Tinka ma na pewno wrażliwe łapki, teraz nawet jedna musi ją trochę boleć, bo przy wycieraniu piszczy i cofa ją i muszę wycierać bardzo delikatnie. A to wszystko przez to, że mamy remont ulicy, wszystko jest rozkopane, nawiezione kamienie i gruz, a przecież jakoś przejść musimy. Dodatkowo jeszcze w kamienicy mamy rozkopany cały dół, trudno się nawet przecisnąć (remont przewodów kanalizacyjnych). Same atrakcje!
A co do motylków (tych z frotki), to one bardzo lubią fruwać. Bo Tinka ma manię otrzepywania się, a że robi to bardzo energicznie, to przy którymś razie z kolei motylki odfruwają i muszę ich szukać w trawie.
Te 18 kg też mnie martwią, może to wina sterylki. Ale swoją drogą, to Tinka apetyt ma i gdybym jej nie ograniczała, to ważyłaby jeszcze więcej. Staram się, żeby ilościowo i jakościowo było to odpowiednie jedzenie - słodyczy żadnych nie je, mięso chude, do tego makaron i marchewka, pół miseczki chrupek na śniadanie, albo trochę sera białego (o ile się domaga), i to wszystko, więc w zasadzie nie powinna być gruba, a jednak.
Serdecznie pozdrawiamy cioteczki Brązową i Akuszkę!:lol: :lol: :lol: