Jaaga
Members-
Posts
19285 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Jest gorzej, niż spodziewałam się. Pociski na szyjnym odcinku kręgosłupa są umieszczone w takich miejscach, że sprawiają mu ciągły, koszmarny ból, ma utnięty w kręgu odłamek. Dostał silne leki przeicbólowe. Wróciliśmy po 5 godz., więc nie mam teraz za bardzo dłużej pisać. Jesli ma zyć, to potrzebna jest konsultacja z MRI u neurchirurga we Wrocławiu, który sprawdzi czy da się usunąć te pociski, czy podejmie się tego. To w sumie koszt ok 5000 zł. Do tego od połowy kręgosłupa koszmarnie zaawansowana spondyloza. Każdy krąg sprawia mu ból. Musze podawac mu leki 3 razy dziennie, ale tylko w jedzeniu, nie mozna podawać mu strzykawką czy do pysia, bo każdy dotyk, ruch tak go bolą. Dostał steryd, więc mam tylko nadzieję, że po nim zwiększy mu się apetyt. Pociski mogły się przesunac w trakcie transportu i dlatego jego stan mógł się tak nagle pogorszyć. naprawdę nie wiem, co robić. Gdyby dało się operowac, to mógłby jeszcze żyć kilka lat. jesli na to się nie zdecyduję (5000 zł!), to wskazaniem jest jedynie eutanazja. Do tego z pasozytem nie jest tak kolorowo, jak przedstawiła poprzednia lekarka. Dała advocate, ale nie zabezpieczyła go preparatem, który spowoduje, że gryzące go komary, padną i dalej nie przekażą choroby. Dostał ten środek dopiero dziś. jesli jakies komary go dotąd pogryzły, to pasożyt roznosi się z nimi po okolicy. Tak trzeba działać min. 3 mies. wykupiłam leki, zapłaciłam za wizytę i nie ma wcale już pieniędzy na niego. 240 zł dotychczas zebrane przez fundację w perpektywie tych 5 tys. pesymistycznie mnie nastrajają. Z drugiej strony mam wyrzuty sumienia nie spróbowac konsultacji i operacji, bo gdybym go nie wypatrzyła i nie telepałby się tym koszmarnym transportem, to może lepiej funkcjonował by w schronisku? Chociaż z tym nicieniem sercowym nie wykrytym tez chyba za długo nie dałby rady. Sama już nie wiem co myslec. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Bardzo prosze wszystkich o udostepnianie zbórki na diagnozowanie, leczenie i zabieg Barytona: https://www.ratujemyzwierzaki.pl/baryton?fbclid=IwAR2f6cCCJspen0byckih7JFXZp1ceBHoFUMvVyUT3FbvcSXgR_9ltk3UeQg -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Niedużo i tylko wtedy, jak mu podsunę pod nos, między łapy. Sam nie wstałby, zeby podejść do miski z jedzeniem, choc do wody podchodzi. Je albo przygotowane posiłki, gdzie przemycam trochę rozmoczonej suchej karmy albo surowiznę. Nie tknie suchego i puszek. Dziś wizyta i mam nadzieję, że uda się na nią nam zdążyć. Oby u kardiologa z maluchem Andrzej został przyjęty tak, jak mamy ustalone. Niestety, ale w przychodniach nigdy się nie przewidzi, ile człowiek spędzi na czekaniu. jeszcze taki upał. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Dziś go nie wypuszczałam, bo miał jechać. Później trudno go złapać, jesli nie śpi to zrywa się i ucieka, próbuje gryźć przy dotykaniu. Nie dostał Pyralginy, żeby badanie było wiarygodne i leży cały dzień. Juz podam, dziękuję bardzo. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Wizyta przeniesiona na jutro, bo mąż nie zdążył wrócić na czas do domu, utknął w korkach. Mam nadzieję, że jutro już się uda, bo z kolei przed południej jesteśmy już umówieni w Zabrzu z sercem u mojego psa. Tez jesteśmy na jutro z barytonem dopisani tak z marszu po godzinach przyjęć, więc nie da sie godziny bardziej dostosować. