Witamy wszystkich po długiej przerwie. Juz mniej więcej zadomowilismy się w nowym miejscu. Tinka zniosła przeprowadzkę bardzo dobrze, lepiej niż Vega, która była maksymalnie zdenerwowana. Trochę nam ciasno, ale tak to już jest, jak ktoś przyzwyczaił sie do dużego metrażu. Największy problem to spacery - nie ma gdzie chodzić, wszystkie uliczki kończą się albo szosą bez pobocza, albo zaoranym (teraz pokrytym grubą warstwą śniegu) polem, które to pole przechodzi w następne pole. Nie ma w ogóle miedzy czy tez jakiejś ścieżki, która prowadziłaby w plener. Mamy taką jedną uliczkę, która wprawdzie też kończy się polem, ale zanim się skończy to są dwa ogrody i własnie wzdłuż tego ogrodzenia puszczam sunie, żeby choc trochę miały swobody. Tinka, jak to Tinka, grzeczna, ale niemrawa, apetyt też niespecjalnie dopisuje, ale tak już było na starym mieszkaniu. Nie chce od dłuższego czasu jeść suchego, serek biały też już niedobry, w ogóle niczego na śniadanie nie chce, za to kolację zjada chętnie. Dużo śpi, praktycznie cały czas, ale Vega też dużo śpi, z tym, że u niej to apetyt ogromny. Koty mają mniej miejsca na bieganie, przez co wszędzie ich pełno. Ja staram się jakoś zaadaptować w nowym miejscu, ale idzie mi to jakoś opornie, chyba wymaga to więcej czasu.
Pozdrawiamy wszystkich bardzo serdecznie