Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19191
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Żeby umilić atomosferę, dla wszystkich zainteresowanych przedstawiam zimowego Oskara. Wczoraj wstawiłam zdjęcia na jego wątek, ale tak mnie cieszy, że wyszedł z ciężkiego stanu, że dziś znowu zrobiłam mu następne :eviltong:. Co by nikogo nie zmyliły zdjęcia z budą w tle, Oskar tylko przy niej pozuje ;). Ze swoim drybedem przeniósł się do domu. W dzień hasa po ogrodzie, a na noc przychodzi grzać dupkę. Zwróćcie uwagę na jego kolor. Z chorego rudego liska z pozlepianą sierścią stał się całkowicie czarny. Dla takich metamorfoz, może całe stado wilczek uzewnętrzniać swoje przemyslenia, a i tak wiem że warto :lol:. [URL="http://img600.imageshack.us/i/dsc08481.jpg/"][IMG]http://img600.imageshack.us/img600/7618/dsc08481.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img526.imageshack.us/i/dsc084721.jpg/"][IMG]http://img526.imageshack.us/img526/3526/dsc084721.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img151.imageshack.us/i/dsc08480t.jpg/"][IMG]http://img151.imageshack.us/img151/7213/dsc08480t.jpg[/IMG][/URL] Właśnie na sterylkę Andrzej zawiózł Tolę z Dymin. Mam nadzieję, że może po zabiegu trochę się wyciszy. Czasem suki zmieniają się po sterylce. Oby, bo przecież trzeba jakoś dziewczynę wyadoptować. Wczoraj zrobiła pierwszy raz siku na dworze. Co prawda leżała rozpłaszczona na ziemi, ale zawsze to postęp. Eksperymentowałam ze zmniejszaniem zdjęć i jakos efekt nieciekawy :oops:. W związku z tym, że Andrzej z Tola jest w Mikołowie, to Slay zaproponował, że pojedzie z Albinka do Tychów do neurologa. Trzymajcie kciuki za łapkę Albinki. Przy okazji pojedzie też Agat ze Starachowic na RTG łokcia, w którym zbiera mu się płyn, wiec koszty paliwa pokryje się po połowie.
  2. [quote name='wilczka']jaago z tego co wiem nasze kieleckie psy u ciebie maja placone za pomoc wiec nie jest to calkiem bezinteresowna pomoc[/QUOTE] Myslisz, ze utrzymałabym ze swoich pieniędzy 10 psów na tymczasie? Wystarczy, że utrzymuję za swoje dwa i koty. Czy ty myslisz, że ja coś z tych pieniędzy mam? Psy karmię słomą, a z pieniędzy na ich jedzenie żyję? Tak więc moja pomoc jest bezinteresowna. Za pomoc musiałbyś mi dodatkowo zapłacić. Może chcesz spróbować i wziąć sobie kilka takich psów? Sądzę, że najbardziej spodoba ci sie kilka rundek spacerów w mroźne wieczory i ranki (gratis).
  3. Dzwoniłam do Ani. Dziś Agat musiał dostac dozylnie Sedalin, żeby móc mu ściągnąć płyn, bo próbował gryźć z bólu. Płyn już wygląda nieciekawie. prawdopodobnie został kopnięty lub uderzony kiedys w łokiec i mogła peknąć główka kości, dlatego stan zapalny odnawia się. Trzeba zrobić RTG i w razie potrzeby - operować. Nie wiem, co się dzieje z tymi psami. Nie dość, że nie ma adopcji, to jeszcze same problemy. Postaram się jutro wysłac Agata razem z Albinka na przeswietlenie do Tychów. Za dwie wizyty, niedzielna i dzisiejszą zapłaciłam po 50 zł. Dziś doliczony został koszt zastrzyku uspakajającego, inaczej byłoby taniej. Agat jest w łazience, bo po sedalinie nie może wrócic do budy. Nie wiem, gdzie dam Oskara na noc. Sonia za Agatem wyje, więc ogólnie zrobił się cyrk. Divia_gg napisała, że wpłaciła pieniądze z bazarku na Oskara i Sonię. Wyszlo po 115 zł na jednego. Agato, zapisz proszę tą kwote w rozliczeniu, a tych 115 zł zapłace obie wizyty. Rachunek wstawie już jutro, bo pomału nie wyrabiam. Musiałam wykupić mu jeszcze antybiotyk za 9,32 zł, więc 5,80 zł z tych bazarkowych pieniędzy zostało. Trzymajcie kciuki za to, zeby Slay zgodził się wziąć jutro Agata i żeby nic powaznego na zdjęciu nie wyszło.
