Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19185
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Niestety, konsultacja neurologiczna z kilkoma RTG to pewnie podobny koszt, jak u Greya ok 500 zł. Przykro mi, że tu taka cisza. Może ktos jednak dałby radę ładnie opisać sytuację Dylana, zeby można było zrobić mu zbiórkę.
  2. Elu, a jak Rysiu do ludzi? Czy daje się głaskać, podnosić, przypinać smycz, czy sam szuka kontaktu? Nasza Malinka z psami tez świetnie się zgrała, ale ma dystans do ludzi. Moze coś skorzystamy, jesli u Rysia się sprawdziło.
  3. Skąd takie wnioski? Artur z tego samego stowarzyszenia też zanim do nas przyjechał był ogłaszany jako pies na zewnatrz i mieszkał tylko trochę krócej w tym samym hotelu, też w kojcu. Idealnie zaaklimatyzował się w domu, ostatni wychodzi i pierwszy czeka pod drzwiami, jest psem kanapowo/fotelowym. A Baryton? Całe długie życie najpierw jako bezdomny, a potem u Mariny w kojcu. Teraz nie dałby się w ogrodzie zostawić dłużej, niż sam chce. Andżela - zamknięta w kojcu całe życie, teraz idealny pies domowo/rodzinny. I wiele innych psów. Chodzi o to, że Wafelkowi nie dano nawet szansy. Wydaje mi się, że on nie miał jednak nawet w założeniu mieszkać w domu. Gdyby miało byc inaczej, to jak większość z Was zareagowałaby na jego odnalezienie ? Ja leciałabym jak na skrzydłach i wpakowałabym go od razu do domu, żeby mieć pod kontrolą, poobserwować czy coś się nie dzieje, czy jest zdrowy i żeby zrekompensować mu to, na co został narażony. To nie kwestia psa, ale raczej wyboru człowieka. Ciągle było tu zaznaczane, ze dziki, że trudny, że sobie sam poradzi, a ludzie super. Tak naprawdę ten pies nigdy nie był w domu i nikt nie wie, czy jest dziki, czy tylko dotąd trafiał na niewłaściwych ludzi i dlatego boi się. To tak, jakby dwulatka postawić przed jezdnią i powiedziec, że to jego wina, kiedy wparuje pod auta. Wafelek może mógłby komus zaufać, oddać serce, gdyby ktoś go wspierał i zaopiekował się nim naprawdę. Wprowadził go do domu, pokazał, że życie może wyglądać inaczej. Nawet gdyby bał się na tyle, że nie pokochałby ludzi, to mógłby żyć w domu bezpiecznie i spokojnie, jak np nasze dziczki. Spędził w jednym kojcu tyle lat, to było wszystko, co znał i dawało mu poczucie bezpieczeństwa. Wczesniej nie spotkało go nic dobrego, potem tylko stres, trauma, głód i strach. Jak dla mnie człowiek zawiódł tu na całej linii. Nie mówię, ze dom by źle wybierany, bo choćby kilka osób właśnie rozmawiało, to jak ktos chce wprowadzić w błąd, to i tak to zrobi. I oczywiście nic nam nawet do wyborów stowarzyszenia, bo informacje o Wafelku pojawiły się tu gościnnie, jest opłacany przez stowarzyszenie i pod ich opieką. Jesli jest tak, jak pisze Poker, że może nie jest już w tym garażu, tylko w domu, to myslę że teraz tym, co ludzie mogliby dla niego dobrego teraz zrobić, to porobić mu domowe zdjecia do ogłoszeń, żeby dać szanse na lepsze życie. Sama z chęcią go ogłoszę wtedy. Tyśko, a moze porozmawiałabyś z dziewczynami i zarezerwowałyby mu miejsce w tym hotelu, gdzie jest synek Żabci? Wiem, że tam gdzie był, koszt jest o połowę niższy, ale siedział tam tyle lat bez efektu i jak wróci, to znowu ugrzęźnie tam na lata i z łatką nieudanej adopcji na dodatek.
  4. Ludzie o tym wiedzieli. Mogli nie decydować się na trudnego, dzikawego psa. Przyjac psa na swoje warunki i możliwości. Pies przywieziony taki kawal drogi. Gdyby wzieli go normalnie do domu, to pewnie byloby inaczej. Pies, ktory tyle lat spędził w jednym kojcu, potem trzymany na smyczy w nowym kojcu, wielodniowa tułaczka w koszmarnym upale i o głodzie, znowu zamkniety, tym razem w garażu. Domyślam się, że do soboty będzie tam zamknięty. Mimo tego, że Tyśka stale tych ludzi broni, to dla mnie są nieodpowiedzialni. Dostali szanse, kiedy się odnalazł i co? Zafundowali mu garaż i zwrot.
