Jaaga
Members-
Posts
19285 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Zadzwonił jeszcze pan z Krakowa, emeryt. Zdziwiłam sie, że chce Bezę. Powiedział, że szuka suczki, która nie będzie przypominać ich suczki, jaka mieli wczesniej. Ona była czarna podpalana, więc zwrócili z żoną uwage na Bezę, dlatego, że jest biala w łatki. Szukał jednak drobniejszej suni. Zaproponowałam Bajke i Freyę, bo są mniejsze i łatwiejsze w obyciu. Jednak Bajka pojechała do DS, a o 15 kg Freyę nie odezwał się już. Jakieś zainteresowanie jest, więc pozostaje mieć nadzieję, że w końcu odezwie się TEN dom.
-
Już nie raz pisałam, że adoptowałam dwa odłowione do schroniska dzikie psy (Wojtyszki, Mysłowice), które jedzą, kiedy inne nie są zainteresowane i nie ma ich w pobliżu misek, więc sucha karma musi stac w miskach większosć czasu. Ostatnio Jimmiemu muszę już rzucać jedzenie z ręki. Nigdy nie zostaje sam, jest cieniem Fly`a, więc trudno go karmic, żeby młodsze i szybsze mu nie kradły surowizny. Jednak nie podejdzie do miski. Zaczął chudnąć. Myślałam, że to nowotwór, bo miał kiedys zmiane na klatce piersiowej, ma ok 14 lat. Po badaniach okazało sie, że wyniki są idealne. Podejść do niego się nie da, musze odwracać wzrok i rzucać mięso kilka metrów. Gdyby został sam do jedzenia, to nie tknie go. Popołudniu, kiedy rozdaję przygotowywane jedzonko, to wszystkie siedzą już pod drzwiami do kuchni i reagują... na widok garnka z którego rozdzielam do misek ;)
-
Elik, wiem ze zwroty z adopcji i tak się zdarzają. Chodziło mi o to, żeby minimalizować ryzyko takiego zdarzenia. Bardzo cenię sobie rady Sowy i mam nadzieje, że gdyby w nowym domu Marty wystapił jakiś problem, to nowa rodzina postąpi wg Jej wskazówek. Rozumiem też Twoją postawę, że pies wiele może, ale są ograniczenia. Dlatego wczesniej napisałam, że ja akurat mam wyższy próg tolerancji, niz normalnie ludzie mają. Po nutriach, szczurach wędrownych, Lindzie, moich dzieciach i ...klientach, mało co jest mnie w stanie wyprowadzić z równowagi. Nadal jednak uważam, że jesli ktoś wybiera nienaruszony trawnik i oddaje psa, zamiast z nim pracować to nie zaslużył na tego psa. Bardzo cenna jest tez wypowiedź Patmol. Patmol, dobrze, że Twoja sunia jest tak czujna. Teraz, kiedy stale slyszy sie o tylu przypadkowych postrzałach, taki pies to skarb. Moja niezyjąca już Sara w ten sposób pokazała mi porzuconego kociego noworodka.
-
Mam słabość do żółtookich psiaków, dla mnie są cudne. takie oczy maja Linda i Ciapciak. Oby sunia komuś szybko wpadła o w oko.
