Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19199
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Rozliczenie Bezy za luty: 290 zł pobyt 30 zł szczep. p wścieklinie 17,81 zł wyroznienie ogłoszenia dzis dane na miesiąc. Razem 337,81 zł.
  2. Basia wraca chyba pierwszego i bedzie umawiac się z przyszłym domem Marty. Nie wiem nic więcej, tyle mówiła przed wyjazdem.
  3. U nas jest z Miedar Beza, to może na nią? Podeślę Ci link z ogłoszeniem i zdjęcia na maila, ok? Tu raczej rzadko zaglądam, jak tylko ona została szukajaca domu.
  4. Tak, sprawdzałaś przy okazji biało-rudego szpicowatego z tego samego kojca. To chłopaki. Ten, co go wypatrzyła Anula jest śliczny. Tolu, zaszczepcie więc kotkę na wszelki wypadek. Moje zaszczepione i jest ok. Ta u mnie w stodole to tez kotka niestety, wiec pewnie będą kociaki. Dała sie wczoraj przez moment poglaskać. Nie wiem, jak to wszystko ogarnąć. Jestem już zmęczona stale pojawiającymi się problemami, trudną sytuacją. O Freyę mam same beznadziejne telefony. wczoraj dzwoniła bardzo zaawansowana wiekowo, samotnie mieszkająca w kamienicy pani. Nie powinna brać żadnego młodego psa. Sama odpusciła, kiedy usłyszała, że Freya jest czujna i szczeka. Chciałam pomóc jeszcze temu szpicowatemu, ale raczej już nie dam rady. Wystarcza kolejne dodatkowe 2 koty. Liczę tylko na to, żeby w końcu ktos normalny wypatrzył Freyę.
  5. Mam u siebie dwa i oba wyróżnione do 1.03. Wstawię linki tu, jak skończy się na nich wyróznienie. ślicznie jeszcze raz dziękuję.
  6. Rewelacja. Zahipnotyzowały Cie tak, jak mnie. Uwielbiam psiaki z zółtymi oczami. Co prawda moja przyjaciółka psiara powiedziała, że Ciapciak jest jedynym psem, którego boi się z powodu jego spojrzenia żółtych oczu. Jednak malutkaFionka jest tak slodka, ze chyba nikt "wilczym" spojrzeniem nie poczuje się zagrożony ;)
  7. Pewnie chodziło o dom, warunki. Pani chce przyjąc psa na same święta. Powiedziałam, że bez wizyty nie obejdzie się. Freya jest wspaniałym psem. Bardzo chciałabym, zeby znalazła naprawdę dobry dom i nigdy nie wylądowala już w schronisku. Liczą się ludzie, ich podejście do psa, a nie filmik z mieszkania. Chyba wszyscy juz kojarzą wypasiony dom, na tyłach którego w kojcu został zagłodzony husky na złość ex mężowi. Mną to wstrząsnęło.
  8. Tolu, jak to jest z tymi darowiznami? Stan konta na wasza fundację mam ponad stówke, ale wiekszosć długi czas ma status "oczekująca', częsć "gotowa do wypłaty", a ani jedna wyplacona? Jeszcze zadzwoń, co ze szczepieniem kici, o którym ostatnio Ci pisałam? Doszły wyniki od Grace juz po jej śmierci, nie miała białaczki, fip i Fiv. To marskość wątroby i guzki na watrobie. Jej smierć mimo, że miała ponad 13 lat mną wstrząsnęła. Brak jej na każdym kroku :( jesli Wasza kicia ma przyjechać, to załozyłabym jej wątek. Znowu mamy w stodole chyba podrzuconego kolejnego kota. Wygląda na młodziutkiego, i niestety mało samczo. na razie dokarmiam. Płacze, jak odzywam się do niego, ale nie daje złapac. Mam nadzieje, że to jednak kocurek i nie będe miała stadka maluchów. To trzeci kot, który u nas nagle sie pojawił. Po poprzedniej wziętej do domu kotce, która zmarła na bialaczke, boję się łapać. Jesli dojdzie do tego, to musze poprosic zaprzyjaźnioną fundacje o pomoc w testowaniu kota. Mógł go podrzucic ten sam człowiek, co poprzednio i tez może być zarażona. Ten kociak wychodzi z stodołu na zewnątrz, na pola. Pierwszy raz mam kota, który żyje na zewnątrz i czuję się niekomfortowo w takiej sytuacji.
