Jaaga
Members-
Posts
19285 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Dziękuję Elu za udostepnienie tutaj. Wiecie, ze mnie niesamowicie wzmacniacie? Wybrałam Lindę z filmiku schroniskowego, bo siedziała jako jedyna w kącie boksu i nie bardzo reagowała na cokolwiek . Inne, bez łapek bawiły się, szalały, a ona raz się poruszyła, wlekąc ten swój cały tył za sobą, jak nadmierny bagaż. Chciałam dac szansę takiemu w najgorszej sytuacji i chyba udało mi się. Myslałam wtedy, przetrawiałam swoją sytuację i mozliwości. Niby lepsza byłaby wersja soft, czyli pies bez łapek i juz zdiagnozowany i zabezpieczony. W sam raz przy psach, kotach i dzieciach. Jednak człowiek może czasem więcej, niż mu sie wydaje. Wychodze z załozenia, że jak musi, to potrafi. I stąd w głowie została mi tylko Linda. Wczoraj widziałam z okna, jak Linda wręcz zapierdziela w tempie wyscigówki po ogrodzie goniąc Kaja. Nie to co na moich filmikach, ona po prostu szalała. Od roku staram się zapewnić jej największy komfort zycia w jej sytuacji. Czasem ręce mi opadały i nie miałam motywacji. Wtedy mi bardzo pomagacie. Pierwszy wózek, z Admirała, był wielkim rozczarowaniem. Ciężki, Linda spłoszona, nawet nie próbowała sie w nim poruszać. Potem dałam sobie spokój i chodziła jedynie w nosidełku Trixie. Gdziś w głowie miałam Malawaszkę z jej sznaucerkowymi smigającymi wózeczkami. W koncu udało się i my mam. To była najlepsza decyzja. Linda ożywa. 3 razy dziennie zmienia sie z Kopciuszka w królewnę. Niestety, wózek u dużego psa ma ograniczenia i nie nadaje sie na normalnie zameblowanych pomieszczeń domowych. Jest super tylko w opcji wyjść na zewnątrz. Jednak to duzy postep. Wołam tylko: "Linduś, księżniczko moja" i już jest gotowa. Od "czasu wózka" zaczęłyśmy też spacery zewnętrze. Linda płoszy się spacerowiczami, rowerzystami, autami. Jednak wtedy ją uspokajam, trzymam wózek, żeby nie zjechała do rowu i mam nadzieję, że przywyknie do normalnego życia. Plusem tych wypadów jest tez uświadamianie ludzi. Mieszkamy teraz na totalnej wsi. W wiekszosci miejscowych domostw są kojce z budą, nierzadko tez w tych wypasionych, nowych, wybudowanych przez miastowych. tyle,że zrobione przez firmę, z lepszymi budami. Typowa opcja alarmow zamiast firmy ochroniarskiej. My przełamujemy stereotyp psa na wsi. ludzie jadą na rowerach, przechodza i komentują: "o, popatrz pies na wózku", " chyba nie chodzi", " ten pies jest kaleką",. Linda jest więc jakby ambasadorem psiej sprawy na wsi. Daje do myslenia. Ludzie ją widzą i zastanawiają sie, ze pies ma swoje potrzeby, może żyć inaczej, nie trzeba poddac eutanazji chorego psa, może żyć w miarę swoich potrzeb. Linda wiec motywuje ludzi do myslenia i reakcji, wyrywa ze stereotypów. To jest też ważne. Minał własnie pełny rok. Dla mnie nadal niewyobrażalny jest stopień jej skrzywdzenia. Przez rok w miłości i normalnych warunkach osiągnelismy : pełną akceptację mnie i mojej młodszej córki, wzgędną akceptacje starszej i mojego męża w domu. Na zewnątrz