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Wiecie, że mi tez przemknęło przez myśl, że to może jakas forma depresji czy załamania? Tylko on żył na wybiegu z klepiskiem, miał wystawiony plasikowy kojec i to wszystko. teraz w ciągu dnia ma do dyspozycji zielony ogród, w domu swój pokój, psy go lekceważą, nie zaczepiają. Może miał tam jakiegoś przyjaciela? Tak miał mój Wolf. Kiedy oddałam do adopcji onkę Sarę, z którą zdążył się zaprzyjaźnic, to przestał wchodzić do mieszkania. Lezał w sieni pod drzwiami. Nie jadł, nie wychodził i w końcu tak się obraził, ze przeprowadził się piętro niżej do mojej mamy. Tam zamieszkał, dożył starości i już nigdy nie wchodził do nas na piętro. Jimmy też tak przezywał po przyjeździe, ale to dziki pies i musi mieć jakiegoś przewodnika po zyciu. Byłam gotowa adoptowac jego przyjaciela za którym tęsknił, ale w schronisku w Mysłowicach, skąd był nikt nie zwrócił uwagi, który to mógł być pies. Było ich 4 w kojcu. Wiem, że często po takim schronie puszcza stres i wszystko się sypie. Zauważyłam to już przez lata. Nie słyszy zupełnie, nawet kiedy rozmawia się przy jego głowie, to nie reaguje i nie budzi się. Trzeba go dotknąć i trochę potrząsnąć, bo na sam dotyk też mało reaguje. Nie wiem, czy to starość. Na pewno jest starszy, ale na tych zeszłorocznych filmikach był aktywny. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Ja też, tylko w sytuacji Barytona po prostu nieznana jest przyczyna jego nagłego pogoszenia stanu i trzeba ją odkryć. wcześniej na filmikach tylko sztywno chodził. Teraz leży, nie reaguje, na zewnątrz od razu ucieka od człowieka. Wyniki az tak złe nie są i jak uważa lekarka, są skutkiem pasożyta. Kiedy ma jedzenie podawane pod nos, to je, pije, normalnie załatwia się, nie chudnie. Tez juz mi przyszło do głowy, ze gdyby było z nim źle i nie dało się polepszyć stanu jego zdrowia, to trzeba by zastanowić się nad eutanazją. Tak leżący, noszony na rękach pies, nie może funkcjonowac na dłuższą metę. -
To oby stamtąd poszły do dobrych domów. Pytałam, bo myślałam że ktoś je zabezpieczył, a ja wkrótce zacznę ogłaszać Bostona, więc mogłaby tez mówić o tych podrostkach.
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Nie zlinczuję, bo sama tak czasem odczuwam. Niektóre są wypatrywane przez osoby z zagranicy i mają szczęście. jednak gdyby Baryton tam został, to myslę, że to tylko kwestia czasu, kiedy zagryzłyby go inne psy lub zmarłby na skutek tych pasożytów w naczyniach i sercu. Tylko skąd od razu wiedziec, którego sobie ktos upatrzy, a który zostanie bez pomocy? W transporcie z Barytonem do innych krajów jechał też staruszek, czarna, krótkowłosa sunia bez oka ( normalnie nie rokująca na adopcję), psiak bez łapek lub sparalizowany (widziałam na filmiku leżącego w pieluszce). Do podejmowania takich decyzji trzeba twardej osoby, a Marina ratuje, jak tylko się da. Sama osobiście chyba nie dałabym rady inaczej, choć wiem, że powinno się to robić zdroworozsądkowo. -
Jakie cudne szczeniaki. Wiadomo co się z nimi stało?
-
Na FB udostepniłam apel TOZ-u odnośnie podrzuconych na terenie Bytomia szczeniaków z pseudo z zaawansowaną parwo. Szukają informacji, ludzi, którzy może kupili tam chorujące szczenięta, żeby dotrzeć do tego zwyrodnialca, który zamiast wziać odpowiedzialność za to, co wyhodował, wolał wyrzucić maluszki w zaawansowanej chorobie. Typowe pseudo, bo na zdjeciu jest chihuahua blue merle, które są zakazane w normalnych hodowlach ze wzgledu na wady letalne przekazywane z tym umaszczeniem. Taka pseudohodowla może byc zródłem parwo w okolicy, roznoszenia się choroby przez okoliczne przychodnie i stąd stale są kolejne przypadki u psów z M. Nie potrafię tu wstawić linku, jesli ktoś potrafi, to udostepniajcie proszę z mojego profilu na FB, bo może ktoś się zgłosi i zlokalizuje się tego potwora, skazującego psy na męki tylko dla zysku.