-
Bajka i jej córeczki już szczęśliwe ...w swoich domach
Jaaga replied to ewu's topic in Już w nowym domu
Sowo, to Marta robiła wykopki w poszukiwaniu gryzoni i ciągnęła na smyczy. Bajka to bardzo grzeczny psiak. Równowage straciła po zwrocie z adopcji do rodziny z niepełnosprawnym intelektualnie synem, ale jak widać, w nowym domu czuje się dobrze. ładnie chodzi na smyczy, nie jest lękliwa, dobrze się zachowuje, przychodzi na zawołanie. jestem bardzo szczęsliwa, bo martwiłam się jej stanem po zwrocie z pierwszej adopcji. -
Mam prośbę o pomysły czy pomoc. Tola jakiś czas temu wstawiał tu fotki dzikiej koteczki, która po sterylizacji musiałaby ze schroniskowej klatki trafić z powrotem pod przychodnie z której została wyłapana. Zaoferowalam wczesniej wzięcie jej, ale w miedzyczasie skomplikowała się sytuacja u nas. Przygarnęłam kotkę, która miała białaczke . Kotkę trzeba było uśpic, bo po sterylce organizm przestał funkcjonować, byla leczona, ale dostala zółtaczki, zwracała wszystko, co zjadła czy wypiła. Potem zmarła zarazona przez nią kolejna kotka. Teraz dostała też zółtaczki nasza brytyjka Grace (którą pewnie znacie ze zdjęć z zamojskimi tymczasowiczami). Niby test białaczkowy wyszedł dziś ujemnie, ale jest nagle żółtaczka i wymioty. Dzika kotka jest w przychodni, Tola musi ją zabrac, bo płaci za nią 10 zł za dobę za sam pobyt.Nie wiadomo, czy kicia da radę po tych kilku miesiacach spędzonych w klatce, kiedy była karmiona i zaopiekowana. Nie mam pomysłu, ale mam wyrzuty sumienia, bo miałam jej pomóc. Teraz przyjecie kolejnego kota nie wchodzi w grę, bo zaczelismy walke o ratowanie Grace. Może ktoś zna miejsce, gdzie dałoby się umieścic taką kicię, np. stajnię, gospodarstwo?
-
To może ja jeszcze wypowiem się. Na zdjęciu widac, że to nie jest dół, tylko wykopany na długość płytki tunel. Marta nie robi tego z nudów, bo raczej nigdy nie nudzi się, tylko dlatego, że po drugiej stronie ogrodzenia jest rów, do którego chodza nornice. Ona rozkopuje ich tunele. Mieszkamy na wsi, nie stosuję żadnych technik tępienia gryzoni, bo je bardzo lubię i uważam, że to my jesteśmy bardziej dla nich intruzami. Jasne, że ja mam większy próg cierpliwości, niz przeciętny adoptujący (zwłaszcza po życiu z Kajem). Zdjęcie wstawiłam, żeby w żartobliwy sposób poinformować o tym, że jest chętny dom na Martę. Uważam, że częśc zwrotów z adopcji jest przez to, że wyadoptowujący idealizuja psy, bojąc się stracić potencjalne domy. Nie jestem zwolennikiem tego, jak i np. odmładzania psów. To sa psy po przejściach, adoptujacy powinien zaakceptowac psiaka takim, jakim jest i ew. z nim pracować. Wybieramy adoptujących dla nich, a nie odwrotnie, psa dla wygody adoptującego. jesli ktos chce mieć psa bez "naleciałości", niech kupi sobie szczeniaka z dobrej hodowli, a zapewniam Was, że wiele rodzin potrafi zepsuć i takiego dobrze zsocjalizowanego malucha. Wiadomo, że nie przewidzimy reakcji adoptujcych, ale jesli wazniejszy dla nich jest naruszony przez psa trawnik, to nie powinni mieć psa, tylko skupic sie na swoim ogrodku. Przez ten czas, kiedy trafiają do mnie psiaki z dogo na hotelik, nie miałam ani jednego zwrotu z adopcji zamojszczaka. Myślę, że dlatego, że z Tolą nie idealizujemy psów. Jestem prawie cały dzień z psami, kazdy tymczasowicz, mieszka z nami i jest traktowany jak nasz. Znam więc jego wady i zalety. Kandydat na adoptującego jest informowany o nich, a my z Tolą wspólnie konsultujemy kandydaturę adoptujących. I to się sprawdza. Jesli psiak zaskakuje nową rodzine, to już tylko pozytywnie, bo na te gorsze możliwości jest przygotowany. Bardzo przeżyłam zwrot z adopcji Bajki i to jaki miał na nia wpływ. Teraz juz wiem, zę jesli rodzina posiada niepełnosprawne intelektualnie dziecko, to niech nie bierze psa po takich przejściach, bo to dla psa nie jest dobre, tylko pogłębia jego problemy. Zawsze rodzice wybiorą swoje dziecko, a pies w takiej sytuacji tylko traci. To chyba tyle. Mam nadzieje, że rodzina Marty zaakceptuje ją taka, jaką jest, bo to naprawdę świetny psiak.