Linda mnie obserwuje i odbiera moje sygnały, jesli chodzi o innych ludzi, akcepuje Paulę, natomiast co do pozostałych osób, jakby wyłącza się i reaguje instynktownie lękiem i ucieczką. Andrzej wykazuje się ogromna cierpliwością, jednak kiedy ma ją sam wyciągac z wózka, to musi ją przytrzymać za wózek, żeby uniemozliwic ucieczkę, Linda wtedy sika ze strachu, jemu jest przykro. Słysze czasem, jak mówi do niej, czemu się go boi, bo on jej nic nie zrobi. Ja się ciesze z kazdego jej sukcesu, reszcie rodziny trudno jest to dostrzec. Jak widac na filmikach, wsparciem dla Lindy jest Kaj. przyjechał do nas na DT, ale więź w czasie tej koszmarnej, 11 dniowej podrózy, jaka między nimi powstała, spowodowała że zdecydowaliśmy się go zostawić. był trudnym szczeniakiem, z dziko zyjącego, odłowionego miotu. Odprężał się tylko przy innych psach. Dla nich obojga opcja bycia razem była chyba najlepsza. Dziś, po roku, kaj jest nadal związany z Lindą, traktuje ją jak swoją matkę, mimo ze jest dorosły. Dziękuję Wam wszystkim, zaglądającym na wątek, piszącym, wspierającym, doradzającym. Dzięki Wam dajemy razem radę. Od 24 lat zajmuje się pomocą zwierzakom w potrzebie i to, co najbardziej jest dla mnie widoczne to fakt, że najłatwiej pomaga sie wspólnie. Wtedy wszystko sie układa i sie po prostu da. Nie kazdy może wziać zwierzę do siebie, nie każdy może je wesprzeć finansowo, ale najlepsze efekty są, jak robi sie to wspólnie, w miare swoich mozliwości. Jak wiecie, czekam, aż przyjedzie do mnie kolejny ukraiński młodzik lub dwa psiaki. To zalezy od możliwego transportu w dobie wirusa. Bardzo prosze, bądźcie ze mną wtedy razem. Jestem silna dla nich, wiem, że jak coś umysle sobie, to dam radę. Jednak samemu czasem jest trudno, razem bywa łatwiej. tym bardziej, ze drugi z psiaków ma uszkodzony kręgosłup.Na razie porusza się samodzielnie, ale z czasem nie mozna wykluczyc opcji, że siły miną i zostanie wózek. Wizja drugiego duzego psa na wózku działa studząco, ale naprawdę, uwierzcie, że nie mogłam podjać innej decyzji. Gdyby umarł w schronisku, jak jego kojcowy kolega husky, to miałabym wyrzuty sumienia cały czas. Tak naprawde, to jego jedyna szansa na normalne zycie i wyjście z kojca niepełnosprawnych psiaków. Dziękuję bardzo serdecznie każdemu za czas czy środki poświęcone dla Lindy. Powiem, że było warto. Każdy jej postep, uśmiech w oczach, wywalony radośnie jęzor jest nagrodą za zaangażowanie. Staram się tym dzielić z Wami w miare mozliwości. jednak chyba i tak widac róznice między sparaliżowanym strachem psem, jaki do nas przyjechał, a prawie normalną Lindą dziś. -
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Elu, wejdź na mój profil, link też mi tu nie wchodzi. -
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Na Fb wstawiłam filmiki Lindy na wózku. Niestety, tu nie potrafię ich pokazać :( -
Zachęcam wszystkich, odkąd mam aktywną aplikację, to zebrało mi się już ponad dwieście darowizn na ZEA ;) Niby groszowe kwoty, ale sumują się.
