Tina miała dzisiaj wyciskane gruczoły okołoodbytowe. Przez trzy dni saneczkowała i widać było, że ją coś boli, swędzi. Po dzisiejszym zabiegu jest może odrobinę lepiej, ale dalej nie czuje się dobrze. W domu wykąpałam ją i wycięłam jej włosy wokół odbytu, żeby ją nic nie drażniło. Ale dalej jest apatyczna, chodzi skurczona i zaraz siada, a na spacerze albo ciągnie, jakby jej coś strasznie dokuczało i chciała od tego uciec jak najdalej, albo siada. Straciła też apetyt, rano nie ma ochoty na jedzenie, a wieczorem wprawdzie chętnie podchodzi do miski, ale jej nie kończy, co było dawniej nie do pomyślenia - wylizywała swoją miskę i czekała na wylizanie miski Vegi. Ale i tak w ciągu 5 miesięcy przytyła 5 kg - 1 kg na miesiąc. Waży teraz 16,5 kg, no może przez te ostatnie dni z pół kilo spadła. Co do higieny, to bardzo trudno utrzymać ją u psów długowłosych. Ja myłam Tinie pupę szmatką po każdej kupce, ale ona ma tak gęste włosy, że powinnam ją właściwie kąpać, no ale kąpiel 3 razy dziennie to raczej nie wchodzi w rachubę. Ciekawa jestem jak radzą sobie właściciele np. PON-ów, albo innych długowłosych owczarków. Martwię się, żeby nie zrobił się Tinie na tych gruczołach ropień. Dzisiaj zrobiłam wszystko co mogłam - wizyta u weta, kąpiel i wycięcie włosów na pupie. Poczekamy na efekt.