  4. Widzę, że mój post wywołał wiele reakcji, ale wiedzcie, że mam juz w końcu dość bezmyslności. Od dwóch lat tymczasuję prawie wyłącznie kieleckie psy. Wilczka, jak "opiekunka" sobie radzi, skoro wywaliła psy na działkę? To jest radzenie sobie? Oczywiście, że nie chce od nikogo pomocy, bo to przecież nie jej mróz d...chwyta. Ja tez zostawiłam miot od pierwszej kieleckiej suki, bo nie potrafiłam uspic małych, ale w przeciwieństwie do "opiekunki" suni z małym zostawionych na działce MIAŁAM JĄ U SIEBIE W DOMU, na swój koszt, sama szukałam domów i pilotowałam adocje. Czy naprawdę nie widać róznicy? jestem dojrzałą, odpowiedzialną osobą i ponosze konsekwencję swoich decyzji. Dla mnie zotawienie ślepego miotu = danie mu domu i opieki, a nie wywalenie na działkę zimą. Strasznie szczeniacko brzmią teksty, ze mogę ja sobie zabrać. mamy z mama 8 kieleckich psów na tymczasie. Wiekszość z problemami. Może tez obrażę sie na wszystkich i napisze, ze mozecie je sobie zabierać? Czy naprawde potraficie spać spokojnie wiedząc, że w takie mrozy maluszek musi walczyć o kazdą ociupinke ciepła, a matka musi robic wszystko, żeby ogrzać go swoim małym ciałkiem? Nawet łazienke mam zapchana psami. Nie oferuję pomocy, jesli nie jestem w stanie sie z niej wywiązać. Szczenię powinno zostac uśpione po porodzie, a matka po sterylizacji powinna mieć szukany dom. Teraz trzeba jakos znaleźć wyjście z sytuacji, a nie obrazac sie i wmawiac ogółowi, ze się panuje nad sytuacją.
  5. Trzeba było uśpić szczeniaczka od suczki, która wylądowała na działce p. Ani i suni szukac domu, a nie wpakowac ją z oseskiem do budy prosto z kanapy. Sumienia uspić nikt nie miał, ale wywalić w zimno na takie warunki, to i owszem. To, że szczenię będzie wychowywało się w zimnie i fatalnych warunkach nikogo nie wzruszyło. Bez planu, z nadzieja, że może zaangażuje się Erka. Jesli tak działają osoby z TOZ-u, to współczuję zwierzakom.
  6. APSA, chodziło głównie o usunięcie jądra/guza, tego co zostało po poprzedniej operacji. Plastyka przy okazji. Krecik ma ucisk na jelito i dlatego prawdopodobnie załatwia się na raty, a robi to kilka razy na dobę. Gdyby usunac źródło ucisku, to pewnie potrafiłby się normalnie załatwiać.
  7. To muszę zapytać w takim razie, bo pewnie jednak chodzi o Anilkę.
  8. Dziewczyny, jak to jest z ogłoszeniami Toli? Wczoraj zadzwoniła do mnie pani z Gdyni z płaczem, że straciła taką sunię, jak ona i bardzo chciałaby ją adoptować. Myslę, żeby szukac transportu, ale po rozmowie przyszło mi do głowy, że to chyba jednak nie o nią chodzi, tylko o Anilkę? Jak to było z pomieszanymi zdjęciami i czy Tola, jako ona ma jakies ogłoszenia? Jak coś, to muszę zadzwonić do tej pani, tylko głupo mi pytac, jak wyglada Tola w ogłoszeniu, bo pomysli, ze cos ze mna nie tak, skoro nie wiem, jak mój pies wygląda. Tola jedzie jutro na sterylkę.
  9. Tak, chodziło mi o tą drugą bonsai. Przepraszam za zamieszanie. Erko, mówiłam Ci wczesniej, że ucieła po połowie palców. Chirurg chciał je na siłę zagoić, bo boi się, że druga noga jest za słaba do udźwignięcia ciężaru ciała. Tylko, ze to się chyba nie uda, jak widzicie. Asiaczek, dzis do weta nie mam jak Albinki wysłać. Andrzej jest jeden, a chorych psów sporo. Mocznicowa Sara ledwo zyje, Agatowi trzeba zrobić RTG łapy i ściągnąć płyn z łokcia. Musimy zarabiac na życie, jak wiekszość ludzi, więc nie zawsze jesteśmy dyspozycyjni. Wczoraj np. jechał z Agatem na umówioną wizytę do chirurga aż do Zabrza, a na miejscu okazało się, ze zepsuł się aparat do RTG i pół dnia stracone na marne. Dziś nie da rady nigdzie jechac, dopiero wieczorem z Agatem na zastrzyki do Chorzowa, a jutro rano w Mikołowie jest umówiona sterylka Toli. P. neurolog tez przyjmuje tylko do południa. Może podczytuje wątek ktos z okolicy i mógły zawieźć Albinkę do neurologa w Tychach?