  9. Bardzo pięknie dziękuję. Byłabym wdzięczna, jesli możesz trzymac na swoim koncie i robić wyróżnienia na olx z tego. Niestety, już chyba kończy sie poprzednie, jakie zrobiłam jej a z pieniędzy na koncie fundacji tego nie da się zrobić. Wczoraj miałam kolejny telefon. Pani zapytała, czy konieczna jest wizyta PA, czy wystarczy, jak wyśle filmik i powiedziała, że mam sie jeszcze nie cieszyć, bo tylko tak dzwoni, a decyzja o adopcji musi być od wszystkich domowników. Po rozłączeniu rozmowy stwierdziliśmy z mężem, że "zrobiła nam dzień". Po ponad 20 latach pośredniczenia w adopcjach pierwszy raz ktoś zaproponował filmik zamiast wizyty.
  10. Dzieki za info, p. Małosia nie dała znać. Dzis rano miałam tel. o Freyę. Pani z jak to okresliła "mieszkankiem", poprzednią suczkę zabiło auto i dzieci płaczą, więc chce następną. Powiedziałam, że Freya jest czujna i głosna, więc do budownictwa wielorodzinnego nie nadaje się, ale pani odparła, ze jej to nie przeszkadza, bo poprzednia sunia szczekała CAŁY czas i sąsiadom to nie przeszkadzało. Podziękowałam i odmowiłam. Mam nadzieje, że w końcu zadzwoni ktoś, kto zapewni jej bezpieczeństwo i zaspokojenie jej potrzeb. To wspaniała sunia, chcę miec pewność że trafi w dobre i odpowiedzialne ręce.
  11. Bajka to sunia, ktora była bardzo zwiazana z moim Andrzejem i spała z nim w łózku. Nigdy nie interesowała się nawet ogrodzeniem, nie chciała sie absolutnie wydostać. Nie podchodziła do niego, więc tym bardziej nas zaskoczyła ta jej uporczywość w chęci zwiewania. Podejrzewamy, że próbuje wrócić. Raz ją przeciez ludzie zwrócili i trafiła z powrotem do "swojego pańcia" i łózeczka. Myśle, że potrzeba czasu, aż zapomni i wtedy zaprzestanie prób wydostania się z terenu nowego domu. Bajka normalnie nie ma takich potrzeb spacerowych, jak aktywna i ciekawska Marta, więc wydaje mi się, że to kwestia czasu, aż zapomni i przywyknie.
  12. Wszystko w porządku. Bez zmian. Tyle, że na dniach zamawiamy jej nowy wózek. Ten, który miała podarowany, jest ciężki, po innym psie i juz się w nim nie mieści. Kiedy przyjechała, to była chudzielcem. Udało mi się trafic do pana, który robi lżejsze wózki, wiec będzie miała zrobiony typowo pod siebie i swoje potrzeby. Jest już z nami 10 mies., całkiem zżyła sie. Kiedy nabrała odwagi, to pokazała trochę swój charakterek i niszczycielskie zapędy. Pielucha czy legowisko raczej długo nie utrzymają się. Ostatnio najlepiej sprawdza się drybed pod spód, a na to cieższa kołdra w poszewce złozona na pół. Nie niszczy i nie przeciąga ze soba, jak sie porusza.Utrudnieniem jest stałe pranie, ale na szczęście zima nie jest dotkliwa, więc ławiej suszyć wszystko. Niestety, w schronisku z ktorego przyjechała, jest aktualnie 21 psiaków w takim stanie jak ona.Pomagać im jest trudno i mimo, że zdarzają się zagraniczne adopcje, to za rzadko, zeby utrzymac ich stałą liczbę w schronisku.
  13. Grace dziś już była operowana, niestety nie miała szans na życie. Lekarz poddał ją eutanazji. na razie ni potrafię tego ogarnąć, to moja ukochana kotka. Wszystko poszło tak nagle. Na wątrobie miała ok 30 maleńkich guzków, nie dało się nic zrobić. Wiedziałam, że brytyjczyki maja często problemy z wątroba, ale kota który kilka dni temu był rozmruczany, dorodny i na oko zdrowy, nagle nie ma. W tej sytuacji muszę trochę odsapnąc, ale skoro transport lutowy już minął, a nastepny jest w marcu, to niech kotka wtedy przyjedzie.
  14. Zadzwonił jeszcze pan z Krakowa, emeryt. Zdziwiłam sie, że chce Bezę. Powiedział, że szuka suczki, która nie będzie przypominać ich suczki, jaka mieli wczesniej. Ona była czarna podpalana, więc zwrócili z żoną uwage na Bezę, dlatego, że jest biala w łatki. Szukał jednak drobniejszej suni. Zaproponowałam Bajke i Freyę, bo są mniejsze i łatwiejsze w obyciu. Jednak Bajka pojechała do DS, a o 15 kg Freyę nie odezwał się już. Jakieś zainteresowanie jest, więc pozostaje mieć nadzieję, że w końcu odezwie się TEN dom.