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Dziękuję Ci slicznie. Zdecydowałam się wziac dwa psy, ale są ogromne kłopoty z ich dotarciem do nas. Raczej nie uda się otwarcie granicy w połowie miesiąca, jest możliwy transport lotniczy, ale wtedy moga leciec tylko dwa, czyli jeden do koleżanki i jeden do nas. Koszt transportu samochodem na Zaporoże jest tak duzy, ze trzeba by wziać kilka psiaków, a niestety nie znam nikogo, kto wziąłby jakiegos na siebie. W najgorszej sytuacji sa szczenięta, im czas upływa bezlitośnie, mija mozliwość socjalizacji, poznania zwykłego zycia. Mariona pisała, że tam stale leje. Na filmiki bable mają waski wybieg, budę i błoto. Takie slicznotki tam są. Tylko gdyby ktos dał im szansę. Wszystko rozbija się o pieniądze w obecnej sytuacji. -
Fajnie byłoby z Wojtyszek, ale tam trzeba jechac samemu, bo podaje się dane do wprowadzenia chipa na nowego opiekuna. Ja przez naszą wspólną znajomą ( jak chcesz dane, to zadzwoń) mam wzięte Lemura i Adę. tylko wtedy jechała ona sama po inne psy i brała je na fundację, potem wysłała moje dane do zmiany własciciela. jest tez grupa na FB, gdzie są pokazywane psiaki wojtyszkowe, moze udałoby się połączyć transport.
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Dziękuję Nadziejko i wzajemnie życzę Ci wszystkiego, co najlepsze. Jak tylko sie uda, to przyjadą kolejne biedy i mam nadzieję, że im także los będzie sprzyjał i szczęśliwie dotrą. Też uważam jest piękny. W moim ulubionym typie. -
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
-
Polecam ortopedę dr Grzebinogę w Oświęcimiu do konsultacji łapki Nadii. Kikut wygląda nieciekawie, moze konieczna będzie kortekta. Tam byliśmy też konsultowac kikut Nadii, która była u nas. No i oczywiście Linda tam była operowana. To ja ogłoszę Fistaszka.
-
To ja tez jakiegos poprosze na maila, bo jest świeże wyróznienie Molly. chciałabym ją szybko usunąć, bo mam dość durnych wiadomości. Wczoraj pani pytała, czy wiemy cos o rodzicach Molly, która jest 1,5 rocznym psem w schronisku. Pytanie raczej odpowiednie przy zakupie szczeniaka z hodowli, a nie adopcji dorosłego psa ze schronu. Juz widze pracowników schroniska, jak robią wywiad srodowiskowy przy przyjęciu kazdego psa i pytaja o jego rodziców. Pomijam fakt, ze w ogloszeniu jest info, że ogłaszam je grzecznosciowo, nie mam kontaktu z psami i prosze, zeby w związku z tym nie pisac do mnie pytań. Dziś widzę nowe powiadomienia i nawet nie chce w nie zaglądać. Niestety, na telefonie zdjęcia nie otwierają mi się, stad prośba zeby mi przesłac na maila. Basia ma adres, bo ja dzis raczej nie dam rady tu juz zaglądnać..
-
Tak, rozmawiałam z Basią i jest pani nia zainteresowana, więc trzymajmy kciuki. Czekam aż Basia dostanie zdjecia tej malutkiej suni bez kawałka łapki, od razu ją ogłoszę. Może zdarzy się cud i ktoś się na nia zdecyduje.
-
Zobaczyłam, biedactwo. Nie kojarzy ktoś miejc, gdzie mozna umieścic ogloszenia? Ja mieszkając w Siewierzu nie wpadłabym na to, żeby szukac go akurat w M. Wygląda na zadbanego.
-
Ludzie sa kretynami bez serca. Wystarczyło dać ogłoszenie, a nie wyrzucać i skazać na śmieć w cierpieniu, jest wielu chętnych na szczurki. Zresztą sama bez problemu wziełabym ja do siebie. Tych schroniskowych bardzo mi żal, jak napisała tez Anula. Inne mają szansę i jest efekt. gdyby tam był normalny wolontariat, a nie dla kilku psów z pokazowego boksu (jak mniemam), to tez z chęcią ogłaszałabym psiaki, bo widze ile jest adopcji psiaków, które ogłaszam z M. Udostepniłam psiaczka i kolezanka, która jest wirtualną opiekunką Tyci tez już coś wpłaciła, inne znajome równiez udostepniły.
