Jaaga
Members-
Posts
19190 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Widziałaś gownoburzę o te kociaki? Pouczali mnie, co mam robić, kogo adoptować zamiast brac je, jakby jakieś obce osoby z fejsa mialy prawo decydowac o moim czasie i pracy, jakie chcę poświęcić tym malym. Dziewczyny raczej już po jednym komentarzu dowiedziały się , że maluchów nie powinno się podstawiać do innej kotki, ale oczywiście trzeba bylo wywalić im kilkadziesiąt komentarzy, w tym cześć chamskich. Ja u siebie na fb szukam transportu, one też mają szukać, ale lepiej niech nie piszą już na profilu, bo i tak tam zgnoją każdego, kto odezwałby się. Sama daje robic sterylki aborcyjne jak potrzeba, ale nie miałabym też sumienia zawieźć zdrowych kociąt czy szczeniąt, żeby zabić. Jeśli oni potrafią to ok, ma to uzasadnienie, ale osobiście nie dalabym rady.
-
Mam prosbe, gdyby ktos tu slyszal o transporcie z okolic Tomaszowa Lubelskiego, Zamościa na Śląsk, to bardzo proszę o informację. Są maleńkie kocięta na odkarmienie butelką, a nie ma kto tego robić na miejscu. Dalabym im BDT, gdyby jakoś dojechały.
-
Dziś odeszła Amely Odeszła tak, jak żyła - po cichutku, nie zwracając na siebie uwagi. Nagle rano chlusnęła jej krew z gardła i zmarła. Wszystko wczesniej było dobrze, więc chyba miała przerzut nowotworu, który musiał pęknąć. Tyle dopiero przeszła cierpienia przy mastetktomii, cieszyłam się, ze wszystko się szybko i ładnie zagoiło. Gdybym wiedziała, ze ma jeszcze gdzies raka, to nie dałabym jej męczyć taką operacją. Trudno mi nawet oddychać, to taki szok. Żyła sobie swoim ameliowym życiem, przywykliśmy do jej dziwactw, myślałam że będzie z nami dłużej. Było widac, że jest starsza, niż podali w paszporcie, ciągle na coś chorowała, ale jednak trzymała się. Tak mi przykro, że miała tylko ponad dwa lata normalnego, domowego życia. Cały czas mam przed oczami filmik ze schroniska na Ukrainie, kiedy wzięta na ręce histerycznie zawodzi, ma odleciany ze strachu wzrok i trze zębami. Ten wrzask ze strachu przed człowiekiem był jak wyrzut ludzkiego sumienia. Żegnaj nasz mały prosiaczku, kiedyś się zobaczymy. Śpij spokojnie, bez lęku i wspomnień tego, co cię wcześniej spotkało.
-
Poogłaszałam Nugata, gdzie się dało. Zwykłe grupy adopcyjne i dałam tez do yorkowatych do adopcji. Z drugiej yorkowej grupy admin mi post wywalił, chociaż większość wstawiających swoje "yorki" nie pokazuje psów bardziej zbliżonych do rasy, więc nie wiem, dlaczego dysktryminuje adopcję,kiedy wszyscy jarają się kundlami w typie, ale kupionymi w pseudo. Nie ma się co dziwić, że potem większosć kupuje u pseuduchów, bo przeciez takie śliczne i kupując je jeszcze "ratują". Powodzenia ślicznoto, moze ktoś Cię wypatrzy
-
Już Tola pisałam wcześniej, że nie mają wszędzie dostępu. Nie widziały nawet psów oddzielonych dla Zea. Po zakończonej kwarantannie może psa poddać eutanazji.
-
Tak, już pani pytała, czy jutro mogą po nią przyjechac i sa umówieni na 15.00. Cała rodzina, wszystkie 3 pokolenia nie potrafią się doczekać Balbinki. Tęsknią już za psem. Bardzo się cieszę, ze taki dom udało się jej znaleźć, idealny do jej potrzeb - dużo bezpiecznej przestrzeni i wiele rąk do głaskania.
-
To po prostu "pożycz " na razie na weta pieniądze po Agacie i beda na cos innego po zbiorce. Na początek na zbiórce wystarcza same zdjęcia i tak widać na nich straszny stan psa a kartę wizyty czy faktury można dołączyć w trakcie trwania zbiórki, jak u Greya. Możesz dopisać, że celem zbiorki jest też odpowiednie odżywienie psa, żeby był w stanie przeżyć ciężką i obciążająca operację, wtedy z tych środków możesz kupić karmę dla niego. Ten pies ma największe szanse na zewnętrzna zbiórkę potrzebnych środków.
-
Elu, zróbcie zbiórkę na operację i leczenie. Widok psa w takim stanie ludzi poruszy. Nasz Grey bardzo szybko nazbierał potrzebne środki, bo ludzie chętniej pomagają, kiedy widać kalectwo lub chorobę. Szkoda zebranych tu pieniędzy. Można je przeznaczyc np na hotel, skoro jest szansa na powodzenie zewnętrznej zbiórki na koszty weterynaryjne.
-
-
Jak dobrze, że ją wzięłaś pod opiekę Elu. Tyle czasu siedzi biedna w kojcu. Zoja u nas (też taka buraska) przyjechała jako dzika sunia, a w domu okazało się, że to było z lęku przed człowiekiem i jest super psem. Widzę, że Mary też tak otworzyła się, kiedy zaufała. Fajna sunia z niej. Oby szybko ktoś się w niej zakochał i dal dom.