A co Brązowa napisała takiego, że zdecydowała się usunąć?
Dziękujemy za pozdrowienia. U nas wszystko w porządku. W skrócie: przycięłam Tinie (sama!) grzywkę, żeby cokolwiek widziała, kupiłam frotki z motylkiem, zaszczepiłam na wściekliznę, a przy okazji zważyłam - już 18 kg, a przecież naprawdę jej nie przekarmiam, jak wyraźnie nie domaga się jedzenia rano, to daję tylko miskę wieczorem. Tinka robi postępy - przejmuje wszystkie pozytywne cechy Vegi - już nie szceka bez wyraźnego powodu, nie goni ptaków, przychodzi i trąca noskierm, żeby ją pogłaskać i w ogóle robi się coraz bardziej "cywilizowana". Fotki będą jak się spotkam z Wtatarą.