  5. Tam pojedzie inny pies z tego stowarzyszenia. Biedny Wafel, żal mi go bo nawet nie dostał szansy.
  6. Nie mogli go po prostu oddzielić w domu w jednym pomieszczeniu, skoro ma byc domowym psem? Mialby spokoj, ciszę, a przyzwyczajałby sie do domu i co najważniejsze był bezpieczny. Chyba mniej stresu dla obu stron niż zamknięcie w garażu. Trudno mi uwierzyć, że zrelaksuje się i uspokoi zamkniety tam. Obawiam się, że jeśli psy za bardzo się nie polubia, to może być jednak kojcowy czy garażowy.
  7. Nie mogli go po prostu oddzielić w domu w jednym pomieszczeniu, skoro ma byc domowym psem? Mialby spokoj, ciszę, a przyzwyczajałby sie do domu i co najważniejsze był bezpieczny. Chyba mniej stresu dla obu stron niż zamknięcie w garażu. Trudno mi uwierzyć, że zrelaksuje się i uspokoi zamkniety tam. Obawiam się, że jeśli psy za bardzo się nie polubia, to może być jednak kojcowy czy garażowy.
  8. Jedna pomyłka może kosztowac kota życie niestety. Ostatnio Artur nawet zapolował na gęś, mimo ze wczesniej nie zwracał na nie uwagi. Teraz je zaganiamy do ich ogródka, jak wychodzi lub trzeba chodzić z nim i pilnować. Dobrze, ze chociaż reaguje na "nie wolno".
  9. To nie jest nietrzymanie moczu, on po prostu w nocy nie potrafi się dźwignąć, więc załatwia się pod siebie. Wsuwam mu ręcznik, ale on się przesuwa i ręcznik leży rano obok. W ciągu dnia go wynosimy i przynosimy, więc nie ma problemu.
  10. Zapisałam zwroty za faktury z fundacji w rozliczeniach. Środki Barytona niestety znacznie się uszczupliły przez te dwa wydatki :( Z pieniedzy na moim koncie kupuję dziś pieluchę wielokrotnego użytku, czyli opaskę na brzuch, w którą wsadza się wkłady chłonne, bo znalazłam i to w promocji w zooplus. Niestety wkłady są drogie. Zamawiam wkłady z tańszej firmy. Baryton co rano budzi się w kałuży moczu, z kupą i skopanym ręcznikiem, który mu podkładam. Kupa to nie problem, ale co dzien jest zalany i cuchnący, bo mocz ma paskudny zapach po lekach, które musi co dzień brać. Kąpać się go nie da, bo ma przeczulicę i uciski na nerwy, czesać też. Jedynie pozostaje przetarcie wilgotnym ręcznikiem, ale to za mało, przy jego gestej sierści. Leki też się kończą
  11. No niestety, bardzo szkoda, ale on poluje na nie. Mamy obskakany przez niego cały mur pod oknem, bo tak szaleje, jak widzi Oggiego za siatka, kiedy psy są wypuszczone. Chyba, że państwo daliby radę ich jakoś izolować od siebie?
  12. Już podałam Gabi79, że koszt z jedzeniem to ok. 500 zł. Proszę o informację, kiedy mam suczkę rezerwować. Na razie poprosiłam o jej zaszczepienie na wszelki wypadek.
  13. Rewelacyjna wiadomość To brakuje coraz mniej. Widzę, że nie ma wstawionego ewentualnego kosztu hotelowania suni; to 14 zł/dobę +jedzenie.
  14. Tak, wszystkie były świeżo po jednym szczepieniu, dlatego żaden do nas nie mógł dziś przyjechać z naszymi suczkami.
  15. Nie miałabym gdzie ich wziąć, ale kupiliśmy wcześniej domek dla Weny. Skoro ona umarła, to zaplanowaliśmy tam kociarnię letnią. Przed kotami rodzinka mogłaby tam zamieszkać. Jeszcze trzeba zrobić ogrodzenie, ale to kwestia dwóch dni, bo materialy czekają, a szczeniaki mogą przyjechać po kwarantannie w pierwszej połowie sierpnia, więc jest trochę czasu.