-
Elu, a jak mam ją tego oduczyć? Ja równiez nie jestem zadowolona z dziur w ogrodzie i z tego powodu jej nie pozbywam się. Wiem, że pies może kopać dziury, kot ostrzyc pazury na fotelach, a kólik ogryzać meble. Posiadanie psa, to nie sam miod. Może więc przyszły dom zastosuje się do porad Sowy. Ja na pewno nie mam czasu na wprowadzenie pracy węchowej dla jednego psa. Psy mają do dyspozycji cały ogród. Chyba i tak lepiej, niż jak miałaby w wiekszosci hotelików dostepny kojec i mały wybieg. Wtedy nie byloby takich zachowań, ale i tak wyszłyby w normalnych warunkach w nowym domu. Nie jestem w stanie stworzyć ludziom idealnego psa.
-
Bajka i jej córeczki już szczęśliwe ...w swoich domach
Jaaga replied to ewu's topic in Już w nowym domu
Negatywnie, szczekała na wszystko, trzęsła się, miotala się prawie cały czas. Za to na spacerze była idealna. Ewu już wczoraj dostała zdjęcie. Ulżyło mi, bo jest zadowolona i ma swoj normalny wyraz pysia, a nie taki odleciany, jak wróciła z tego pierwszego domu. -
Bajka i jej córeczki już szczęśliwe ...w swoich domach
Jaaga replied to ewu's topic in Już w nowym domu
Do domu pojechała jednak Bajka. Trzymajcie mocno kciuki, żeby wszystko było w porządku, bo dziś nie była wręcz sobą. Tamta adopcja w wyraźny sposób na nią źle wplynęła. Dziś najpierw jakby ogłupiała za Andrzejem. To chyba z braku pewności siebie po poprzednich dniach. Jak on wychodził z domu, to stała pod drzwiami i skomlała, skakała po nich. Nigdy tego nie robiła. Kiedy przyjechali ludzie, to skorzystaliśmy z rad Sowy. I tak ledwo pojawiła się w pokoju, to zaczęła szczekać. Trzęsła się ze strachu jak galareta i szczekała na wszystko wkoło. Marta była grzeczna jak aniołek. Pani jednak zobaczyła, że Bajka tak się telepie ze strachu. Wyjaśniłam, że właśnie wrociła z adopcji. O dziwo, bardzo chętnie na przemian z Martą jadły smaczki, które daliśmy ludziom, żeby im podawali. Starszy syn też ją sobie upatrzył od razu. Potem przeszli na wspólny spacer i to przeważyło, bo Bajka szła ładnie, luźno i nawiązala więź z chłopcem, a Martę prowadziła pani i sama miała kłopot ją utzymać, bo jednak jest silna i energiczna, a do tego robiła na smyczy u pani, co chciała. Do tego trzeba dodac maniakalne oszczekiwanie kotki Rysi. Rzucała się przy tych ludziach na nią z furia, jakby ją pierwszy raz na oczy widziała, a Rysia jej na złość specjalnie nie usiedziała spokojnie, tylko stale zeskakiwała, prowokowala ją i wchodziła jej zadkiem pod nos. To był jakiś obłęd. Po powrocie ze spaceru do domu, Bajka znowu się rozszczekała, akiedy pan machnął czapką trzymaną w dłoni, to doskoczyła ze szczekiem. Nigdy wczesniej tak nie reagowała, byc może to jakieś doświadczenie z ostatnich dni. Dlatego tak sa potrzebne Wasze kciuki, bo teraz trudno przewidzieć, jakich jej reakcji mozna się spodziewać. Mnie dziś zaskoczyła zupełnie. -
