Gdyby to można było skubnąć, to nie byłoby problemu. Sęk w tym, że te rzepy są wciśnięte, owinięte wokół włosami, a włosy zrobiły się naprawdę długie. Na tułowiu nie ma, tylko broda i łapy cierpią, ale z łapek sama sobie wyskubuje. Może poczekać, aż te rzepy wyschną i same się wykruszą? Teraz to pozostaje chyba tylko wziąć i uciąć. Na Vegę nic nie włazi, ale ona ma krótki włos, w tamtym roku jesienią miała parę, ale na tułowiu i problemu z wyjęciem nie było żadnego. Natomiast lata temu mój Rufus miał przygodę z gumą do żucia - wkleiła mu się do brody. W końcu trzeba było ten fragment wyciąć, bo żadne środki nie pomagały.
Kupiłam Tince gumki-frotki i wiążę jej elegancki kucyk na środku główki - bardzo ładnie wygląda i włoski nie spadają jej do oczek. W domu jej to zdejmuję, żeby nic ją nie gniotło, ale - o dziwo - nawet jej ta gumka nie przeszkadza, bo nie próbuje jej zdejmować.