  15. Już nie raz pisałam, że adoptowałam dwa odłowione do schroniska dzikie psy (Wojtyszki, Mysłowice), które jedzą, kiedy inne nie są zainteresowane i nie ma ich w pobliżu misek, więc sucha karma musi stac w miskach większosć czasu. Ostatnio Jimmiemu muszę już rzucać jedzenie z ręki. Nigdy nie zostaje sam, jest cieniem Fly`a, więc trudno go karmic, żeby młodsze i szybsze mu nie kradły surowizny. Jednak nie podejdzie do miski. Zaczął chudnąć. Myślałam, że to nowotwór, bo miał kiedys zmiane na klatce piersiowej, ma ok 14 lat. Po badaniach okazało sie, że wyniki są idealne. Podejść do niego się nie da, musze odwracać wzrok i rzucać mięso kilka metrów. Gdyby został sam do jedzenia, to nie tknie go. Popołudniu, kiedy rozdaję przygotowywane jedzonko, to wszystkie siedzą już pod drzwiami do kuchni i reagują... na widok garnka z którego rozdzielam do misek ;)
  16. Elik, wiem ze zwroty z adopcji i tak się zdarzają. Chodziło mi o to, żeby minimalizować ryzyko takiego zdarzenia. Bardzo cenię sobie rady Sowy i mam nadzieje, że gdyby w nowym domu Marty wystapił jakiś problem, to nowa rodzina postąpi wg Jej wskazówek. Rozumiem też Twoją postawę, że pies wiele może, ale są ograniczenia. Dlatego wczesniej napisałam, że ja akurat mam wyższy próg tolerancji, niz normalnie ludzie mają. Po nutriach, szczurach wędrownych, Lindzie, moich dzieciach i ...klientach, mało co jest mnie w stanie wyprowadzić z równowagi. Nadal jednak uważam, że jesli ktoś wybiera nienaruszony trawnik i oddaje psa, zamiast z nim pracować to nie zaslużył na tego psa. Bardzo cenna jest tez wypowiedź Patmol. Patmol, dobrze, że Twoja sunia jest tak czujna. Teraz, kiedy stale slyszy sie o tylu przypadkowych postrzałach, taki pies to skarb. Moja niezyjąca już Sara w ten sposób pokazała mi porzuconego kociego noworodka.
  17. Marzena napisała mi, że wpłaciła na wirtualna dopcję 80 zł za luty na konto ZEA
  18. Mam słabość do żółtookich psiaków, dla mnie są cudne. takie oczy maja Linda i Ciapciak. Oby sunia komuś szybko wpadła o w oko.
  19. Sowo, to Marta robiła wykopki w poszukiwaniu gryzoni i ciągnęła na smyczy. Bajka to bardzo grzeczny psiak. Równowage straciła po zwrocie z adopcji do rodziny z niepełnosprawnym intelektualnie synem, ale jak widać, w nowym domu czuje się dobrze. ładnie chodzi na smyczy, nie jest lękliwa, dobrze się zachowuje, przychodzi na zawołanie. jestem bardzo szczęsliwa, bo martwiłam się jej stanem po zwrocie z pierwszej adopcji.
  20. Mam prośbę o pomysły czy pomoc. Tola jakiś czas temu wstawiał tu fotki dzikiej koteczki, która po sterylizacji musiałaby ze schroniskowej klatki trafić z powrotem pod przychodnie z której została wyłapana. Zaoferowalam wczesniej wzięcie jej, ale w miedzyczasie skomplikowała się sytuacja u nas. Przygarnęłam kotkę, która miała białaczke . Kotkę trzeba było uśpic, bo po sterylce organizm przestał funkcjonować, byla leczona, ale dostala zółtaczki, zwracała wszystko, co zjadła czy wypiła. Potem zmarła zarazona przez nią kolejna kotka. Teraz dostała też zółtaczki nasza brytyjka Grace (którą pewnie znacie ze zdjęć z zamojskimi tymczasowiczami). Niby test białaczkowy wyszedł dziś ujemnie, ale jest nagle żółtaczka i wymioty. Dzika kotka jest w przychodni, Tola musi ją zabrac, bo płaci za nią 10 zł za dobę za sam pobyt.Nie wiadomo, czy kicia da radę po tych kilku miesiacach spędzonych w klatce, kiedy była karmiona i zaopiekowana. Nie mam pomysłu, ale mam wyrzuty sumienia, bo miałam jej pomóc. Teraz przyjecie kolejnego kota nie wchodzi w grę, bo zaczelismy walke o ratowanie Grace. Może ktoś zna miejsce, gdzie dałoby się umieścic taką kicię, np. stajnię, gospodarstwo?
