Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19199
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Dzięki za info. Mam odebrac Foresto dla Freyi, to przekażę, że opłacona.
  2. Pani Małgosia napisała, że wpłaciła na marzec na adopcje wirtualną Freyi. Poproszę Tolu o potwierdzenie, jak sprawdzicie konto.
  3. Niestety prawda. Dzis apelowało w telewizji sosnowieckie schronisko. W katowickim, jak byłam w sobote, to tez juz odczuli tą panikę. Zabierałam szczurka z kociarni, to były zapchane chyba wszystkie klatki, a to dopiero zaczęło się. No i było pusto, zero adoptujących. Zawsze w sobotę było kilka rodzin adoptujących. Nie chcę myśleć, jakie z czasem bedą decyzje schronisk, jak nie będzie adopcji , a będzie taki napływ zwierząt.
  4. Też myslę, żeby jak najszybciej ogłaszać. Teraz ludzie siedzą w domu, może ktoś wypatrzy i zechce adoptować.
  5. Ja wcześniej stosowałam kilka miesięcy obroże z feromonami u Jimmiego. U niego co prawda nie było efektu, ale też dzika Ada, jak z nim spała, to zrobiła się spokojniejsza. Jak rozmawiałam z Tola, to ma znowu problem z oczami, więc pewnie przez to nie może czytac i pisać.
  6. Ewu do mnie dzwoniła z pytaniem o transport, ale ja niestety nie pomogę. Dzis juz przekroczyłam limit, jechalismy 130 km po dziką szczurke w schronisku. Mysle, że jesli ludzie mogą sami przyjechać za 5 dni, to chyba lepiej.
  7. Z kotka juz lepiej, nie atakuje mnie, kiedy cos koło niej zmieniam, choć nie mam odwagi jeszcze umyć okna czy parapetu. Koczuje na parapecie i na komodzie, gdzie ma ustawioną kuwetę. je nocą sucha karmę i pije wodę. Odebrałam i stosuję Feliway, ale nie wiem jeszcze nawet ile kosztowal, bo szefowa operowala i lekarz, który wydał go nie był zorientowany. Tolu, dam znac, jak dostanę fakturę. Dzieci nie chodza do szkoły, więc Andrzej nie jeździ do Pawłowic. Pojechał specjalnie po ten dyfuzor, więc pojedzie znowu, jak bedzie cos miec do załatwienia.
  8. Dzisiejszy "kwiatek", mój tekst: Osoby zainteresowane adopcją Freyi proszę o kontakt WYŁĄCZNIE tel. 660 - pokaż numer telefonu - . Nie odpowiadam na sms-y i wiadomości. Adopcja psa jest poważną decyzją na lata i nie wyobrażam sobie jej bez przeprowadzenia nawet rozmowy. Mimo to dostałam wiadomość: A zdrowa jest i mam amstawa nie pogrywa sie i ile przewów miejscowość czestochowa Wczesniej pani zadzwoniła o mojego szczeniaka i dała mi do tel 3-latke, bo pies ma byc dla niej. Nie rozumiała o co mi chodzi, ze nie będe rozmawiała z dzieckiem, bo to przecież ma byc pies dla córci i ona ma pytania do mnie. Mało udaru nie dostałam. Zaczynam niecierpieć ludzi.
  9. Chciałam potwierdzic, że dotarła obroża i Beza ma ją juz założoną. Dziś był telefon o Bezę z Wrocławia. Starsza pani wprawiła mnie w zdumienie, bo powiedziała, że dzwoni w sprawie" tej malutkiej suczki Bezy". Powiedziałam, że Beza nie jest malutka i zapytałam, czy czytała ogłoszenie, bo jest tam sporo informacji. Pani przyznała, że nie czytała, tylko popatrzyła na zdjęcie i zadzwoniła, bo szuka malutkiej suni. Chyba moja czerwona obrózka załozona Bezie dla złagodzenia wyrazu podziała az za bardzo i pani wzięła ją za malucha ;)
  10. W nocy zjadała suchą karme i piła. Dziś miał być dyfuzor, ale nie dotarł do przychodni. Ostatnie moje zamówienia z allegro też są opóźnione. Poczekam jak zareaguje na dyfuzor. Gdyby póxniej i tak była nadal w dużym stresie, to wstawie klatke do pokoju, dam do niej jedzenie, zostanę tam na noc i spróbuję ją zamknąć. Póxniej Tola zadecyduje, czy mam ją dać do stodoły, czy ma wrócić do Zamościa. Stodołę mamy o tyle dobrą, że są dwa wejścia: od nas z placu i drugie na zewnątrz, na pola. W ten sam sposób wychodzi na zewnątrz ta druga koteczka, która u nas się pojawiła.Stodoła jest murowana, ogromna, wyścielona słomą. Myślę, że kotka powinna się tam trzymać o ile będzie tam najpierw w klatce.