  10. Aniu, chodziło mi o jakieś świeże rany czy otarcia. Myslałam, że może przy skakaniu po budach cos sobie zrobił. Stare blizny oczywiście widziałam. Chyba masz rację, że mróz spowodował pogorszenie starej sprawy. Po ściągnięciu płynu było wczoraj super, a dziś znowu kuleje. Trzeba jednak zrobić RTG, tylko dziś Andrzej ma zajęty cały dzien i nie da rady z nim jechać do innej lecznicy. Wieczorem pojedzie na zastrzyki, ale do tego lekarza, który ma zepsuty aparat. Dam znać jak finansowo wyjdzie póxniej, bo nie bedę brała rachunków za każdy dzień zastrzyków. Dziewczyny, a jak one stoją z pieniędzmi? jest cos na to leczenie czy trzeba zbierać?
  11. Własnie zadzwoniłam do Andrzeja. Wracają z Zabrza. Akurat zepsuł się aparat do RTG i nici ze zdjęcia. Chirurg dokładnie obadał cała łapę. Złamań raczej nie ma. Mnie wydawało się, że boli go nadgarstek, ale okazało się, że to łokieć, w którym jest zebrany płyn. Lekarz odciągnął ten płyn, podał antybiotyk i inne leki. Trzeba będzie znowu jutro jechać na nastepna porcję zastrzyków. Przeswietlenie i tak wskazane, żeby zobaczyć, co się w tym łokciu dzieje. może to jednak kwestia tego wczesniejszego urazu, a stan zapalny zrobił się z czasem, jak zebrał się płyn? Nie mam pojęcia, tym bardziej, że na zewnątrz nic nie widać, nie ma nawet ranki czy otarcia.
  12. [quote name='Rudzia-Bianca']CO ta biedna psina jeszcze będzie musiała przejść :( Jaago napiszę w galerii Bonsai żeby się z Tobą skontaktowała , tam zagląda czasem .[/QUOTE] Dziekuję, będę wdzięczna. Z Albinką trzeba chyba najpierw jechać do neurologa, żeby rozważyć opcje postepowania, która będzie korzystniejsza dla jej funkcjonowania na resztę zycia. Może nawet lepiej, że Albinki nikt ostatnio nie chciał, bo pewnie i tak wróciłaby z adopcji, jakby u kogos to się tak odnowiło. Gdyby coś z tymi palcami robic, to trzeba bardzo starannie dobrac lekarza,żeby znowu nie pojawił sie problem z rdzeniem kręgowym. tak napradę do dziś nie wiemy, co się stało, że nagle zaczął jej sprawnie działać kręgosłup.
  13. Niestety, kombinowac mogę, ale nie mam juz gdzie ich umiescić w domu. Jedynie strych jest wolny. na mróz chyba lepszy, niż kojec.
  14. Ewcia dopiero miała jechać do DS. dziś pewnie się dowiem, czy pojechała. Zuzia to czarno-biała kociczka, której zdjęcia wstawiałam na ogólny kielecki. dałam wtedy jej zdjęcie zrobione jak przyjechała i aktualne, może kojarzysz? Na zdjęciu z Albinką jest Gustaw od mamy.
  15. Zdjęcia palców Albinki. Trzeba zastanowić się, co z nimi zrobić. Rany nie goją się, bo w nodze jest zerwany nerw i nie potrafi nią pracować, więc ją ciągnie. Chirurg powiedział, że nie chce amputowac palca, tylko zagoic, bo po amputacji, będzie szurać nastepnym i drugi bedzie do usunięcia i tak po kolei. Gdyby je razem od razu amputować, to może nie dać rady utrzymać się na drugiej, również nie w pełni sprawnej nodze. jednak palce są spuchnięte, ciało wkoło tworzywa pazura nie goi się. Na szczeście Albinka bólu nie czuje, bo ma czucie szczątkowe w tej łapie. Tylko ma to tez złą stronę, bo gdy naprawdę byłoby źle, to nie da tego znac po sobie i nie bedzie wiadomo, ze coś powaznego się dzieje. Osobiście nie wierzę w zagojenie czegoś takiego :shake:. Myslę, że na dzień dzisiejszy trzeba wstrzymac jej ogłaszanie i zadecydowac, co zrobic z palcami. Buciki nie utrzymują się na bezwładnej łapce i od razu je gubi. mama próbowała również bez efektu bandaży. [URL="http://img152.imageshack.us/i/dsc08415.jpg/"][IMG]http://img152.imageshack.us/img152/8035/dsc08415.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img139.imageshack.us/i/dsc08416n.jpg/"][IMG]http://img139.imageshack.us/img139/5606/dsc08416n.jpg[/IMG][/URL]
  16. [URL="http://img337.imageshack.us/i/dsc08407a.jpg/"][IMG]http://img337.imageshack.us/img337/3685/dsc08407a.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img403.imageshack.us/i/dsc08411a.jpg/"][IMG]http://img403.imageshack.us/img403/7078/dsc08411a.jpg[/IMG][/URL]
  17. Dziwne, bo on nikogo nie próbował ugryźć. Może się zdenerwował nowymi zapachami. Dajcie znac, jak coś bedzie wiadomo.
