Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19199
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Ona dostała, ale normalna dawka nie zadziałała. Czuje sie chyba dobrze. Jest spokojniejsza, ale poza tym wygląda dobrze.Tylko wczoraj przy zdejmowaniu wenflonu polała sie krew, która wyglądała na bardzo rozwodnioną, jakby wsiaknęła w mokry gazik. Po zabiegu z rany płynęla normalna. Jakos coraz mniej mnie przekonują te w miarę dobre wyniki z badania krwi.
  2. Tak myslę, że nigdy chyba nie sterylizowałam suni w tym czasie, ale za to nieraz w czasie cesarskiego cięcia. Wtedy macica dopiero jest ukrwiona, ogromna (w małych rasach jakie mam), ale nigdy nie przytrafiło mi się nic podobnego. Zawsze wszystko było idealnie. W przypadku Bezy, ta lekarka odmowiła sterylizacji 2 mies. po cieczce. Widocznie po ostawieniu szczeniąt mozna robić zabiegi. Niestety, ale zawsze coś się może przytrafić.
  3. Tolu, podaj cene karmy, zebym wstwiła w rozliczenie na pierwszej stronie. Jeszcze w wydatkach jest 30 zł za szczepienie zasponsorowane przez ZEA. Freya jest niesamowicie mądra i wprost idealna. Nie spoufala się za bardzo z psami, ale też już tak sie cały czas nie izoluje. Ona jakby ich często po prostu nie dostrzegała.Jest we mnie wpatrzona, ktoś kto ja adoptuje naprawdę będzie mieć super oddanego psa. Ma tylko dziwny nawyk, że kiedy się cieszy i mnie zaczepia w zabawie, to warczy i wydaje takie gardłowe gulgotanie, jak pies, który jest zły i ostrzega. Trzeba przywyknać. Szkoda tylko, że nikt o nią nie zadzwonił.Piękna, mądra, a nikt się nia nie interesuje.
  4. Moja koleżanka, która objęła adopcją wirtualną Amber, po jej wyjeździe do domu zdecydowała sie, że swoją comiesięczną deklarację 80 zł na jedzonko czy weta wpłacane na konto ZEA przeniesie na Gretę. Pierwszą wpłatę dokona na początku lutego.
  5. Elik, gdybyś go ogłaszała na FB, to daj znać. Udostępnię info o nim. Warto też podać od razu dane do ew. wpłat na organizcję, jesli taka zbiera na zabieg pieniądze.
  6. Dobrze, ze coś się u niego ruszyło. Operacja i zabranie ze schronu to dla niego jedyna szansa. Sunia mojej mamy miała usuwanego nadziąślaka, ale niestety dał szybko nowe przerzuty. Z kolei sunia od kolezanki miała usuwaną taką zmianę laserem i nie odtworzyła się. Oby u niego też było tak dobrze. Przy moich pomóc nie mam jak, ale kibicuje i wierzę, że sie uda mu pomóc.
  7. Chodziło mi o to, że po zabraniu psa dopiero można się dowiedziec, co mu jest.
  8. Pije i je. Wczoraj Andrzej przy niej sprzątał, nie pytałam. Przyszły wyniki z krwi i nie są złe. Podobno wcale nie wskazują na to, co się działo.
  9. Troszkę lepiej. Rano wyszła z pokoju i wysikala się na korytarzu. Jeszcze w moczu byly skrzepy krwi. Wczoraj nie chciała nawet do drzwi podejsć. Czekam na wyniki.
  10. Właśnie miałam napisać, że też dostaliśmy zdjecie i informacje od p. Asi. Andrzej otworzył sms i powiedział, że dostałam zdjęcie jakiego owczarka ;) Bardzo się zdiwiłam, aż zobaczyłam, że to Myszka. Napisałaś to samo.
  11. Elik, mam to samo. Ja też takie zabieram, tylko nie da się tego robić ponad te kilka, którym mozna samemu pomóc. Większość pomaga tym adopcyjnym, ale my mamy słabość do tych nieadopcyjnych. Myślę, że to dobrze, że one też maja czasem szanse.
  12. Też mi go bardzo żal, najbardziej ze wszystkich, których zdjęcia tam znalazłam. Inne mają marne szanse na wyjście ze schroniska, ale ten ma marne na przeżycie w ogóle. Pewnie go zagryzą pozostałe psy, jak bardziej osłabnie. Dzis o nich myślałam, jak Freya ze mną szła wieszać pranie. Biegała w koło, podskakiwała jak konik, podryzała mnie dla zabawy, szalała. Niedawno jeszcze stała beznadziejnie w schronisku przy wejściu do baraku. To całkiem odmieniony pies. Każdy takim stałby sie, gdyby tylko dostał szansę.