Bajka i jej córeczki już szczęśliwe ...w swoich domach
Jaaga replied to ewu's topic in Już w nowym domu
Ona tych ludzi, co ją oddali tez na początku oszczekiwała. Jak pan ją prowadził na smyczy, to szczekała na panią, jak się wymienili smyczą, to odwrotnie. Wczoraj po wyjściu z auta, Andrzeja tez oszczekala. Nie atakuje, nie jazgocze, nie ujada, ale monotonie stoi i szczeka. Nie reaguje, jak się jej mówi, że nie wolno. Ile razy pojawi się ktoś obcy, to tak się zachowuje. nie zamykamy jej, bo nie atakuje, więc nie ma ograniczanych kontaktów z ludzmi. -
Bajka i jej córeczki już szczęśliwe ...w swoich domach
Jaaga replied to ewu's topic in Już w nowym domu
Chodzi o to, że to rodzina z ogłoszenia o Martę i to ją chcieli, o Bajce ewu powiedziała im, kiedy dowiedziała sie, że ona ma wrocić. Byli juz wczesniej na dziś umówieni i mają wybrać jedną z nich. Mając do wyboru Bajke w tym stanie i bezproblemowo zachowującą się Martę, na pewno zdecydują się na tą drugą. Może inaczej byłoby, gdyby sami Bajkę wypatrzyli w ogłoszeniu. W międzyczasie zadzwoniła inna pani, ale chce koniecznie tylko Martę. Jesli dziś ta rodzina wybierze ją, to drugi dom całkiem odpadnie. Bajka raczej nie zaskoczy nikogo pozytywnie, bo rano doszła tylko do drzwi i wróciła. Zachowuje się jak po operacjach, że nie chce wyjść z domu. Widocznie tak sobie poukładała w głowie, że skoro poza domem spotykają ja przykre rzeczy, to lepiej go nie opuszczać. Do tego ona oszczekuje gości, więc nie zachęca w pierwszym kontakcie do wybrania własnie jej. Dopiero wczoraj póxnym wieczorem, jak leżała na swoim miejscu w łózku, to zaczęła się do mnie cieszyć, merdać ogonkiem i przytulać. Gdyby to był stary pies, to zostawiłabym ją, ale jest młodziutką sunią i musi znaleźć nowy dom. Myslę, że byloby lepiej od razu, bo ona i tak czuje się, jakby wrociła do siebie. Jesli dłużej pobedzie, to kolejne rozstanie będzie dla niej jeszcze bardziej frustrujące. Tylko nie możemy na ludzi naciskac, żeby ją wzięli, bo jakby coś było nie tak, to mogą miec pretensje. W końcu chcieli Martę. -
Też chciałam napisac, że niekoniecznie musi taki być. To może byc wpływ schroniska, w którym nagle się znalazł. To może być jego sposób na radzenie sobie z rzeczywistoscią. Piesek sliczny, dla mnie bardzo adopcyjny.