  18. Wczoraj zadzwoniła jedyna osoba o Muszkę. Chciałaby ja, ale dopiero jak umrze jej stary, chory pies. To byłoby na tyle.
  19. APSA, te wstępne ustalenia polegały na tym, że Figu zapomniała poprzednim razem wziąć Krecika i nie wiedzieliśmy nic więcej. Skąd miałam wiedziec, kiedy pojedzie nastepnym razem? Myslałam, że skontaktujecie się ze sobą i dacie znać mamie.
  20. [quote name='erka']Dodałam ostatnie wpłaty na Oskara, to jest 20 zł od Lazy i 60 zł od Shania:). Bardzo serdecznie dziękujemy:):):). Po doliczeniu ostatnich wydatków saldo dalej minusowe - 65,52 zł. Ciesze się,że Oskarek lepiej. Czy wet coś mówił o możliwości kolejnej operacji wyjęcia śrutu, czy to dopiero po badaniach krwi bedzie mógł coś powiedzieć?[/QUOTE] Erko, Oskar nie może być operowany do czasu, jak bierze steryd, bo po sterydzie rana się nie bedzie sklejać. Obraz krwi też będzie zafałszowany. Chyba poprawa stanu wątroby jest za krótka, zeby ją znowu obciążyć narkozą. Była w bardzo złym stanie. Dziś właśnie chirurg pytał o Oskara, bo trzeba bedzie wyjąć śrubę. Śrut w łapie wyjmie, ale wyciągania tego w biodrze nie chce się podjąć. Saga_86, ogłaszanie Oskara w takim stanie nie ma chyba sensu. Szczerze, to nie dałabym go do DS. Kogo będzie stać na kupowanie specjalistycznej diety, badania, leki, przeprowadzanie operacji? Kto " z ulicy" wiedziałby, do jakich lekarzy z jakimi objawami jechać? Sama popełniłam ten błąd, bo jak nikt nie chciał staruszki Sary, napisałam, że w takim razie niech zostajnie u nas na stałe. Sara choruje od początku na nerki i co kilka miesięcy jest leczona. teraz ma niesamowitą mocznicę, wysikuje całe białko, suchej diety nie je. Mieszam z puszkami, co przy 26 kg psie wychodzi ponad 600 zł miesięcznie. Do tego leki, antybotyki, dodatki obnizające mocznik, kroplówki. Nie wiem, jak udzwignąć to finansowo. Gdyby była na DT to mogłabym prosić o wsparcie, robic bazarki, a tak muszę sama sobie radzić, a nie mam sumienia jej uspić. Sytuacja z Oskarem może wyglądac podobnie. Przy tej autoimmunoagresji musiałby leki dostawać całe życie. Juz p. doktor zapowiedziała, że jak skończy jest Hepatic, to i tak bedzie musiał dostawać jedynie karmę dla psów z wrażliwym przewodem pokarmowym do końca zycia, żeby znowu wątroba nie siadła. Wydaje mi sie, ze trzeba go najpierw wyleczyć, żeby komuś został jedynie zakup jednego leku i karmy.
  21. [quote name='aagataa8']Ja tylko tyle mogłam zauważyć jak Sonia była u mnie po sterylce tydzień. Może ona po prostu wyczuwa bezdomne psy i tylko z takimi może wejść w przyjaźń? Nie wiem.[/QUOTE] Oskar i Opieniek nie mają poczucia bezdomności :evil_lol:, więc raczej nie może niczego wyczuć. Opieniek nawet awansował na psa łóżkowego ;).