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
To na pewno. Wkładam mu tabletki w mięso i odchodzę. Pyralgina dzis została. Wczoraj trochę spuchł na głowie i nosie. Niewiem czy to reakcja na Cimalgex czy jakiś owad go ugryzł czy to objaw obecności tych robali. Dla mnie to nie jest normalnie zachowujący się i reagujący pies. Chwyciłam się ostatniej deski ratunku i jestesmy umówieni na jutro na godz 14.00 u neurologa dr Olender. To doskonała diagnostka, choć już skóra mi cierpnie na mysl o rachunku. Za wizytę z badaniami swojej kotki zapłaciłam 990 zł. Średnio to koszt 400-500 zł. Jednak nie da się patrzeć na to, jak on funkcjonuje. Śpi po kilkanaście godzin. Rano dostaje leki, potem jedzenie po pół godz i jest wynoszony do ogrodu. Tam kładzie się pod którąś z jodeł i śpi do wieczora aż znowu go budzę, podnoszę, daję na ręce Andrzejowi, który go zanosi do domu. Baryton ucieka do swojego ulubionego kącika za kanape, gdzie najpierw lek, potem go karmię i śpi tam do rana. W nocy wstaje napić się, siku, czasem kupę. W nocy lezy na boku i śpi w jednej pozycji wiele godzin. Nie reaguje jak podchodzę. Jesli budzi sie na dotyk, to tylko patrzy na mnie, nie zmienia pozycji. Jestem załamana. chciałam pomóc psu do adopcji, a tu trzeba ogarnąć go, żeby w ogóle biologicznie funkcjonował. U dr Olender raczej zawsze robimy RTG bez głupiego jasia, więc mam nadzieję, że uda się wreszcie do porządku sprawdzić jego stan. Ola, która organizowała jego przyjazd, napisała tekst i przekaże do kociej organizacji, która zgodziła się zrobić zbiórke i udostepnić konto. Sama mam teraz maluszki nowo urodzone i jednego takiego tyci , kórego muszę stale pilnowac i przystawiać, więc mam mniej czasu żeby tu zaglądać. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Nerki funkcjonują idealnie, co do watroby, to wysoki jest jeden parametr, ale podobno on może świadczyć nie tylko o kłopotach z wątrobą, ale mógł też być podwyższony w związku z trudami 6 dniowej podrózy, skoro inne są ok. Niestety, nie potrafię tu wstawić wyników badań. Może ktoś dałby radę pomóc, żebym wysłała na maila skany i rachunki? Baryton nadal jest bez zmian, ani lepiej, ani gorzej. Z tym, że wczoraj rano rana podeszła ropą w jednym miejscu i znowu musiałam zasmarować lekiem. Lekarka powiedziała, że ta rana jest do usunięcia, bo się sama nie zagoi, ale nie w stanie, w jakim on jest teraz. Lekką anemię ma spowodowaną pasożytem. Nie wiem czemu przypisac jego stan. Podwać leki mu trudno, bo się bardzo wyrywa i wyrywa głowę, jak mu przytrzymuję. przez to podawanie to już na mój widok w ogrodzie ucieka. W domu nie, bo po prostu nie daje rady się szybko podnieść. Za to już rozgryzłam jego karmienie, bo trzeba mu dawać i odchodzić. Przy człowieku nie zje, ale jak zostaje sam, to tak. No i podobniej jak Jimmi na Forthyronie, on też wybrzydza i je głównie surowe. -
Jesli dasz rade wysłac fotki na maila, to wstawię. Z telefonu tez nie dam rady, a czasu przy noworodkach i dorosłych na kopiowanie i wysyłanie mam niestety mało.
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
własnie w kociej smakowitej puszce. Drugi w surowym mięsie. Zjadł w końcu po kilku godzinach. Jak pojadę do sklepu to kupię pasztetową. To jego jedzenie to jakiś koszmar. Jimmy też po zepole przedsionkowym i przy niedoborze T4 je tylko surowe mięso. Do tego jest dzikim psem, wiec musze rzucac mu porcje na kilka metrów. Oczywiście musi byc wtedy sam, bo inaczej zje mu kazdy, tylko nie on. Ucieka nawet, jesli kury mu podejdą do rzucanej porcji, jak karmię go w ogrodzie. To duży pies, który zdolny jest zagłodzić się, gdybym go nie karmiła. Dotego Baryton nie jedzący, lezący plackiem. Powoli czuję się jak w jakimś szpitaliku. -
Ewu, mam stale ogłoszenia OLX Bolka i Lolka oraz Lucasa. Aktualne, bo nie dajesz nic znać?