-
Bajka i jej córeczki już szczęśliwe ...w swoich domach
Jaaga replied to ewu's topic in Już w nowym domu
Bajka jest i jest wypłoszona. Popędziła prosto z korytarza do sypialni, oczywiście od razu do łózka. Nie reaguje na razie na mnie, jest w stresie. Nie sądzę, że w tej rodzinie coś mogło jej się zdarzyć, ale leży przypłaszczona i nie zachowuje się jak zwykle. Widocznie tak przezywa zmiany. Trzeba bardzo uważnie dobrać jej kolejną rodzinę. Szczerze, to boję się jutrzejszej wizyty i nie wiem, czy Bajka będzie gotowa jutro na kolejną zmianę domu, gdyby ją wybrali. nie wiem nawet jak ja pokazać. -
Marta nie ma FB, żeby mogła się kontaktować z wolontariuszami, którzy są aktywni na profilu. Zresztą oni pewnie też niewiele maja do powiedzenia w takich kwestiach. Osobiście nie sądzę, żeby kierownictwo zgodziło sie opaczkować folią budy w reprezentacyjnym kojcu przy biurze. Tak, jak Marta napisała, teraz to wizytówka schroniska. Zresztą, nie wiadomo, jak długo takie folie wytrzymałyby, szczególnie w estetycznym, do pokazania odwiedzającym stanie. Gdyby któryś pies najadł się takiej folii ogryzając ją chocby z nudów, to mogłoby się skończyć dla niego tragicznie. Mój mąż pracowal w schronisku i wie, ile szkody mogą zrobić np. zabawki zostawiane w kojcach przez wolontariuszy. Po paru godzinach u niektórych psów zostawały z nich kawałeczki, a psy trzeba było obserwować. Z folią czy innym tworzywem sztucznym niestety może byc podobnie. W takich miejscach, gdzie zwierzaki nie są pod stałą kontrolą lepiej byłoby chyba wymieniac po kolei budy na ocieplane styropianem miedzy dwoma warstwami drewna czy płyty lub na takie z wiatrołapem.
-
Bo to jest biewerka, tylko pewnie włos w trakcie odrastania po strzyżeniu (na łapach jest dłuższy niz na grzbiecie). wzorcowo umaszczona, ładnie stojące uszka, mimo że zarośnięte, ładnie noszony ogon, prosty grzbiecik, ale biedna ma stopki całe w drożdżakach. Tak się dzieje najcześciej przy alergii na pokarm, zazwyczaj na karmę z kurczakiem i zbożami. Dom znajdzie na pewno. Na fb jest grupa yorkow do adopcji, tam ją mogą wrzucić i będzie w czym wybierać, jeśli chodzi o chętnych. Bunia jak dla mnie ma oczy do pokazania lekarzowi, wygląda jakby miała w nich za duże ciśnienie.
-
Bajka i jej córeczki już szczęśliwe ...w swoich domach
Jaaga replied to ewu's topic in Już w nowym domu
Chyba nikt nie ma już treści ogłoszeń, bo pozamieniałyśmy je na inne suczki :( Trzeba będzie pisać od nowa. -
Ogłaszałam go na grupach FB. Jedna pani zainteresowała się, ale nie chciała kontaktować się z ewu telefonicznie, tylko koniecznie chciała wiedziec w jakim jest schronisku. Nie podałam i kontakt sie urwał. Tam jest wiele osób, które są przeciwnikami wizyt pa i szukają ślicznych psiaków z pominięciem kontaktu z wolontariuszami. Kacperek jest śliczny, taki trochę spanielkowaty.
-
Ta ślicznota
-
Nadprogramowe szaleństwo, śliczna Freya w nowym domu :)
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Potrafi otwierac drzwi od początku ;) -
Bajka i jej córeczki już szczęśliwe ...w swoich domach
Jaaga replied to ewu's topic in Już w nowym domu
Bajka wraca jutro popołudniu. -
Nadprogramowe szaleństwo, śliczna Freya w nowym domu :)
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Tak, bardzo. Sowa mnie uświadomiła, że psy pierwsze reagują na mowę ciała, potem dopiero słowa. Wiem już dlaczego moje yorki i maltańczyki zaczynaja drzeć się rano, jak tylko opuszczam nogi z łózka i nie reagują wtedy na "cicho", "spokój" ;) Wtedy żadne słowa nie są w stanie uspokoić ich, zeby zdążyć sie przebrac przed wyjściem na siku. -
Bajka i jej córeczki już szczęśliwe ...w swoich domach
Jaaga replied to ewu's topic in Już w nowym domu
Napisz proszę w tytule, że prosimy o ogłoszenia. Wszystkie zostały usuniete. może ktoś zasponsoruje Bajce wyrożnienie?