  22. Już odpisąłam na ogólnym. Taki dom odpada, bo Albinka nie może chodzić na smyczy. Ona musi szczególnie uważać przy stawianiu nóg i pociągnięcie za smycz mogłoby się xle skończyć. Poza tym na śniegu znowu odświeżyła się jej rana na ściętym palcu. Palec jest co najmniej dwa razy grubszy. Rana krwawi. Nie wiem, czy da się coś z tym zrobić. Wstawię tu zdjęcie. Zastanawiam się, czy nie jechac z Albinką do neurologa, gdzie była leczona, zeby zobaczyć, co dalej z palcem zrobić. Nie potrafię od dawna napisać PW do Bonsai w sprawie bucika, bo ma pełna skrzynkę, a tu juz chyba nie zagląda. Bucika nie ma jak oddac, bo ma zdartą powierzchnię od szurania i trzeba albo kupić nowy, albo dać pieniądze na taki sam. Czy ktos ma kontakt z Nią?
  23. [quote name='Rudzia-Bianca']Sprawdzam co u Toli .[/QUOTE] Tola w domu zachowuje się poprawnie, ale poza tym klapa. Dostała ten drugi przeciwlękowy lek. Dzis pierwsza dawka. P. doktor powiedziała, że taki stan moze trwać długo, nawet 4-5 mies. Potem wstawię rachunek. Na wtorek jesteśmy umówieni na sterylkę. Może po zabiegu troszkę się zmieni. Anilce zrobiłam drugie allegro, bo nie dały mi się zmienić zdjęcia w poprzednim. Zmieniłam tytuł i ma sporo wejść. Może wreszcie coś się ruszy. Kotce Zuzi zrobiłam w sumie 4 ogłoszenia i od razu było nią zainteresowanie. Mamy z mamą 10 psów na DT i o zadnego nikt nie dzwoni :shake:. Savahna, wczoraj chodziłam jak na szpilkach i też najchętniej wzięłabym Zuzię z powrotem, ale jej nowi opiekunowie zadzwonili, że wszystko w porządku, jest piekna i wspaniała i mi ulżyło. Z nią przezywam sytuację o tyle gorzej, że wczesniej nastawiłam się, ze ją zostawiamy. Całkiem inaczej jest, jak wiesz, ze zwierzak jest tylko tymczasowo. jednak zdecydowaliśmy się zostawić jej syna Merlina, a zawsze lepiej mieć 9 niż 10 kotów;).
  24. Jesteśmy dzis umówieni z Agatem na RTG. Niestety, nasz lekarz nie ma aparatu tu i trzeba jechać do drugiej jego lecznicy do Zabrza. Czyli Sonia nie jest pewna również do psów? U nas lubi Oskara i Opieńka, więc zasugerowałam się, że toleruje samce, natomiast suki (wszystkie są mniejsze) przywala do ziemi i gryzie, jak próbują wstać. Na noc Oskara wzięłam do domu. Zostały one same w ogrodzie. Ma być mróz i kombinujemy, żeby im na strychu zrobić jakiś kąt, przenieść budy. Tylko nie wiem, czy to się uda, bo Agat wszędzie wejdzie i na wszystko wskakuje. Tak bardzo chciałabym, żeby chociaż jeden z moich tymczasowiczów znalazł dom. Jednak nawet miniaturowa Anilka z Dymin nie ma żadnego zainteresowania.
  25. [quote name='erka']Dzisiaj juz nie jestem w stanie, idę spać:cool3:. Napiszę tylko,że dzisiaj był pierwszy telefon od dłuższego czasu o Albinkę. Pani była nią zauroczona i wszystko by się zgadzało, bo koty i dzieci, dom z ogrodem na wsi, pani wyprowadziła sie tam z Krakowa 2 lata temu. Ale jednak pani myślała,że Albinka jest już w 100% sprawna. Z dziećmi chodzą na długie spacery po okolicy i chcieli jednak,zeby pies im towarzyszył. A ja nie wiem, czy Albinka by jednak wytrzymała dłuższe dystanse. No i wiem, że ona na smyczy to wogóle nie za bardzo. Muszę jeszcze pogadać z Jaagą.[/QUOTE] Jestem Erko. Albinka biega, lubi się powłóczyc po okolicy( jak każdy pies bezdomnego), ale luzem, nie na smyczy. Na smyczy leży, a ciągnięta, wlecze nogami. Smycz nie jest dobrym pomysłem tez z tej przyczyny, że ona sobie musi układać odpowiednio nogi, a jeśli ktos pociągnie za smycz, to może to źle zrobic i sprawić sobie ból. Zresztą nie możemy dać żadnej gwarancji, że Albinka będzie całe życie sprawna. Co stałoby się z nią, gdyby znowu posliznęła się i straciła dzisiejszą sprawność? Zima przed nami, będzie egzaminem.
×
×
  • Create New...