  13. Elik, chodzi Ci o tego czarnego? zdjęcie jest z 12.01.20. Widać, że ma coś spuchnięte pod okiem, starszy i wychudzony. Pewnie po prostu sobie już tam nie radzi w konkurencji z innymi. Wiesz, że tam nic nie wiadomo, dopóki pies nie trafi do weta.
  14. Wyniki będą jutro, bo więcej parametrów bedzie robionych. p. doktor będzie dzwonić, jak będą.
  15. Takie cudeńko wstawili A ten jaki biedny, coś z oczkiem, miednica wystaje jak u chudej krowy
  16. Dobrze, że wstawili te zdjęcia. Może na FB ktoś je wypatrzy. Ten chyba jednak w schronisku i tak nie ma szans na adopcję. Jaki piękny. Dropiatego wypatrzyłam już też dawno, jak wzięłam Olliego. Taki śliczny piesek. I szczeniaczka widzę, że nadal czeka
  17. To młodziutka sunia, pewnie te były pierwsze. Krzepliwość krwi moze być zaburzona np. przy chorej wątrobie. Teraz skojarzyłam, że jak przyjechała z 3 tyg. małymi, to krwisto się czyściła. Pisałam o tym, bo krwi było za dużo i za jasna. Podawałam jej wit. C i wydzielina zmieniła się na normalną. to się czasem u suczek zdarza np. pod wpływem bakterii zaburzjących krzepliwość, mało szczelnych naczyń. Wystarczy witamina czy antybiotyk i mija. Dopiero wczoraj mi się to przypomniało. Dobre w tym wszystkim jest to, że nie była sterylizowana w schronisku, bo tam bez pomocy, leków, dogrzewania od razu wykrwaliłaby się. Lekarze też się bardzo bali i nigdy z taką sytuacją się nie spotkali. To był koszmar, jak zobaczyłam ciurkiem płynącą krew. Dobrze, że od razu znalazlam i podałam cyklonaminę. Trzęsłam się potem jak galareta.
  18. Dostała specjalną odżywczą puszeczkę, to zjadła połowę. Zwykłej nie chciała. Mam nadzieję, że teraz już wszystko będzie dobrze.
  19. ma pobraną krew do badań, także w kierunku krzepliwości. Basiu, może dać znać ich właścicielom, żeby na wszelki wypadek zrobili badanie krwi przed sterylkami w przyszłości? Zobaczymy z badania, co wyjdzie. Miałam psiaka, który dostał obrzęku właśnie przez brak białka w organizmie przy znacznym ubytku krwi. Po transfuzji momentalnie mu się polepszyło. W Mikołowie jest bank krwi. Raczej nikt z okolicznych lekarzy nie chce bezpośrednio pobierać i podawać innemu krwi. Tam przed transfuzja robią badanie na zgodność i podają odpowiednią. U moich dwóch psów przed poważnymi operacjami lekarz oznaczał grupę krwi i sprowadzał dobraną przed operacją. Raz się przydała, bo doszło właśnie do krwotoku i dzięki krwi uratował suni życie. Tylko to operacje za 2500-3000 zł, więc całkiem inaczej wyglądają przygotowania, niż do standardowej sterylki młodej suni, gdzie nie było nazbieranych środków nawet na zabieg. Mimo, że niby pierwsza transfuzja nie wymaga określenia grupy, wystarcyz próba krzyżowa, ale lekarz u którego robiłam wspomniane dwie operacje mówił, że już miał przypadki wstrząsu po losowo podanej krwi.
  20. Na jej wątku napisałam. Jest stabilna, tylko bardzo słaba. Nie chce wstawać ani jeść. Zaraz jedzie na badanie. Oczywiście kroplówkę podaję zawsze ogrzaną, szczególnie, że jeszcze nigdy nie podawałam jej psu z temp. 35,7. Poker, teraz dopiero zobaczyłam Twoj wpis, ale mieszkamy na wsi i i tak nigdzie tu nie ma czynnej wieczorem czy nocą apteki. Andrzeja nie wysłałabym gdzieś dalej, bo bałabym się z nią sama zostać bez samochodu. Na szczęście ta ostatnia, duża dawka cyklonaminy pomogła. Dałam jej też wit. C na uszczelnienie naczyń. Zapisze sobie te nazwy na wszelki wypadek. W leczenie homeopatyczne wierzę od kiedy wet specjalista w rozrodzie kuleczkami homeopatycznymi spowodował, ze dwie sunie, które miały zaburzenia hormonalne, normalnie zaszły w ciazę i donosiły. Dawałam je, ale nie wierzyłam w skuteczność, aż zadziałały.