-
Ewu przesyła do ogloszeń sprawdzone w schronisku psiaki, info ma od wolontariuszek, zdjecia tez one robią. Tam jest inna sytuacja. Jest jeszcze kwestia tego, że gdy jakiś psiak wraca z nieudanej adopcji, to ewu staje na głowie, żeby umieścić go w hoteliku, by nie musiał wracać do schroniska. Ma kilka w niedalekiej odległości. W sytuacji Zamościa to dodatkowe utrudnienie, bo psa nie byłoby gdzie umieścić. Jesli Marta pośredniczyłaby w nieudanej adopcji, to schronisko mogłoby później robić problemy z wydawaniem psów fundacji. Juz przerabiałysmy to z Tolą. Ogłaszałam tak Freyę i inne psiaki w typie ras. Wyszły z tego tylko nieprzyjemne sytuacje i ani jeden pies nie pojechał do domu. Freyę w końcu wzięłam do siebie. Adoptującym trzeba przekazac podstawowe informacje jak wiek, profilaktyka zdrowotna, charakter, stosunek do ludzi, psów, chodzenie na smyczy. Inaczej kontakt urywa się po pytaniach o te kwestie.
-
Psy długowłose w schronie prezentują się najgorzej, bo wyglądaja jak zlepione moczem cuchnące mopy, więc pewnie to cześciowo jest powód zniechęcający. Do tego adopcje w okolicy często są takie na podwórze/do kojca/budy. Dłogowłosy pies odpada do takich warunków. Chyba więc dla niego to fart w tej sytuacji. Ma szczęście, że go wypatrzyłyście :) Po kapieli i pielęgnacji kosmetykami dla psów z długim włosem bedzie boski. Powodzenia przystojniaku!
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Tez cieszę się, że chodzi w wózeczku od pierwszego dnia. Spacery nie są za długie, bo chyba zmiana pozycji obciąża jej kręgosłup i jak ma dość, to podjeżdża pod schody. jednak są to już 2-3 spacery dziennie. Bardzo kłopotliwe jest wkładanie tylnich łap, bo za kazdym razem w tym momencie sika i w zalezności od tego, na jakim jesteśmy etapie wkładania łap, to mam zlane golenie lub stopy, wczoraj jeszcze na dokładke fiknęła w tym momencie, więc rozprysk miałam od czubka głowy ;) Drugim problemem jest to, że zaczepia kołami dosłownie o wszystko co się da, kazde drzewko, słupek, furtkę czy o stolik. Nie wpadła na to, że może sie cofnać czy odsunąć się bokiem, tylko stoi. I tak pomyslałam, żeby z rurek zrobić na przód wózka konstrukcję o szerokości, jaką ma wózek w kołach. Jesli nie da rady wjechać szerokim przodem, to nie zaklinuje się kołami, które ma z tyłu. Tolu, masz rację, że warto było. Przedwczoraj przeczytałam wiadomość, że zmarł jej kolega z kojca schroniskowego. Niepełnosprawny husky. Żal mi go bardzo, bo nie zdążył zaznać normalnego życia i domu. Bardzo mnie to zasmuciło. Na filmikach był radosny, wyjątkowo aktywny i żywiołowy, zabrakło tylko osoby, która chciałaby się nim zaopiekować. Mimo najlepszych chęci Mariny, schronisko nie jest w stanie zastapić domu. Dlatego po kilku miesiacach namysłów zdecydowalam się wziać kolejnego, tym razem samodzielnie poruszającego się psa z uszkodzonym kręgosłupem. Bez tego zostanie w schronisku do śmierci, a tak może uda mu się w Polsce znaleźć jakiś dom. -
Miałam własnie pytać, czy któryś z psiaków z wstawionych zdjeć znalazł jakąś opcję. Fajnie, ze temu się udało :) Bardzo cieszyłabym sie, gdyby temu w typie północnym tez udało się, ale wiem, że szanse na wzięcie dużego psa są małe. Gdyby nie to, że czekam na dwa psy, to pewnie również zastanawiałabym się nad nim. Tylko czekam na psa ze złamanym kręgosłupem i dużego, diabełkowatego szczeniora, więc i tak jak zwykle poszłam na całość i bede mieć harcore. Tolu, gdyby była jakas opcja dla tego psa., który mi lezy na sercu, to daj prosze znac. Poprosiłabym na fb o wsparcie i zrobiłabym mu ogłoszenie.
