Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19199
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Alaskan, dzieki za wstawienie. Pozostałe 13 zł, zostanie doliczone do faktury na fundację. Kwota podzielona, bo były pieniądze na dogo. Chciałam potwierdzić, że wpłata z rachunku dotarła.
  2. Bajka jutro ma umowioną sterylizację. Może ktoś wspomoże sunię bazarkiem?
  3. Nie mam nic przeciwko Waszym wpisom. Rozsądne jest to, co pisze Sowa, że najwięcej można uratować tych adopcyjnych, tylko z drugiej strony one i tak mają najwieksze szanse na adopcje w schronisku.W opcji umieszczania psów w hotelikach to chyba najlepszy pomysł. Jednak ja np. nigdy nie zabieram tych uwieszających sie na siatce, młodych ładnych. Tylko, że nie umieszczam w opłacanym hoteliku, a biorę do siebie, więc mam możliwość podejmowania takich decyzji. Natomiast co do psów z normalnych hodowli, to jest kropla w morzu tych z pseudo czy teraz najczęściej rozmnażanych u właścicieli pojedynczych psów bez rodowodów. Nabywcy moich szczeniąt i tak nie adoptowaliby kundelka ze schroniska. Oczekują określonych cech. Pewnie wielu nie miałoby psa w ogóle, gdyby zostali pozbawieni możliwości wyboru psa konkretnej rasy. Z kolei wielu adoptujących nie zdecydowałoby się na zakup psa. Niestety, ale na wielu grupach ras widzę, że wiekszosc psów tam, to ani adoptowane w typie rasy, ani rasowe z hodowli, tylko takie rozmnożone "po sąsiedzku" lub z pseudo. To jest największy wg mnie aktualnie problem. Ludzie czują się całkowice bezkarni. W Czechach np. aktualnie przeciw obowiązkowej wściekliźnie są szczepione psy tylko zachipowane lub znakowane przy wykonaniu szczepienia. Tym sposobem u nich w niedługim czasie praktycznie każdy pies zostanie zarejestrowany. To na pewno zmniejszy ilosć nieprawidłowosci, kontrolę i ukróci bezkarność. Przyznam, że jednak już nawet ja dokonałam ostatnio wyboru psa bardziej adopcyjnego. Myślałam o Barytonie, o którym tu pisałam. Jednak chyba trudno liczyć na jego adopcję, a nie stać mnie na wzięcie na zawsze kolejnego chorego psa. No i mimo, że adopcje w ukraińskim schronisku są bardzo potrzebne, żeby zwolnić miejsca, to psy są tam zaopiekowane, leczone i bezpieczne. Wybrałam więc Freyę. Młodsza, zdrowa, zawsze z tyłu i w schronisku, gdzie nikt się nia przejmie, jak coś stałoby się jej. Z wieści dotyczących Lindy, otrzymała ogromne wsparcie z grupy FB Maltańczyk przyjaciel człowieka - 1511 zł z bazarku. Dwie właścicielki moich maltusiów, adminki grupy stale się nią interesują i jej pomagają odkąd przyjechała. Już zapowiedziała jedna z nich, że gdyby Linda potrzebowała kolejnego wsparcia, to mam dać znać, zrobią bazarek lub zbiórkę. Bardzo cieszy mnie tam pomoc, bo najbardziej przed jej zabraniem martwiła się o to, że finansowo nie dam rady i pies nie będzie mieć odpowiednio zabezpieczonych swoich potrzeb.
  4. Tak, wszystko w porządku. pierwszego dnia czuła się jeszcze niepewnie, ale wczoraj już było dobrze. Zdjęć na razie nie ma, bo pani wychodzą same z profilu. Amber boi się robienia zdjeć i odwraca wtedy wzrok. Coś o tym sama wiem ;)
  5. Pomyliłam sięElu, chodziło mi własnie o ogłoszenie b-b. Beza jakoś tak poważnie wychodzi na zdjeciach, raczej to kwestia jej spojrzenia i oczu. Nie zrobię innych zdjęć, bo jesli się rozszaleje, to mi wyjdzie tylko smuga. Muszę ją uchwycić w chwili, kiedy jest nieruchomo.
  6. Nie wchodzi mi na pw link do wątku Bezy. Jakbys mogla zaglądnąć "szkielet suni obleczony skórą..."
  7. Mieszkając w Katowicach hodowlę prowadził mi wet w Chorzowie, po godzinach jeździliśmy do niego do przychodni w Zabrzu. na specjalne potrzeby jechałam do Tychów czy Mikołowa. Nie znalazłam nikogo godnego zaufania w swoim mieście, więc mam nadzieje, że rodzinka Amber też pojedzie do dobrego, emaptycznego mądrego lekarza, zamiast do najbliższego. Niestety, ale dobry lekarz z powołania to jakoś rzadkość. Pani Asia ma super podejście, dużą wiedzę i serce (bezinteresownie podarowała drogie leki pozostałym psiakom, stale doradza). Takich wetów warto docenić.