  21. Nie wiadomo, jakie to zaburzenie krzepliwści krwi, ale nawet ta rozlana na pościeli nie schnęła i nie lepiła sie. Stabilna, tylko bardzo slaba. Nie chce jeść. Za moment jedzie do lekarza.
  22. Kopiuje z ogólnego wątku maleństw: Bajka jest po dwóch operacjach. Z pierwszej, sterylizacji która było o godz. 9.00 rano wróciła przd trzynastą. Lezała przytomna, ale cała drżała. Zaczął się krwotok z kikuta macicy. Uratowała ją moja yorka, która zaczęła ujadać i biegać przy niej w kółko. Nawet nie wiedzielibyśmy, że ma krwotok, bo leżała na łóżku przykryta, a krew spływała i wsiąkała w materac. Mam w domu cyklonaminę, więc szybko podałam i Bajka pojechała z powrotem do przychodni. Lekarze mysleli, ze to krwawienie z jakiegoś naczynia, ale po ponownym otwarciu okazało sie, że aż z kikuta macicy. Został zabezpieczony, dostała znowu lek przeciwkrwotoczny. Lekarz stwierdził, że jeszcze sączy się z naczyń wlosowatych. Jednak w domu krew zaczęła wypływać z innych naczyń, temperatura spadła do 35,7 mimo dogrzewania poduszką. Krew na materiale tez nie krzepła, cały czas była mokra, nie wysychała i nie lepiła się. Nie było mowy o wyjeździe na transfuzję, bo nie przezyłaby w taką temperaturę i z taką temperaturą wyjazdu do Mikołowa. Dostała kroplówke, ponownie przed czasem całą ampułkę cyklonaminy i dopiero po takiej dawce krew przestała płynąć. Jest stale na poduszce elektryczne, opatulona w koce, ma lodowate kończyny, więc na łapy załozyłam jej grube skarpety. Teraz jest lepiej. Mam nadzieje, że tak już będzie. Rano pojedziemy na badanie. Basia jest w drodze z Wrocławia, więc nie moze tu zaglądnać.
  23. Nie. Basia ma pod opieką wiecej psiaków i nie było pieniędzy nawet na tą sterylizację. Wyłożyła swoje prywatne.Jest lepiej, ale po tym co od rana przechodzimy, raczej już nie chcę brać suk bez sterylki, bo to ogromna odpowiedzialność i obciążenie. przezyłam koszmar. Bajka jest po dwóch operacjach. Z pierwszej, sterylizacji która było o godz. 9.00 rano wróciła przd trzynastą. Lezała przytomna, ale cała drżała. Zaczął się krwotok z kikuta macicy. Uratowała ją moja yorka, która zaczęła ujadać i biegać przy niej w kółko. Nawet nie wiedzielibyśmy, że ma krwotok, bo leżała na łóżku przykryta, a krew spływała i wsiąkała w materac. Mam w domu cyklonaminę, więc szybko podałam i Bajka pojechała z powrotem do przychodni. Lekarze mysleli, ze to krwawienie z jakiegoś naczynia, ale po ponownym otwarciu okazało sie, że aż z kikuta macicy. Został zabezpieczony, dostała znowu lek przeciwkrwotoczny. Lekarz stwierdził, że jeszcze sączy się z naczyń wlosowatych. Jednak w domu krew zaczęła wypływać z innych naczyń, temperatura spadła do 35,7 mimo dogrzewania poduszką. Krew na materiale tez nie krzepła, cały czas była mokra, nie wysychała i nie lepiła się. Nie było mowy o wyjeździe na transfuzję, bo nie przezyłaby w taką temperaturę i z taką temperaturą wyjazdu do Mikołowa. Dostała kroplówke, ponownie przed czasem całą ampułkę cyklonaminy i dopiero po takiej dawce krew przestała płynąć. Jest stale na poduszce elektryczne, opatulona w koce, ma lodowate kończyny, więc na łapy załozyłam jej grube skarpety. Teraz jest lepiej. Mam nadzieje, że tak już będzie. Rano pojedziemy na badanie. Basia jest w drodze z Wrocławia, więc nie moze tu zaglądnać.
×
×
  • Create New...