  16. Ja równiez przyłaczam się do prośby. Nie dam rady wymyśleć i napisac tekstu. Potem moge podesłać takie najbardziej wzruszające zdjecia. Warto zrobić zbiórkę, bo na pewno coś się nazbiera.
  17. Dylan najpierw lekko uginal tylne łapy, kiedy dłużej stał. Jednak w ruchu nie mial problemow. Zaczęłam mu podawać ArthroHA, który podarowała p. AnnaGR. Niestety, problem się pogłębia. Ma już trudności ze wstawaniem, słabsza wyraźnie jest tylna lewą łapa. Ucieka mu do tyłu, wywija w niej neurologicznie palce pod spod i ciągnie tak lape za sobą. Przez to pazury zdarł praktycznie do tworzywa. Nie wiem co będzie, jak zaczną krwawić, bo przy opatrunku na pewno sobie nie poradzi z chodzeniem. Obie tylne lapy nie dość, że się uginają, to stopy nieprawidłowo są ułożone na zewnątrz, a nie prosto. Warto byłoby zrobić RTG i jechać na wizytę do neurologa. Może da się wspomóc przewodnictwo nerwów lekami? Na razie jesteśmy bez auta, więc na dniach nie mamy jak go zabrać do lekarza. Może jest ktoś z okolicy, kto mógłby z nim jechać do Tychów? Dylan jest sprawny umysłowo, widzi i słyszy, nie wyobrażam sobie gdyby przestał chodzić. Nie da się go nosić, jak Barytona bo waży 45 kg. Jego nawet do wózka nie dalabym rady wsadzić. Wiem po Lindzie, która waży 22 kg.
  18. To lipiec rozliczenie na fakturę. Tolu, bardzo Cię proszę wstaw Dylana do adopcji wirtualnych. Coraz gorzej chodzi. Opiszę poniżej. Chyba najlepiej byłoby zrobić zbiórkę i jechać z nim do neurologa. Dałabyś radę zrobic zbiórkę? Chyba nie ma co czekać aż całkiem przestanie chodzić. Tylko my jesteśmy nadal bez auta. Tu są najnowsze zdjęcia, które można dać do adopcji wirtualnej
  19. Ludzie idą na łatwiznę, chcą "gotowca" zamiast psa ze schroniska. W katowickim schronisku jest fundacja Przystanek Schronisko, prężny wolontariat, spacery do parku, plac ze sprzętem do sportów psich. Wolontariusze doradzą. A 1,5 km dalej jest drugie sosnowieckie schronisko. Też, jak katowickie duże, z organizacją prozwierzecą i wolontariatem. Pan naprawdę miałby ogromny wybór zamiast strzelać fochy, bo wypatrzył pięknego psa, ale musi mieć spacer.
  20. Im mniejsze opakowanie, tym droższa . W zooplusie były większe, bo sama kupowałam. Jak coś mogę zamówić na adres z płatnością przy odbiorze, mam 10%zniżki., wtedy proszę o info na pw. W klubie RC kupuję w promocji za ok 300 zł 20 kg, ale to mogę tylko na siebie. Suka musi jeść odpowiednią karmę, bo po jednym karmieniu takiej gromady traci sporo i może dostać tężyczki. Teraz najbardziej ryzykowny czas dla niej przy tak dużym miocie. Potem będzie karmić okazjonalnie. Hoduje psy od 26 lat i kiedyś próbowało się różnych metod. Niestety np profilaktyczne podawanie wapna doustnie czy fosforanu wapnia do karmy nie sprawdziało sie. Zawsze miałam w domu butelkę w zapasie i podawałam dożylnie, ale za każdym razem i tak był stres o serce, czy wytrzyma, zmienianie mokrych ręczników, żeby w miarę obniżyć ogromna temperaturę.
  21. Tak, Tysiu. Tu nie pisłam, bo chyba i tak nie ma na dogo deklarowiczów. Wiesz, że pierwotnie miał byc średniaczkiem 15-18 kg i zamieszkac w kojcu. Ma ponad 31 kg i jest z nami w domu. Tak, jak pisałam na innych wątkach, żeby psy mogły u nas pozostać, a my prowadzić działalnośc, to podwyżki sa konieczne. Większość hoteli już jakiś czas ma centy takie i wyższe. Oczywiscie, zrozumiem jesli dziewczyny zdecydowałyby się go przenieść gdzie indziej. Niestety, podwyżka cen nie jest podyktowana naszą pazernością tylko stałymi podwyżkami wszelkich opłat, z czego dobija nas cena prądu.
×
×
  • Create New...