  8. Elu, już nie trzeba udostepniać.
  9. Zdecydowanie Frey, i jesli moznaby, to na wyróznienia ogłoszeń, tylko wtedy nie mozna zbierac na konto fundacji. Linda jest zabezpieczona, sama ją utrzymuję, a na leczenie czy ewentualne specjalne potrzeby będą tez pieniądze. Znajoma z Fb jej pomaga, a druga zorganizowała bazarek na maltańczykowej grupie i lada dzień na jej konto wpłynie ok.1300 zł.Za to dla Freyi udało sie nazbierać tylko na karmę. Bardzo dziekuję za pomoc.
  10. Beza jest wspaniałą sunią, jednak ma bardzo silny charakter. Praktycznie tylko mnie słucha i stale na każdym kroku, w każdym momencie próbuje dominować. Ja cały czas jej nie odpuszczam i jesli ktoś przyjedzie pod bramę, to tylko ja jestem w stanie ją odwołać. Męża nie słucha, z córkami uwielbia się bawić, ale chyba traktuje je jako dobrodziejstwo inwentarza . Kiedyś już nam u niej radziłaś, bo chwytała córkę zębami w zabawie i pomogło jedzonko wsunięte między palce. Teraz potrafi to robić delikatnie. Od miesięcy, kiedy Beza jest u nas, nigdy nie zobaczyłam jej śpiącej brzuchem do góry. Jesli spi głęboko to na boku, w stanie czuwania musi byc zawsze nad psami i stara się nad ludźmi. Kiedy np. zakladam buty i pochylam sie, to Beza jest nade mną, wciska głowę na mnie i stoi powyżej. Za każdym razem to koryguję i jeszcze jej się nie znudziło. Poza naszym terenem to normalny, miły psiak. U weta nawet tchórz, lekarz moze wszystko zrobić. Wtedy obcy moga ja dotykac. Moją mame poznała w Katowicach od razu jak przyjechała ze schroniska. Było ok, do czasu, kiedy Beza zadomowiła się u nas na dobre. Wczesniej mama przyjeżdzała i nie było problemu. Witała gości, była luzem.Tak było przez pierwsze kilka tyg. Potem mielismy remont, mama chciała wejść na piętro, gdzie była Beza i tu był szok. Mama z daleka, na schodach do niej mówiła, witała się. Beza była oddzielona na szczęście bramką w drzwiach, bo bez ostrzeżenia rzuciła się na moją mamę celując zębami w szyję. Nie dosięgneła mamy tylko dzięki bramce, na której zawisła. Skarciłam ją i odciągnęłam. Była bardzo pobudzona, mama zeszła, zamknęłam drzwi. Bardzo szybko właśnie się pobudza i trudno ją wyciszyć. Beza jest do adopcji, jednak i tak nie ma nikogo chetnego na nią. życie z Bezą to stałe udowadnianie, kto jest silniejszy. Zobacz wczorajsze zdjęcia. Kiedy człowiek lezy, to inne psy kładą się, przytulaja, a Beza staje nad człowiekiem, jakby nie mogła sobie pozwolić na chwilę odpuścić. To samo z psami. Startowała do naszego przewodnika stada Ciapciaka, mimo że waży połowę mniej. Chciała na nim często kopulować. Raz ją chwycił za gardło i wtedy odpuściła chęć zdominowania i jego. Teraz jakby są na równiej w miare pozycji. Jednak inne psy musza się jej podporządkować. przepraszam za taki długi postna wątku Frey, ale Beza jest dla nas trudnym do zgryzienia orzechem. To najbardziej absorbujący uwage pies w domu, a chcielibyśmy, żeby znalazła jednak dom. Beza jest hotelikowym psem, ale traktujemy ją jak swoją. Dodam, że pani, która adoptowała jej corkę miała podobny problem. sunia jako kilkumiesięczny szczeniak, nie dopuszczała, żeby goście mogli usiaść na kanapie. Nie toleruje obcych tak samo.Pani korzysta z pomocy behawiorysty, wszystko jak u Bezy nasiliło sie przed cieczką. Jesli mogę, to podesłałabym wątek Bezy.
