Na allegro ten preparat można kupić za około sześćdziesiąt zł z darmową wysyłką.
Mogę go kupić Maurysiowi, choć nie wierzę, żeby przyniósł jakieś spektakularne efekty.
Myślę że Mauryś po prostu musi się odnaleźć w nowej rzeczywistości, poukładać sobie wszystko na nowo w łepku.
Nie wierzę że tęskni za schroniskiem, za miejscem gdzie psy nie są stadem i wsparciem dla siebie, tylko wrogami i konkurentami w walce o jedzenie i choć trochę lepsze miejsca do spania.
On ma - tak jak Kasia napisała - wielkie żale do świata i ogrom powodów by je mieć.
Może to, że zdecydował się te żale ,,wyśpiewać", opowiedzieć, to znak że uznał że kogoś to obchodzi, że ktoś go wysłucha, pożałuje...
Może poczuł jakiś rodzaj nadziei, może instynktownie czuje że wszystko będzie dobrze, tylko strasznie się boi.
Na schroniskowych zdjęciach nie widać u Maurysia strachu, raczej puste spojrzenie pozbawione nadziei, spojrzenie psa pogodzonego ze swoim okropnym losem, całkowitą obojętność. Ta obojętność była dla niego pewnie sposobem na przetrwanie w tamtym miejscu, strasznym ale znanym, a miejsce w którym teraz się znalazł jest lepsze i bezpieczne ale całkiem nowe i przez to takie straszne ...
Mam przeczucie, że Maurycy bardzo nas zaskoczy, że mimo tego ogromnego lęku - zaufa.
Potrzebuje tylko chwili, to wszystko.
Pies który pierwszego dnia jadł Kasi z ręki - to był prawdziwy Maurycy
Ktoś może powie że uczłowieczam psy, ale dla mnie one mają wiele ludzkich cech.