  21. To może ja jeszcze wypowiem się. Na zdjęciu widac, że to nie jest dół, tylko wykopany na długość płytki tunel. Marta nie robi tego z nudów, bo raczej nigdy nie nudzi się, tylko dlatego, że po drugiej stronie ogrodzenia jest rów, do którego chodza nornice. Ona rozkopuje ich tunele. Mieszkamy na wsi, nie stosuję żadnych technik tępienia gryzoni, bo je bardzo lubię i uważam, że to my jesteśmy bardziej dla nich intruzami. Jasne, że ja mam większy próg cierpliwości, niz przeciętny adoptujący (zwłaszcza po życiu z Kajem). Zdjęcie wstawiłam, żeby w żartobliwy sposób poinformować o tym, że jest chętny dom na Martę. Uważam, że częśc zwrotów z adopcji jest przez to, że wyadoptowujący idealizuja psy, bojąc się stracić potencjalne domy. Nie jestem zwolennikiem tego, jak i np. odmładzania psów. To sa psy po przejściach, adoptujacy powinien zaakceptowac psiaka takim, jakim jest i ew. z nim pracować. Wybieramy adoptujących dla nich, a nie odwrotnie, psa dla wygody adoptującego. jesli ktos chce mieć psa bez "naleciałości", niech kupi sobie szczeniaka z dobrej hodowli, a zapewniam Was, że wiele rodzin potrafi zepsuć i takiego dobrze zsocjalizowanego malucha. Wiadomo, że nie przewidzimy reakcji adoptujcych, ale jesli wazniejszy dla nich jest naruszony przez psa trawnik, to nie powinni mieć psa, tylko skupic sie na swoim ogrodku. Przez ten czas, kiedy trafiają do mnie psiaki z dogo na hotelik, nie miałam ani jednego zwrotu z adopcji zamojszczaka. Myślę, że dlatego, że z Tolą nie idealizujemy psów. Jestem prawie cały dzień z psami, kazdy tymczasowicz, mieszka z nami i jest traktowany jak nasz. Znam więc jego wady i zalety. Kandydat na adoptującego jest informowany o nich, a my z Tolą wspólnie konsultujemy kandydaturę adoptujących. I to się sprawdza. Jesli psiak zaskakuje nową rodzine, to już tylko pozytywnie, bo na te gorsze możliwości jest przygotowany. Bardzo przeżyłam zwrot z adopcji Bajki i to jaki miał na nia wpływ. Teraz juz wiem, zę jesli rodzina posiada niepełnosprawne intelektualnie dziecko, to niech nie bierze psa po takich przejściach, bo to dla psa nie jest dobre, tylko pogłębia jego problemy. Zawsze rodzice wybiorą swoje dziecko, a pies w takiej sytuacji tylko traci. To chyba tyle. Mam nadzieje, że rodzina Marty zaakceptuje ją taka, jaką jest, bo to naprawdę świetny psiak.
  22. Elu, a jak mam ją tego oduczyć? Ja równiez nie jestem zadowolona z dziur w ogrodzie i z tego powodu jej nie pozbywam się. Wiem, że pies może kopać dziury, kot ostrzyc pazury na fotelach, a kólik ogryzać meble. Posiadanie psa, to nie sam miod. Może więc przyszły dom zastosuje się do porad Sowy. Ja na pewno nie mam czasu na wprowadzenie pracy węchowej dla jednego psa. Psy mają do dyspozycji cały ogród. Chyba i tak lepiej, niż jak miałaby w wiekszosci hotelików dostepny kojec i mały wybieg. Wtedy nie byloby takich zachowań, ale i tak wyszłyby w normalnych warunkach w nowym domu. Nie jestem w stanie stworzyć ludziom idealnego psa.
  23. Przyjmujemy zamówienia na kopanie rowów czy inne prace ziemne ;) Osoby zainteresowane proszone są o kontakt szybko, dopóki Marta jest jeszcze u nas, bo... za 2 tyg ma wyjechać do swojego domu :)
  24. Negatywnie, szczekała na wszystko, trzęsła się, miotala się prawie cały czas. Za to na spacerze była idealna. Ewu już wczoraj dostała zdjęcie. Ulżyło mi, bo jest zadowolona i ma swoj normalny wyraz pysia, a nie taki odleciany, jak wróciła z tego pierwszego domu.
×
×
  • Create New...