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Chyba nie, bo któraś z lekarek pewnie zasugerowałaby to. To spora rana. Dziś nic nie tknął, wczoraj ładnie jadł. Nie mam jak podać mu leków. Wypluwa wszystko, kiedy próbuję podac do pyska, zaciska zęby. Wczoraj cały dzień przeleżał. Przez ciągłe ulewy nie mogę go wypuszczać, bo potem trudno go złapać. W nocy wysikał się i zrobił kupę na poszewkę i dalej leży. Forthyron w mięsie rozpaćkał się. czuję się trochę bezradnie :( -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Juz podaję na priv. Dziękuję. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Własnie Baryton tez dostał wcierkę, którą mamy powtarzać co 3 tyg, w miare jak larmy będą dojrzewać. W opracowaniu, jakie czytałam jest podane leczenie róznymi preparatami róznych stadiów pasozyta. Czyli oba psiaki sa podobnie leczone. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Witaj Tolu, wiem ze rzadko teraz zaglądasz na dogo, miło że tu zajrzałaś. Jak widzę po Twoim wpisie i Tyś(ki), to jednak nie jest tak rzadki pasożyt. Wiesz może, jak Florek jest leczony? Czytałam o całkiem innym leczeniu, niż ma Baryton. Dałam juz znac Oli, zeby przekazała info osobom, które brały psiaki z tego trasnsportu. W poniedziałek zbadam krew u Bostona. Florek to chyba ten psiaczek, którego zbiórkę udostepniałam na FB? Rzeczywiście trudno zbierac na właścicielskiego psa. Tylko jedna moja kolezanka wpłaciła. Pewnie za jakiś czas, po kontroli to bedzie dobre rozwiązanie. Na razie wolę dać ten weterynaryjny, bo nie mam serca patrzeć na Barytona lezącego prawie bez ruchu przez wiele godzin. Chciałabym, żeby jak najszybciej udało się wrócić do normy. Tym bardziej, że dostałam propozycję pomocy w opłaceniu jego rachunku przez klientkę od naszego maltańczyka. Nie wiem, jaka to bedzie kwota, ale dotąd wydałam: 90 zł za badanie krwi, 131 zł za wizyte w Bielsku, gdzie wliczona jest tez wcierka dla Bostona, żeby go zabezpieczyć juz przed badaniem krwi, 44 zł na Forthyron. Tianku, dotarła Twoja wpłata 20 zł, ślicznie dziękuję. Dodam do rozliczenia. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Oryginalny Forthyron, jak Jimmy. Nasza zaufana lekarka kiedyś powiedziała mi, że jest zdecydowanie lepszy ze względu na nośniki, jest lepiej przyswajany przez psi organizm, niż ludzki odpowiednik. Jimmy też tylko leżał i nie chciał jeść. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Dokładnie te. Juz od jakiegoś czasu są w naszej strefie klimatycznej na skutek ocieplenia klimatu. Bogusik, bardzo dziękuję, ale przez 2 tyg nie jest to niestety mozliwe. Polewałam mu to antybiotykiem, kiedy jeszcze nie wiedziałam, że rana jest stara i Marina Oli zarzekała sie, że nie miał tego wczesniej. Po antybiotyku nie mozna pobrac materiału. Trzeba odczekać. Spróbuję zrobić wyraźniejsze zdjęcie, bo trudno mi tą ranę opisać. To owalne, wyższe od zdrowej skóry o 2 cm miejsce, przez które przebiega to stale sączące się wglębienie. Ta wypukłość jest bardzo twarda i pokryta taką łuszcząca się, jakby szorstką tkanką. Jednak na pocieszenie dodam, że Baryton czuje się jakby trochę lepiej. Zjadł wczoraj dwa posiłki. Może nie jakieś ogromne porcje, ale jednak. Dziś dostał trochę mięsa z tabletką, zaraz dam mu więcej. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Nie, i tak jest sam, to co sączy się, to zaraz zasycha. Nie ma kontaktu z żadnymi innymi rannymi psami. Bałam sie, że jakoś przez np mocz czy kał roznosi się. Inny pies musiałby dostać np jego krew. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Dostał w zastrzyku. jesli mu ulży i leki zaczną działac, to ma dostac 2x dziennie Pyralginę. Lekarce nie podobał się przewód pokarmowy i bolesność brzucha.