Jaaga
Members-
Posts
19288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Jakie złe wieści. Żal mi bardzo maluszków. Pisałam Wam, że jak córka wróciła od babci, to nauczyła Bezę wchodzenia do łóżka. Dziś poszłam tam sprzątać, a Beza ze mną i od razu władowała się. Poleciałam po aparat i chyba dobrze, bo myślę, że fajne zdjęcia do ogłoszeń wyszły. Tylko teraz będę martwić się jej dzieciaczkami.
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
U Lindy wszystko w porządku, będę dzwonić jutro, żeby umówić operację. Już nie jest tak gorąco. Kaj to dusza towarzystwa. Jest na zdjeciach chyba na wątkach wszystkich psów, które są u nas ;) Zawsze się załapie. Najgorsze, że oba koty są niewyadoptowane, a za tydzień mają przyjechać dwa kociaki z Ukrainy. Maluchy dawno zarezerwowałam, bo byłam pewna, że takiego bąbla jak Alexik i przystojniaka jak Marian szybciutko wydam. Miały specjalnie wyrabiane paszporty, szczepienia. Chyba dla nich pomocy będe szukała na kocim forum. Jedna koteczka ma bezwładny tył, jak Linda, jej braciszek jest zdrowy. Może chociaż jemu szybciutko uda się znaleźć dom. -
Bardzo wyluzowuje się przy Bezie, zachowuje się jak szczeniak. Z Kajem zawsze się bawiła, ale z Bezą stają się prawdziwymi przyjaciółkami. Tolu, zobacz że nie plackiem jak zawsze, tylko sama "atakuje" Kaja, staje nad nim. Wczesniej tak nie robiła. Kładła się i bawiła z tej pozycji. Po wyjeździe do domu Mysi, zajęła jej miejsce. Teraz ona jest wszędzie szefową.
-
Mama dziewczynki zaopatrzyła, są najedzone i poszły spać. Właśnie z mamą rozmawiałam i powiedziała, żeby jednak czekały u niej, bo może jutro ludzie po nie przyjadą. Mama nie poradzi sobie ze spacerami szczeniaków, boi się je wyprowadzać, bo ma przed domem nie ogrodzony teren, a one jednak płoszą się. dała je do pokoju i mają rozłozone przescieradło do siusiania. Daffi ładnie chodzi na spacerki i ogólnie mama jest nią zachwycona.
-
Tolu, to zaszczepcie dorosłą sunię p. wściekliźnie, a odrobaczenie weźcie na potem. Mama nie ma weta w okolicy, więc ważne, żeby w domu miała do podania później i koniecznie zabezpieczenie na kleszcze dla mamuśki, bo w Katowicach ponoć jest mnóstwo kleszczy. Gdyby sunie miały pchły, to też konieczna jest wcierka czy oprysk, nie mogę sobie przynieść. Kleszczy u nas nie ma.
-
Rozmawiałam z Martą, nie podejmie się opieki nad kolejnym psem, więc sunia musi mieć jakieś zabezpieczenie, żeby mogła wyjechać. Ja też nie mogę sobie pozwolić na sytuację, że nie bedzie pieniędzy na weta czy jedzenie i mama zadzwoni, że mam ją sobie zabierać, bo nie mam możliwości tego zrobić. Nie wydałam żadnego z kotów, mam Lindę i Kaja. Tych dwóch suczek, gdyby nie ich całkowicie podbramkowa sytuacja, też normalnie nie wzięłabym. W tym mies. do mnie przyjeżdża sparaliżowane kociątko z Ukrainy. W obecnej sytuacji to nie szantaż emocjonalny, ale konieczność, żeby sunia mogła też zostać zabrana, gdyby właścicielka się zgodziła.
-
UWAGA, UWAGA SZANSA DLA SUNI MATKI! Udało mi się wyprosić u mojej mamy tymczas dla sunieczki wiszącej na łańcuchu. Nie mogę myślę, że szczeniaki rozpoczną normalne zycie, a ona zostanie tam przykuta ciężkimi kilogramami do jednego miejsca na resztę życia. Nawet jeśli Tola dała smycz, to pewnie szybko ją zamienią na łańcuch, żeby sunia jej nie przegryzła. Tola dziś będzie wiedziała, czy ludzie zgodzą się ją też oddać. Gdyby tak się stało, to sunia musi mieć zapewnione środki na weta i karmę. Moja mama wzięłaby ją nieodpłatnie, ale ze swojej najniższej emerytury nie może mieć żadnych wydatków na sunię. Potrzebne są więc środki, żeby kupić dla niej karmę i zaopiekować weterynaryjnie. Mama ma 70 lat więc to taki tymczas na naprawdę ostatnią szansę, kiedy nie ma innej mozliwości. Potrzebne będą dla suni szybko ogłoszenia. Potrzebna byłaby też osoba z ok. Katowic - Sosnowca, któa mogłaby sunię zawieźć do weta na profilaktykę i sterylizację. Mama nie da rady ze zdjętą z łańcucha sunią jechać do miasta autobusem, w dzielnicy ( Dąbrówka Mała)gdzie mieszka nie ma weta. Jest to jedyne, co udało mi się wykombinować dla niej, więc proszę dajcie znać, czy pomożecie, czy uda się zabrać też suczkę,?. Tola nie da rady ponieść wydatków kolejnych na fundację, bo są na debecie, zaoferowała zbiórkę na sterylizację.
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Zadzwoniła jedna osoba o młodziutkim głosie z pytaniem tylko o to, czy dowiozę kota. Jako, że to odległosc 2,5 godz w jedną stronę, to odmówiłam i się rozłączyła, bez innych pytań czy rozmowy. Więcej telefonów nie było oprócz żartownisiów. -
Dzię Lukrecja pojechałą do swojego domu, sprawdzonego przez Ewu. Ludzie bardzo mi sie spodobali, sympatyczni, zainteresowani. Mają być w kontakcie. Dałam na drogę małej jedzonko, żeby nie miała od razu zmienianej karmy. Poinformowałam o odrobaczeniach, szczepieniach itp. Dostała też wcierkę Stronghold, żeby już larwy nie rozwijały się do dorosłej postaci. Luki trochę się trzęsła, ale myślę że szybciutko przywyknie do nowych zapachów i ludzi.