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Linda ma nowy wózek, zrobiony specjalnie dla niej i wreszcie chce się w nim poruszać. Co dzień wychodzi na spacery. Poprzedni przekazałam innemu psiakówi w potrzebie. Czekamy na otwarcie granic, bo ukraińskie schronisko pęka w szwach, a praktycznie co dzien są przyjmowane kolejne psy z połamanymi kręgosłupami, łapami, skatowane, po wypadkach. Jesli się to w końcu uda, to spodziewamy się przyjazdu. Nie wchodzi mi edycja tytułu, a chciałam zmienić. Szczurek Kotuś został u nas, bo niedawno odeszły ze starości moje dwie szczurki i zamieszkał z trzecią z nich, świetnie się zgrały. Kotka tez jest dalej z nami, bo ma głupi zwyczaj chwytania pazurami człowieka za łydke i gryzienia w nogę. Poza tym to miły kot, ale nie wiem, czy ktoś nie pozbyłby sie jej, jak tak robi, uznając to za agresję. -
Po Kajtusiu ogłoszenie przejęła Molly: https://www.olx.pl/oferta/malenka-molly-czeka-na-ciebie-adopcja-CID103-IDExnOa.html a Latusia jest piekny Lukas: https://www.olx.pl/oferta/lukas-idealny-piekny-pies-w-schronisku-czeka-na-dom-adopcja-CID103-IDEVe1O.html
-
Super!
-
Zakończyło się wyróznienie ogłoszenia: https://www.olx.pl/oferta/maly-wesoly-kajtus-czeka-na-ciebie-adopcja-CID103-IDExnOa.html
-
Ewu, wszystkie ogłaszane psiaki nadal są w schronisku?
-
Nie wiem, może coś jeszcze dodają. Tez za pierwszym razem zdziwiłam się. za to wszystko odbywa się ekspresowo i profesjonalnie. Dlatego nie kupiłam domowego ozonatora, który stosuje się po kilka godzin w jednym pomieszczeniu. Na co dzien też stosuję środki odkażające typu Virkon, Rapidexon, Eimeran i to wystarczy.
-
Pociesz się, że ja na takiego teraz czekam. Mamy więc coś wspólnego, nie jesteś sama. Lindę wzięłam i nie żałuję. Nawet jak co dzień mam stertę po niej do prania, co rano kupe i siki rozmazane po całej podlodze. Co prawda inny psiak przez to nie zostanie zabrany, ale masz świadomosć, że pomogłas takiemu, któremu nikt inny nie pomógłby. I byłaś dla tych swoich nieadopcyjnych adopciaków jedyna nadzieją.
-
Wiem, ale taki domowy ozonator ma słabsza moc i trzeba to robic długo, kazde pomieszczenie. Interesowałysmy się tym z kolezanką, ale zrezygnowałysmy z zakupu, bo mamy profesjonalistów w pobliżu. Jak przyjeżdża firma, to ozonuje profesjonalnym sprzętem, idzie pomieszczenie po pomieszczeniu. Od razu cały dom jest zrobiony. Za dom 200 m płacimy ok 300-350 zł. Do kompletu dla bezpieczeństwa warto tez wyozonowac auto. Robią to w warsztatach zamujących sie klimatyzacją. Nie wiem, jak po domowym ozonowaniu, ale po firmie trzeba posprzatac, bo wszedzie zostaje biały pył.