  11. Mam ją w pokoju gościnnym, gdzie spotykam się z klientami odbierającymi szczeniaki. Nie mogę tam rozłozyć całego majdanu klatkowo-kuwetowego. Budki ma, ale nie wejdzie. Na parapet budka nie zmieści się. W całym domu są zwierzęta. Psów nie zna. Choćbym mogła połączyć ją z kotami, to byłaby wojna. Jesli po dyfuzorze nie uspokoi się, to mysle, ze jednak wypuszczenie jej u nas będzie najlepsze w tak patowej sytuacji. Najpierw trzebaby ja nakłonic do wejścia do klatki. Potem klatke umiescić w stodole, zeby przywykła do miejsca i dopiero po jakims czasie otworzyć. Tu wszystkie okoliczne koty chodzą luzem, poluja na polach, krzywdy nikt jej nie zrobi. Zresztą ta bura koteczka, którą ktoś niedawno chyba podrzucil też trzyma się stodoły, chodzi tu jeść i spać. Ją jednak będę lada dzień łapać, bo juz daje się głaskać, tylko nie podnosić. Muszę ją dać wysterylizowac, bo przyprowadziła sobie jakiego kota kilka dni temu. Ją dam na testy, sterylkę i do mamy do Katowicm zeby szukac domu. Dziś rano pokój znowu wygląda, jakby przeszło tornado. Zabrałam rosliny z parapetów, ale zostawiłam w doniczkach na wiszących z boku okna metalowych kwietnikach, to wspinala się i po nich na samą gorę okna, wszystkie doniczki pozrzucała, cały pokój w ziemi, rozwalonych kwiatkach, do tego wywaliła kuwetę, rozrzuciła karmę, zrzuciła koszyk z legowiskiem do tej rozsypanej zawatości kuwety, poszarpała firanę. Po prostu tragedia. Nadal nie jestem w stanie nawet umyć ogluconego okna czy parapetów, rzuca się, jak tylko się zbliżę. Odkurzacza nawet nie mam odwagi użyć. Moze ktoś inny ma mozliwosć udostepnić jej osobne, niezamieszkane pomieszczenie? My naprawde nie jesteśmy w stanie tak z nią funkcjonować. Chyba zresztą nikt z Was tego nie wytrzymałby w normalnie użytkowanym pokoju. Czekam na Feliway. Jesli nie pomoże, to trzeba mysleć o wypuszczeniu. Gdyby Tpla chciała ją wypuścić gdzie u siebie, to muszę wczesniej wiedziec, żeby udało się ją zwabic do kaltki przed transportem i dowieźć do Katowic.
  12. Zaglądnęłam na FB, Freya ma 215 udostepnień, w komentarzach tylko zachwyty nad jej wilczą urodą i tyle...
  13. Zdjęcie od Mariny, które mnie dziś całkiem rozbilo. Te psiaki są na ukraińskiej ulicy, nie ma dla nich miejsca nawet w schronisku. Gdyby tylko było mnie stać :( Wstawię je, moze ktoś akurat wypatrzy i zechce sprowadzić.
  14. Nie znam żadnego psiaka w Poznaniu czy Krakowie, skąd dzwonili. U nas jest tylko Beza, a ona trudniejsza niż Freya. Kazda z dzwoniących pań zachwycała się jej wilczakową urodą, a zupełnie nie kojarzę jakiegoś psiaka do adopcji w takim typie. Jest grupa dot. wilczaków do adopcji, ale tam każdy chyba jest trudniejszy od niej.