  11. Jaki biedaczek, żeby mu tylko psy z kojca krzywdy nie zrobiły.Widac, jak z lękiem patrzy w głąb kojca i liczy na pomoc.
  12. Klatka na filmiku ma bardzo gęste pręty, kot nie jest mu w stanie nic zrobić. Szczury nie są płochliwe. Jesli są przyzwyczajone do kotów, to dla nich to też zabawa. Moja Młysz specjalnie prowokowała Nelę i ją wkurzała w ten sposób. Musiałam klatkę przenieść do sypialni, bo stale Nela miotała sie przy klatce. Spędziła 9 lat w schronisku i pewnie tam szczury dały jej popalić. Jesli szczur nie będzie zainteresowany, to nie wyjdzie po prostu na siatkę. Szczur potrafi nieźle ugryźć i ma taką metodę, że nie puszcza, jak wbije zęby, tylko je mocniej zaciska, więc to nie jest bezbronne zwierzątko. U nas też przez siatkę dla zabawy prowokują koty i psy. Oczywiście luzem koniecznie wyłącznie pod kontrolą.
  13. Dziękuję za te rady. To powinno sie udać. Mamy też Beze, która na terenie naszej posesji nie toleruje obcych ludzi. Jednak z nią jest taki problem, że raz zatakowała moją mamę bez ostrzeżenia i z gośćmi boję się próbować. Czy samo wprowadzenie do pokoju, ale na krótkiej na smyczy i bez bezpośredniego kontaktu z obcymi coś może dać? Beza jest bardzo silna, musiałabym mieć nad nią kontrolę. Freya sama zachowuje dystans do obcej osoby, więc powinno być łatwiej, bo wystarczy chyba pokonać nieufność. No i reaguje na smakolyki. Moja mame od razu polubiła, bo zawsze przychodziła z dobrym jedzonkiem.
  14. Nie jest mała, ale mniejsza niż typowy wilczak. Określiłaby ją jako średnio-wieksza. Nie zostawiam jej samej z małymi zwierzętami. Na kotke Rysię ze zdjecia, które wstawiłam, to najpierw dostała zachłystu powietrza. Nie bardzo pomagało moje "nie wolno", była za bardzo pobudzona. Zabrałam ją, potem znowu Ryśka zaczęła chodzić. Już było lepiej, choć skupiła sie z kolei na yorce. Normalnie nie jest z nimi, tylko pod moją kontrolą. Na spacery wychodzi z wiekszymi psami, normalnie bez problemu, nie zwraca na nie uwagi, mogą być blisko siebie. Na wołanie po imieniu reaguje. Nie bawi się jednak z innymi psami i nie spoufala. Jest jakby obok nich. Na zaczepki i zachętę do zabawy w czasie spacerow, reaguje paniką. Odgryza się i ucieka do domu. Już jest znacznie lepiej, choć nadal innym psom nie pozwala wejsć do łazienki, to jest uparcie jej teren. Dalam jej tam legowisko i mimo że drzwi sa otwarte, to żaden pies już nie ma ochoty przekroczyć progu. Do nas jest super, łasi sie, próbuje delikatnie podgryzać w zabawie, jest wtedy pogodna i chętna do kontaktu. Stale nadstawia głowę do przytulania. Obcych nie lubi.
  15. Dziękuje ślicznie za pomoc. Tolu, czy wpłynęła wpłata 100 zł od p. Zuzanny J. ? Chciałam potwierdzić Dziękuję za ogłoszenie.
  16. Błyskawiczna akcja adopcyjna. Widzicie, tak to jest. Niby najpierw chętni, gdzie coś zawsze nie tak, a potem bach i jest dom. Poker, nie dziw sie, że tyle wizyt i adopcji, bo chyba ostatnio wszystkie psiaki od nas jadą do Wrocławia i okolic. Dzięki w imieniu Amber za ten przecież kolejny wyjazd, dzięki niemu już na drugi dzień rodzinka mogła ja odebrać. Chciałam jeszcze napisać, że Amber została wsparta przez pańcię od jej schroniskowej koleżanki Myszki. Dostała od niej pocztą wcierkę Advocate i tabletki na odrobaczenie. Wcierke podałam, tabletki przekazałam do dalszego odrobaczania w nowym domu. Pani Myszki jest wetem, więc zapisałam adres jej gabinetu, żeby ludzie od Amber mogli ją tam dalej prowadzić. Weterynarz z sercem jest cenny.