  15. Fajny tekst na tytuł ogłoszenia :) Tyllko obawiam się, ze taki wstęp zasugeruje, że jest wielkości onka/wilczaka, co znowu utrudni adopcję, a ona jest drobniejsza. Ma 50 cm w kłębie i tylko 15 kg. Dziś dzwoniła o nią sympatyczna pani z Poznania, jednak chciałaby zobaczyć psa przed adopcją, a to 6 godz. drogi w jedną stronę, no i mieszka w bloku. Wszyscy prawie dzwoniący szukaja psa do bloku i pracują. Nie mam zupełnie pojęcia, jak Freya zachowywałaby się tyle czasu sama, bo jest czujna i reaguje, jak coś słychac na zewnątrz. Nie chciałabym, żeby wróciła. Zresztą ludzie sami rezygnują, kiedy słyszą, że nie mogę dać gwarancji, że będzie cicho 8 godz.
  16. Siedziała od grudnia, więc długo. Na jutro mam zamówiony Feliway dyfuzor, bo ponoć w przychodni, gdzie była jest to stosowane. Spróbujemy jeszcze tego.
  17. Po Bajce, bo Marta pojechała ze swoim Intestinalem ;) Zostało zaczęte opakowanie Bosch i ewu przeznaczyła je dla Bezy.
  18. Dziekuję. Wczoraj miały dzwonić dwie panie w sprawie jej adopcji, ale niestety żadna nie odezwała się.
  19. Nie mam żadnego pomieszczenia, gdzie ma ludzi bądź kotów. Teraz jest w pokoju, gdzie jest tylko jedna stara kotka. I tak wywaliłam stamtąd Lindę i druga kotkę. Zresztą, co to da? Liczyliśmy na to, że dostosuje się do domowego życia. Gdyby miała je spędzić gdzieś zamknięta w osobnym pomieszczeniu, to dla mnie lepiej ją wypuścić, niż ma się trząść ze strachu i rozbijac na oknach przy każdym wejściu człowieka. U mamy w Katowicach była w pustym mieszkaniu, w zaciemnionej klatce i tam jadła i załatwiała się. Jednak kot nie może całego zycia spędzić w klatce. Jedzenie przy niej nie tknięte, kupy już też nie zrobiła. woda i sucha karma są dalej, widziałam w nocy ze siedziała tam, więc może piła. Trudno mi stwierdzić, bo jest jeszcze Rysia. Moje oprócz Alexa, którego odchowałam ze szczeniakami na barfie, nie tkną surowej wołowiny. Spróbuję dziś podać, bo mam zamrażarkę wypchaną mięsem dla psów. To nie wchodzi w grę przy psach. U nas musiałabym kota wynieść do stodoły, gdzie jest wyjście na zewnątrz, na pola. Tola i tak w razie, gdyby kotka nie zaaklimatyziwała się, planuje jej powrót do Zamościa i wypuszczenie, w miejscu odłowienia.
  20. Też się tego obawiam. Ona dalej nie je, a ja nie byłabym w stanie nawet jej nakarmić. Kot nie może długo nie jeść. Wszystko leży nie tknięte. Ona stale w takiej pozycji. Syf i sierść na oknie nie są u nas normą ;) to jej sprawka, a ja nie mogę po prostu zblizyć sie i sprzątnąć.
  21. Właśnie wróciłyśmy ze spaceru z Bezą. To taki fajny i mądry pies. Beza boi się ciągników z ogromnymi przyczepami, jakie teraz jeżdżą nawozić pola. Cwaniara, jak taki zbliża się, to siada na poboczu i czeka, aż nas minie.
  22. Fajnie, będę spokojna. W tym roku sąsiad nie opryskiwał sąsiadnich pół p. robalom, więc obawiam się, żeby czegoś nie złapała. Przy większym psie wcierki czy tabletki drożej wychodzą, niż obroża na cały sezon.
  23. Dostałysmy z Basią wczoraj wieczorem juz zdjęcia z domu. Niestety, obie nie potrafimy tu wstawić. Dziś wyślę ewu fakturę rozliczenie za Martę 91 zł (7x 13 zł). To już będzie wszystko rozliczone. Nie otrzymałam jeszcze wpłaty za luty, więc jak pieniądze dotrą na konto, to tu potwierdzę.
×
×
  • Create New...