  17. Przez 2 mies. wyróznionych ogłoszeń był jeden sms, na który miałam oddwonic, bo komuś szkoda było kasy na rozmowę. Prosiłam, żeby ta osoba zadzwoniła, ale widocznie przekraczało to chęci czy mozliwości niby zainteresowanego. Ewo, skończyło się własnie wyróznienie na Wrocław. Wyróżnić ? Elik, może podmienisz fotki w swoim ogłoszeniu, żeby się różniły?Tylko i po zmniejszeniu jakoś tu duże są.
  18. Myśle, ze chyba trochę mniej. Beza waży 20 kg, jest jej wielkości, ale o wiele masywniejsza. Freya to taki patyczak, jest delikatniejszej budowy, mimo że tej samej wysokości.
  19. Właśnie jestem po pierwszym spacerze, kiedy puściłam ją ze smyczą luzem. Jest dobrze. Na psy na zewnątrz nie reagowała i jest we mnie wpatrzona. Chodzi dokładnie koło nogi, jakby była po szkoleniu, czasem wsadza glowę miedzy moje nogi, robi tak od początku. Jestem bardzo zadowolona z niej. Zrobiła siku, razem z psami wrociła do domu. Nawet spotkałyśmy kurę, jeszcze była na smyczy i odwolałam ją po imieniu. Potem była luzem i tylko popatrzyła, zawołałam i wróciła. Mam nadzieję, że jednak dolewka innej krwi przeważy i będzie łatwiej. Jest to jednak pies typowo jedynak i jednego opiekuna. Napisałam to w ogłoszeniu. No i bez małych zwierzątek. Na spacerze nie reagowała na inne psy, ale po powrocie do domu szybko pobiegła do łazienki i odgryzła już psy, jak się zblizyły. Wolno tylko Lemurowi wejsc, to nieduża, gładkowłosa sunia. Jest naprawdę mądym psem, jesli ktoś adoptuje ją, to będzie miec wspaniałego psa. Wszystko łapie w lot, pokazuje, jak cos chce, stale utrzymuje ze mną kontakt wzrokowy. Tylko na razie Andrzeja ignoruje, dla niej wyłącznie ja istnieję. Patmol, ona jest mniejsza niż normalny wilczak, widać ze to na szczęście mix.
  20. Poradziłam się Sowy i Freya zachowuje się dokładnie, jak Ona napisała. Niestety, masz troche rację. Nie chce co prawda rządzić, ale nie potrafi dostosować się do psiego stada. Wieczorem zaanektowała łazienkę i atakuje każdego psa, który próbowałby tam wejść. Nie patrzy na wielkość. Już była akcja z Bezą w drzwiach. Beza jak na buzującą krew teriera przystało, w momencie się pobudziła i chciała się odgryźć, Freja po wilczemu stanęła na rozstawionych, wyprostowanych łapach, zmarszczyła nos i pokazała garnitur uzębienia. Inne psy jej odpuszczają, mimo że nie jest za duża. Kaj był bardzo nią zainteresowany, ale nie ma mowy o żadnej poufałości z jej strony. Na spacerach jest na smyczy. Nawet reakcja na obcych jest taka, jak napisała Sowa. Zastanawiam się, jak to jest, że jesli sama wybiorę jakiegoś zwierzaka, to zawsze takiego, że chyba trudniejszego się nie dało. Dzikie szczury, nutrie, nieadopcyjne dzikie czy niepełnosprawne psy, koty z padaczką, wodogłowiem. Mój mąż kiedyś powiedział, że normalne w naturze człowieka jest ułatwianie sobie zycia, ale ja jestem wyjątkiem i stale je sobie utrudniam. Coś w tym jest. Sowa podała mi tel do osoby, która zna sie na tych psach.
  21. Już jesteśmy na wsi i jak przewidywalam, Freya tu nie chojraczy. W aucie, kiedy uslyszała gęsi, to skakala jak koza od okna do okna, myślałam, że z szybą wypadnie. Potem poznała psy i już chciała wracać do auta. Większosć czasu teraz siedzi w wiatłołapie, gdzie ucieka, żeby mi pokazywać na drzwi, że chce wracać do Katowic. Tam rządziła, tu jest nowym psem i na końcu hierarchii. Psy przyjęły ją normalnie, nawet Beza się do niej nie dostawiła, powąchały i tyle. Za to ona utraciła swoją pozycję i to przeżywa. Tylko na początku zmarszczyła nos, ale nawet żadnego nie zaatakowala jak Lindę w Katowicach.
  22. Dzis Ola pojechała do domu. Państwo zwrocili kot jej pobytu przez 9 dni i koszt szczepienia. Bajka na razie rozkojarzona, trochę nerwowa, ale pewnie szybciutko zapomni.
×
×
  • Create New...